Zbiórki

Mariola Galocz, ŻORY

Wciąż chce się żyć. Może uda się dzięki Twojemu wsparciu.

Zmagam się z chorobą nowotworową - rak jajnika - od kilku lat. Przeszłam cztery operacje onkologiczne i dwa cykle chemioterapii. Rak zmienił całe moje życie. Z osoby czynnej zawodowo stałam się tylko pacjentem. Powrót do pracy okazał się niemożliwy. W walce z nowotworem mogę zawsze liczyć na najbliższych. Nie pozwalają mi się poddać. Ciężka choroba z całą ostrością pozwala dostrzec, jak bardzo wciąż chce się żyć. Środki zebrane poprzez zbiórkę przeznaczę na dalsze koszty związane z leczeniem (leki, konsultacje, badania, transport).

16 162 zł z 25 000 zł
64%
Monika Laszczak, Mazańcowice

Operacja profilaktyczna drugiej piersi, badania kontrolne, leki

Witam serdecznie, Po prawie 3,5 latach od diagnozy nie śpię dalej spokojnie. Czy kiedyś będzie to możliwe? Nie wiem, ale musze zrobić wszystko, co mogę zrobić, by ustrzec się przed nawrotem choroby,a więc muszę usunąć drugą pierś, w której może pojawić się rak. Niestety w moim wypadku operacja ta nie jest refundowana, gdyż nie spełniam wymogów NFZ. Zachorowanie w młodym wieku i mój podtyp raka stwarzają ryzyko, iż nowotwór może pojawić się w drugiej piersi. Poza tym chora pierś i jej okolice po rekonstrukcji i radioterapii zrobiły się twarde i bolesne. Odbiegają również mocno wyglądem od zdrowej strony. Naświetlona tkanka zwłókniła się, zdeformowała i stwardniała. Z tego powodu coraz bardziej krzywi mi się kręgosłup i pojawia się ciągnący ból, z którym coraz trudniej mi sobie radzić. Tyle już przeszłam , nie mogę teraz złożyć broni i poddać się losowi. Muszę zrobić, co się da, by żyć dla dwójki moich małych dzieci. Jestem bardzo wdzięczna losowi, że wciąż mogę z nimi być. Jestem wdzięczna Wam za pomoc w leczeniu. Obecnie kontynuuję hormonoterapię, która daje mi w kość każdego dnia, ale tak trzeba, by mieć szansę na życie. Kontrole, konsultacje lekarskie, leki i badania prywatne, które muszę robić, by wcześniej wykryć ewentualny przerzut, szarpią mocno mój budżet. W obecnych czasach, gdy wszystko tak podrożało, nie mam finansowej możliwości pokryć w całości operacji drugiej piersi oraz poprawy już zrekonstruowanej. Koszt takiej operacji to około 25 tys. zł. Brakuje jeszcze 17 tys. zł., dlatego też będę wdzięczna za każde choćby najmniejsze wsparcie. Wszystkim moim darczyńcom bardzo dziękuję i życzę dużo zdrowia w tych trudnych czasach.

67 827 zł z 77 000 zł
88%
Izabela Olczyk, GDAŃSK

Wołanie o pomoc!

Witam, nazywam się Janina Rodkiewicz, mam 62 lata. 23 maja 2017 r. zdiagnozowano u mnie raka piersi. Jestem po usunięciu piersi. Obecnie jestem poddawana chemioterapii, następnie czeka mnie radioterapia. Jedynym moim dochodem jest emerytura w wysokości 1410 zł miesięcznie. Mieszkam sama w mieszkaniu komunalnym, w którym nie ma gazu, wszystko pracuje na prądzie - ogrzewanie, bojler na ciepłą wodę i kuchenka. Moje miesięczne wydatki, to: 308 zł - opłata za czynsz 400 zł - energia elektryczna + 200 zł - leki na depresję, reszta na comiesięczną skromną egzystencję i bieżąco zapisywanie leki. Do tej pory pomagał mi mój jedyny syn, ale w obecnej chwili przebywa w zakładzie karnym za przewinienia drogowe, co uniemożliwia mu opiekę nade mną. Jestem zdana na siebie i ewentualnie na dobry humor i dobre serce sąsiadów. Z uwagi na zły stan zdrowia (zawroty głowy, słabość, złe znoszenie chemioterapii) mam duże trudności z pokonaniem trasy do i od lekarza onkologa, na pobrania krwi przed wizytą u onkologa oraz na zabiegi chemioterapii i korzystam z uprzejmości sąsiadów. Niestety nie jestem w stanie zapłacić chociaż za paliwo - wprawia mnie to w zakłopotanie i dyskomfort psychiczny. Nie wiem, jak długo to potrwa i jak długo sąsiedzi będą mnie dowozić do przychodni i odwozić do domu, ponieważ jest to kłopotliwe z uwagi na czas oczekiwania podawania chemii. Po zaaplikowaniu chemii mam złe wyniki krwi - zgodnie z zaleceniem lekarza muszę wypijać drinki proteinowe, stosować odżywki niezbędne na jej poprawienie. Gdy wyniki są złe, wypadam z programu otrzymania chemii, co automatycznie wydłuża czas leczenia i zwalczenia raka. Jest mi bardzo ciężko i potrzebuję pomocy w kwestii opłacenia transportu na wizyty lekarskie, na pobrania krwi do badań oraz wyjazdy do szpitala na podanie chemii, a także na zakup zalecanych przez lekarza środków farmakologicznych w celu uzyskania lepszych wyników krwi, by leczenie przebiegało sprawnie i bez przesunięć. Z góry dziękuję za okazaną pomoc i zrozumienie. Janina Rodkiewicz

2 812 zł z 12 000 zł
23%
Tetiana Mykhailiuk, Warszawa

Zbiórka dla Ukrainki z Buczy, chorej na raka

Dzień dobry! Nazywam się Tatiana Michajlyuk, mam 58 lat. Pochodzę z miasta Bucza (Ukraina, obwód kijowski). Moja historia jest jednocześnie prosta i złożona. Uciekliśmy z Ukrainy przed wojną 8.03.22 (przekroczyliśmy granicę z Polską). Z każdym dniem zacząłem się czuć coraz gorzej. Myśleliśmy, że to stres. Niestety, lekarze w Polsce po zbadaniu mnie poinformowali, że mam raka szyjki macicy (prawdopodobnie stopień 3). Potem miałam operację. Jestem bardzo wdzięczna Polsce za okazaną pomoc! Nasza wdzięczność nie ma końca. Uciekliśmy z powodu wojny, ale nie byliśmy gotowi na uderzenie również na froncie zdrowotnym. Teraz walczymy dalej o moje zdrowie, ale nie mam pieniędzy na mieszkanie (jestem związana z Warszawą z powodu przepisowego leczenia radio i chemioterapią jeszcze przez kilka miesięcy), transport, lekarstwa, nie mam jedzenia. Straciliśmy wszystko. Wiem, że jest wielu dobrych ludzi i ktoś może pomóc. Każda złotówka przybliży mnie do powrotu do zdrowia i da szansę na życie. Naprawdę chcę żyć! Mam wspaniałą rodzinę i wnuki! Chcę wrócić na Ukrainę i pomóc krajowi w każdy możliwy sposób. Chcę być szczęśliwa i żyć jak wszyscy. Proszę, pomóż mi, jeśli możesz. Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzą!

10 793 zł z 20 000 zł
53%
Marlena Gryta, Garwolin

Każda pomoc to krok ku zdrowiu, teraz możesz przekazać 1,5% swojego podatku

Mam na imię Marlena, choruję na złośliwego raka piersi. Mam już za sobą wyczerpującą chemioterapię przedoperacyjną oraz operację z usunięciem węzłów chłonnych. Przede mną wciąż kolejne etapy - radioterapia, monoterapia (ponownie chemioterapia) oraz hormonoterapia. Leczenie przyniosło także trudne powikłania. Zmagam się z polineuropatią i wymagam stałej rehabilitacji oraz fizjoterapii, by móc wracać do sprawności. Leczenie onkologiczne to nie tylko walka z chorobą, ale także ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Każdy dojazd na terapię, każdy lek, preparat czy niezbędne odżywki generują koszty, które z czasem przerastają możliwości jednej osoby. Dlatego dziś zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża mnie do zakończenia leczenia i powrotu do normalnego życia. Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, proszę - udostępnij moją zbiórkę dalej. To również realna pomoc. Z całego serca dziękuję za każde wsparcie, dobre słowo i okazane zrozumienie. Dzięki Wam mam siłę, by walczyć dalej i wierzyć, że ten trudny czas zakończy się zwycięstwem. ❤️

575 zł z 10 000 zł
5%
Henadzi Burakouski, Warszawa

Pomóż Henry’emu odzyskać zdrowie i powrócić do muzyki!

Cześć! Nazywam się Henadzi Burakouski, a przyjaciele nazywają mnie Henry. Cztery lata temu wyemigrowałem do Warszawy z powodu sytuacji politycznej w moim kraju, zostawiając dom, bliskich i dotychczasowe życie. Tutaj zaczynałem wszystko od nowa: pracowałem jako kierowca taksówki, uczyłem się języka, odkrywałem miasto, ludzi i nowe możliwości. Równocześnie rozwijałem swoją pasję — muzykę i sztukę. Śpiewam, komponuję i staram się poprzez twórczość dzielić emocjami oraz inspirować innych. Muzyka daje mi siłę i poczucie, że naprawdę żyję. Półtora roku temu moje życie zmieniło się diametralnie: zdiagnozowano u mnie chłoniaka Hodgkina II stopnia. Ogromny guz w klatce piersiowej uciskał płuca, serce i mostek. Mimo swędzenia, bezsenności i zmęczenia nadal żyłem, pracowałem, tworzyłem muzykę i utrzymywałem w sobie nadzieję na wyzdrowienie. Nawet lekarze byli zdumieni, jak mogę czuć się „prawie zdrowy”, gdy ciało tak cierpi. Od sierpnia 2024 roku przechodziłem chemioterapię ABVD. To była ciężka droga: wypadanie włosów, zmęczenie, ból, wysuszona skóra. Jednak pierwsze wyniki dawały nadzieję — PET‑CT wykazał znaczny regres guza. Wierzyłem, że dam radę. W kwietniu 2025 roku guz powrócił i okazał się odporny na pierwszą terapię. Lekarz zaproponował drugi etap: immunoterapię, a następnie „ratującą” chemioterapię i przeszczepienie szpiku kostnego. Teraz czekam na pobranie komórek macierzystych przed autoprzeszczepem. Październik będzie najtrudniejszym momentem: po zabiegu mój układ odpornościowy będzie praktycznie nieczynny, a każda infekcja może być niebezpieczna. Bardzo potrzebuję bezpiecznego miejsca do rekonwalescencji, z dala od ludzi i zwierząt, gdzie mogę skupić się na regeneracji sił, odżywianiu i spokoju. Liczę na zebranie 10 000 zł na początek na pokrycie różnorakich kosztów związanych z leczeniem i powrotem do zdrowia, dopóki nie będę w stanie samodzielnie pracować. To wsparcie to fundament, który pozwoli mi odzyskać zdrowie i wrócić do życia pełnego twórczości i radości. Po leczeniu chcę zorganizować koncert online, aby osobiście podziękować każdemu, kto mnie wspierał. Muzyka jest dla mnie sposobem dzielenia się wdzięcznością, ciepłem i wiarą w lepsze jutro, i marzę, aby znów mogła zabrzmieć dla wszystkich. Dziękuję każdemu, kto czyta te słowa, wspiera mnie lub po prostu o mnie myśli. Twoja pomoc to nie tylko wsparcie finansowe, ale światło, nadzieja i wiara, które dodają mi siły. Z miłością i wdzięcznością, Henadzi Burakouski

475 zł z 10 000 zł
4%
Joanna Gackowska, Brzezinko

Pomóż przejść przez leczenie raka piersi

Nazywam się Asia, mam 37 lat. Jestem mamą i żoną, jeszcze niedawno - aktywną zawodowo, pełną marzeń, planów i energii. Moje życie wyglądało zupełnie inaczej, zanim 24 kwietnia 2025 roku usłyszałam diagnozę, która zatrzymała cały mój świat. Mam raka piersi potrójnie dodatniego, hormonozależnego. Za mną 6 bardzo ciężkich cykli chemii, które przeszłam z ogromnym trudem. Jestem po operacji oszczędzającej z usunięciem wszystkich węzłów chłonnych. Teraz czeka mnie radioterapia, hormonoterapia oraz kolejny rok chemii uzupełniającej - 14 cykli co 3 tygodnie. Do tego dochodzi leczenie kości kwasem zoledronowym. Bardzo chcę żyć jak najdłużej - dla siebie, dla mojej rodziny. Chcę wrócić do normalności, do pracy, do moich pasji i marzeń. Chcę mieć przyszłość. Leczenie onkologiczne wiąże się jednak z ogromnymi, stale rosnącymi kosztami. Niektórych rzeczy nie da się wykonać na NFZ, bo terminy są zbyt odległe, a w mojej sytuacji czas ma kluczowe znaczenie. Dlatego część usług muszę opłacać prywatnie, żeby nie opóźniać leczenia. Koszty, które ponoszę: - Wyleczenie zębów, aby móc rozpocząć leczenie kwasem zoledronowym – ok. 3000 zł - Rehabilitacja ręki po usunięciu węzłów chłonnych (sznury limfatyczne) – 180 zł za jeden zabieg - Kremy do radioterapii, suplementy, wsparcie organizmu – ok. 300 zł miesięcznie - Leki łagodzące skutki uboczne chemii, których nie refunduje NFZ - Dojazdy na chemię i badania – 60 km w jedną stronę, co przy częstych wizytach generuje duże koszty paliwa - Wizyty prywatne u specjalistów, gdy kolejki na NFZ są zbyt długie Przede mną długa i trudna droga, ale wierzę, że dam radę. Chcę zrobić wszystko, żeby wyzdrowieć, odbudować siły i przejść przez ten rok leczenia jak najlepiej. Chcę na nowo marzyć, choć strach przed wznową i przerzutami jest ogromny. Każda pomoc to dla mnie realna szansa na dalsze leczenie, na zdrowie, na życie. Dziękuję za każde wsparcie z całego serca. ❤️

463 zł z 10 000 zł
4%
Ewa Zemła-Furca, Katowice

By zdrową być

W styczniu otrzymałam druzgoczącą diagnozę. Mam "to" i muszę poddać się leczeniu. Pierwszy szok, odrętwienie, przerażenie... Podjęłam walkę. Dla siebie, dla dzieci, dla bliskich. Jestem już po drugiej chemii. Każdą opłaciłam fatalnym samopoczuciem, rozbiciem i zwątpieniem. Kolejne przede mną. Nie tracę nadziei, choć to trudne. Zbiórka ma pomóc w powrocie do zdrowia, bo wierzę, że z "tym" można wygrać. Nie wiem, czy zebrana kwota będzie wystarczająca. Nie wiem też, czy Waszewsparcie wykorzystam w całości, bo być może nie będzie takiej potrzeby, ale na pewno zebrane środki pomogą wtedy komuś innemu. 1,5% podatku to pomoc bardzo istotna dla wszystkich potrzebujących, a nieobciążająca dla darczyńców, więc przekaż mi, proszę, swoje 1,5%, bo w ten sposób pomagasz mi wygrać tę nierówną walkę.

438 zł z 10 000 zł
4%
Monika Filipek, Zielona Góra

Leczenie

Bardzo dziękuję za dotychczasowe wsparcie!!! Jak wiecie walczę ze złośliwym nowotworem piersi z przerzutami. Aktualnie jestem po dwóch operacjach i niestety to nie koniec walki z rakiem. Potrzebuję nierefundowanego leku i potrzebuję wsparcia finansowego.

199 429 zł z 209 000 zł
95%
Dominika Sakwa, Grodków

Chłoniak i postępująca choroba wieloukładowa

Nazywam się Dominika i od wielu lat zmagam się z ciężką, wieloukładową chorobą, która w ostatnim czasie ponownie zaczęła się gwałtownie nasilać. Choruję na chłoniaka nieziarniczego rozlanego (C83.0). Obecnie jestem w trakcie intensywnej diagnostyki mającej na celu ocenę aktywności choroby oraz ewentualnego zajęcia kolejnych narządów. W najbliższych miesiącach planowane są kluczowe badania, które pozwolą określić rzeczywisty przebieg choroby i dalsze możliwości leczenia. Mój organizm od dłuższego czasu funkcjonuje w stanie głębokiego przeciążenia. Zmagam się z silnymi bólami kostnymi, głęboką anemią, napadami padaczkowymi oraz narastającymi objawami neurologicznymi, w tym uporczywymi bólami głowy i zaburzeniami funkcji neurologicznych. Coraz trudniej mi się poruszać i wykonywać codzienne czynności, a mój stan stopniowo się pogarsza. Moja historia choroby jest wyjątkowo skomplikowana. Już jako dziecko chorowałam na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów (MIZS, HLA-B27+). Obecnie dodatkowo wychodzę z remisji seronegatywnego zapalenia stawów, co wymaga ponownych konsultacji reumatologicznych i dalszego leczenia. Wiele obecnych problemów zdrowotnych może być związanych z wieloletnim przebiegiem chorób autoimmunologicznych oraz wcześniejszym, intensywnym leczeniem. Pozostaję pod stałą opieką wielu specjalistów: hematologa, neurologa, immunologa, nefrologa oraz hepatologa. W ramach pogłębionej diagnostyki wykonałam pełnogenomowe badanie genetyczne WGS, którego koszt wyniósł 10 000 zł. Badanie to nie przyniosło jednoznacznych odpowiedzi, jednak było niezbędnym etapem w wykluczaniu rzadkich przyczyn moich objawów. Na styczeń zaplanowana jest biopsja wątroby. Jej wynik, wraz z dodatkowymi badaniami zleconymi podczas wizyty grudniowej będą podstawą do dalszych decyzji terapeutycznych. Są to badania wysyłkowe, wykonywane w wyspecjalizowanych laboratoriach, co wiąże się z długim czasem oczekiwania na wyniki oraz opóźnioną wizytą kontrolną. Kolejna konsultacja immunologiczna zaplanowana jest na luty - już po uzyskaniu wyników biopsji i krwi. Podczas tej wizyty otrzymam również skierowanie na badanie PET, które ma kluczowe znaczenie w ocenie aktywności chłoniaka oraz ewentualnego zajęcia narządów.. Dodatkowo w wykonanych badaniach wykryto u mnie dodatnie przeciwciało onkoneuronalne SOX-1, które może wskazywać na zespół Lamberta-Eatona. Diagnostyka w tym kierunku będzie prowadzona podczas planowanego pobytu na oddziale neurologii. Ze względu na fakt, że przeciwciało to często współwystępuje z drobnokomórkowym rakiem płuca, konieczne jest również pilne poszerzenie diagnostyki o specjalistyczne konsultacje pulmonologiczne. W planach są także hospitalizacje na oddziale nefrologii w celu wyjaśnienia narastających problemów z funkcjonowaniem nerek. Ze względu na znacząco obniżoną odporność, na zalecenie lekarza prowadzącego - obecnie nie mogę pracować. Oznacza to całkowity brak dochodu w czasie, gdy koszty leczenia, diagnostyki i wizyt specjalistycznych są najwyższe. Każdy tydzień to kolejne konsultacje, badania i leki, z których wiele nie jest refundowanych lub czas oczekiwania na ich wykonanie jest zbyt długi. W moim przypadku czas ma kluczowe znaczenie - dalsza diagnostyka i leczenie nie mogą zostać odłożone. Walczę nie tylko o zdrowie, ale o zachowanie możliwie największej sprawności, samodzielności i jakości życia. Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia. Dominika

337 zł z 10 000 zł
3%
Sonia Wieder, Ruda Śląska

Transporty sanitarne

Zbieramy na transport sanitarny Z całego serca proszę o pomoc dla mojej Mamy, Soni, która walczy z glejakiem IV stopnia. Jest po drugiej, bardzo trudnej operacji mózgu, ma bardzo osłabione nogi i nie może chodzić. Niedawno dodatkowo przeszła ostre zapalenie trzustki, które bardzo osłabiło jej organizm. Mama nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, przez co nie może liczyć na bezpłatne przewozy do szpitali czy poradni. Potrzebuje bezpiecznego transportu sanitarnego w pozycji leżącej, by móc kontynuować leczenie i kontrole lekarskie. Koszt jednego przewozu to kilkaset złotych, a takich podróży jest kilka w miesiącu. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże zapewnić Mamie opiekę, na jaką zasługuje – bez lęku, czy będzie nas stać na dotarcie do lekarza. Dziękuję z całego serca za wsparcie.

285 zł z 10 000 zł
2%
Józef Kachnowicz, Orneta

Zbieram środki na dalsze leczenie

Nazywam się Józef Kachnowicz, mieszkam w Ornecie - w niewielkim miasteczku w woj. warmińsko-mazurskim, mam 71 lat. W marcu 2020 r. zdiagnozowano u mnie raka złośliwego pęcherza moczowego. Guz był wielkości kilku centymetrów. W przeciągu paru miesięcy - od wiosny do jesieni 2020 roku byłem leczony chemią w Klinice Onkologii i Immunoterapii w Szpitalu w Olsztynie. Leczenie na tę chwilę zostało pozytywnie ocenione przez mojego lekarza prowadzącego i guz na razie zginął. Niestety leczenie chemiczne spowodowało skutki uboczne. Moja tarczyca przestała działać i w związku z tym mam problem ze sztywniejącymi mięśniami, co ogranicza możliwość poruszania się. Dodatkowo nerki źle funkcjonują, organizm jest zanieczyszczony i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Wyniki krwi niestety są coraz gorsze. Razem z małżonką jesteśmy emerytami ze skromnymi dochodami. Liczę na pomoc na dalsze leczenie specjalistyczne. Standardowy czas oczekiwania na lekarza specjalistę jest obecnie mocno wydłużony. Niestety czekanie na leczenie skutków ubocznych chemioterapii w moim przypadku oznacza złe rokowania. Liczę na pomoc finansową, która umożliwiłaby mi opłacenie dojazdów do lekarzy specjalistów oraz dalsze leczenie, jak również sfinansowanie konkretnych leków. Pozdrawiam wszystkich ludzi o dobrym sercu i wszystkim życzę zdrowia!

20 249 zł z 30 000 zł
67%