Zbiórki

Justyna Zawiślan, Chełmiec

Pomoc na walkę z rakiem

Cześć wszystkim! Utworzyłam zbiórkę, ponieważ obecnie potrzebuję wsparcia - moje spokojne życie przerwała choroba… Nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do węzłów chłonnych. Po ciężkiej, radykalnej operacji (proktokolektomii) ratującej życie przeszłam radioterapię, a obecnie chemioterapię. Stan mojego zdrowia jest ciężki, ale mimo tylu przeciwności losu nie poddaję się i walczę. W obecnej chwili koszty leczenia są spore - ze względu na stan zdrowia nie mam możliwości powrotu do pracy. Zostałam bez środków do życia. Dlatego też utworzyłam zbiórkę, aby mieć szansę powrócić do funkcjonowania. Proszę o wsparcie.

2 381 zł z 20 000 zł
11%
Urszula Formela, Przodkowo

Na leczenie nowotworu oraz skutków ubocznych po chemioterapii

Urszula - moja mama. Kobieta z energią, zawsze niosąca pomoc, kochająca życie i kochająca nas. Moja córka mówi na nią "moje serduszko". Czasami człowiek zastanawia się, dlaczego tyle jadu dostaje od życia, gdy sam oddaje całego siebie... Nigdy tego nie zrozumiem. O nowotworze dowiedzieliśmy się w lipcu 2019 r., dokładnie przed 5-tymi urodzinami mojej córki, która nie potrafiła zrozumieć, dlaczego wszyscy płaczą. Mama choruje na raka piersi, jest to rak inwazyjny, naciekający o wysokim stopniu złośliwości histologicznej. Pierwszą chemioterapię mamunia rozpoczęła 08.08.2019, w ciągu zaledwie miesiąca guz zwiększył się o ponad centymetr. Po 16 wlewach chemii okazało się, że jej stan jest na tyle ciężki, że lekarze nie byli w stanie określić rokowań. 18.12.2019 mamę przyjęli do szpitala z prawie 40-stopniową gorączką neutropeniczną i wysoką niedokrwistością. Przetoczono jej 2 jednostki napromieniowanego ubogoleukocytarnego koncentratu krwinek czerwonych, walczyła o życie... Udało się! Teraz cieszymy się z każdego dnia, bo przed nami operacja 23.01.2020, a następnie radioterapia i kto wie co dalej... Leki, konsultacje specjalistyczne to potworne koszta, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Proszę Was o wsparcie - o wsparcie w walce o lepsze jutro.

2 133 zł z 20 000 zł
10%
Alicja Żebrowska-Szreder, Gdańsk

Młoda mama kontra agresywny rak - pozwól mi wygrać życie!

Witajcie, Kochani! Mam na imię Alicja. Jestem 43-letnią mamą, samotnie wychowującą czwórkę wspaniałych dzieci, z których troje młodszych pozostaje pod moją codzienną opieką. To one dają mi siłę do walki o zdrowie, życie i możliwość pozostania przy nich jak najdłużej. 23 czerwca 2022 roku nasz świat runął. Zdiagnozowano u mnie obustronnego raka piersi. Nowotwór lewej piersi był już miejscowo zaawansowany i obejmował węzły chłonne. Badania wykazały raka HER2-dodatniego, wymagającego natychmiastowego i intensywnego leczenia. Pojawiły się strach, łzy i przerażenie, ale również ogromna determinacja. Nie mogłam się poddać - mam dla kogo żyć. Rozpoczęłam chemioterapię połączoną z leczeniem anty-HER2 trastuzumabem i pertuzumabem. Następnie, w styczniu 2023 roku, przeszłam obustronną mastektomię z jednoczesną rekonstrukcją, usunięciem węzłów chłonnych lewej pachy oraz węzłów wartowniczych po stronie prawej. W maju i czerwcu 2023 roku poddano mnie radioterapii, a następnie kontynuowałam leczenie trastuzumabem. We wrześniu 2024 roku przeszłam wymianę ekspanderów na implanty, a w marcu 2025 roku kolejną operację korygującą implant lewej piersi. Wydawało się, że najtrudniejszy etap mam już za sobą. Niestety w październiku 2025 roku badania potwierdziły miejscową wznowę nowotworu w lewej piersi. Tym razem rozpoznano naciekającego raka piersi o wysokim stopniu złośliwości - G3, HER2 3+, z bardzo wysokim wskaźnikiem proliferacji Ki-67 wynoszącym 70%. Oznaczało to, że komórki nowotworowe dzieliły się niezwykle szybko i ponownie musiałam rozpocząć natychmiastowe, bardzo obciążające leczenie. Od listopada 2025 do marca 2026 roku otrzymywałam chemioterapię składającą się z paklitakselu i karboplatyny oraz leczenie trastuzumabem. Terapia spowodowała poważne skutki uboczne: znaczne pogorszenie wyników krwi, krwawienia, konieczność podawania leków pobudzających pracę szpiku i przetaczania płytek, silne osłabienie, bóle nóg i stawów, zawroty głowy oraz uszkodzenie nerwów. 20 marca 2026 roku przeszłam amputację lewej piersi wraz z usunięciem implantu. Ze względu na stopień agresywności nowotworu wciąż otrzymuję chemioterapię uzupełniającą. Nie oznacza to jednak końca mojej walki. Nadal pozostaję pod ścisłą opieką onkologiczną i kontynuuję leczenie. Regularne badania, w tym kontrola pracy serca, są konieczne ze względu na działania niepożądane terapii anty-HER2. Zmagam się również z nasiloną polineuropatią po chemioterapii, potwierdzoną przez lekarza i wymagającą konsultacji neurologicznej. Drętwienie rąk, obrzęki, silne bóle kończyn, stawów i żeber oraz ograniczona sprawność utrudniają mi wykonywanie nawet zwykłych czynności. Potrzebuję dalszego leczenia, rehabilitacji, fizjoterapii, diagnostyki i pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Mam orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności. Mimo wcześniejszych prób powrotu do pracy obecny stan zdrowia nie pozwala mi na samodzielne utrzymanie rodziny. Dzieci wychowuję bez codziennego wsparcia ich ojca. Cały ciężar prowadzenia domu, organizowania leczenia, wizyt lekarskich, szkoły oraz zaspokajania bieżących potrzeb dzieci spoczywa przede wszystkim na mnie. Uzyskiwane świadczenia i wsparcie finansowe nie wystarczają na pokrycie wszystkich kosztów życia, mojego leczenia oraz terapii potrzebnych dzieciom. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć przede wszystkim na: rehabilitację i fizjoterapię po operacjach oraz chemioterapii, leczenie nasilonej polineuropatii i przewlekłego bólu, konsultacje, badania i dojazdy do placówek medycznych, leki, specjalistyczne opatrunki i środki higieniczne, specjalistyczną bieliznę i zaopatrzenie po mastektomii. Proszenie o pomoc jest dla mnie niezwykle trudne i krępujące. Zawsze starałam się radzić sobie sama, jednak kolejna choroba, operacja i następstwa intensywnego leczenia odebrały mi możliwość samodzielnego udźwignięcia wszystkich wydatków. Każda, nawet najmniejsza wpłata, każde udostępnienie zbiórki i każde dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Z całego serca dziękuję mojej rodzinie, Przyjaciołom oraz wszystkim Cichym Aniołom Stróżom za dobroć, obecność i nieustające wsparcie. Dziękuję każdej osobie, która pomoże mi odzyskać sprawność, kontynuować leczenie i jak najdłużej pozostać przy moich dzieciach. Wasza pomoc daje mi nie tylko realne wsparcie, ale również nadzieję i siłę do dalszej walki. Wasza Alicja 🍀

67 068 zł z 85 000 zł
78%
Alicja Kacprzak, Łódź

Och, życie, kocham cię nad życie...

Witam, mam na imię Alicja, mam 61 lat, od roku emerytka. Los tak mnie nieszczęśliwie doświadczył, że obecnie jestem sama, ale NIE SAMOTNA... Cytując słowa mojej Przyjaciółki Ewy: jestem "kobietą pełną werwy, wigoru i życia, teraz przepełniona wiarą i wielką nadzieją". O tym, że paskudny guz "zagnieździł się " w moim prawym płucu, dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Po przejściu na emeryturę, wiosną 2019 roku, zapragnęłam wyjechać do sanatorium. Przed wypełnieniem wniosku do NFZ lekarz rodzinny skierował mnie również na badanie rtg płuc (było wymagane!). Wynik okazał się dramatyczny - guz wnęki prawej wielkości 36x32x31 mm. Kolejne badania, pobyt w szpitalu i pierwsza decyzja: "chora niezakwalifikowana do leczenia operacyjnego". Kolejne dni wypełnione smutkiem i lękiem, ale i mobilizacją do poszukiwaniem odpowiednich lekarzy, konsultacji i kolejnych badań, w tym badania PET. W m-cu lipcu br. wspaniali lekarze ze szpitala WAM w Łodzi podjęli się usunięcia tego guza i szczęśliwie wycieli go w całości, ratując mi całe płuco!!! Wynik badania histopatologicznego: rak niedrobnokomórkowy, przerzut raka płaskonabłonkowego. Kolejne badania, wiele konsultacji u lekarzy specjalistów i poszukiwanie guza pierwotnego, który dał przerzut do płuca. Do dnia dzisiejszego wciąż nie odnaleziono pierwotnego ogniska nowotworowego, który zapewne tylko czeka, aby zaatakować. Dzisiaj jestem już po chemioterapii (leczenie uzupełniające, profilaktyczne), a w grudniu czeka mnie kontrolne badanie PET i wielka niewiadoma... Muszę przyznać, że ostatnie miesiące, dni obdarowały mnie wiarą w potęgę ludzkich serc, miłością i wielkim wsparciem!!! Mam jeszcze małe marzenia, które tak bardzo bym chciała zrealizować. Pragnę w przyszłości być znów aktywną, służącą pomocą innym osobą, dzielącą się uśmiechem, radością i optymizmem, które przez całe dotychczasowe życie były moją wizytówką. Zebrane pieniądze chcę przeznaczyć na wydatki związane z chorobą: leki przepisane przez lekarza, dojazdy do ośrodka leczenia, dodatkowe konsultacje oraz badania diagnostyczne. Proszę uprzejmie, pomóżcie mi wygrać z tą ciężka chorobą. Każda złotówka w obecnej mojej sytuacji finansowej jest bezcenna. Z góry pięknie, z całego serca dziękuję :)

1 930 zł z 20 000 zł
9%
Gabriela Łuczak, Andrychów

Rekonstrukcja oraz dalsze leczenie

O swojej chorobie dowiedziałam się 2017 roku, kiedy podczas mammografii zdiagnozowano u mnie trzy zmiany, z czego dwie zostały usunięte, następnie zbadane. Okazały się niegroźne. Trzecią zmianę pozostawiono do obserwacji. W marcu 2019 roku, przy kolejnym profilaktycznym badaniu piersi, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi z przerzutami na węzły chłonne pod pachą. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, przede mną operacja, naświetlania i rehabilitacja. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Częste chemioterapie powodują wahania nastroju i fatalne samopoczucie, przez co nie mogę pracować i przebywam na L4. Moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła, doszły dodatkowe wydatki związane z dojazdami na chemioterapię oraz samym leczeniem. Choroba ta wymaga częstych wizyt u lekarzy. Niestety terminy na NFZ są bardzo odległe, a aktualnie nie stać mnie na prywatne wizyty i badania u specjalistów. Druga pierś jest również zagrożona. Po skonsultowaniu z lekarzem wiem, że będzie potrzeba częstych i dokładnych badań, a najlepiej byłoby profilaktycznie wykonać mastektomię, której nie refunduje NFZ. Radioterapię rozpoczęłam w marcu 2020 r. Leczenie zakończyło się bardzo silnymi poparzeniami. Nie mogłam doczekać się rekonstrukcji piersi, niestety stan skóry, która była zwęglona, czarna na to nie pozwalał. Towarzyszyły temu nie do zniesienia silne nerwobóle spowodowane licznymi uszkodzeniami nerwów. To wszystko przez długi czas uniemożliwiało podjęcie krokóww kierunku rekonstrukcji. Na tę chwilę jest rok 2022, staram się o rekonstrukcję piersi, niestety ten zabieg nie będzie należał do prostych, gdyż skóra po radioterapii jest w bardzo złym stanie. Będzie potrzebny przeszczep skóry z pleców i co się z tym wiąże przyjęcie się przeszczepu, gojenie, rehabilitacja. Po czym daleka jeszcze droga do celu: ekspander z częstymi uzupełnieniami, implant i na końcu rehabilitacja. Dlatego bardzo proszę o wpłaty, ponieważ w dobie pandemii dostępność do służby zdrowia, badań, terminów jest jeszcze bardziej ograniczona niż była. Chciałam bardzo podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy wpłacili na konto mojej zbiórki oraz wszystkim tym, którzy to zrobią. Dziękuję.

56 754 zł z 75 000 zł
75%
Iwona Dec, Jasionka

Zbiórka na nierefundowany lek - walka z rakiem

Nazywam się Iwona i mam 46 lat. We wrześniu 2023 roku usłyszałam diagnozę, która zmieniła moje życie. Choruję na nowotwór złośliwy piersi z naciekami i przerzutami do węzłów chłonnych o wysokim prawdopodobieństwie dalszych przerzutów. Jestem żoną i mamą. Moje życie zawsze opierało się na chęci pomocy innym, a teraz sama jej potrzebuję. Jestem w trakcie chemioterapii, a w marcu 2024 roku czeka mnie mastektomia piersi lewej wraz z węzłami. Decyzja chirurga onkologa o usunięciu drugiej piersi jest oparta na wynikach badań genetycznych (pod kątem mutacji). Następnym etapem będzie radioterapia. W związku z tym, że jestem mieszkanką Rzeszowa, to koszty dojazdów i mieszkania przez okres radioterapii i rehabilitacji w Krakowie powoli nas przerastają. Czwartym etapem będzie hormonoterapia oraz terapia podtrzymująca lekiem, który nie jest refundowany w naszym kraju przez NFZ. I stąd moja decyzja o założeniu zbiórki w fundacji i poproszeniu o pomoc. Jest to lek, który zwiększy szanse na uchronienie mnie przed dalszymi przerzutami. Lekarze proponują mi przyjmowanie go przez dwa lata, a szacowany koszt to ok. 250 tysięcy złotych. Nasz budżet, oszczędności i pomoc rodziny niestety nie wystarcza. Dlatego proszę o wsparcie. Chciałabym dać sobie szansę na dłuższe życie... Być obecna na ślubie córki, wspierać ją i doczekać wnuków. Jestem wdzięczna i dziękuję za każdą, nawet najmniejszą pomoc. Pozdrawiam, Iwona Dec

281 703 zł z 300 000 zł
93%
Halina Bieniek, Stalowa Wola

Potrzebuję wsparcia w kolejnej walce z rakiem

Dzień dobry, mam na imię Halina i w chwili obecnej walczę po raz czwarty z rakiem. Dwa poprzednie rzuty dotyczyły raka piersi, ostatnie dwa raka jajnika. Obecnie jestem przed operacją guza nowotworowego z pachwiny i przed czwartym cyklem chemioterapii. Proszę o wsparcie, ponieważ brakuje mi środków na opłacenie kosztownych badań, konsultacji i dojazdów do placówek medycznych. Dziękuję!

1 638 zł z 20 000 zł
8%
Joanna Piotrowska-Hartmann, Bogdaniec

Na leczenie

Mam na imię Asia, mam 51 lat. Wychowuję sama syna. Przez wiele lat byłam nauczycielką języka niemieckiego – z pasją, oddaniem i sercem dla moich uczniów. Niestety, dziś sama potrzebuję pomocy. Choruję na przewlekłą białaczkę szpikową, z którą zmagam się od kilku lat. Czekałam cztery lata na remisję – ostatnie wyniki niestety pokazały ponowny wzrost komórek nowotworowych.Dodatkowo cierpię na zaburzenia lewej komory serca oraz niedokrwienne napady mózgu. Zmagam się również z nawracającymi infekcjami, które jeszcze bardziej osłabiają mój organizm. Na stałe przyjmuję chemioterapię. Walczę o zdrowie i o to, by móc lepiej funkcjonować. Leczenie, leki, wizyty u specjalistów, dojazdy i badania generują spore koszty, których nie jestemw stanie na dany moment samodzielnie pokrywać. Terminy do lekarzy specjalistów są odległe – pilną wizytę u neurologa wyznaczono dopiero na wrzesień, a dziś mamy początek kwietnia. Do kardiologa – równie późno. Tymczasem mój stan zdrowia wymaga leczenia. Potrzebuję szybszej diagnostyki, leczenia i opieki, ale na to po prostu mnie nie stać. Każda, nawet najmniejsza pomoc, to dla mnie ogromne wsparcie.Dziękuję z całego serca za empatię, zaangażowanie i każdą złotówkę. Z wdzięcznością,Asia

1 426 zł z 20 000 zł
7%
Dominik Szafrański, Katowice

Dziękuję za wszystkie wpłaty! Na tę chwilę zawieszam zbiórkę.

Glejak (fachowo Astrocytoma II/III), to coś, z czym zmagam się od 2013 roku... i tak się załamał cały świat, plany, marzenia... Do czasu rozpoznania toczyliśmy wspaniałe życie z moją kochającą towarzyszką Moniką, którą obdarzyłem miłością prawie dziesięć lat temu. To Ona w szóstym miesiącu ciąży udźwignęła tę wiadomość otaczając mnie opieką i ogromnym wsparciem. Szybko od rozpoznania przeszedłem pierwszą operację częściowego usunięcia guza (10%), z której wyszedłem bez większego szwanku. Jednak jego szybki progres zmusił mnie do poddania się drugiej operacji, która była ostateczną i radykalną. Tutaj usunięto 50%, jednak w gratisie otrzymałem całkowity niedowład prawej części ciała, znaczne problemy z mową i tę straszną padaczkę. Nasz synuś Aleksander miał wówczas już 1,5 roku i niestety zerowe zyski z tatusia. To On, jego uśmiech zmotywował mnie do ciężkiej pracy nad swoją fizycznością, pragnąłem nosić go na rękach, chodzić na spacery... Już nie wybiegałem swoją wyobraźnią tak daleko, żeby móc grać z nim w piłkę, czy jeździć na rowerze. Miewam te nieszczęsne ataki padaczki, każdy z nich w obecności mojej żony i malutkiego Olka. Pocieszeniem jest fakt, że wyłączam się całkowicie i nic nie pamiętam, natomiast dołujące jest to, że Monia nie zapomni tego do końca życia. Budzę się w szpitalu i to przytłacza mnie najbardziej, to ataki powodują u mnie problemy wręcz psychiczne, lęki przed najgorszym. Ogromny czas pracy, wysiłek pozwolił mi w części zrealizować swoje nowe marzenia. Aktualnie chodzę, chociaż ciężko mi. Cieszę się, bo mogę przy sobie wykonywać podstawowe czynności, ręka średnio działa, brakuje mi chwytu, nad czym staram się sam pracować... Czuję, że tylko profesjonalna rehabilitacja pomoże mi wygrać z czasem, bo zdaję sobie sprawę z bomby zegarowej jaka w mojej głowie siedzi. Mam 32 lata, z wykształcenia Inżynier, mam kochającą żonę i wspaniałego synka. Może uda mi się wybrać na rodzinną wycieczkę rowerową - kto ma takie marzenia?

81 376 zł z 100 000 zł
81%
Urszula Czyżak, Gdynia

Ula ❤️

Od niespełna roku Ula walczy z chorobą nowotworową - rakiem piersi. Bardzo dzielnie, nieustępliwie, nie tracąc przy tym z pola widzenia własnych marzeń i planów. Bardzo liczymy na to, że środki ze zbiórki ułatwią jej codzienne funkcjonowanie, rehabilitację, przyspieszą diagnostykę i sfinansują część niezbędnego leczenia wraz z suplementacją.

11 373 zł z 30 000 zł
37%
Wiktor Wyrzykowski, Kaleń

By wygrać z chorobą potrzebuję wsparcia.

Mam na imię Wiktor, mam 63 lat. Z wykształcenia jestem elektrykiem. Mam dwoje dzieci, syn jest studentem na studiach dziennych i jest jeszcze na naszym utrzymaniu. Córka założyła swoją rodzinę i mam kochaną wnuczkę Wiktorię, która ma dwa latka. Chciałbym patrzeć, jak bawi się z innymi dziećmi i dorasta. Los postawił przede mną jednak duże wyzwanie. W styczniu 2018 r. zdiagnozowano u mnie raka prostaty. Szanse na wyleczenie wymagają zastosowania kuracji nowoczesnymi metodami, które nie są refundowane przez NFZ. Niewykluczone, że potrzebne będą dodatkowe fundusze na dalsze leczenie, nowoczesne leki kosztują nawet dziesiątki tysięcy złotych. Do tego dochodzi koszt prywatnych wizyt lekarskich i badań. Potrzebuję Twojej pomocy, żeby wygrać z nowotworem.

11 242 zł z 30 000 zł
37%
Justyna Kulesza, Panków

Zbiórka na pokrycie kosztów leków, badań, dojazdów oraz pozostałych związanych z procesem leczenia

Witajcie, mam na imię Justyna. Jestem mamą dwóch wspaniałych już nastoletnich córek. Niestety życie nie szczędziło nas od początku:rozwód, matczyna walka z trudami wychowania i utrzymania dwóch córek, a później jeszcze choroba starszej córki - cukrzyca typu I i depresja. Niedawno udało nam się przenieść na wieś do małego domku z ogrodem, gdzie wszystko miało już być pięknie .Wieś nas pochłonęła. Zajęłam się uprawą roślin, warzyw i owoców w naszym ogrodzie oraz hodowlą kurek. Tu znalazłam ukojenie duszy. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Kilka miesięcy temu wyczułam guzek w piersi. Wizyta u ginekologa - jedna, druga... USG, a następnie mammografia.Biegnący czas. Wynik BIRADS 5 -skierowanie do onkologa, terminy kosmos... Wizyta prywatna w celu wykonania biopsji gruboigłowej - chirurg onkolog już po wykonaniu samego USG nie ma wątpliwości: nowotwór złośliwy. Skierowanie do szpitala -biopsja , badania i znów czas... To był najdłuższy miesiąc oczekiwania w moim życiu i niestety nieoficjalnie dzień przed Wigilią dowiedziałam się, że to jest to, czegosię obawiałam ;( Święta spędziłam z milionem pytań w głowie i z lękiem - czy dane mi będą jeszcze kolejne? Czy mam prawo się nimi cieszyć? Czy powinnam zacząć już działać? Co z moimi dziećmi? Co z ich przyszłością? Co z chorobą Oliwii? Co będzie ze mną...? Czy wygram tę walkę ? Oficjalnie 2.01.2026 podczas wizyty u chirurga onkologa stwierdzony został u mnie RAK naciekający HER2+ , ER+/PR+ (hormonozależny), "potrójnie dodatni"czyli jeden z najagresywniejszych. Jeszcze kilka lat temu ten rodzaj raka był wyrokiem śmierci. Dziś pomimo złośliwości jest ogromna szansa na wyleczenie dzięki nowoczesnym terapiom. Czeka mnie chemioterapia, operacja i naświetlania, leczenie wspomagające oraz hormonoterapia. Dużo tego. Dużo kosztów nie tylko duchowych i mentalnych, ale przede wszystkim finansowych - leki, odżywki, suplementy ,kosmetyki, specjalna żywność medyczna, sprzęty rehabilitacyjne. Czy dam radę? Muszę, choć wiem, że droga będzie ciężka i długa. Wiem, że muszę to przetrwać i wygrać tę walkę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla moich dzieci i naszego dalszego szczęśliwego życia, bo wierzę, że takie jeszcze mnie czeka. Zawsze to ja byłam tą osobą, która pomagała wszystkim tej pomocy potrzebującym. Żyłam przeświadczeniem, że nigdy nie wiem, kiedy to ja będę potrzebować pomocy od innych, dlatego w miarę moich możliwości dawałam każdemu z siebie i od siebie co tylko mogłam - przede wszystkim serce. Dziś jednak to ja potrzebuję tego serca od Was i z góry za nie dziękuję 😘 😘 😘

31 093 zł z 50 000 zł
62%