Obejmujemy pomocą
chorych na raka

Wiemy, że rak to zmaganie nie tylko z chorobą, ale także z poważnymi problemami finansowymi. Dlatego stworzyliśmy program Alivia Onkozbiórka! Załóż zbiórkę na leczenie - zbieraj 1,5% podatku i darowizny!
Załóż zbiórkę

Poznaj zbiórki, które osiągnęły cel

Jakub Skwara, Myszków

Pomóż mi zachować twarz

Cześć, Mam na imię Kuba, mam 34 lata i rok 2026 absolutnie niespodziewanie przyniósł mi koszmar. Rutynowa wizyta stomatologiczna, wykonana jeszcze pod koniec poprzedniego roku, wykazała lekką opuchliznę przy górnej piątce. Nie przypuszczałem, że ten z pozoru zwykły „ból zęba” to początek brutalnego wyścigu z czasem. Opuchlizna rosła bardzo szybko. W Nowy Rok trafiłem na SOR z podejrzeniem ropnia, który zgodnie z procedurą został nacięty. Kilka dni później wybrałem się na kontrolę gojenia i tam, po raz pierwszy, po wykonaniu badania tomografii komputerowej, pojawiło się podejrzenie, że ta opuchlizna to nie ropień, a… nowotwór. Później w lutym padła diagnoza, która brzmi jak wyrok: Mesenchymal chondrosarcoma, czyli chrzęstniakomięsak mezenchymalny (MCS). To rzadki, wysoce agresywny nowotwór złośliwy, wywodzący się z tkanki chrzęstnej, zaliczany do grupy mięsaków. Charakteryzuje się agresywnym przebiegiem i możliwością występowania zarówno w kościach, jak i w tkankach miękkich. W moim przypadku chrzęstniakomięsak wybrał nietypowe i bezlitosne miejsce - twarz. W ciągu zaledwie kilku tygodni guz zajął połowę mojej twarzy i część tkanek oczodołu, niebezpiecznie zbliżając się do struktur mózgu. Moje plany i marzenia brutalnie się zatrzymały. Po diagnozie trafiłem do Instytutu Onkologii w Gliwicach. Pierwsze konsultacje i decyzja chirurgów - guz, z uwagi na usytuowanie, jest według nich nieoperowalny. W grę wchodzi tylko długa, agresywna chemia - nie wiadomo jednak, czy w ogóle będzie skuteczna. Jednak trzeba działać, bo guz nadal rośnie. Pierwszą dawkę chemioterapii przyjąłem 18 lutego. W międzyczasie szukałem dalszej pomocy. Niedługo później trafiłem na konsultację do Instytutu Onkologii w Warszawie. Po konsylium lekarskim zespół zdecydował, że mógłby podjąć się operacji mimo jej wysokiego stopnia trudności. Początkowo wydało mi się to wspaniałą informacją i nadzieją na wyleczenie -jednak po dalszej rozmowie z lekarzami jeszcze bardziej straciłem grunt pod nogami. W przypadku mojego typu nowotworu, aby operacja była skuteczna, potrzebna jest radykalna resekcja wszystkich zainfekowanych tkanek. Ponieważ guz zdążył rozpanoszyć się na mojej twarzy, taka operacja obejmowałaby nie tylko usunięcie guza, ale też całej górnej szczęki, kilku kości czaszki, całości oka i części podniebienia. Obrazowo mówiąc – straciłbym pół twarzy. Następnie rekonstrukcja z kości biodrowej i bardzo długa rehabilitacja. Mam 34 lata i całe życie przed sobą. Nie potrafię sobie tego wyobrazić i ciężko mi było pogodzić się z informacją, że utrata tak dużej części twarzy to jedyna opcja leczenia. Dlatego postanowiliśmy szukać dalej. Dzięki zaangażowaniu mojej partnerki i przyjaciół nawiązaliśmy kontakt z dwoma zagranicznymi (Austria, Niemcy) klinikami zajmującymi się leczeniem podobnych przypadków metodami, które na ten moment nie są stosowane w Polsce. Terapia jonami węgla to zaawansowana forma radioterapii hadronowej, wykorzystująca ciężkie jony do precyzyjnego niszczenia nowotworów, szczególnie tych opornych na klasyczne leczenie. Dzięki pikowi Bragga niszczy guz, minimalizując uszkodzenia zdrowych tkanek. Metoda ta jest niezwykle skuteczna w leczeniu guzów zlokalizowanych w pobliżu narządów krytycznych. Na ten moment jest jeszcze słabo dostępna, przez co również dość droga. Austriacki zespół lekarzy, po przeanalizowaniu mojego przypadku i wyników, zakwalifikował mnie do leczenia terapią jonami węgla. To szansa, by zwalczyć raka bez okaleczającej i szpecącej twarz operacji. Jednak aby leczenie w Austrii mogło wystartować, muszę zapłacić z góry. Leczenie we wspomnianych ośrodkach nie jest w żaden sposób refundowane, a jego koszty przekraczają możliwości finansowe moje i mojej rodziny. Potrzebne jest 300 000 zł. Ta kwota pokryje: kwalifikację medyczną i specjalistyczne konsultacje, pełny cykl nowoczesnej terapii, koszty transportu medycznego i pobytu w zagranicznym ośrodku. Dla jednej osoby to duża kwota, dlatego zwracam się z serdeczną prośbą o wsparcie zbiórki. Jeśli możesz, pomóż proszę zachować mi twarz.

358 417 zł z 300 000 zł
119%
Agnieszka Beger, Gdańsk

Pomóż mi w walce z rakiem piersi – potrzebuję leczenia, którego NFZ nie finansuje

EDIT: dziękuję każdej osobie, która wsparła moją zbiórkę i każdej, która ją udostępniała. Przyjaciołom, rodzinie, znajomym i moim cudownym klientom. Osobom, które poruszyły niebo i ziemię (i nawet kontakty sprzed lat...), aby mi pomóc. Przyjaciołom, którzy zorganizowali warsztaty taneczne, pieczenia chleba, koncert i piknik. Z całego serca DZIĘKUJĘ. Na chwilę obecną udało się uzyskać środki na moje leczenie. Teraz tylko już poproszę o KCIUKI i WASZĄ CUDOWNĄ ENERGIĘ. Zakładając zbiórkę - miałam nadzieję, że uda się uzbierać środki na leczenie, ten cel udało się osiągnąć dzięki WAM. Natomiast to, co przerosło moje najśmielsze oczekiwania - to OGROM DOBREJ ENERGII, który mnie dosłownie POZYTYWNIE ZALAŁ w ostatnim czasie. Jestem wdzięczna, wzruszona i szczęśliwa, że mam takie cudowne osoby wokół siebie. DZIĘKUJĘ :* --- Mam 42 lata. Jeszcze niedawno moje życie było zwyczajne - praca, dom, plany, codzienność. Dziś mierzę się z diagnozą, która wszystko zmieniła: Rak piersi trójujemny – jeden z najbardziej agresywnych typów nowotworów. Choroba nie ograniczyła się tylko do piersi. Pojawiły się przerzuty do węzłów chłonnych. To oznacza bardziej zaawansowane stadium, ale nadal mam szansę na skuteczne leczenie i powrót do zdrowia. Według lekarzy kluczowym elementem terapii w moim przypadku jest immunoterapia. To nowoczesne leczenie, które daje realną szansę na zatrzymanie choroby i poprawę rokowań. Terapia ta u większości pacjentów jest refundowana przez NFZ, niestety w moim przypadku dodatkowe przerzuty na węzły chłonne obojczykowe wykluczają refundację (wg NFZ rokowania w takim przypadku są zbyt słabe, żeby warto było w pacjenta inwestować...). Dlatego proszę o pomoc. Każda wpłata przybliża mnie do możliwości rozpoczęcia terapii, która może uratować moje zdrowie i życie. Chcę walczyć, mam dla kogo żyć - cudownego męża, który jest miłością mojego życia oraz trzy wspaniałe pieski z adopcji, którym daliśmy szczęśliwy dom. Od wielu lat pomagam też skutecznie moim podopiecznym odzyskać zdrowie i energię - jako psychodietetyk i trenerka, dlatego tym bardziej mam ogromną motywację, aby w pełni wyzdrowieć i nadal móc pomagać innym. Dziękuję za każdą formę wsparcia - finansową, udostępnienie zbiórki, dobre słowo. Mocno wierzę w to, że z Waszą pomocą to naprawdę może się udać. Agnieszka

189 374 zł z 189 374 zł
100%
Monika Chylak-Łakomska, Sosnowiec

MAMY TO, DZIĘKUJEMY! - Mam 31 lat i w ósmym miesiącu ciąży zdiagnozowano u mnie raka piersi z przerzutami

Brak nam słów, dziękujemy za wszystkie wpłaty. Uzbieraliśmy potrzebną kwotę, a nawet dużo więcej. Dziękujemy za wszystkie przelewy. Nadprogramowa kwota zostanie przeznaczona w całości na mój powrót do zdrowia, a jeśli będzie bardzo szybki, czego sobie życzę, pieniądze trafią do kolejnej pięknej duszy. Dziękujemy! --- Po paru latach starań zaszłam w ciążę. Guza wyczułam jeszcze przed ciążą, a zmiana była do obserwacji. Przeszłam kilku specjalistów, aby mieć pewność, że będę mogła karmić piersią i potwierdzić, że nic złego się nie dzieje. W ósmym miesiącu ciąży usłyszałam diagnozę nowotworu złośliwego piersi z przerzutami do węzłów chłonnych - pachowych, podobojczykowych i nadobojczykowych. Po wynikach biopsji okazało się, że jest to jeden z najbardziej złośliwych nowotworów piersi - trójujemny podtyp. Jeszcze w ciąży otrzymałam mocną chemioterapię. Jestem po 4 cyklach, czeka mnie jeszcze dalsza chemioterapia, operacja i radioterapia. Teraz następnym krokiem w leczeniu jest immunoterapia, która z uwagi na stopień zaawansowania choroby nie jest refundowana przez NFZ. Mam miesięczną, upragnioną córeczkę, wspaniałego męża i wiele planów. Będę wdzięczna za wsparcie w powrocie do zdrowia. Czasu mam niewiele, bo leczenie musi rozpocząć się jeszcze w lipcu. Każda wpłata przybliża mnie do możliwości rozpoczęcia terapii, która może uratować moje zdrowie i życie. Dziękuję za każdą formę wsparcia - finansową, udostępnienie zbiórki, dobre słowo. Mocno wierzę w to, że z Waszą pomocą to naprawdę może się udać.

261 300 zł z 200 000 zł
130%

Zbiórki najbliżej celu

Stefania Goluszkova, Witkow

Zbiórka na leczenie dla Stefanii

Cześć, nazywam się Stefania. Mam 37 lat. Jestem mamą dwójki dzieci - Marysia ma 10 lat, a Kasia 8. Choroba zaskoczyła mnie znienacka. Zaczęło się od zmęczenia, ciągłego zmęczenia... Nie mogłam sobie wytłumaczyć, skąd się bierze! Aż pewnego razu kładłam się spać i zakłuło mnie w lewej piersi. Wystraszyłam się bólu i wyczułam w piersi guza. Niezwłocznie zgłosiłam się do ginekologa, późnej zlecono mi biopsję, a we wrześniu dowiedziałam się, że mam raka piersi. Świat mi się zawalił. Nie mogłam się pozbierać... Najbardziej boję się o dzieci. Boję się, że zostaną bez mamy... Proszę o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia.

11 720 zł z 12 000 zł
97%
Katarzyna Ziarkowska, Warszawa

Pomóż mi uniknąć chemioterapii – zbieram na test Oncotype DX

Mam na imię Kasia, mam 52 lata i w lipcu usłyszałam diagnozę, która wprowadziła w moje życie chaos i sprawiła, że wszystko inne zeszło na dalszy plan – rak piersi. Wszystko zaczęło się niewinnie, od rutynowych badań profilaktycznych w czerwcu. Wynik biopsji potwierdził nowotwór, a 7 sierpnia przeszłam operację oszczędzającą pierś (BCT) oraz biopsję węzła wartowniczego (SLNB). Na szczęście operacja przebiegła zgodnie z planem i teraz przygotowuję się do dalszego leczenia. Rak piersi to choroba, której leczenie wymaga nie tylko operacji czy chemioterapii. Czasami najlepszą decyzją jest rezygnacja z chemioterapii – jeśli wiadomo, że nie przyniesie efektu, a może spowodować poważne skutki uboczne. Dlatego lekarze zalecili mi wykonanie testu genetycznego Oncotype DX. To badanie, wykonywane w USA, pozwala sprawdzić, czy chemioterapia będzie skuteczna w moim przypadku, czy też lepiej wybrać inną metodę. Wynik testu może diametralnie zmienić sposób leczenia i moje życie. Niestety test nie jest refundowany przez NFZ, a jego koszt to około 15.000- 20.000 zł. To kwota, której w tej chwili nie jestem w stanie pokryć samodzielnie. A czas ma ogromne znaczenie, decyzję muszę podjąć już teraz, zanim rozpocznę chemioterapię, która w moim przypadku może być nieskuteczna, a jednocześnie obciążająca organizm. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Po dłuższym czasie bez pracy niedawno znalazłam nowe zatrudnienie i zaczęłam stawiać życie na nogi. Myślałam, że wszystko powoli się układa… Ale dziś najważniejsze jest zdrowie. Dlatego proszę o wsparcie. Każda, nawet symboliczna wpłata, przybliża mnie do wykonania badania. Jeśli możesz, pomóż mi zrobić ten krok, który może zmienić całe leczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, proszę udostępnij moją zbiórkę dalej. Dziękuję za każdą formę wsparcia i dobre słowo. Z wdzięcznością, Kasia

9 664 zł z 10 000 zł
96%
Janina Kuta, Bydgoszcz

Jestem Janina. Choroba odbiera mi siły, ale nie nadzieję

Mam na imię Janina. Od 2 lat toczę najtrudniejszą walkę w swoim życiu – walkę z nowotworem. Są dni, kiedy próbuję się uśmiechać i wierzyć, że jeszcze będzie dobrze. Ale są też takie chwile, gdy po kolejnych wynikach, badaniach i wiadomościach od lekarzy serce po prostu pęka. Jeszcze kilka lat temu moje życie było zwyczajne – miałam plany, marzenia, codzienność, którą dziś wspominam z tęsknotą. Teraz moją rzeczywistością stały się szpitale, badania, leczenie i nieustanny lęk o jutro. Choroba odbiera mi zdrowie, siły i spokój, ale nie odebrała mi jeszcze nadziei. Bardzo chcę żyć. Chcę mieć jeszcze czas – na bliskich, na zwykłe chwile, które dziś stały się bezcenne. Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc. To bardzo trudne. Ale dziś nie mam wyjścia i z drżącym sercem proszę Was o wsparcie. Nawet najmniejsza wpłata ma ogromną wartość. Kilka złotych może wydawać się niewiele, ale dla mnie może być kolejnym krokiem w walce o życie i szansą na dalsze leczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo – proszę, udostępnij moją historię. Być może dzięki Tobie dotrze ona do osoby, która poda mi pomocną dłoń. Dziękuję za każde okazane serce, za każdą złotówkę, modlitwę, dobre słowo i myśl. Dziękuję, że jesteście ze mną. ❤️

5 920 zł z 6 000 zł
98%

Najnowsze

Justyna Hadrych, Bydgoszcz

Po raz drugi stanęłam do walki z nowotworem. Nie chcę jej przegrać

Mam na imię Justyna, mam 49 lat. Zachorowałam na nowotwór w roku 2024. Obecnie walczę z rakiem jelita grubego w 3 stadium. To już drugi, niezależny, bardzo agresywny nowotwór, z którym przyszło mi się zmierzyć. Pierwsza choroba nowotworowa bardzo osłabiła mój organizm, doprowadziła również do osłabienia kości kręgosłupa, przez co doszło do ich złamań kompresyjnych. Dziś zmagam się nie tylko z nowotworem, ale także z bólem i ograniczeniami, które pozostawiło poprzednie leczenie. Każdy dzień to walka o zdrowie i czas - czas, by móc jeszcze przytulić moje dwie ukochane wnuczki i patrzeć jak dorastają. Pomóż mi zawalczyć o szansę na leczenie. Po wyczerpaniu dostępnych możliwości leczenia w kraju pojawiła się nadzieja na dalszą terapię w specjalistycznych ośrodkach w Niemczech lub Izraelu. Konsultacje z zagranicznymi lekarzami mogą otworzyć drogę do nowoczesnych metod leczenia, które dają realną szansę na poprawę mojego stanu zdrowia. Zbiórka pomoże mi pokryć koszty leczenia, dojazdów do specjalistów oraz codziennych wydatków związanych z chorobą. Każda wpłata i każde udostępnienie są dla mnie ogromnym wsparciem i dają nadzieję, że nie jestem w tej walce sama. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ ZA KAŻDĄ OKAZANĄ POMOC!

48 690 zł z 80 000 zł
60%
Tomasz Wołoszyn, Serock

Glioblastoma! Pomóż mi uratować marzenia!

Kochani, Glioblastoma, czyli glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości to diagnoza, która w każdym przypadku wywraca życie ludzi chorujących oraz ich rodzin do góry nogami. Ja jednak postanowiłem być najtwardszy, jak tylko potrafię i mocno walczyć o przetrwanie ciężkiej choroby, bo taką mam naturę, bo tego również nauczyło mnie życie, nie zawsze usłane różami. Zawsze o wszystko musiałem walczyć samodzielnie, często biorąc na swoje barki przeciwności losu. Niestety przychodzi czasem taki moment w życiu, że trzeba po prostu prosić o pomoc... Przez blisko 30 lat byłem strażakiem Państwowej Straży Pożarnej, więc cały okres mojej służby był ściśle związany z pomaganiem innym ludziom. Taką ścieżkę życiową po prostu wybrałem z pasji i zamiłowania do charakteru służby. Po odejściu na emeryturę postanowiłem jednak "nie zawieszać rękawic na kołku" tylko przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie młodym pokoleniom. W taki sposób zostałem nauczycielem w liceum, gdzie realizowana jest między innymi edukacja dla klas mundurowych, w tym o profilu pożarniczym. W realizacji mojej dotychczasowej pracy zawodowej zarówno strażaka, jak i nauczyciela zawsze miałem ogromne wsparcie mojej kochanej rodziny - żony i syna, którzy dziś w obliczu mojej choroby jeszcze bardziej otaczają mnie troską i uczuciem. Chcę i muszę dla nich żyć, chcę dalej wprowadzać w dorosłe życie mojego niespełna 17-letniego syna, chcę dalej być silnym ramieniem i oparciem dla mojej żony, która zawsze była i jest przy mnie, a na wczesnym etapie mojej choroby uratowała mi życie, sama oczekując na poważną operację. Jako rodzina nie mamy wielkich wymagań - chcemy tylko wspólnie spokojnie i zdrowo funkcjonować i realizować wspólną pasję, którą są podróże. Osobiście bardzo chciałbym wrócić także do drugiej swojej pasji, którą jest granie muzyki. Na przeszkodzie stanęła nam moja choroba. Obecnie jestem po ciężkiej operacji usunięcia guza z mózgu, a za chwilę zaczynam dalsze, wyczerpujące leczenie onkologiczne. To początek drogi i wiem, że aby przeżyć muszę szukać dalszej specjalistycznej pomocy, także niestety nierefundowanej. Specjalistyczna dieta, szukanie pomocy w innowacyjnych metodach leczenia glejaka, takich jak terapia Optune (TTFields) czy terapia Nanotherm to ogromne koszty, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować. Każda złotówka od Was w tej sytuacji jest dla nas nie na wagę złota, ale na wagę życia. Bo prawdziwym złotem jest zdolność do pomagania innym.

67 700 zł z 360 000 zł
18%
Magda Rogalska, Warszawa

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem piersi

To nie jest historia o poddaniu się. To historia o walce. Jeszcze niedawno myślałam o przyszłości. O tym, co chcę osiągnąć, jak ułożyć sobie życie i krok po kroku realizować swoje plany. Nie przypuszczałam, że zamiast planować kolejne miesiące, będę przygotowywać się do operacji i uczyć się żyć z diagnozą raka piersi. Nigdy nie uważałam się za osobę, która łatwo się poddaje. Dlatego, zamiast pytać „dlaczego ja?”, staram się każdego dnia szukać rozwiązań i iść naprzód. Choroba wiele zmieniła, ale nie odebrała mi nadziei ani wiary, że jeszcze wrócę do normalnego życia. Przede mną operacja, leczenie i rehabilitacja. Wiem, że ta droga będzie wymagała ode mnie dużo siły, cierpliwości i czasu. Chcę przejść ją najlepiej, jak potrafię. Jednocześnie leczenie wiąże się z kosztami, których nie da się uniknąć - lekami, rehabilitacją, dojazdami do szpitala, wyrobami medycznymi i wieloma wydatkami, o których wcześniej nawet nie myślałam. Dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. Nie dlatego, że zabrakło mi siły. Wręcz przeciwnie, chcę całą swoją energię przeznaczyć na walkę o zdrowie. Wierzę, że za jakiś czas będę mogła zamknąć ten rozdział i wrócić do życia, które zostało nagle zatrzymane. Jeżeli zechcesz być częścią tej drogi, będę Ci ogromnie wdzięczna. Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.

15 891 zł z 30 000 zł
52%
Logo Alivia

Onkofundacja Alivia

Dodajemy odwagi chorym na raka! Codziennie wspieramy chorych na nowotwory złośliwe w finansowaniu leczenia, uczymy i reprezentujemy pacjentów onkologicznych w debacie publicznej. Dowiedz się więcej o naszych działaniach.

Poznaj nas

Warto wiedzieć

News pierwszy

Styczeń: 240 tys. na wsparcie dla pacjentów onkologicznych

W styczniu nasi Podopieczni otrzymali pomoc na łączną kwotę 240 611 zł. Środki te pozwolą im na rozpoczęcie lub kontynuację leczenia onkologicznego. Z pomocy skorzystało 116 osób. Wśród nich jest Mari...

Czytaj więcej
News pierwszy

Grudzień: 419 tys. na pomoc dla podopiecznych

Dzięki hojności Darczyńców w ubiegłym miesiącu wypłaciliśmy naszym Podopiecznym 419 174 zł. Każda otrzymana wpłata to dla nich szansa na lepszą jakość życia i powrót do zdrowia. Środki zostały wypłaco...

Czytaj więcej
News pierwszy

1,5% podatku dla Podopiecznych Onkozbiórki!

Czas rozliczeń podatkowych to gorący okres zarówno dla podatników, jak i Organizacji Pożytku Publicznego (OPP) oraz ich Podopiecznych zbierających 1,5% podatku. Również w naszej Fundacji w ramach prog...

Czytaj więcej