Zbiórki

Patrycja Paszylk, Turze

Walka z nowotworem szyi

Witam, mam na imię Patrycja, od 2015 r. choruję na nowotwór szyi, charakteryzujący się agresywnym wzrostem i naciekaniem na sąsiednie tkanki. Leczenie wymaga sporo czasu i wysiłku ze względu na częste wznowy miejscowe. Guz w moim przypadku jest nieoperacyjny, ponieważ oplata struktury nerwowe. Przeżyłam już jeden zabieg próby usunięcia guza, lecz nie udało się. Próbowałam leków oraz chemioterapii, ale niestety bez efektów. Ostatnią z opcji była radioterapia, lecz nie chcę się jej podjać, gdyż wysoka dawka promieniowania uszkodziłaby mój splot barkowy, a w efekcie nie mogłabym ruszać ręką. Moim celem jest zebranie pieniędzy na leczenie terapiami nierefundowanymi przez NFZ. Chce zacząć od nierefundowanego leku, którego koszt miesięczny to ok. 600 zł. Niestety nie stać mnie na to leczenie, więc zwracam się o pomoc do Państwa. Czasu jest niewiele, guz rośnie coraz bardziej i daje o sobie znać, a ból jest coraz bardziej dokuczliwy. Nie wiem co mnie czeka, mam tylko nadzieję, że w końcu będzie jakaś pozytywna reakcja na leczenie. Mój 4-letni syn chciałby jeszcze mieć matkę, a ja chcę korzystać z życia i być po prostu zdrowa. Część dalsza mojej historii... Niestety rok leczenia nierefundowanym lekiem nie poskutkował, guz dalej powoli rośnie. Być może spróbujemy jeszcze zwiększyć dawkę leku. Następne opcje leczenia również są strasznie drogie, jeden lek za około 6 000 zł miesięcznie, potem kolejny za 14 000 na 56 dni leczenia itd. aż do skutku. Trzeba próbować wszystkiego po kolei... Niepozostaje mi nic innego, jak znów prosić Was o wsparcie finansowe. Kochani, jestem Wam wdzięczna za dotychczasową pomoc, lecz przede mną jeszcze długa droga...

32 830 zł z 50 000 zł
65%
Andrzej Młynarczyk, Ininka

Na leczenie i rehabilitację

Dziękuję każdemu, kto poświęcił swój cenny czas, aby udostępnić zbiórkę. Dziękuję również osobom, które postanowiły ją wesprzeć swoimi ciężko zapracowanymi pieniędzmi. Nie jest łatwo dzielić z ludźmi swoją prywatność, ale przychodzą w życiu momenty, kiedy wydaje się to nieodzowne. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze, jednak bez nich można tylko marzyć o rehabilitacji, leczeniu i w miarę normalnym funkcjonowaniu. Urodziłem się z rozszczepem kręgosłupa piersiowego, mimo to nie stroniłem od zatrudnienia. Niestety mój stan się pogarszał. Najpierw jedna operacja kręgosłupa L-S, który nie wytrzymał, potem druga. Na co dzień ból i beznadzieja. Jednak mimo to nie poddawałem się i jakoś starałem się utrzymać rodzinę. Mam 7-letniego synka i żonę, która ma tętniaka zlokalizowanego w sercu. Kontrolny rezonans kręgosłupa wykazał, oprócz zmian kostnych, coś, co wywróciło moje życie do góry nogami, mianowicie guza zlokalizowanego na nerce. Dalsze badania potwierdziły jego obecność, klasyfikując go jako jasnokomórkowy złośliwy nowotwór nerki. Mieszkamy w osadzie leśnej, miejscu, gdzie nie dociera komunikacja, mamy też swoje lata i schorzenia. Nie chcę, aby rodzina była odcięta od świata, ja także jestem skazany na ciągłe wyjazdy do placówek medycznych. Zawsze starałem się pomagać innym, oddałem 25 litrów krwi, zarejestrowałem się jako dawca szpiku, jednak życie napisało inny scenariusz. Obydwoje mamy ponad 40 lat. Mogłoby się wydawać, że życie jeszcze przed nami, ale jakie i jak długo...?

2 784 zł z 20 000 zł
13%
Małgorzata Makos-Sobierajska, Sulejówek

Proszę o pomoc!

Witam, mam na imię Gosia. Jak wszyscy młodzi ludzie w tym wieku, dopiero zaczynałam realizować swoje marzenia i plany. Plany były ambitne, przepiękne, dalekosiężne. Dwa lata temu wyszłam za mąż i wszystko było na dobrej drodze… Niestety w lipcu 2015 roku pod lewą pachą pojawił się guz. Guz rósł tak szybko, że już pod koniec lipca przeszłam operację usunięcia wraz z okolicznym węzłem chłonnym. Wszyscy byli dobrej myśli, jednak wynik badania histopatologicznego był dla mnie szokiem. Nowotwór złośliwy, a dokładnie czerniak… Kolejne wyniki badań potwierdziły diagnozę i wykazały dodatkowe przerzuty na oba płuca. We wrześniu, bardzo szybko zostałam objęta programem leczenia - terapią celowaną, która atakuje komórki nowotworowe i ma na celu zahamowanie przerzutów. Efekt widoczny był już po paru miesiącach, jednak dużym minusem tej terapii oprócz skutków ubocznych jest to, że lek ma krótki okres działania i nowotwór niedługo uodporni się na moje leczenie. Mam jednak szansę na to, aby wydłużyć okres uodpornienia! Lekarze sugerują mi zastosowanie drugiego leku, który niestety nie jest refundowany przez NFZ. Leczenie nowym lekiem jest jednak koszmarnie kosztowne, ale jest to dla mnie jedyna szansa wydłużenia leczenia i doczekania terapii, która będzie bardziej skuteczna. Nowe terapie są dopiero badane i będą dostępne na świecie za parę, paręnaście miesięcy… Zwracam się z gorącą prośbą, POMÓŻCIE wygrać mi walkę z czasem, dzięki której będę mogła mieć dostęp do nowoczesnych leków, tak abym mogła wygrać z tą przebiegłą i ciężką chorobą. Moja choroba dotknęła nie tylko mnie, ale także całą moją rodzinę i znajomych. Każdy pomaga jak może, ale przy koszmarnych cenach leków onkologicznych każda złotówka jest dla mnie BEZCENNA! Dzięki chorobie przekonałam się, ilu fantastycznych ludzi jest koło mnie i tak naprawdę to dzięki nim czerpię pozytywną energię, wiarę i siłę do walki.

62 747 zł z 80 000 zł
78%
Agata Kaczmarczyk, Bielsko-Biała

Zbiórka na leczenie onkologiczne Agatki

Agatka to moja koleżanka z pracy, kochająca Mama dwóch cudownych chłopaków - dziewięciolatka i pięciolatka. Agatka to wspaniały pedagog i wrażliwy człowiek, któremu w wieku 38 lat przyszło stoczyć walkę z nierównym przeciwnikiem. W sierpniu 2024 usłyszała od lekarza informację - rak - diagnoza, która zabiera nie tylko zdrowie, ale także plany i marzenia, która odziera z poczucia bezpieczeństwa i ogranicza możliwości finansowe. Choroba onkologiczna generuje koszty, o których się nie mówi. Zebrane środki zostaną przeznaczone na niezbędne leki, suplementy, wizyty lekarskie, pokrycie kosztów transportu oraz wszystko to, co nie jest w naszym kraju refundowane. Agatka potrzebuje również finansów na konsultacje w innych ośrodkach - w Polsce i za granicą.

12 570 zł z 30 000 zł
41%
Alicja Materna, Gliwice

Walka z rakiem

Witam, nazywam się Alicja i choruję na raka piersi. Diagnoza, którą usłyszałam, zwaliła mnie z nóg, a co dopiero moich najbliższych... Mam 42 lata i za sobą długą i męczącą chemioterapię oraz mastektomię. Przede mną jeszcze daleka droga i leczenie. Mam syna Patryka (10 l.) oraz męża, którzy mnie potrzebują. Przed chorobą byłam osobą energiczną, uśmiechniętą oraz bardzo pewną siebie. Myślałam, że jestem niezniszczalna, jednak badania kontrolne pokazały zupełnie coś innego. Rak - w pierwszej chwili pomyślałam: "o mój boże, umrę...", jednak patrząc na moją rodzinę postanowiłam, że tak łatwo się nie poddam. Rodzina bardzo mnie wspiera w tej mojej (naszej) walce. Zbieram środki na dalsze leczenie, rehabilitację oraz powrót do pełnosprawności sprzed mastektomii. Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie wpłaty i pomoc w drodze do normalnego życia. PS. Kobiety, badajcie profilaktycznie swoje piersi!

12 534 zł z 30 000 zł
41%
Krzysztof Stasiełuk, OLSZTYN

Na leczenie i zdrowie

Mam na imię Krzysztof i mam 50 lat. Jeszcze miesiąc temu moje życie toczyło się normalnie: praca, dom, zakupy, wypoczynek. Tak zwyczajnie... Dziś moja codzienność to poradnie, szpitale, ból, obawa i czekanie, co przyniesie następny dzień. Zdiagnozowano u mnie nowotwór płaskonabłonkowy szyi G3 - rzadki, złośliwy, nieoperowalny nowotwór- guz, który każdego dnia odbiera mi siły, chęci i nadzieje. Nie potrafię opisać, co czuje człowiek, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Jedyne co można robić to próbować ją spowalniać. Leczenie jest kosztowne, a ja nie mogę pracować z powodu choroby. Oszczędności, które zgromadziłem, rozchodzą się szybko. Nie proszę o cuda tylko o pomoc, bo nie chcę się poddać. Każda złotówka to dla mnie szansa na lepsze jutro. Proszę Was - pomóżcie mi walczyć o życie, które mi zostało.

2 527 zł z 20 000 zł
12%
Tadeusz Jasiński, Kożuchów

Na leczenie i dojazdy do kliniki

Dzień dobry, nazywam się Genowefa Jasińska. 2 miesiące temu, u mojego męża Tadeusza zdiagnozowano złośliwy nowotwór płuc drobnokomórkowy 4 stopnia. Jest to nowotwór nieoperacyjny. Mąż ma 68 lat. Choroba została zdiagnozowana, kiedy leżał w szpitalu w Zielonej Górze, na oddziale płucnym. Zrobiony został tomograf, gdzie stwierdzono dużego guza na prawym płucu. Pobrano także wycinek z bronchoskopii, którego analiza potwierdziła raka płuca. Jesteśmy bardzo załamani. Nie stać nas na wyjazdy do kliniki do Poznania i na inne wydatki związane z leczeniem. Bardzo proszę ludzi o dobrym sercu, aby nas wspomóc, wpłacając choćby symboliczną złotówkę.

2 523 zł z 20 000 zł
12%
Beata Jac-Kamińska, Szczecin

Czas ucieka bezlitośnie... Pomoc w walce z rakiem jajnika bardzo potrzebna.

14 maja 2019 dowiedziałam się o swojej chorobie i świat runął w gruzach. Myślałam, że to będzie najlepszy rok w moim życiu, poznałam wspaniałego człowieka i nagle tyle planów... Nie wiedziałam, że w moim wieku może istnieć jeszcze miłość... Przez sekundę byłam naprawdę szczęśliwa. Chcę walczyć, ale czuję się zagubiona i bezradna. Nagle pojawiło się tyle przeszkód i zostałam bez środków do życia. Potrzebuję konsultacji dobrego specjalisty, leków, dostosowania pomieszczenia do godnych warunków życia. Chcę jeszcze zaznać choć chwili szczęścia. Mam nadzieję, że na mojej drodze znajdą się ludzie-anioły.

2 480 zł z 20 000 zł
12%
Justyna Zawiślan, Chełmiec

Pomoc na walkę z rakiem

Cześć wszystkim! Utworzyłam zbiórkę, ponieważ obecnie potrzebuję wsparcia - moje spokojne życie przerwała choroba… Nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do węzłów chłonnych. Po ciężkiej, radykalnej operacji (proktokolektomii) ratującej życie przeszłam radioterapię, a obecnie chemioterapię. Stan mojego zdrowia jest ciężki, ale mimo tylu przeciwności losu nie poddaję się i walczę. W obecnej chwili koszty leczenia są spore - ze względu na stan zdrowia nie mam możliwości powrotu do pracy. Zostałam bez środków do życia. Dlatego też utworzyłam zbiórkę, aby mieć szansę powrócić do funkcjonowania. Proszę o wsparcie.

2 381 zł z 20 000 zł
11%
Barbara Ożarowska, Pisz

Zbiórka na leczenie

Diagnozę raka piersi postawiono mi w 2015 roku. Przeszłam wtedy całkowitą mastektomię z biopsją węzła wartownika, a następnie chemioterapię i radioterapię. Stale jestem na hormonoterapii. Po głównym leczeniu wróciłam do pracy i odzyskałam siły, sprawność, a moje życie powróciło do normy. Niestety, nagle w listopadzie 2022 roku nastąpił nawrót choroby - przerzut raka piersi do mózgu. Poddałam się całkowitej resekcji guza mózgu, a po zabiegu zastosowano radioterapię loży pooperacyjnej. Następnie otrzymałam cztery dawki chemioterapii i obecnie przyjmuję immunoterapię (wlewy co trzy tygodnie, dopóki terapia jest skuteczna). Jesień 2023 roku przyniosła złe wieści - pojawiły się nowe zmiany, przerzuty w mózgu. Leczenie wdrożone na początku roku nie przyniosło oczekiwanych efektów. Przeszłam już radioterapię całej głowy, a od stycznia zaczynam kolejną linię leczenia. Pod koniec 2024 roku zaczęłam mieć napady padaczkowe, więc na stałe przyjmuję leki. W listopadzie 2025 roku zwiększono mi dawkę, ponieważ napady stały się częstsze i silniejsze. Obecnie kontynuuję leczenie onkologiczne w Warszawie. Rok 2026 jest czwartym rokiem leczenia przerzutów do mózgu. Siłę czerpię od najbliższych: męża, córki, całej rodziny. Mam również ogromne wsparcie przyjaciół. Wierzę, że uda mi się pokonać chorobę, ale potrzebuję także wsparcia finansowego. Będę ogromnie wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą pomoc. Serdecznie i z całego serca dziękuję. Zbiórka ma na celu wspomóc mnie w kontynuacji leczenia tj. finansowaniu wyjazdów do Warszawy, gdzie się leczę, wykonywaniu dodatkowych badań kontrolnych oraz konsultacjami z lekarzami

42 372 zł z 60 000 zł
70%
Mihails Kulakovs, Wrocław

Compile Hope for Mihails Kulakovs

Jestem Mihails Kulakovs. Od 2023 roku walczę z rakiem nerki. Choroba już wymagała dwóch operacji, w tym usunięcia jednej nerki, i obecnie jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Do listopada 2024 roku pracowałem w Polsce, gdzie miałem dostęp do leczenia w ramach programu lekowego NFZ. Z powodu konieczności zawodowej musiałem jednak przenieść się do Łotwy, co pozbawiło mnie możliwości korzystania z refundowanego leczenia w Polsce. Na Łotwie proces ubiegania się o refundację niezbędnych leków jest utrudniony przez skomplikowane procedury i konieczność tłumaczenia obszernej dokumentacji medycznej na język łotewski. Dokumentacja ta jest szczególnie rozbudowana z powodu moich poważnych schorzeń kardiologicznych oraz operacji serca, którą przeszedłem w 2022 roku. W obliczu tych trudności jestem zmuszony kontynuować leczenie prywatnie. Mimo wszystko czuję się spełniony, mam siłę do walki, jestem aktywny i w pełni zdolny do pracy. Przerwanie terapii mogłoby jednak przyspieszyć rozwój choroby i zabrać mi nadzieję na wyzdrowienie. Niestety, koszty leczenia są wysokie i przekraczają moje możliwości finansowe. Zebrane środki zostaną przeznaczone na moje leczenie, w tym na dalsze podawanie płatnych leków, zabiegi, niezbędne badania kontrolne oraz wizyty lekarskie w okresie, kiedy nie mam dostępu do leczenia w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Każda, nawet najmniejsza kwota, a także przekazanie 1,5% podatku, to dla mnie ogromna pomoc i nadzieja na dalsze życie. Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia i okazane dobro.

2 264 zł z 20 000 zł
11%
Ewa Stryjniak, SOSNOWIEC

Pomóż Ewie w walce z rakiem - Perjeta, wizyty lekarskie, badania

Kochani, mam na imię Ewa, w tym roku skończyłam 59 lat. Jestem żoną i matką dwóch wspaniałych córek.Niestety w czerwcu 2019 pomimo regularnej profilaktyki dopadła mnie choroba. Po szybkich badaniach: usg, biopsji i mammografii - diagnoza: nowotwór piersi lewej Her-2 dodatni. Przypadki nowotworów pojawiały się w mojej rodzinie, lecz kobiety nie miały szans na leczenie, ponieważ nie było wówczas takich leków. Teraz lek jest i od 1 września miał być refundowany, niestety nie ma jeszcze zakontraktowanego przez szpitale programu lekowego i nie jest możliwe uzyskanie leczenia państwowo w tej chwili, a ja bezwzględnie pierwszą dawkę leku muszę przyjąć 7października 2019 r. Tak naprawdę nie wiadomo, ile miesięcy może potrwać biurokracja, a przy raku liczy się każda chwila. Lek, które muszę przyjmować jest lekiem celowanym w typie nowotworu, na który zachorowałam. Koszt jednej dawki to ok. 11 000 zł i ma być podawany co 3 tygodnie (ogólnie 5 dawek). Jestem silna, nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc, lecz teraz zmusza mnie sytuacja, dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie mojej zbiórki na zakup leków, konsultacje medyczne, badania diagnostyczne. Wspierając moją zbiórkę na zakup leku, dajesz mi szansę na życie! Wszystkim z góry dziękuję i życzę dużo zdrowia! Ewa

6 710 zł z 24 500 zł
27%