Zbiórki

Ewa Dorota Beldowska-Sadurska, Warszawa

Leczenie raka piersi HER2 dodatniego - nierefundowany pooperacyjnie lek

Dzień dobry, w kwietniu 2023 zdiagnozowano u mnie złośliwą odmianę raka piersi HER2-dodatniego. Schemat leczenia jest niestety taki, że najlepsze lekarstwo pooperacyjnie nie jest już refundowane. AKTUALIZACJA Bardzo wszystkim dziękuję za wpłaty. Czekam teraz na potwierdzenie, czy na pewno już jestem zdrowa, czy nie ma wznowy. Dziękuję wszystkim serdecznie, Ewa Beldowska- Sadurska

56 122 zł z 150 000 zł
37%
Mariusz Szymczak, Perzów

Leczenie i rehabilitacja Mariusza

Jeszcze niedawno nasza rodzina prowadziła zwyczajne życie, a dziś cała nasza codzienność podporządkowana jest walce o zdrowie i sprawność mojego taty. Mariusz był aktywnym, pełnym planów człowiekiem. Z zaangażowanego w życie lokalnej społeczności i parafii człowieka, ojca i głowy rodziny w ciągu kilku dni Mariusz został pacjentem onkologicznym. Dziś każdego dnia toczy najtrudniejszą walkę – walkę z nowotworem glejowym mózgu. Choroba rozpoczęła długą drogę pełną badań, konsultacji oraz trudnych decyzji. Każdy kolejny etap to nowe wyzwania i ogromny stres, ale nie tracimy nadziei. Przed Mariuszem ciężkie leczenie. Nie wiemy, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące, ale wiemy jedno – chcemy wykorzystać każdą możliwą szansę, by pomóc Mariuszowi. Nie zamierzamy się poddawać. Niestety walka z chorobą wiąże się z bardzo dużymi kosztami, których sami w całości nie jesteśmy w stanie pokryć, dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc. Zebrane środki zostaną przeznaczone przede wszystkim na: - wizyty u specjalistów i konsultacje medyczne oraz dojazdy, - rehabilitacje, - leki oraz środki medyczne, - dojazdy do ośrodków leczenia, - sprzęt rehabilitacyjny i pomocniczy, - wszelkie wydatki związane z leczeniem i opieką nad tatą. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje nam możliwość dalszej walki i ogromną nadzieję. Będziemy również ogromnie wdzięczni za udostępnienie naszej zbiórki. Weronika, córka Mariusza

600 zł z 100 000 zł
0%
Halyna Bokareva, Warszawa

Pomóżcie uratować moją mamę

Nic nie zapowiadało nieszczęścia do 05.12.2025 r., kiedy to słowa lekarza zabrzmiały jak wyrok i moje życie podzieliło się na "przed" i "po". Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić o pomoc dla najbliższej mi osoby – mamy, która przez całe życie była przy mnie i była dla mnie największym wsparciem. Straszne jest nawet pomyśleć, że ta choroba może odebrać mi to, co najdroższe, dlatego błagam, krzyczę i bardzo proszę: POMÓŻCIE URATOWAĆ MOJĄ MAMĘ!!!

10 zł z 100 000 zł
0%
Patryk Magiński, Szczecin

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł… Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Patryka została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***……………………………………………….. Hej, mam na imię Patryk i mam 31 lat. Do czasu diagnozy spełniałem się zawodowo w energetyce, produkując prąd i ciepłą wodę dla ludzi. Za rok planowałem wziąć ślub z piękną kobietą moich snów, jednak diagnoza - rak NUT Carcinoma, pokrzyżowała wszystkie plany. Ślub odbędzie się w szpitalu. NUT Carcinoma to typ raka, który jest bardzo rzadki, agresywny i szybko się rozrasta. U mnie zaatakował lewe płuco, owinął się wokół przełyku i nacieka na serce. Przez to, że jest to rzadki typ nowotworu, nie ma na niego określonej terapii. Potrzebuję intensywnego leczenia w innowacyjnych ośrodkach badawczych w kraju i za granicą. Znajomi zawsze mówili na mnie "Nokia", bo poznaję ze sobą ludzi. Pójście na żywioł to najlepsza forma interakcji. Wesoły śmieszek pełen niepoprawnego humoru. Zabawny metal z zamiłowaniem do wejścia w każde pogo. Obiecuję, że po przejściu choroby się nie zmienię i zawsze będę promieniował (szczególnie po radioterapii) optymizmem i charyzmą stonki ziemniaczanej. Jednak samo wsparcie bliskich nie wystarczy w tej walce. Koszty leczenia, przejazdów, lekarstw i innych opłat przewyższają nasze możliwości. Proszę, nie pozwól, żeby brak finansowania przyczynił się do mojej śmierci lub opóźnił powrót do zdrowia. Mam jeszcze tyle do zrobienia na tym świecie! Chcę wrócić do pracy, spełniać marzenia, plany, pojechać z ukochaną w podróż po Skandynawii! Ta walka będzie trudna i zawzięta. Już teraz, na początku, z dnia na dzień opadam z sił i coraz ciężej oddychać, ból bywa nie do zniesienia nawet na lekach opioidowych. ALE JA SIĘ NIE PODDAM! Będę walczyć i mam dla kogo żyć! Rokowania z NUT Carcinoma są tragiczne. Lekarze nie wiedzą, ile mam czasu. Najpierw ostra chemia z radioterapią, bo teraz nowotwór jest nieoperacyjny, trzeba zatrzymać jego rozrost. Pomóż mi w tej walce, JA CHCĘ ŻYĆ!

0 zł z 100 000 zł
0%
Robert Wojcicki, Opole

Robert 48 lat, rak wątroby - leczenie, operacja, rehabilitacja

Mam na imię Dominika i piszę w imieniu mojego męża Roberta, z którym mam trójkę dzieci: Marysię 16 lat, Anię 7 lat oraz Maję 4 lata. Mamy również psa, suczkę Lusię. Jak widać w domu są same kobiety, oprócz męża. We wrześniu 2022 roku podczas badania USG znaleziono u męża duży guz wątroby wielkości ok 8 cm x 6 cm. Od tego czasu zaczęły się liczne wizyty u specjalistów, w szpitalach i w gabinetach prywatnych w kraju, jak i za granicą. Do tej pory (styczeń 2023) Robert przebywał na oddziałach szpitalnych 5-krotnie. Okazało się, że guz wątroby jest przerzutem wtórnym pochodzącym z tkanki jelit, natomiast po dzień dzisiejszy nie znaleziono definitywnie ogniska pierwotnego raka. Komórki te lubią tworzyć przerzuty do płuc, serca czy też mózgu. Na szczęście te organy są jeszcze czyste. Mąż jest w trakcie przyjmowania chemioterapeutyków, potrzebna jest pilna operacja, natomiast pooperacyjnie prawdopodobnie będzie konieczność zastosowania terapii radioizotopowej PRRT. Guz wątroby jest umiejscowiony w bardzo trudnym operacyjnie miejscu, wrasta w żyłę wrotną prawego płata wątroby przy rozwidleniu, uciska ją bardzo mocno, prawie zamykając ją. Stanowi to zagrożenie życia. Rozważane jest obecnie usunięcie całego płata prawego wątroby (ok ¾ wątroby) lub też całkowita transplantacja wątroby. NFZ nie refunduje operacji poza granicami kraju (koszt ok 30 tys. euro, czyli ok. 130 tys. zł). Również w przypadku terapii PRRT jest ona refundowana dopiero wtedy, gdy okaże się, że po operacji nastąpią przerzuty. Gdyby zastosować terapię PRRT wcześniej potrzebne będą 4 iniekcje i koszt nie będzie refundowany przez NFZ (koszt przybliżony prywatnie to 4 x 85 tys. = 330 tys. zł). Ale o tym będziemy myśleć później... Na teraz potrzebne są środki, które będą przeznaczone na pokrycie wszelkich kosztów związanych z procesem leczenia: diagnostyka, wizyty lekarskie, leki, rehabilitacja, specjalistyczne żywienie, dojazdy, zakwaterowanie itp. Wpłata każdej kwoty będzie doceniona. Jeśli nie maja Państwo możliwości wpłaty, Robert prosi jedynie o modlitwę. To również znaczy dla nas bardzo dużo. Dziękujemy!!! Przy rozliczaniu podatku można przekazać 1,5% na moje konto. Należy wówczas podać w zeznaniu podatkowym KRS Fundacji Alivia: 0000358654 oraz w celu szczegółowym koniecznie numer mojej zbiórki: 111787 Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać także za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, Blik, PayPal lub tradycyjnego przelewu - aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na przycisk "Przekaż darowiznę".

29 016 zł z 130 000 zł
22%
Katarzyna Glazik, Białogard

Proszę pomóż mi żyć dłużej!

Mam na imię Katarzyna i choruję na hormonozależnego raka piersi. Przeszłam pakiet leczenia systemowego, ale choroba była agresywna – aż 80% węzłów chłonnych było zajętych komórkami rakowymi. Jestem w grupie wysokiego ryzyka nawrotu, dlatego moje leczenie musi być jak najbardziej skuteczne. Jestem młodą kobietą, matką i żoną. Chcę żyć jak najdłużej i cieszyć się wspólnymi chwilami, wrócić do aktywności zawodowej, uprawiać ulubiony sport. Każdy dzień jest dla mnie cenny. Mam plany, marzenia i ogromną wolę walki. Przede wszystkim chcę odzyskać swoją niezależność. Leczenie, na które zbieram środki, daje mi na to realną szansę. Dziękuję z całego serca ❣️

42 394 zł z 144 000 zł
29%
Katarzyna Białoń, Warszawa

Razem z Kasią przeciw rakowi

Mam na imię Kasia. Mam 34 lata i walkę do stoczenia o swoje życie. W maju 2024 roku usłyszałam diagnozę, której nikt w tym wieku nie powinien usłyszeć: zaawansowany, czwarty stopień raka jelita grubego z przerzutami do jajników, wątroby i otrzewnej. Zaawansowany. Agresywny. Rozlany po ciele, które nigdy wcześniej mnie nie zawiodło. Nie, to nie było tak, że coś zlekceważyłam. Przez wiele miesięcy szukałam pomocy. Byłam badana, uspokajana, odsyłana. Słyszałam, że to stres, że wszystko jest w porządku, że mam się nie martwić. A jednak we mnie rosło coś, co z każdym dniem odbierało mi siły. Zamiast odprowadzać córkę do przedszkola i cieszyć się zwyczajnymi dniami, zaczęłam żyć między szpitalem a strachem. Zamiast codzienności – operacje, leczenie, niepewność. Przeszłam już więcej, niż potrafię opisać. Usunięcie jelita, narządów rodnych, wielu zmian nowotworowych. Trzynaście cykli intensywnej chemioterapii. Operację wątroby, w której usunięto siedem przerzutów. A potem – najcięższy etap: operacja cytoredukcyjna i HIPEC, czyli podanie podgrzanej chemioterapii bezpośrednio do jamy otrzewnej podczas otwartej operacji. Teraz, po tym etapie, rozpoczęły się kolejne cykle chemii. Dziś stoję w miejscu, w którym zaczyna się zupełnie inna walka - o dostęp do nowoczesnych badań i konsultacji w ośrodkach zagranicznych. O nadzieję. Potrzebuję wykonać badania, których nie refunduje system – jak test ctDNA (Signatera), który może wykryć pojedyncze komórki nowotworowe we krwi, miesiące wcześniej niż jakiekolwiek inne badanie. Jedno takie badanie kosztuje sześć tysięcy złotych, a trzeba je wykonywać co trzy miesiące. Do tego dochodzą koszty konsultacji w zagranicznych ośrodkach – dziesiątki tysięcy złotych. To wszystko przekracza moje możliwości. Zawsze wspierałam takie zbiórki, gdy byłam zdrowa. Wierzyłam, że to ma sens, że kiedyś ktoś dzięki temu uratuje swoje życie. Dziś sama jestem w miejscu, w którym muszę poprosić o pomoc. Jeśli tylko uda mi się stanąć na nogi, chcę zaangażować się w pomoc innym chorującym – tym, którzy dopiero zaczynają swoją drogę i tym, którzy są na niej zupełnie sami. Zbieram środki na to, by mieć szansę. Na życie. Na bycie mamą, która widzi, jak jej córka idzie do szkoły. Na przyszłość, która jeszcze kilka miesięcy temu została mi brutalnie odebrana, a którą teraz próbuję odzyskać kawałek po kawałku. Każda złotówka to nie tylko pomoc – to znak, że nie jestem w tym sama. Dziękuję Ci, jeśli zdecydujesz się wesprzeć mnie w tej drodze.

697 760 zł z 800 000 zł
87%
Iwona Cieślikowska, Żyrardów

Walka z rakiem - lek nierefundowany dla Iwony

Mam na imię Iwona, lat 62. Właśnie przeszłam na upragnioną emeryturę i realizuję swoją wielką pasję, jaką jest fotografia ruchu (FB Photo Dance) - gimnastyka artystyczna, pływanie artystyczne czy taniec. W maju 2023 r. diagnoza - rak piersi z przerzutami do kości i szpiku kostnego... Żadna operacja nie wchodzi już w grę. Jednak nadal walczę. Nowotwór może stać się chorobą przewlekłą, ale w moim przypadku niezbędny jest nowy, nierefundowany dla mnie lek. Miesięczny koszt to ok. 6000 zł. To ogromna kwota. Proszę o przekazanie 1,5 podatku, a jeżeli to możliwe, to wsparcie finansowe w formie wpłat na moją zbiórkę.

15 267 zł z 120 000 zł
12%
Małgorzata Jakimowicz-Paluszyńska, Poznań

Walczy o swoje zdrowie i życie dla męża i 2 dzieci

Osiem lat temu byłam w bardzo ważnym momencie mojego życia - spodziewałam się dziecka, wyczekiwanego i upragnionego. Robiłam wiele badań, dbałam o siebie, wszystko z myślą o dziecku. Byłam przeświadczona, że ciąża w sposób naturalny chroni moje zdrowie, więc nie robiłam badań, które nie wiązały się z ciążą, a którym poddawałam się regularnie wcześniej. Jak chyba każda kobieta w tym okresie, myślałam tylko o tym, że rozwija się we mnie nowe, wspaniałe życie, a nie groźna, śmiertelna choroba… Kiedy moja córeczka miała niespełna półtora roku i jeszcze karmiłam ją piersią, wykryłam u siebie guz. USG, biopsja i wynik – rak. Szok, przerażenie, rozpacz. Następnie operacja – mastektomia z węzłami chłonnymi, pół roku ciężkiej chemioterapii i nadzieja, że najgorsze mam już za sobą. Po roku - ból w klatce piersiowej. Wizyty u kolejnych lekarzy, którzy bagatelizują moje obawy. W końcu badanie tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego i wynik – przerzuty do kości – zmiany w mostku i kręgosłupie. Kolejne badania, radioterapia i zmiana leczenia farmakologicznego na drogie, nierefundowane leki. Mijają kolejne tygodnie, a ból w klatce piersiowej i w kręgosłupie utrzymuje się, więc robię badanie PET. Okazuje się, że naświetlania nie zatrzymały zmian rozrostowych, poza tym pojawiła się kolejna zmiana w nodze. Dalsze konsultacje w różnych ośrodkach onkologicznych, również za granicą. Ponownie naświetlania i zmiana leków. Tak mija kolejny rok walki z chorobą, po czym sytuacja stabilizuje się. Aktualnie jestem w trakcie leczenia farmakologicznego, niestety doszło do kolejnej progresji choroby. Trzecia z kolei radioterapia i scenariusz powtarza się, brak efektu zatrzymania choroby. W tej sytuacji, chcąc skutecznie walczyć z chorobą, muszę zdecydować się na nadzwyczaj kosztowną, sięgająca kilkunastu tysięcy miesięcznie terapię lekiem najnowszej generacji. To koszt olbrzymi, bez środków finansowych zbieranych za pośrednictwem fundacji leczenie będzie dla mnie niedostępne. Walczę o swoje zdrowie i życie dla swoich najbliższych, męża, dzieci: 8-letniej córeczki i 18-letniego syna. To jest dla mnie najważniejsze, ale bardzo potrzebuję w tej walce sojuszników. Bez Waszego wsparcia nie będzie to możliwe. Wszystkim tym, którzy chcieliby mi pomóc, jestem bardzo wdzięczna i serdecznie dziękuję.

144 200 zł z 250 000 zł
57%
Nina Krupa, Katowice

Pomóż Ninie wrócić do zdrowia i sprawności!

Mam na imię Nina, jestem mamą dwóch fajnych chłopców. W lipcu 2013 roku, podczas pływania na windsurfingu, mokra pianka poprzez obtarcie spowodowała stan zapalny lewej piersi. Po konsultacji lekarskiej i podaniu antybiotyku stan ten się cofnął, pozostał po nim mały guzek. Przez ponad dwa miesiące żyłam w przekonaniu, że jest to łagodna zmiana, co potwierdzały wyniki mammografii i USG, a lekarz przygotowywał mnie do niegroźnego zabiegu usunięcia guzka. Biopsja wykonana we wrześniu wywróciła mój świat do góry nogami - rak piersi lewej z nadekspresją receptora HER2 i przerzutem do węzła chłonnego. Okazało się, że choroba rozwijała się już od dłuższego czasu. Musiałam zmierzyć się ze strachem przed cierpieniem, śmiercią, lękiem o dzieci. Rozpoczęłam walkę. Przeszłam chemioterapię, mastektomię i radioterapię. Efekty chemioterapii nie były satysfakcjonujące, w związku z tym przeszłam również komercyjną kurację nowoczesnym lekiem (refundowane jest tylko leczenie pooperacyjne). Koszt trzech ampułek to 9800 zł, przy czym musi być podanych 9 ampułek w czterech cyklach. Dzięki Państwa wsparciu udało mi się zebrać część tej kwoty. Obecnie przygotowuję się do rekonstrukcji amputowanej piersi, przechodzę rehabilitację i dodatkowe badania związane z czekającą mnie operacją. Wierzę, że dzięki Państwu pomocy będę mogła kontynuować rehabilitację i przeprowadzić operację rekonstrukcji. Dziękuję za każde wsparcie. Nina

11 540 zł z 118 000 zł
9%
Agnieszka Niska-Wójcik, Warszawa

Spot dla Agi

Cześć, nazywam się Agnieszka Niska-Wójcik i od blisko 30 lat działam w branży reklamowej. Teraz muszę zareklamować siebie, bo potrzebuję Waszej pomocy. Brief jest prosty – krótki deadline, zero budżetu i najgorszy klient świata. Znam go od stycznia 2022 – typ jest złośliwy i uparcie do mnie wraca. Nowotwór piersi potrójnie ujemny. Nie pozwala mi pracować, zajmować się domem i cieszyć z sukcesów moich dwóch dorastających synów. Żeby rozstać się z klientem raz na zawsze, muszę brać lek - to nierefundowana nowoczesna immunoterapia dla pacjentów, którzy nie odpowiedzieli na wcześniejsze leczenie, czyli dla mnie. Cena za dawkę to 15 625 zł, a ja potrzebuję ich 18. Muszę dość szybko zebrać 281 250 złotych. 281 250 zł to budżet jednego spotu reklamowego. I to nie pięknego i długiego, jak niektóre słynne reklamy, raczej krótkiego i z oszczędnościami na scenografii. Jednak w pojedynkę nie da się zrobić nawet takiego. Dlatego zwracam się do Was, przyjaciele, znajomi, znajomi znajomych, oraz wszyscy z którymi zetknęłam się na internalach, planach, przy postprodukcji i w codziennym życiu – nakręćcie ten spot ze mną. Bez Was mogę nie dać rady. Dziękuję,Aga

171 978 zł z 281 250 zł
61%
Liubov Podymaka, Bielsko-Biała

Pomóż mi w walce z rakiem

Mam na imię Luba. W 2024 roku usłyszałam jedną z najtrudniejszych diagnoz – rak piersi potrójnie ujemny, płaskonabłonkowy. Ten typ nowotworu jest jednym z najbardziej agresywnych. Leczenie standardową chemioterapią nie wystarcza – konieczna jest nowoczesna immunoterapia, która daje nadzieję na zatrzymanie choroby i przygotowanie mnie do operacji ratującej życie. Każdy dzień zwłoki to ryzyko progresji choroby. Dlatego proszę o pomoc – każda złotówka, każde udostępnienie zbiórki ma ogromne znaczenie. Na dzień dzisiejszy przechodzę kurs chemio i immunoterapii, a po zakończeniu będę miała operację usunięciu guza i rekonstrukcji piersi, która ma być przeprowadzona w Izraelu w Sourasky Medical Center w Tel Awiwie. Zebrane środki przeznaczę na operację i pooperacyjną rehabilitację. Chcę uwierzyć, że jeszcze będę mogła powiedzieć: „Udało się!”. Dzięki Twojemu wsparciu mam realną szansę, by pokonać raka i wrócić do życia bez strachu. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo i modlitwę. Nie chcę się poddać – ale nie mogę tego zrobić sama. Z nadzieją i wiarą w drugie życie – walczę dalej. Każda pomoc przybliża mnie do zdrowia.

64 zł z 110 000 zł
0%