Zbiórki

Izabela Olczyk, GDAŃSK

Wołanie o pomoc!

Witam, nazywam się Janina Rodkiewicz, mam 62 lata. 23 maja 2017 r. zdiagnozowano u mnie raka piersi. Jestem po usunięciu piersi. Obecnie jestem poddawana chemioterapii, następnie czeka mnie radioterapia. Jedynym moim dochodem jest emerytura w wysokości 1410 zł miesięcznie. Mieszkam sama w mieszkaniu komunalnym, w którym nie ma gazu, wszystko pracuje na prądzie - ogrzewanie, bojler na ciepłą wodę i kuchenka. Moje miesięczne wydatki, to: 308 zł - opłata za czynsz 400 zł - energia elektryczna + 200 zł - leki na depresję, reszta na comiesięczną skromną egzystencję i bieżąco zapisywanie leki. Do tej pory pomagał mi mój jedyny syn, ale w obecnej chwili przebywa w zakładzie karnym za przewinienia drogowe, co uniemożliwia mu opiekę nade mną. Jestem zdana na siebie i ewentualnie na dobry humor i dobre serce sąsiadów. Z uwagi na zły stan zdrowia (zawroty głowy, słabość, złe znoszenie chemioterapii) mam duże trudności z pokonaniem trasy do i od lekarza onkologa, na pobrania krwi przed wizytą u onkologa oraz na zabiegi chemioterapii i korzystam z uprzejmości sąsiadów. Niestety nie jestem w stanie zapłacić chociaż za paliwo - wprawia mnie to w zakłopotanie i dyskomfort psychiczny. Nie wiem, jak długo to potrwa i jak długo sąsiedzi będą mnie dowozić do przychodni i odwozić do domu, ponieważ jest to kłopotliwe z uwagi na czas oczekiwania podawania chemii. Po zaaplikowaniu chemii mam złe wyniki krwi - zgodnie z zaleceniem lekarza muszę wypijać drinki proteinowe, stosować odżywki niezbędne na jej poprawienie. Gdy wyniki są złe, wypadam z programu otrzymania chemii, co automatycznie wydłuża czas leczenia i zwalczenia raka. Jest mi bardzo ciężko i potrzebuję pomocy w kwestii opłacenia transportu na wizyty lekarskie, na pobrania krwi do badań oraz wyjazdy do szpitala na podanie chemii, a także na zakup zalecanych przez lekarza środków farmakologicznych w celu uzyskania lepszych wyników krwi, by leczenie przebiegało sprawnie i bez przesunięć. Z góry dziękuję za okazaną pomoc i zrozumienie. Janina Rodkiewicz

2 812 zł z 12 000 zł
23%
Olga Iaroshchuk, Pruszków

Na pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji

Witam, mam na imię Olga. Mam 34 lata. Jestem mamą pięcioletniego synka. Jeszcze niedawno moje życie toczyło się normalnym rytmem mamy: dom, przedszkole, podróże, treningi sportowe i plany na przyszłość. Wszystko zmieniło się w jednej chwili. Usłyszałam diagnozę, której nikt nie chce usłyszeć: rak piersi – luminalny typu B (HER2+) z przerzutami do węzłów pachowych. Choroba przyszła nagle, bez ostrzeżenia. Badania, niekończące się oczekiwanie na wyniki, strach… i jedno, najważniejsze pytanie: czy będę mogła patrzeć, jak mój syn dorasta? Rak jest agresywny i wymaga intensywnego leczenia: chemioterapii, operacji (radykalnej mastektomii), radioterapii oraz hormonoterapii przez kolejne pięć lat, a także rehabilitacji. To walka nie tylko fizyczna, ale również psychiczna i finansowa. Choć samo leczenie jest refundowane, znaczna część dodatkowych kosztów spada na moją rodzinę: leki, specjalistyczna żywność medyczna, dojazdy na leczenie, rehabilitacja oraz zakup protezy i peruki. Część tej drogi mam już za sobą, jednak wciąż walczę i robię wszystko, by móc iść dalej - krok po kroku. Bardzo dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie oraz słowa wsparcia. Dają mi one nadzieję i siłę, by nie poddawać się i iść dalej.

700 zł z 10 000 zł
7%
Joanna Gackowska, Brzezinko

Pomóż przejść przez leczenie raka piersi

Nazywam się Asia, mam 37 lat. Jestem mamą i żoną, jeszcze niedawno - aktywną zawodowo, pełną marzeń, planów i energii. Moje życie wyglądało zupełnie inaczej, zanim 24 kwietnia 2025 roku usłyszałam diagnozę, która zatrzymała cały mój świat. Mam raka piersi potrójnie dodatniego, hormonozależnego. Za mną 6 bardzo ciężkich cykli chemii, które przeszłam z ogromnym trudem. Jestem po operacji oszczędzającej z usunięciem wszystkich węzłów chłonnych. Teraz czeka mnie radioterapia, hormonoterapia oraz kolejny rok chemii uzupełniającej - 14 cykli co 3 tygodnie. Do tego dochodzi leczenie kości kwasem zoledronowym. Bardzo chcę żyć jak najdłużej - dla siebie, dla mojej rodziny. Chcę wrócić do normalności, do pracy, do moich pasji i marzeń. Chcę mieć przyszłość. Leczenie onkologiczne wiąże się jednak z ogromnymi, stale rosnącymi kosztami. Niektórych rzeczy nie da się wykonać na NFZ, bo terminy są zbyt odległe, a w mojej sytuacji czas ma kluczowe znaczenie. Dlatego część usług muszę opłacać prywatnie, żeby nie opóźniać leczenia. Koszty, które ponoszę: - Wyleczenie zębów, aby móc rozpocząć leczenie kwasem zoledronowym – ok. 3000 zł - Rehabilitacja ręki po usunięciu węzłów chłonnych (sznury limfatyczne) – 180 zł za jeden zabieg - Kremy do radioterapii, suplementy, wsparcie organizmu – ok. 300 zł miesięcznie - Leki łagodzące skutki uboczne chemii, których nie refunduje NFZ - Dojazdy na chemię i badania – 60 km w jedną stronę, co przy częstych wizytach generuje duże koszty paliwa - Wizyty prywatne u specjalistów, gdy kolejki na NFZ są zbyt długie Przede mną długa i trudna droga, ale wierzę, że dam radę. Chcę zrobić wszystko, żeby wyzdrowieć, odbudować siły i przejść przez ten rok leczenia jak najlepiej. Chcę na nowo marzyć, choć strach przed wznową i przerzutami jest ogromny. Każda pomoc to dla mnie realna szansa na dalsze leczenie, na zdrowie, na życie. Dziękuję za każde wsparcie z całego serca. ❤️

638 zł z 10 000 zł
6%
Marlena Gryta, Garwolin

Każda pomoc to krok ku zdrowiu, teraz możesz przekazać 1,5% swojego podatku

Pomóż mi wrócić do sprawności – walka z nowotworem trwa Nazywam się Marlena i jeszcze do niedawna moje życie wyglądało zupełnie inaczej. W maju ubiegłego roku świat zatrzymał się w miejscu – otrzymałam diagnozę: nowotwór złośliwy piersi z przerzutem do węzłów chłonnych. Od tego momentu rozpoczęła się moja nierówna walka z chorobą. Przeszłam agresywne leczenie chemioterapią w schemacie TCHP oraz operację oszczędzającą z usunięciem węzłów chłonnych. Niestety, badanie histopatologiczne po operacji wykazało, że nie było całkowitej odpowiedzi na leczenie – w moim organizmie pozostało 17% komórek nowotworowych. To oznaczało konieczność kontynuacji leczenia chemioterapią oraz radioterapii, którą zakończyłam w styczniu tego roku. Cena za życie Dziś, choć walczę o każdy dzień, zmagam się z poważnymi skutkami ubocznymi dotychczasowego leczenia. Polineuropatia oraz silna sztywność stawów znacząco utrudniają mi codzienne funkcjonowanie i sprawiają, że wykonanie najprostszych czynności staje się wyzwaniem. Moja walka jednak nie kończy się na chemioterapii i radioterapii. Obecnie jestem w trakcie wieloletniej hormonoterapii, która jest niezbędna, by powstrzymać nawrót choroby. Niestety, ta forma leczenia również niesie ze sobą szereg dotkliwych skutków ubocznych, które dodatkowo obciążają mój organizm. Aby odzyskać sprawność i zminimalizować ból, niezbędna jest specjalistyczna, kosztowna rehabilitacja oraz regularna suplementacja, która wspiera mój organizm w tej długiej drodze. Dodatkowym obciążeniem są dla mnie systematyczne i wyczerpujące dojazdy do Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, które generują ogromne koszty. Jak możesz mi pomóc? Moje oszczędności zostały wyczerpane przez długotrwałe leczenie. Dziś zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie. Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, przybliża mnie do celu, jakim jest powrót do choć częściowej sprawności i spokojnego życia. Wpłacając darowiznę na moje subkonto w fundacji Alivia, wspierasz mnie w: opłacaniu specjalistycznej rehabilitacji, która pozwoli mi pokonać skutki polineuropatii i sztywności stawów; zakupie niezbędnych leków, preparatów wspomagających hormonoterapię oraz suplementów; pokryciu kosztów dojazdów do ośrodka onkologicznego w Warszawie.

595 zł z 10 000 zł
5%
Teresa Walkiewicz, Poznań

Moje leczenie, dieta, koszty dojazdów do lekarzy

Mam na imię Teresa, jestem chora na raka płuc, POChP, nadciśnienie tętnicze i nerwicę. Niestety pojawiła się wznowa, a ja nie chcę jeszcze umierać. Mam tylko córkę i wnuka, który też jest bardzo chory. Wnuczek ma nadciśnienie, astmę oskrzelową, stłuszczenie wątroby. Córka nie może mi za dużo pomóc, bo sama ma problemy (wychowuje dziecko sama). Nie mam pomocy od rodziny i znajomych. Bardzo się boję. Pomóżcie mi, proszę... Nie chcę zostawić córki i wnuka samych. Od 27 lat jestem sama z córką, wcześniej pracowałam jako opiekunka do dzieci. Teraz sama proszę o pomoc. Mam złe wyniki i coraz gorzej się czuję. Nie chcę umierać. Chciałabym jeszcze zobaczyć, jak mój wnuczek dorasta, jak spełnia swoje marzenia, chciałabym jeszcze spędzić czas z córką i wnukiem. Pieniążki, które uzbieram, przeznaczę na leki, dietę onkologiczną, rehabilitację oddechową, a także sprzęt wspomagający oddychanie. Chciałabym jeszcze spędzić wakacje chociaż raz w życiu, od śmierci męża nie byłam nigdzie. Proszę o pomoc.

550 zł z 10 000 zł
5%
Mirosława Kamińska, Bielsko-Biala

Na leczenie i rehabilitację

Jestem pełną energii 63-letnią mężatką, mamą wspaniałego syna i za chwilę babcią. Kocham życie w każdym jego wymiarze. Nurkowanie, żeglarstwo, fotografia, konie, podróże, narty to tylko mała część moich pasji. Niestety los podrzucił mi trasę przez szpitale. Nowotwór płuca i rak piersi zaraz po ciężkiej operacji kręgosłupa. Czasami w drodze do wybranego portu czekają nas burzliwe i zdradzieckie wody, ale wierzę, że dopłynę do moich lepszych dni, nawet jeśli będzie ciągle wiało 8 B. TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!

5 440 zł z 15 000 zł
36%
Ewa Zemła-Furca, Katowice

By zdrową być

W styczniu otrzymałam druzgoczącą diagnozę. Mam "to" i muszę poddać się leczeniu. Pierwszy szok, odrętwienie, przerażenie... Podjęłam walkę. Dla siebie, dla dzieci, dla bliskich. Jestem już po drugiej chemii. Każdą opłaciłam fatalnym samopoczuciem, rozbiciem i zwątpieniem. Kolejne przede mną. Nie tracę nadziei, choć to trudne. Zbiórka ma pomóc w powrocie do zdrowia, bo wierzę, że z "tym" można wygrać. Nie wiem, czy zebrana kwota będzie wystarczająca. Nie wiem też, czy Waszewsparcie wykorzystam w całości, bo być może nie będzie takiej potrzeby, ale na pewno zebrane środki pomogą wtedy komuś innemu. 1,5% podatku to pomoc bardzo istotna dla wszystkich potrzebujących, a nieobciążająca dla darczyńców, więc przekaż mi, proszę, swoje 1,5%, bo w ten sposób pomagasz mi wygrać tę nierówną walkę.

438 zł z 10 000 zł
4%
Monika Filipek, Zielona Góra

Leczenie

Bardzo dziękuję za dotychczasowe wsparcie!!! Jak wiecie walczę ze złośliwym nowotworem piersi z przerzutami. Aktualnie jestem po dwóch operacjach i niestety to nie koniec walki z rakiem. Potrzebuję nierefundowanego leku i potrzebuję wsparcia finansowego.

199 429 zł z 209 000 zł
95%
Jaroslaw Bednarski, Radom

Zbiórka na leczenie chłoniaka

Dzień dobry, mam na imię Jarosław i mam 36 lat. W listopadzie 2019 roku, w dniu urodzin mojej żony Katarzyny, usłyszałem diagnozę: chłoniak Hodgkina IV stadium. Jest to nowotwór złośliwy węzłów chłonnych. W grudniu 2019 roku rozpocząłem leczenie w NIO w Warszawie. Pierwsza linia leczenia – chemia ABVD miała pokonać chorobę i pozwolić mi na powrót do pracy. Niestety nowotwór okazał się oporny w leczeniu, przeszedłem kolejne linie leczenia (drugą i trzecią), autoprzeszczep oraz leczenie podtrzymujące po przeszczepie. W związku z długotrwale trwającą chorobą i brakiem pomyślnych rokowań musiałem przejść na rentę. W trakcie trwania 4 linii leczenia nastąpiło podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego, leczenie zostało przerwane. Kolejne linie leczenia nie przynosiły wymarzonej remisji choroby. W listopadzie 2025 r. zostałem poddany kolejnej radioterapii w związku ze wznową na śledzionie. W chwili obecnej czekam na badanie PET . Nie obyło się bez skutków ubocznych ciężkiego, długotrwałego leczenia (chemioterapie i radioterapie). Mam problemy z tarczycą, sercem, jelitami, bóle stawów i polineuropatię. Nie udało mi się również wrócić do pracy i normalnego funkcjonowania. Cały czas jestem na rencie. Nie jestem w stanie pokryć z niej kosztów leczenia - przede wszystkim konsultacji specjalistycznych, leków i suplementów, odpowiedniego odżywania, leczenia stomatologicznego, dojazdów w związku z leczeniem w innym mieście. Bardzo chcę być znów zdrowy i wrócić do swojego życia, pracy, aktywności. Będę ogromnie wdzięczny za wsparcie.

10 410 zł z 20 000 zł
52%
Sonia Wieder, Ruda Śląska

Transporty sanitarne

Zbieramy na transport sanitarny Z całego serca proszę o pomoc dla mojej Mamy, Soni, która walczy z glejakiem IV stopnia. Jest po drugiej, bardzo trudnej operacji mózgu, ma bardzo osłabione nogi i nie może chodzić. Niedawno dodatkowo przeszła ostre zapalenie trzustki, które bardzo osłabiło jej organizm. Mama nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, przez co nie może liczyć na bezpłatne przewozy do szpitali czy poradni. Potrzebuje bezpiecznego transportu sanitarnego w pozycji leżącej, by móc kontynuować leczenie i kontrole lekarskie. Koszt jednego przewozu to kilkaset złotych, a takich podróży jest kilka w miesiącu. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże zapewnić Mamie opiekę, na jaką zasługuje – bez lęku, czy będzie nas stać na dotarcie do lekarza. Dziękuję z całego serca za wsparcie.

285 zł z 10 000 zł
2%
Józef Kachnowicz, Orneta

Zbieram środki na dalsze leczenie

Nazywam się Józef Kachnowicz, mieszkam w Ornecie - w niewielkim miasteczku w woj. warmińsko-mazurskim, mam 71 lat. W marcu 2020 r. zdiagnozowano u mnie raka złośliwego pęcherza moczowego. Guz był wielkości kilku centymetrów. W przeciągu paru miesięcy - od wiosny do jesieni 2020 roku byłem leczony chemią w Klinice Onkologii i Immunoterapii w Szpitalu w Olsztynie. Leczenie na tę chwilę zostało pozytywnie ocenione przez mojego lekarza prowadzącego i guz na razie zginął. Niestety leczenie chemiczne spowodowało skutki uboczne. Moja tarczyca przestała działać i w związku z tym mam problem ze sztywniejącymi mięśniami, co ogranicza możliwość poruszania się. Dodatkowo nerki źle funkcjonują, organizm jest zanieczyszczony i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Wyniki krwi niestety są coraz gorsze. Razem z małżonką jesteśmy emerytami ze skromnymi dochodami. Liczę na pomoc na dalsze leczenie specjalistyczne. Standardowy czas oczekiwania na lekarza specjalistę jest obecnie mocno wydłużony. Niestety czekanie na leczenie skutków ubocznych chemioterapii w moim przypadku oznacza złe rokowania. Liczę na pomoc finansową, która umożliwiłaby mi opłacenie dojazdów do lekarzy specjalistów oraz dalsze leczenie, jak również sfinansowanie konkretnych leków. Pozdrawiam wszystkich ludzi o dobrym sercu i wszystkim życzę zdrowia!

20 249 zł z 30 000 zł
67%
Dominik Kosiło, Szczecin

Leczenie onkologiczne, lekarstwa, nierefundowane badania

Na imię mam Dominik, moja walka z rakiem rozpoczęła się w 2010 roku i trwa nadal. Obecnie mam 34 lata. Zdiagnozowano u mnie zespół chorobowy MEN II B złośliwy rak tarczycy w stadium rozsiewu do kośćca z podejrzeniem rozsiewu do płuc. Do tej pory przeszedłem kilka operacji, wiele badań i radioterapię. Usunięto mi całkowicie tarczycę, węzły chłonne szyi, nadnercza z powodu guzów chromochłonnych oraz guzy w okolicy kręgosłupa i aorty. Na początku leczenia poziom Kalcytoniny wynosił 2 tysiące, obecnie jest na poziomie powyżej 100 tysięcy i wciąż rośnie. Przed diagnozą miałem plany i marzenia jak każdy młody człowiek. Teraz nie mam siły ani możliwości żyć normalnie. Choroba wyczerpuje mnie psychicznie i fizycznie. Potrzebuję wsparcia na leki, badania i leczenie nierefundowane przez NFZ. Wierzę w wielkie serce ludzi i ich dobroć.

30 213 zł z 40 000 zł
75%