Zbiórki

Kamil Świta, Krzeszów

Kamil Świta - nowotwór złośliwy, glejak

Witam, mam na imię Kamil. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Na początku wszystko wydawało się niewinne - potworny i nawracający ból głowy. Przez inny zabieg operacyjny dowiedziałem się, że mam guza w mózgu. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, jaki dokładnie to guz. Badania wykazały glejaka. Przeszedłem poważną i skomplikowaną operację usunięcia guza, ale to dopiero początek mojej walki. Teraz czekają mnie chemioterapia, radioterapia oraz mam nadzieję innowacyjne leczenie. Koszty leczenia są duże i przekraczają moje możliwosci, przy czym nie pracuję, gdyż nie mogę w takim stanie wykonywać pracy fizycznej. Każda złotówka jest teraz dla mnie bezcenna, by dalej walczyć o lepsze jutro. Dziękuję, że jesteście. Kamil 💪

0 zł z 50 000 zł
0%
Edyta Nowak, Sokołów Podlaski

Razem przeciwko rakowi piersi

Mam na imię Edyta. Moją pasją są podróże i odkrywanie nowych miejsc. Na ten rok miałam wiele planów, ale życie napisało zupełnie inny scenariusz. 3 kwietnia usłyszałam diagnozę – rak piersi. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii i każdego dnia walczę o zdrowie oraz przyszłość. Największą siłę dają mi moje dzieci – mają 17, 15 i 10 lat. To dla nich chcę wyzdrowieć i wrócić do normalnego życia. Leczenie wiąże się z dużymi kosztami, dlatego proszę o wsparcie mojej zbiórki. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomaga mi skupić się na tym, co najważniejsze – walce z chorobą i powrocie do zdrowia. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc, udostępnienie zbiórki i dobre słowo.

0 zł z 10 000 zł
0%
Barbara Lechańska, Warszawa

Pomóż mi przejść przez leczenie raka nasady języka

Nazywam się Barbara, mam 58 lat i mieszkam w Warszawie. Jeszcze do niedawna starałam się prowadzić spokojne, aktywne życie. W zeszłym roku zostałam zmuszona przejść na wcześniejszą emeryturę z powodu likwidacji działu u mojego pracodawcy, jednak nie chciałam rezygnować z codziennych aktywności. Pracowałam w ogrodzie, podróżowałam, pomagałam innym jako opiekunka osób starszych i starałam się pozostać aktywna mimo zmian, które przyniosło życie. Od dłuższego czasu zaczęły pojawiać się problemy z przełykaniem, ból gardła oraz spadek masy ciała. Szukałam przyczyny złego samopoczucia - wykonałam badania tarczycy, tomografię, konsultacje laryngologiczne, USG i kolejne diagnostyki. Ostatecznie biopsja przyniosła diagnozę, której bardzo się bałam: rak złośliwy płaskonabłonkowy nasady języka. Obecnie przygotowuję się do radioterapii połączonej z chemioterapią, która ma rozpocząć się 17 czerwca w Warszawie przy ul. Roentgena. Leczenie potrwa 7 tygodni i będzie odbywać się 5 dni w tygodniu. W związku z terapią mam również założony PEG. Przed rozpoczęciem radioterapii muszę przejść pilne leczenie stomatologiczne i przygotowanie jamy ustnej. Jest to niezbędny element leczenia onkologicznego, ale wiąże się z dodatkowymi kosztami, które są dla mnie bardzo dużym obciążeniem. Zbieram również środki na dojazdy taksówką do szpitala. Mimo że mieszkam w Warszawie, dojazd komunikacją miejską zajmuje ponad godzinę w jedną stronę. Podczas intensywnej radioterapii, osłabienia i bólu codzienne wielogodzinne podróże mogą znacząco pogorszyć mój stan zdrowia i odebrać siły potrzebne do walki z chorobą. Każda wpłata pomoże mi spokojniej przejść przez leczenie i skupić się na tym, co teraz najważniejsze - walce o zdrowie. Dziękuję za każdą pomoc, udostępnienie i dobre słowo.

900 zł z 7 000 zł
12%
Bogusia Nawara, Noughaval, Tang. Co Westmeath

Mam 4-letniego synka i walczę z rakiem w IV stadium❗️Mam dla kogo żyć❗️

Cześć, mam na imię Bogusia. Mam 42 lata i jestem mamą 4-letniego chłopca. W zeszłym roku usłyszałam diagnozę, która całkowicie odmieniła moje życie – niedrobnokomórkowy rak płuca w IV stadium z mutacją ROS1 oraz przerzutami do kości. Jako osoba, która nie paliła, prowadziła zdrowy i aktywny tryb życia, nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę takie słowa. Ta diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba i wywróciła do góry nogami życie moje oraz mojej rodziny. Nie jestem gotowa odejść. Mam w sobie tyle życia, tyle miłości do mojego dziecka i ogromną determinację, aby walczyć dalej. Mój synek jest jeszcze taki mały… Obecnie przechodzę aktywne leczenie i robię wszystko, co możliwe, aby kontynuować terapię i zwiększyć swoje szanse. Szukamy teraz pomocy, aby uzyskać dostęp do kolejnych metod leczenia i terapii, które dają nadzieję, ale wiążą się z ogromnymi kosztami przekraczającymi nasze możliwości finansowe. To nie jest tylko walka o leczenie – to walka o czas. O możliwość obserwowania, jak dorasta mój syn, bycie przy nim podczas ważnych chwil, które są jeszcze przed nami, i o to, aby nie zostać mu odebraną zbyt wcześnie. Każda forma wsparcia – czy będzie to darowizna, czy udostępnienie mojej historii – znaczy dla mnie więcej, niż potrafię wyrazić słowami. Daje mi siłę w najtrudniejszych dniach, nadzieję, kiedy wszystko wydaje się przytłaczające, oraz szansę na więcej wspólnego czasu z moją rodziną. Dziękuję, że jesteście ze mną i wspieracie mnie w tej nierównej walce. Bogusia x

40 000 zł z 400 000 zł
10%
Monika Leśnikowska, Częstochowa

Monika - nowotwór piersi

Dzień dobry, mam na imię Monika. Zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie w mojej walce z nowotworem piersi HER2-dodatnim, luminalnym typu B, który dał przerzuty do mostka i żeber. Obecnie przechodzę intensywne leczenie paliatywne obejmujące chemioterapię, leczenie anty-HER2, hormonoterapię oraz bifosfoniany. To długa i wymagająca droga, która daje mi szansę na zatrzymanie choroby i jak najdłuższe aktywne życie. Jeszcze niedawno byłam osobą samodzielną i niezależną. Pracowałam, radziłam sobie z codziennymi obowiązkami i problemami, nie prosząc nikogo o pomoc. Choroba zmieniła jednak wszystko. Czynności, które kiedyś były dla mnie zwyczajne i nie wymagały wysiłku, dziś często stają się dużym wyzwaniem. Są dni, kiedy skutki leczenia i choroby są tak silne, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Osłabienie, zmęczenie, ból oraz inne dolegliwości sprawiają, że muszę korzystać z pomocy najbliższej rodziny i znajomych. Nawet tak proste sprawy, jak zrobienie zakupów, załatwienie codziennych spraw czy wyjście z domu bywają ponad moje siły. Zdarza się, że organizm po prostu odmawia posłuszeństwa. Mimo trudności nie poddaję się i nie tracę nadziei. Każdego dnia walczę o zdrowie, sprawność i możliwość powrotu do jak najbardziej normalnego życia. Mam dla kogo walczyć. Chcę nadal być wsparciem dla mojej córki, towarzyszyć jej w ważnych momentach życia i cieszyć się każdym wspólnie spędzonym dniem. Marzę o tym, by doczekać wnuków, patrzeć, jak dorastają, stawiają pierwsze kroki, rozwijają swoje pasje i odkrywają świat. Chcę być obecną mamą i kiedyś kochającą babcią, która może uczestniczyć w życiu swojej rodziny. Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na wydatki związane z leczeniem, zakup leków i środków wspomagających, dojazdy do placówek medycznych, badania, rehabilitację oraz codzienne potrzeby wynikające z choroby i jej skutków. Każdy dzień jest dla mnie walką, ale także nadzieją. Wierzę, że dzięki leczeniu i wsparciu ludzi dobrej woli będę mogła jak najdłużej cieszyć się życiem i obecnością moich bliskich. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, udostępnienie zbiórki i okazane wsparcie. Każda pomoc przybliża mnie do celu, jakim jest dalsze leczenie i możliwość spędzenia jeszcze wielu pięknych chwil z rodziną.

19 045 zł z 25 000 zł
76%
Łukasz Dołębski, Nakla

Międzybłoniak otrzewnej - spersonalizowana terapia ostatnią szansą dla Łukasza

Łukasz ma 44 lata. To człowiek, który nigdy nie szukał rozgłosu - cichy, skromny samotnik, nigdy nikogo nie prosił o pomoc, którego największą pasją jest wędkowanie, podróże i spokój na łonie natury. Ukończył politologię na UMCS w Lublinie, pracował w lokalnej firmie produkującej palety drewniane. Niestety 5 lat temu jego plany życiowe i sens życia runęły. Diagnozabrzmiała jak wyrok śmierci - międzybłoniak otrzewnej - ekstremalnie rzadki i agresywny nowotwór. Jakby tego było mało, w tym samym czasie kiedy jego świat się walił, odeszła od niego żona. Łukasz został zmuszony do walki z nowotworem w pojedynkę. Ale nie pozwoliliśmy mu na to - My - jego rodzice i młodsza siostra - stanęliśmy za nim murem. Łukasz nie zgodził się na chemioterapię, po długim gojeniu rany wrócił do pracy i w miarę normalnego życia. Jednak w styczniu tego roku nowotwór uderzył nagle ze zdwojoną siłą. Doszło do ostrej wznowy, mimo regularnych wizyt u onkologa. Lekarze przeprowadzili dramatyczną operację ratującą życie - Łukasz stracił większą część jelita cienkiego, wyłoniono dwie stomie, a jego codziennością stało się żywienie pozajelitowe, ciągłe zmiany opatrunków, wenflonów i zastrzyki. Po 2 tygodniach na OIOM-ie system medyczny rozłożył ręce. Łukasza przeniesiono do hospicjum. Usłyszeliśmy okrutne słowa - "Na ten nowotwór nie ma leczenia, pacjenci nie przeżywają...". Jednak my nie pogodziliśmy się z tym wyrokiem. W czasie gdy Łukasz przebywał w hospicjum, my poruszyliśmy niebo i ziemię, dotarliśmy do jednego z najwybitniejszych onkologów w Polsce. Zaproponował specjalistyczne badania genetyczne Exacta w Wielkiej Brytanii, niezwykle kosztowne, ale dające nadzieję. Łukasz od ponad miesiąca przebywa w domu w tzw. hospicjum domowym - opiekujemy się nim 24 godziny na dobę. Wszystkim nam jest ciężko, ale musimy być dzielni i walczyć. Miesiąc temu przyszły wyniki z Wielkiej Brytanii. Stało się coś, w co inni lekarze nie wierzyli - wyniki badań dały nam konkretną odpowiedź - zielone światło do walki! Ta walka kosztuje fortunę, a czas ucieka! Dla Łukasza stworzono spersonalizowaną terapię. Jest już po pierwszych wlewach dożylnych celowanych substancji, które mają niszczyć komórki nowotworowe oraz stymulować układ odpornościowy do walki. Pojawiła się realna szansa na życie dla Łukasza. Niestety, barierą potwornie trudną do przejścia stają się koszty tej terapii. Leczenie odbywa się w Szczecinie - a wizyty muszą odbywać się regularnie co 3 tygodnie. Koszty specjalistycznych leków, transportu, opieki lekarskiej rujnują nasz budżet. Nie wiemy, jak długo może potrwać terapia, ale wiemy, że nie wolno nam jej przerwać. Przerwanie leczenia oznaczałoby poddanie się bez walki i zwycięstwo międzybłoniaka. Łukasz chce żyć. Pragniemy, by jeszcze kiedyś mógł w spokoju usiąść z wędką nad wodą i nie być od nikogo zależny. Bardzo prosimy Was o pomoc w sfinansowaniu tego medycznego cudu. Każda wpłata, każda złotówka i każde udostępnienie tej zbiórki to dla naszego syna i brata szansa na jutro. Z całego serca dziękują- Rodzice i Siostra Łukasza

75 zł z 250 000 zł
0%
Maya Royek, Warszawa

Pomóż mi przeżyć

Mam 48 lat. Samotnie wychowuję moją 15-letnią córkę, Ninę. Piętnaście lat temu zdiagnozowano u mnie glejaka mózgu. Wydawało się, że wygrałam tę walkę, jednak dwa i pół roku temu choroba wróciła ze zdwojoną siłą. Od czasu wznowy przeszłam trzy poważne operacje mózgu, niemal dwa lata chemioterapii oraz dziesiątki badań i konsultacji. Dziś moje możliwości leczenia w Polsce praktycznie się wyczerpały. Guz jest nieoperacyjny, nacieka ośrodek ruchu i powoduje znaczny niedowład, który coraz bardziej ogranicza moje codzienne funkcjonowanie. Potrzebuję kosztownej rehabilitacji, nierefundowanych leków oraz specjalistycznych konsultacji za granicą. Moją szansą mogą być programy leczenia niedostępne w Polsce. Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w przedłużeniu mojego życia. Nie marzę o rzeczach wielkich. Chciałabym tylko mieć czas. Czas, by być przy mojej córce. Czas, by zobaczyć, jak kończy 18 lat i wkracza w dorosłość. Każda wpłata daje mi szansę na dalszą walkę i kolejne wspólne chwile z Niną. Dziękuję za każdą pomoc i okazane serce. Maja

38 592 zł z 1 000 000 zł
3%
Anna Musiał, Wrocław

Rak tarczycy nie odbierze mi głosu!

Zbieram środki na wsparcie w leczeniu raka tarczycy, ponieważ na trzy dni przed pierwszą operacją niespodziewanie straciłam pracę. Przeszłam już dwa zabiegi usunięcia tarczycy oraz węzłów chłonnych, a obecnie moim jedynym źródłem utrzymania jest skromny zasiłek. Aktualnie czekam na kluczowe leczenie radiojodem w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. Koszty dojazdów, specjalistycznej diety oraz niezbędnych leków i konsultacji medycznych całkowicie przerastają moje obecne możliwości finansowe. Każda, nawet najmniejsza wpłata, pozwoli mi skupić się na walce o zdrowie i powrocie do normalnego życia.

14 590 zł z 22 000 zł
66%
Dominika Rugor, Jastrzębie-Zdrój

Szansa na nasze marzenie

Jeszcze niedawno całe nasze myśli były skupione na jednym marzeniu - zostać rodzicami. Leczenie, kolejne wizyty, nadzieja i walka o dziecko stały się częścią naszego życia. Niestety wszystko nagle przerwała diagnoza nowotworu. Dziś jestem już po pierwszej chemii i próbuję znaleźć w sobie siłę do dalszej walki. Każdy dzień to ogromny stres, leczenie, kolejne badania i wyjazdy do szpitala. Dojazdy z Jastrzębia do Bytomia pochłaniają ogromne środki, a koszty zaczynają nas przerastać. Mimo strachu staram się nie tracić nadziei - ani na zdrowie, ani na przyszłość, o którą walczyliśmy od tak dawna. Każda wpłata, udostępnienie i dobre słowo pomagają mi przejść przez ten bardzo trudny czas. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i wsparcie.

10 zł z 2 000 zł
0%
Maria Wanda Niemczynowicz, Banie

Na pomoc w dalszej walce

Dzień dobry wszystkim, którzy czytają moją historię. Myślałam, że już doczekam spokojnej starości, patrząc jak dorasta moja wnusia. W moim wieku 83 lat myśli się, że już tyle się przetrwało i przeżyło, że teraz tylko usiąść w ogródku i patrzeć na kwiatki 🤔 Niestety nie zawsze tak jest, jak sobie myślimy i chcielibyśmy, żeby było... Wiadomo, że w tym wieku ma się masę zdrowotnych problemów i jest ich już tyle, że naprawdę wystarczy. Problemy z sercem skłoniły mnie do badań klatki piersiowej i przy okazji pani dr powiedziała, żebym zrobiła mammogrfię. Wynik był paraliżujący i nagle nogi uginają się pod tobą... Niedowierzanie, strach, lęk i wszystko, co możliwe. Wynik histopatologiczny nie był dla mnie łaskawy "rak złośliwy z przerzutami do węzłów chłonnych". Nie będę Was zanudzać moimi opowieściami o kolejnych badaniach, operacji, a teraz przede mną jeszcze 17 dni radioterapii. Nie będę mówić o bólu, o myślach, z jakimi się człowiek boryka każdej nocy i każdego dnia. Chcę Was tylko prosić: jeżeli możecie, przekażcie mi swoje 1.5% podatku, żebym opłaciła noclegi i dojazdy na leczenie. Aktualnie jestem u sióstr zakonnych i naprawdę jest super. Gorzej tylko, że nie zawsze starcza na opatrunki, leki i maści, które teraz mam przed radioterapią. Dzieci pomagają, jak mogą, ale każdy wie, jakie są emerytury, a obie córki już emerytki. Gdybyście mogli mi pomóc dotrwać w spokojnej głowie, że wykupię leki i opłacę inne najpilniejsze wydatki, byłoby super. Nie pragnie się niczego, wierzcie mi, że nic nie ma już znaczenia. Kiedyś wszystko było ważne, dziś straciło na ważności. Liczy się tylko, żeby starczyło na leczenie, na nic więcej...

700 zł z 10 000 zł
7%
Sandra Tokajuk, Milejczyce

Rak złośliwy piersi

Złośliwy rak piersi – ta diagnoza zwaliła mnie z nóg. Załamanie nerwowe, brak sił do życia... Jednak mam dla kogo żyć! Ta myśl dała mi nadzieję i siłę do walki z potworem, który we mnie zamieszkał. Jestem na samym początku tej trudnej drogi. Wystraszona i zdezorientowana. Pierwsza chemioterapia odebrała mi resztki sił. Bóle kostno-stawowe są trudne do wytrzymania, do tego dochodzą wycieńczające wymioty. Leżę i czekam na poprawę, na odzyskanie choćby części sił do walki. Boję się o przyszłość... Co będzie, gdy mnie zabraknie? Mój 7-letni synek potrzebuje matki, a mąż żony. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę zmuszona prosić o pomoc finansową. Dotychczas to ja starałam się wspierać innych w potrzebie. Niestety, życie uczy pokory. Teraz to ja z całego serca proszę wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie mojej zbiórki. Walka z chorobą wymaga ogromnych nakładów finansowych, na które nas po prostu nie stać. Dojazdy do BCO (ponad 100 km w jedną stronę), odpowiednia suplementacja, terapie wspomagające – to tylko niektóre z ogromnych wydatków, które przed nami stoją. Każda, nawet najmniejsza wpłata będzie dla mnie realnym wsparciem i szansą na powrót do zdrowia. Już teraz z całego serca dziękuję za każdą pomoc i udostępnienie. Chcę żyć dla moich ukochanych chłopaków!

990 zł z 20 000 zł
4%
Zdzisław Piwko, Żary

Razem dla Zdzisława

Witajcie,mam na imię Zdzisław. Do października 2025 prowadziłem aktywne życie zawodowe. Niestety, w listopadzie ubiegłego roku wykryto u mnie agresywny nowotwór złośliwy zatoki szczękowej.Możliwości leczenia są ograniczone ze względu na choroby współistniejące – cukrzycę oraz małopłytkowość. Operacji podejmują się jedynie wybitni specjaliści. Koszt takiego zabiegu wynosi około 200 tys. zł, do tego dochodzą koszty rehabilitacji.W życiu wygrałem już jedną walkę – z białaczką. Wierzę, że z Waszą pomocą uda mi się wygrać również tę bitwę.Dziękuję za każdą pomoc i okazane wsparcie. Pozdrawiam, Zdzisław

8 188 zł z 200 000 zł
4%