Zbiórki

Kamila Czerwińska, Warszawa

Na operację usunięcia pozostałości guza w Niemczech

Pomóżcie mi odzyskać zdrowie dla mojego synka! Mam na imię Kamila, mam 38 lat i czteroletniego synka. To dla niego walczę każdego dnia, choć moja codzienność to ciągłe zmagania z chorobą. Latem 2022 roku, podczas wakacji za granicą, zaczęłam zauważać niepokojące objawy – nagle skręcałam samochodem w prawo bezwiednie, potem przyszły problemy ze wzrokiem, niedowład prawej strony ciała. Przed operacją mogłam się już poruszać tylko z chodzikiem… Wtedy usłyszałam diagnozę – guz mózgu. Przeszłam operację i długą rekonwalescencję. Skutki uboczne są ciężkie – przytyłam 20 kg od leków, które muszę brać, aby w ogóle funkcjonować, a dodatkowo cierpię na moczówkę, powodującą groźne skoki sodu. Leki biorę garściami. Życie niestety nie wróciło do normy – często czuję się tak źle, że mogę jedynie leżeć. Długo szukaliśmy ratunku i znaleźliśmy nadzieję w klinice w Heidelbergu, w Niemczech. Specjaliści potwierdzili, że operacja jest możliwa, a usunięcie guza może dać mi szansę na normalne życie. Odzyskałam nadzieję, ale czas ucieka, a koszty operacji są ogromne i znacznie przewyższają moje możliwości finansowe. Dlatego z całego serca proszę Was o pomoc. Walczę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mojego synka – on potrzebuje mamy, która będzie mogła go przytulać, bawić się z nim i patrzeć, jak dorasta. Każda złotówka, każde udostępnienie to krok bliżej do mojego zdrowia i życia. Wierzę, że dobro wraca i że razem możemy dokonać cudu. Dziękuję Wam za każdą pomoc! ❤️

127 804 zł z 200 000 zł
63%
Maciej Urban, Rydzyna

Terapia w walce z rakiem nerki

Szanowni Państwo! Zwracam się do Was z prośbą o finansowe wsparcie mojego leczenia. Po pięciu latach walki o zdrowie i życie kolejna diagnoza wystawiona w lutym 2021 r. jest dla mnie i dla mojej Rodziny wstrząsająca - wielokrotne ogniska przerzutowe na jedynej nerce, dwa w trzustce i kilkanaście w płucach. Leczenie chirurgiczne nie przyniosło spodziewanych rezultatów, pomimo trzech bolesnych operacji, utraty lewej nerki, obu nadnerczy i usunięciu guza z nerki prawej. Zdaniem lekarzy kolejne operacje są bardzo ryzykowne i prawdopodobnie bezcelowe. Szansą na powstrzymanie rozwoju choroby, a nawet na remisję nowotworu, może się okazać nowoczesna terapia immunologiczna skojarzona z nierefundowanymi lekami. Efektywność tej przełomowej i dającej nadzieję chorym terapii została potwierdzona w Stanach Zjednoczonych - ostatnie pomyślne wyniki badań opublikowano w lutym 2021 r. Ze względu na wysokie ceny leki te nie są refundowane w Polsce. Miesięczny koszt mojego leczenia w granicach 35 - 40 tys. zł, przez okres co najmniej roku lub dłużej, zupełnie przekracza możliwości samodzielnego finansowania. Znajdując się w tak trudnej sytuacji, zdecydowałem się wystąpić do Państwa o wsparcie. Mam 50 lat, jestem ojcem Ewy (30 l.), Krzysztofa (28 l.) i Anny (20 l.) oraz mężem Elżbiety. Ukończyłem dwa fakultety, z wykształcenia jestem historykiem i konserwatorem zabytków. Od pięciu lat pracuję w Urzędzie Miasta Leszna na stanowisku miejskiego konserwatora zabytków. Misja społeczna, jaką mi powierzono, jest dla mnie wyróżnieniem, obowiązkiem i niesamowitą przygodą życia. Ponad wszystko jednak jestem ojcem, mężem, synem, bratem... i w tej właśnie, indywidualnej roli jestem niezastąpiony, mam zatem marzenia i wspólne plany rodzinne. Mam oczywiście i własne zainteresowania, są to zwłaszcza książki historyczne i pamiętniki oraz muzyka. Jestem też zapalonym podróżnikiem. Jestem optymistą, pragnę jeszcze wiele zdziałać i zobaczyć. Wierzę, że tak się stanie. W finansowej pomocy dla mnie liczy się teraz każda złotówka. Bardzo Państwu dziękuję za wsparcie.

447 685 zł z 520 000 zł
86%
Katarzyna Katarzyna, Toruń

Największe marzenie - kolejny dzień życia

Nazywam się Kasia Marzec, mam 46 lat, mieszkam i pracuję w Toruniu. Do końca lipca 2025 wiodłam, wydawało się, "nudne" życie - praca, dom, inne obowiązki. Ile bym dała za tamten czas... to chyba wie tylko osoba mierząca się z chorobą onkologiczną, w moim przypadku glejakiem, limitującą dany nam czas. Żeby za bardzo się nie roztkliwiać - konkrety: lipiec 2025 - zaczęły się niepokojące objawy, m.in problemy z utrzymaniem równowagi sierpień 2025 - badania i diagnoza: najprawdopodobniej nowotwór mózgu wrzesień 2025 - diagnoza ostateczna: nowotwór złośliwy Glioblstoma IDH wildtyp ( G4) październik/początek grudnia 2025 - radioterapia; z uwagi na współistniejące choroby, które ujawniły się w trakcie leczenia, niemożliwe było i jest podanie chemii; kolejna próba 16.01 b.r. Do tego czasu koszty związane z leczeniem pokrywałam sama oraz z pomocą rodziny, koleżanek i kolegów z pracy, za co będę im dozgonnie wdzięczna 🤎 Jednak walka z glejakiem i podjęcie dalszej terapii przekracza nasze możliwości finansowe. Zapewne będzie się to wiązało z kontynuacją leczenia poza granicami kraju, a prawa ekonomii są bezwzględne. Dlatego zwracam się do Was, Znajomi i Nieznajomi, z prośbą o wsparcie mnie w tej walce. Ja ze swej strony mogę obiecać, że ani złotówka nie zostanie zmarnowana i będę walczyła, ile sił starczy! Każdy darowany dzień jest dla mnie na wagę złota. DZIĘKUJĘ za każdą wpłatę, udostępnienie, słowo otuchy. Kasia

77 164 zł z 150 000 zł
51%
Joanna Stasiak, Węgorzyno

Wspólnie wygońmy raka - zbiórka na leczenie i rehabilitację

Jestem osobą, której wszędzie pełno. Realizatorką wielu wielu projektów dla dzieci i nie tylko. Pomysłodawczynią i realizatorką akcji charytatywnych dla najbardziej potrzebujących, nauczycielką od 24 lat i NAJWAŻNIEJSZE - KOCHAJĄCA MAMĄ trójki wspaniałych dzieci oraz ŻONĄ od 26 lat. ❤️ Nagła diagnoza całkowicie wywróciła moje życie do góry nogami. Zaczęło się stosunkowo niedawno, bo w styczniu tego roku. Po narzekaniu na ból piersi, ból przy podnoszeniu ręki oraz po palpacyjnym wyczuciu guzka już wiedziałam, że konieczna jest pilna wizyta u lekarza. Po pierwszym usg, kolejne. Następnie biopsja. Diagnoza - naciekający trójujemny rak prawej piersi oraz rak wewnątrzprzewodowy piersi lewej. Całe szczęście bez przerzutów. Od usg do pierwszej chemii minął miesiąc, a od diagnozy tydzień! To właśnie CZAS odgrywa najważniejszą rolę w wygraniu nierównej walki z rakiem! Bywają lepsze i gorsze dni - jak w każdej chorobie. Ale silna głowa i wiara, że wszystko będzie dobrze są najważniejsze. ❤️ Od zawsze wolę ofiarowywać pomoc innym, niż ją otrzymywać, lecz teraz potrzebuję jej bardziej niż kiedykolwiek!!! Mam 48 lat i większość życia przed sobą. Ogromna wola walki, wsparcie rodziny i przyjaciół daje mi nadzieję na pokonanie tego ciężkiego przeciwnika. Środki na leczenie potrzebne są na każdym etapie. Dlatego potrzebuję Twojej pomocy! Leczenie trwa. Następny etap to poważna operacja, mastektomia, rekonstrukcja oraz rehabilitacja i wreszcie powrót do UPRAGNIONEGO zdrowia! Koszty na każdym etapie wzrastają, a leczenie musi trwać bez przerwy. Bardzo proszę o wsparcie. Za każdą okazaną pomoc serdecznie dziękuję! To dla mnie niezwykle ważne. Joanna

5 944 zł z 80 000 zł
7%
Henryk Pasak, Czestochowa

Razem z córkami Henryk walczy o swoje życie

Zastanawiam się, co napisać, jak opowiedzieć te 29 lat ciężkiej walki o każdy dzień. Mój tata miał 43 lata, jak zachorował na raka nerki. Rozpoznanie: Clarocellurales. Wyrok. Miałam wtedy 20 lat, byłam świeżo upieczoną pielęgniarką w ciąży, ledwo po ślubie. Doskonale wiedziałam, co to oznacza. Baliśmy się wszyscy, mama, ja, moja siostra i tata też, pewnie najbardziej z nas, ale tego nie pokazał. Mówił, że się nie da, bo wnuczka w drodze, musi ją zobaczyć i powitać na tym pięknym świecie. Laura jest oczkiem w głowie dziadka, jak zresztą wszystkie wnuki. Dziadek jest najlepszy i rozpieszcza całą piątkę. Myśleliśmy, że się udało, ale niestety po 5 latach od usunięcia nerki pojawiły się pierwsze przerzuty, drugi wnuk był w drodze. Żadne leczenie standardowe nie było skuteczne na raka nerki, mimo to poddaliśmy się naświetlaniom, terapii lekiem z grupy cytokin, kolejnym operacjom. W sumie było ich 8, w tym 4 na płucach, nie pomyliłam się pisząc 'poddaliśmy się'. Chory był tata, ale walczyła cała rodzina. W końcu trafiliśmy do prof. Szczylika do Warszawy do Szpitala przy Ulicy Szaserów. W międzyczasie rodziły się kolejne dzieci, nasz tata jest dumnym dziadkiem czterech wnuczek (Laury, Anastazji, Nadii, Alicji) i jednego wnuka. Gdy pojawił się kolejny przerzut na płucu, lekarze powiedzieli, że nie będą już operować, musieliśmy szukać innego rozwiązania. Z pomocą przyszedł prof. Szczylik, który włączył tatę do programu testowania leku, wtedy nie wiedzieliśmy jakiego, nie mieliśmy gwarancji, że przyjmuje faktycznie lek, a nie placebo. Wierzyliśmy jednak głęboko. Udało się, tata dostawał lek z grupy inhibitorów kinaz białkowych, bardzo dobrze go tolerował i co najważniejsze, działał na raka. Przerzut na płucach nie powiększał się. Ten cudowny czas trwał 10 lat, to był naprawdę piękny okres. Niestety, w którymś z kolei badaniu TK okazało się, że przerzut rośnie. Zastosowano inny lek, który prawie uśmiercił mojego tatę, dostał zapaści, prawie wszystkie narządy wewnętrzne przestały funkcjonować, ale i z tego wyszliśmy. Wtedy profesor Szczylik zaproponował powrót do leczenia innym lekiem, również z grupy inhibitorów kinaz białkowych. I wtedy NFZ wydał wyrok, nie będzie refundował kolejnego leczenia, gdyż poprzedni lek jest ostatnim krokiem w standardzie postępowania leczniczego w złośliwym raku nerki. Miesięczny koszt leczenia lekiem, który prof. Szczylik zastosował, to 13 000 złotych. Nie mamy takich pieniędzy, już nie mamy. Pół roku finansowaliśmy leczenie we własnym zakresie, ale dłużej nie możemy. Nie chcemy zmarnować tylu lat walki, ciężkiej walki, co najważniejsze - skutecznej, z powodu procedur NFZ i już pustego konta. Dlatego zwróciliśmy się o pomoc do fundacji Alivia, jesteście naszą ostatnią deską ratunku. Wierzymy gorąco w Wasze wielkie serca, wierzymy że nie jesteśmy sami. Prosimy, pomóżcie!!! A właściwie błagamy, pomóżcie!!! p.s. Mój tata nazywa się Henryk Pasak, ma 73 lata i jest najlepszym tatą na świecie. Monika Nowakowska

81 904 zł z 156 000 zł
52%
Agnieszka Siarkiewicz, Łódź

Operacja ratującą życie

Witam serdecznie, Agnieszka od 2021 roku zmaga się z bardzo rzadkim i agresywnym rakiem pochwy płaskonabłonkowym, jest jedną z trzech Polek, które toczą tak nierówną walkę z tym ciężkim przeciwnikiem. Przeszła dwa poważne zabiegi operacyjne, chemioterapię i radioterapię. Choroba nie odpuszcza i postępuje w zastraszającym tempie. Agnieszka jest po wielu konsultacjach lekarskich, z których nic nie wynika i brakuje propozycji dalszego leczenia. Udało nam się skonsultować sytuację Agnieszki z profesorem Adamem Maciejewskim, który jako jedyny dał wielką nadzieję kobiecie i podejmie się bardzo ryzykownej operacji. Niestety zabieg nie może być refundowany i wyceniono go na 75 tysięcy złotych. Agnieszka jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej i nie jest w stanie sama sfinalizować swojego leczenia, dlatego zwracamy się do dobrych serduszek o pomoc i wsparcie. Pomóżmy Agnieszce cieszyć się życiem, cieszyć się rodziną, a jednocześnie pozbyć się lęku i ogromnego bólu, którego doświadcza w związku z postępującą chorobą. Agnieszka kocha życie i zawsze służy pomocą i wsparciem innym potrzebującym. Pomóżmy i my! Z poważaniem, Julita Smaglińska

268 zł z 75 000 zł
0%
Agnieszka Franka, Zacharzew

CHCĘ ŻYĆ - POMÓŻ MI ZAWALCZYĆ O KAŻDY DZIEŃ

Mam na imię Agnieszka, mam 32 lata. Jestem mamą dwóch córeczek, żoną i częścią kochającej rodziny. W 2024 roku usłyszałam diagnozę raka piersi, która wywróciła nasze życie do góry nogami. Przeszłam chemioterapię, operację i radioterapię, jednak choroba wróciła. Dziś chcę zrobić wszystko, aby odzyskać siłę i być jak najdłużej z moimi córkami, mężem i całą rodziną. Chcę odzyskać sprawność i kiedyś znów móc normalnie żyć i pracować, robić to, co kocham. Celem mojej zbiórki jest sto tysięcy złotych. Chcę je przeznaczyć na dalsze leczenie, rehabilitację, wizyty u specjalistów, dojazdy, leki oraz codzienne potrzeby w czasie choroby. Chciałabym móc przejść przez ten czas spokojniej i skupić się przede wszystkim na leczeniu, odzyskaniu sił i powrocie do sprawności. Koszty związane z chorobą pojawiają się cały czas, a jednocześnie nie jestem w stanie pracować tak jak wcześniej. Mam dla kogo walczyć. Mam dwie cudowne córki, męża, rodzinę i jeszcze wiele planów na przyszłość. Chcę być przy nich, odzyskać swoją siłę, wrócić do codzienności i znów cieszyć się zwyczajnym życiem. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele pięknych chwil. Chcę je przeżyć - razem z moją rodziną, z uśmiechem i nadzieją na lepsze jutro. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Każda wpłata, niezależnie od kwoty, pomoże mi pokryć koszty leczenia i codziennego funkcjonowania oraz da mi więcej spokoju w tej trudnej drodze. Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka ♥️

24 901 zł z 100 000 zł
24%
Jolanta Nicowska, Włocławek

Pomóż mojej Mamie wygonić raka!

Przyszedł "RAK" nieborak... Moje życie zmienił tak... Były smutki i cierpienia... Chwile szczęścia i zwątpienia... Poleciały wszystkie włosy... Taka chuda, talia osy... Mimo bólu i udręki... Przeszłam chemię, Bogu dzięki... Tak choroba mnie zmieniła... Walczę mocno... abym żyła! Proszę Was o pomoc i wsparcie. Będzie to dla mnie najlepszy prezent urodzinowy - każde udostępnienie przybliża mnie do zdrowia. Obecnie od ponad 11 miesięcy walczę o swoje życie, a jednocześnie o możliwość bycia z moim Synkiem tak długo jak to możliwe. Znalazłam się w niełatwej roli dla mnie - w roli szukającej wsparcia. Nadzieją na wygranie tej walki jest nierefundowany lek - na ten cel zorganizowana jest zbiórka, do której dojrzewałam bardzo długo. Będę wdzięczna za każde wsparcie i udostępnienie. Proszę w imieniu mojego Synka Stasia - ma tylko mnie... Z góry bardzo dziękuję za zrozumienie i życzę dużo zdrowia! ----------------------------------------------------------------------------------------- Cześć! Jestem Staś, mam 5 lat i jestem synem tej wspaniałej Mamusi! Moja Mama na każdym kroku spełnia moje marzenia, to teraz czas, abym ja spełnił Jej marzenie. Mama Od ponad 11 miesięcy walczy z potworną chorobą - złośliwym wieloogniskowym rakiem piersi B Her dodatnim 3+. Jest już po chemioterapii i dwóch operacjach, a przed Nią jeszcze przynajmniej dwie. Poszedłbym do pracy, aby zarobić na lek dla Mamy, ale mam dopiero 5 lat... Choć muszę się pochwalić, że odbyłem w swoim życiu już pierwsze praktyki w dziedzinie chirurgii onkologicznej u wspaniałego Doktora, który naprawia moja Mamę. ♥️ Poniżej film z odbytych praktyk: https://fb.watch/7G2b49NGXV/ Mama, niestety, gdy powiedziała w pracy o chorobie, została z tym sama - pracodawca nie przedłużył Jej umowy i obecnie żyjemy ze skromnych zasiłków. Muszę też uzbierać środki na lek, który pomoże Mamie stanąć na nogi - niestety nie jest refundowany. Jego koszt to ok 11,5 tys. zł co miesiąc i tak przez rok. Do tego dochodzą koszty związane z rehabilitacją, bo niestety Jej prawa ręka nie jest sprawna. Leki, witaminy, dojazdy do doktorów na konsultacje - to wszystko niestety kosztuje... Pamiętajcie proszę, że dobro powraca ze zdwojoną siłą! Wywiad z nami: https://fb.watch/8a5ilb1SgK/

83 897 zł z 160 000 zł
52%
Klaudia Zborowska-Kszczot, Poznań

Zbiórka na nierefundowany lek, który jest mi potrzebny, aby wyzdrowieć!

Cześć, jestem Klaudia. Mam 29 lat, jestem szczęśliwą mężatką z dwójką adoptowanych psiaków. Każdy dzień był dla mnie pełen rzeczy, które kocham robić: spacerów z psami, spotykania się ze znajomymi, wspólnych treningów z mężem na siłowni, zajęć z szydełkowania czy tańca. Bardzo lubię rozwijać się nie tylko na tle zawodowym, ale i prywatnym. Myślałam, że czas, zanim skończę 30 lat, będzie pełen szczęścia i spokoju, niestety... W kwietniu 2024 wykryłam u siebie guz w prawej piersi. Po trzech tygodniach czekania dostałam diagnozę - rak złośliwy piersi potrójnie ujemny (najgorzej rokujący). Gdyby nie moja rodzina i bliscy, nie miałabym siły, by podnieść się po takiej diagnozie. Od tego czasu każdy mój dzień wypełniony był wizytami u kolejnych specjalistów, konsultacjami i badaniami. Zespół specjalistów ustalił mój plan leczenia: najpierw chemioterapia i immunoterapia, a w dalszym postępowaniu operacja. Jestem w trakcie chemioterapii. I tutaj pojawia się mój ogromny problem: przez jeden ze wskaźników (który jest za wysoki) nie kwalifikuję się na refundację leku przez NFZ. Jedna jego dawka kosztuje 14 tysięcy złotych!!! Onkolog kliniczny ustalił, że potrzebuję 8 dawek, które muszę przyjmować co 3 tygodnie. Łączne leczenie przed operacją wyniesie 112 000 zł. Lek ten jest mi niezbędny, żeby wyzdrowieć, a koszt jednej dawki przewyższa trzykrotnie moje miesięczne zarobki. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą do każdej osoby, która to czyta, aby udostępniać tę zbiórkę dalej i w razie możliwości wspomóc mnie finansowo w tym trudnym dla mnie okresie. Dzięki Tobie będę mogła podjąć walkę z chorobą i wygrać życie. D Z I Ę K U J Ę za Twoją pomoc!

145 180 zł z 222 000 zł
65%
Piotr Borycki, Warszawa

Leczenie II linii / 2nd line therapy

Podjęcie 2 linii leczenia onkologicznego jest konieczne po znalezieniu nowych ognisk choroby po zakończeniu terapii 1 linii. Nie jest to leczenie refundowane przez NFZ, koszty zakupu 6 dawek leków to 240.000 PLN. Jest to kwota znacząco obciążająca moje oszczędności, które gromadziłem na przyszłość swojej rodziny - w tym dzieci (9, 15 lat). ------------------------------------------------- Metastasis detected after completed 1st line of my treatment requires follow up with 2nd line. SIx doses of medicines cost 250.000PLN (60.000USD). While it is recomended therapy for my disease, it is not covered by public healthcare. This amount is severely impacting my savings, I put aside for the future of my family, including children (9, 15yo)

172 806 zł z 250 000 zł
69%
Maryna Khudolii, Gdańsk

Leczenie nierefundowanym lekiem

Dzień dobry, mam na imię Maryna. W wieku 34 lat zdiagnozowano u mnie raka piersi. Od momentu diagnozy moje życie podzieliło się na „przed” i „po” chorobie. Kolejne lata leczenia były najtrudniejszym okresem w moim życiu. Jestem po chemioterapii oraz operacji usunięcia guza. Niestety choroba nie została całkowicie zatrzymana - w kościach wciąż obecne są przerzuty nowotworowe. Zgodnie z aktualnymi zaleceniami medycznymi, w moim przypadku skuteczną formą leczenia jest terapia inhibitorem CDK4/6. Niestety lek ten nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia dla pacjentów w tak zaawansowanym stadium choroby. Miesięczny koszt terapii wynosi około 10 000 zł, co znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Zwracam się z uprzejmą prośbą o wsparcie finansowe, które umożliwi mi kontynuowanie leczenia. Każda, nawet najmniejsza pomoc, daje mi realną szansę na dalsze leczenie i nadzieję na przyszłość.

40 945 zł z 120 000 zł
34%
Alicja Wiak, Warszawa

Babcia i wolontariuszka hospicjum domowego prosi o pomoc!

Mam na imię Alicja i mam 62 lata. Choruję na złośliwego raka piersi i węzła chłonnego. Jestem w trakcie leczenia chemioterapią. Utrzymuję się z niskiej emerytury, która ledwo daje możliwość wiązania końca z końcem. Przez wiele lat byłam motorniczą Tramwajów Warszawskich, wychowałam dwójkę niespotykanych urwisów, a obecnie jestem już babcią. Dzieci pomagają mi tyle, ile mogą. Jeden z moich synów jest moim pełnomocnikiem. Niemniej małe dzieci, kredyty hipoteczne sprawiają, że w kwestii finansowej niewiele mogą zdziałać. Jako kobieta i matka doświadczyłam wiele - miałam ojca alkoholika, potem męża, przez co samotnie pracowałam na dom. Nigdy się nie poddałam i pracowałam tak ciężko, jak tylko się dało. To moje pociechy motywowały mnie w życiu do tego, by się nie poddać. Przez swoje doświadczenia życiowe, w których pomagały mi osoby trzecie, wiedziałam, że nadszedł czas, aby spłacić ten dług. Jest tylu wokół nas, którzy potrzebują pomocy. Często są osamotnieni, dlatego pomagam jako wolontariuszka w hospicjum domowym, a dokładnie w Archidiecezjalnym Zespole Domowej Opieki Paliatywnej, gdzie nie tylko wspomagamy przez pielęgnację Podopiecznych, ale również dbamy o ich dobre samopoczucie. W leczeniu może pomóc mi nowoczesny lek. Jedna dawka tego leku to koszt 11 566,80 zł. Stosowanie tego leku zwiększa moje szanse na wyleczenie, lecz niestety lek jest nierefundowany przez NFZ w moim wskazaniu. Czas trwania mojego leczenia to 6 cykli, podczas których co 3 tygodnie będę przyjmować kolejne dawki. Proszę o pomoc, żebym mogła pomagać dalej, żebym mogła nadal spłacać swój dług.

1 818 zł z 80 968 zł
2%