Zbiórki

Ewa Palka, Pawłowice

Choroba nie daje za wygraną - potrzebna pomoc w walce z potrójnie ujemnym rakiem piersi

Cześć, mam na imię Ewa, mam 36 lat i jestem mamą pięciorga wspaniałych dzieci, czerpiącą radość z każdej chwili spędzanej z moją niesamowitą rodziną. Jak wielu z Was, również czyniłam plany na kolejny rok. Mieliśmy wspólnie wspinać się na szczyty, aby zbliżyć się do celu zdobycia Korony Gór Polskich, aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu oraz zwiedzać kolejne ciekawe miejsca. Niestety, diagnoza postawiona w marcu 2025 roku spadła na nas niespodziewanie i przejęła kontrolę nad naszym dotychczasowym życiem: potrójnie ujemny rak piersi, który zdążył rozprzestrzenić się do płuc i wątroby, przez co stał się nieoperacyjny. Ale ja się nie poddam! Moje siostry nazywają mnie dzielną wojowniczką i coś w tym jest :) Będę walczyć dla siebie, mojego niezastąpionego partnera i moich dzieci. 27 marca rozpoczęłam standardową ścieżkę leczenia – chemioterapię paliatywną podawaną wraz z immunoterapią. Niestety, możliwości leczenia tego typu nowotworu są mocno ograniczone, dlatego ja i cała moja rodzina intensywnie poszukujemy skuteczniejszych rozwiązań poza granicami Polski. Pomóc w tym może m.in. pogłębiona diagnostyka: profilowanie genomowe w FoundationOne, które daje szansę na wdrożenie terapii celowanej, oraz zasięgnięcie drugiej opinii w specjalistycznych szpitalach w Amsterdamie i St. Gallen. Jednak koszty dodatkowych badań i leczenia znacznie przekraczają nasze możliwości finansowe, dlatego, mimo że ciężko mi to przyszło, zdecydowałam się poprosić o wsparcie w mojej walce z chorobą. Każda, nawet najmniejsza kwota, ma ogromne znaczenie i przybliża mnie do celu.

55 743 zł z 60 000 zł
92%
Sławomir Gębski, Karnin

Proszę, pomóż w walce

Witam, mam na imię Sławek, mam 50 lat. Mieszkam w Karninie koło Gorzowa Wielkopolskiego . Od października 2018 roku choruję na szpiczaka mnogiego III stopnia. Jest to choroba nieuleczalna, ale przy odpowiednim leczeniu dająca szanse na przedłużenie życia.Standardowe leczenie chemioterapią w moim przypadku było niemożliwe, ponieważ organizm bardzo źle reagował. Po pierwszym podaniu dostałem wstrząsu septycznego i mój stan był bardzo zły. Mimo modyfikacji i zmniejszania dawek leku kolejne próby podania chemii kończyły się podobnie, tylko łagodniej. Lekarze zdecydowali, żeby mnie wysłać na konsultację w celu zakwalifikowania się do tandemowego przeszczepu. Po badaniach kwalifikacje przeszedłem pomyślnie i po przygotowaniach i koniecznym leczeniu radioterapią w lipcu 2019 r. odbył się pierwszy przeszczep, a w październiku 2019 r. drugi, który zniosłem gorzej. Powoli dochodzę do siebie, ale dolegliwości bólowe (rak kości jest bardzo bolesny) nie pozwalają choć na dłuższą chwilę zapomnieć o chorobie. Jestem pacjentem poradni paliatywnej. Jest w Nałęczowie sanatorium dla chorych na szpiczaka (nierefundowane przez NFZ), do którego bardzo chciałbym pojechać, są tam fizjoterapeuci odpowiednio przygotowani do rehabilitacji osób takich jak ja. Bardzo proszę Państwa o pomoc w zebraniu środków na możliwość wyjazdu do sanatorium, zakup leków, comiesięczny wyjazd do Centrum Onkologii w Gliwicach (500 km w jedną stronę), na badania kontrolne. Ze względu na dużą odległość zmuszony jestem nocować w przyklinicznym hotelu (płatnym) wraz z osobą towarzyszącą. Marzę o tym, żeby moje zdrowie na tyle się poprawiło, żebym mógł podjąć odpowiednią pracę.

65 733 zł z 70 000 zł
93%
Paweł Cetlawa, Lipowa

Na leczenie

Witam, jestem chory na raka jelita cienkiego, dwunastnicy z dużą ilością przerzutów. Środki potrzebne są mi na materiały medyczne i leki. Bardzo z góry dziękuję wszystkim darczyńcom.

650 zł z 5 000 zł
13%
Wiktoria Ficek-Ornatowska, Katowice

Gram o życie i czas

Mam 33 lata i choruję na potrójnie ujemnego raka piersi – najbardziej agresywny i trudny w leczeniu podtyp tej choroby. Diagnozę usłyszałam w październiku, tuż po wakacjach. Choroba zdążyła dać przerzuty do węzłów chłonnych lewej pachy, a lekarze podejrzewają także zajęcie węzła chłonnego piersiowego wewnętrznego. Chciałabym jeszcze pożyć i pokazać moim bliźniakom świat, zarazić ich swoimi pasjami, otoczyć miłością i bezpieczeństwem. Pokazać im, że życie może być trudne, ale i piękne zarazem. Do tego potrzebuję jednak siły i zdrowia. A tego drugiego zabrakło. Za mną 12 cykli białej chemioterapii i 2 cykle czerwonej, a przede mną jeszcze 2 kolejne. Następnie czeka mnie operacja oszczędzająca pierś oraz usunięcie wszystkich węzłów chłonnych z lewej pachy, co będzie wymagało długiej i wymagającej rehabilitacji, aby moja lewa ręka była jak najbardziej sprawna. Leczenie niesie ze sobą wiele skutków ubocznych, dlatego potrzebne jest wsparcie dodatkowych specjalistów, którzy pomagają organizmowi odzyskiwać siły i bezpiecznie przechodzić terapię. Przy tym typie nowotworu możliwości leczenia są ograniczone, a ryzyko nawrotu bardzo wysokie. Po zakończeniu terapii będę wymagała stałej kontroli i licznych badań, aby w razie wznowy zareagować jak najszybciej. Każde wsparcie i przekazanie 1,5% podatku daje mi realną szansę na dalsze bycie w grze.

15 620 zł z 20 000 zł
78%
Klaudia Rother, Świętochowice

Dziękuję za wszystkie wpłaty! Na tę chwilę zawieszam zbiórkę.

Witam kochani, jestem Klaudia, mam 32 lata, męża oraz dwójkę kochanych dzieci, dla których bardzo chcę żyć. W zeszłym roku moje życie zmieniło się całkowicie. Był środek lata, a ja zaczęłam coraz gorzej się czuć. Miałam stany podgorączkowe, ciągle było mi słabo. Poszłam do lekarza i zrobiłam badania. Okazało się, że mam ogromnego guza w brzuchu. Z dnia na dzień trafiłam do szpitala. Operacja wykazała raka jajnika - złośliwy potworniak niedojrzały. Wycięli mi ogromny guz, narząd rodny wraz z przydatkami oraz przerzuty w jelicie i wyrostek robaczkowy. Operacja była długa, ale wszystko skończyło się pomyślnie. Zostały guzy na otrzewnej, których się nie operuje. Sześć tygodni po operacji trafiłam do Gliwic, tam rozpoczęłam chemioterapię. Niestety po pierwszym kontrolnym badaniu Tomografii Komputerowej okazało się, że chemia nie podziałała, są liczne przerzuty do wątroby, których nikt mi nie zoperuje. Lekarze zdecydowali o innej chemii, lecz ja czuję się coraz gorzej. Guzy rozrastają się w szybkim tempie. Kolejna chemia nie chce cofnąć choroby. PROSZĘ KOCHANI, każda złotówka jest dla mnie bardzo ważna. Chciałabym jeszcze pożyć, odchować dzieci. Może jest leczenie innymi metodami, lecz nie stać mnie na nie.

583 zł z 5 000 zł
11%
SYLWIA KAROLINA TRZCIŃSKA, PIŁA

Pomóż w walce z nowotworem krwi

Dzień Dobry Państwu, nazywam się Sylwia Trzcińska. Zachorowałam na nowotwór krwi – nadpłytkowość samoistną. Ten cały okres jest dla mnie bardzo ciężki. Pojawiają się złość i łzy, a codziennie towarzyszą mi myśli o tym, jak wszystko się potoczy. Dlatego postanowiłam zgłosić się do Państwa o pomoc. Nie proszę o wiele, a jeśli proszę, to uczciwie. Wiem, że osoby, które chcą pomóc, muszą zobaczyć, komu pomagają. Jestem osobą uczciwą i po wielu trudnych przejściach. 💔 Moja sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ nie posiadamy własnego mieszkania. Od lat wynajmujemy lokum i wielokrotnie, bezskutecznie, prosiliśmy miasto o mieszkanie – za każdym razem otrzymywaliśmy odmowę. Dodatkowo doszła tak poważna diagnoza… Na początku chorobę było trudno wykryć, ponieważ bardzo źle się czułam. Udałam się do lekarza, który skierował mnie na badania krwi. Wyniki wykazały znacznie podwyższoną liczbę płytek krwi. Następnie trafiłam do hematologa, który postawił diagnozę: nadpłytkowość samoistna, inaczej nazywana trombocytozą. Każdego dnia czuję się źle: mam zimne ręce i nogi, osłabienie, nocne poty. Nie umiem sobie z tym poradzić, ale wierzę, że będzie dobrze 😟 Zebrane środki będą przeznaczone na: wydatki związane z leczeniem - wizyty u lekarza (na NFZ są bardzo długie terminy) i leki. Jestem osobą niepełnosprawną. Choruję na nadciśnienie, choroby tarczycy, astmę oraz stany lękowo-depresyjne, z którymi walczę od lat. Proszę o każdy grosz 🙏 😟 Będę wszystko dokumentować. Z całego serca dziękuję ♥️ -- AKTUALIZACJA W dniu 07.07.2026 byłam u neurologa, dostałam skierowanie na badanie rezonansu magnetycznego ustalonego na 14.11.2026 w celu wykluczenia zmian w obrębie zatok opony twardej, wady naczyniowej z angio-MR z venografią, dostałam również skierowanie do pracowni elektrofizjologii na 28.07.2026 w celu przewodnictwa kończyn górnych, polineuropatii. Obecnie mam bardzo silne bóle głowy i dostałam skierowanie na leczenie operacyjne zatok przegrody nosowej z powodu pogrubionej błony zatoki klinowej. Bardzo proszę państwa o pomoc, będę wszystko dokumentować.

574 zł z 5 000 zł
11%
Monika Leśnikowska, Częstochowa

Monika - nowotwór piersi

Dzień dobry, mam na imię Monika. Zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie w mojej walce z nowotworem piersi HER2-dodatnim, luminalnym typu B, który dał przerzuty do mostka i żeber. Obecnie przechodzę intensywne leczenie paliatywne obejmujące chemioterapię, leczenie anty-HER2, hormonoterapię oraz bifosfoniany. To długa i wymagająca droga, która daje mi szansę na zatrzymanie choroby i jak najdłuższe aktywne życie. Jeszcze niedawno byłam osobą samodzielną i niezależną. Pracowałam, radziłam sobie z codziennymi obowiązkami i problemami, nie prosząc nikogo o pomoc. Choroba zmieniła jednak wszystko. Czynności, które kiedyś były dla mnie zwyczajne i nie wymagały wysiłku, dziś często stają się dużym wyzwaniem. Są dni, kiedy skutki leczenia i choroby są tak silne, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Osłabienie, zmęczenie, ból oraz inne dolegliwości sprawiają, że muszę korzystać z pomocy najbliższej rodziny i znajomych. Nawet tak proste sprawy, jak zrobienie zakupów, załatwienie codziennych spraw czy wyjście z domu bywają ponad moje siły. Zdarza się, że organizm po prostu odmawia posłuszeństwa. Mimo trudności nie poddaję się i nie tracę nadziei. Każdego dnia walczę o zdrowie, sprawność i możliwość powrotu do jak najbardziej normalnego życia. Mam dla kogo walczyć. Chcę nadal być wsparciem dla mojej córki, towarzyszyć jej w ważnych momentach życia i cieszyć się każdym wspólnie spędzonym dniem. Marzę o tym, by doczekać wnuków, patrzeć, jak dorastają, stawiają pierwsze kroki, rozwijają swoje pasje i odkrywają świat. Chcę być obecną mamą i kiedyś kochającą babcią, która może uczestniczyć w życiu swojej rodziny. Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na wydatki związane z leczeniem, zakup leków i środków wspomagających, dojazdy do placówek medycznych, badania, rehabilitację oraz codzienne potrzeby wynikające z choroby i jej skutków. Każdy dzień jest dla mnie walką, ale także nadzieją. Wierzę, że dzięki leczeniu i wsparciu ludzi dobrej woli będę mogła jak najdłużej cieszyć się życiem i obecnością moich bliskich. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, udostępnienie zbiórki i okazane wsparcie. Każda pomoc przybliża mnie do celu, jakim jest dalsze leczenie i możliwość spędzenia jeszcze wielu pięknych chwil z rodziną.

20 530 zł z 25 000 zł
82%
Beata Węglińska, Nowa Dęba

Proszę o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia

Mam na imię Beata, 43 l. Jestem mężatką, mam 20-letnią córkę, Weronikę. We wrześniu 2018 r. usłyszałam diagnozę - ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR PIERSI. Był to dla mnie ogromny cios. Rak okazał się bardzo agresywny - G3 podtyp HER 2+. Leczenie odbyłam w oddalonym o 200 km od mojego miejsca zamieszkania Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Obecnie jestem częstym gościem różnych poradni kontrolnych (usg/mammografia, echo serca, usg jamy brzusznej) i odbywam stałe wizyty onkologiczne w Krakowie. Chcę też skupić się na innych rzeczach, wszyscy wiemy jak ważna jest psychika w chorobie. Przed zachorowaniem byłam bardzo aktywna - taniec, tenis ziemny, rower, basen, bieganie. Wracam do aktywności pomimo ograniczeń spowodowanych operacją, jak i leczeniem hormonalnym. Chcę, aby moi najbliżsi widzieli mnie uśmiechniętą, szczęśliwą, a nie pełną lęku o jutro... Z góry przekazuję ogromne podziękowania za każdą kwotę, która wpłynie na moje konto. Zebrane środki przeznaczę przede wszystkim na dojazdy do placówek medycznych oraz codzienne wydatki związane z leczeniem.

5 520 zł z 10 000 zł
55%
Marek Sztabnicki, Biały Bór

Zbieram na leczenie podtrzymujące po przeszczepie.

Dnia 11.09.2017 r. wynik histopatologiczny jednoznacznie stwierdził, że jestem chory na chłoniaka z komórek płaszcza C83. Jestem teraz po szóstym cyklu chemioterapii, leczę się w Koszalinie. Byłem już na konsultacjach w klinice onkologicznej w Gliwicach, gdzie po zapoznaniu się z moją dokumentacją medyczną wstępnie zakwalifikowano mnie do przeszczepu komórek macierzystych. Moja żona musiała zrezygnować z pracy, by zaopiekować się mną, ja natomiast jestem bez dochodu, ponieważ przekroczyłem 182 dni zasiłku chorobowego. Składałem dokumenty do ZUS na rentę w grudniu 2017 r. Do dziś bez odpowiedzi ze strony ubezpieczyciela! Ponieważ okresy składkowe w Polsce są niewystarczające, urząd zwrócił się do instytucji zagranicznych o potwierdzenie okresów składkowych, gdyż za granicą również pracowałem. Byłem kiedyś sportowcem wyczynowym, uprawiałem kajakarstwo, przywoziłem medale z mistrzostw Polski. Zawsze sobie radziłem! Najprościej teraz byłoby odejść, ale uważam, że to by było tchórzostwo.

75 450 zł z 80 000 zł
94%
Kornel Łyjak, Rosnowo

Proszę o wsparcie w walce z chorobą

Witam, nazywam się Kornel i dopiero co skończyłem 25 lat. Moje życie jak dotąd było bardzo ekscytujące, ciągle coś się działo, pracowałem jako kurier: do pracy, do znajomych posiedzieć, pogadać, miałem ciągle kontakt z ludźmi, aż tu przyszedł weekend, kiedy pojechałem odwiedzić rodziców. Niestety nie mieliśmy blisko lekarza rodzinnego, więc trzeba było dzwonić po karetkę. Myślałem, że zrobią mi badania, jakieś leki podadzą i wypuszczą (bo pojechałem z bólem żołądka i przełyku). No i tak to przeleżałem 2 dni na SORze, bo już pierwszego dnia mieli podejrzenia, że może być białaczka, ale dopiero po tych dwóch dniach mnie zamknęli na oddział i wtedy lekarz powiedział mi, że to ostra białaczka szpikowa. Od tamtej pory cały świat mi się zawalił. Od pół roku praktycznie nikogo nie spotkałem, ciągle w zamknięciu siedzę (na dodatek przez pandemię nawet z sali nie można wychodzić). Przez tę chorobę także straciłem pracę, a jeżdżenie między Koszalinem a Szczecinem czy Koszalinem a Gdańskiem też trochę kosztuje, tym bardziej że nie mogę poruszać się żadnymi środkami komunikacji, gdzie jest dużo ludzi, bo nie mam żadnej odporności po tych chemiach. Niedługo też dojdą leki poprzeszczepowe, które boję się, że będą drogie... Jeśli to czyta osoba, która jest w podobnej sytuacji, ma podobną chorobę, to śmiało proszę pisać. Będziemy się podtrzymywać na duchu, bo jednak łatwiej jest, kiedy dwie osoby znają ten ból, który przechodzą. Pozdrawiam i życzę zdrówka!

25 434 zł z 30 000 zł
84%
Izabela Mazur, Kadzidło

Iza to pogodna dziewczyna. Pomóż zrealizować jej proste marzenia.

Mam na imię Iza. Mam 26 lat. W 2010 r. zachorowałam, lekarze nie wiedzieli co mi jest. W 2013 r. padła diagnoza: nowotwór złośliwy twarzy (szkliwiak). W wyniku tej choroby usunięto mi połowę dolnej żuchwy. Większość pokarmów muszę rozdrabniać lub miksować, bo nie mam czym gryźć. Sytuacja materialna mojej rodziny jest trudna, a całkowity koszt leczenia i dojazdów do szpitala znacznie przekracza nasz rodzinny budżet. Rekonstrukcja żuchwy z wstawieniem zębów jest bardzo kosztowna. Proszę o pomoc i wsparcie finansowe, gdyż każda darowizna jest dla mnie szansą na poprawę efektywności mojego leczenia oraz przedłużenie życia. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc! Z poważaniem, Izabela Florek

55 310 zł z 60 000 zł
92%
Joanna Kamińska, Morzewo

Pomoc pooperacyjna

Cześć wszystkim, pamiętamjak dziś ten dzień: diagnoza raka piersi, pierwszy miesiąc, płacz, obawa, że nie uda mi się zaznać szczęścia i wykorzystać chwil, które mi pozostały... Jednak podjęłam próbę! Próbę walki o własne życie, mimo że w każdej chwili towarzyszy mi strach, że może powrócić mój wróg: "rak". Stałam się wojowniczką i do teraz walczę i nie poddaję się mimo nieudanych prób. Przeszłam chemię i aż 3 operacje. Mówią: "Ciesz się, że żyjesz"! No właśnie... Ale pozostaje jeszcze kwestia komfortu życia, a u mnie efektem operacji jest ból w piersi oraz jej animacja, co uniemożliwia mi z radość z życia. Zastanawiam się, co dalej... Poddać się czy walczyć? No ale nie mogęsię poddać - przecieżplanuję założyć własną rodzinę, dlatego zbieram siły, by stawić czoła przeciwnościom i uzbierać środki na operację. Tylko ona może mi pomóc zaznać spokoju i zaakceptować siebie. Żeby pozbyć się dyskomfortu i bólu powinnam mieć założone tzw. siatki ADM. Zabieg takiej korekcji to spory koszt, ale dzięki pomocy jest możliwy do zrealizowania!

5 273 zł z 10 000 zł
52%