Zbiórki

Mariusz Szymczak, Perzów

Leczenie i rehabilitacja Mariusza

Jeszcze niedawno nasza rodzina prowadziła zwyczajne życie, a dziś cała nasza codzienność podporządkowana jest walce o zdrowie i sprawność mojego taty. Mariusz był aktywnym, pełnym planów człowiekiem. Z zaangażowanego w życie lokalnej społeczności i parafii człowieka, ojca i głowy rodziny w ciągu kilku dni Mariusz został pacjentem onkologicznym. Dziś każdego dnia toczy najtrudniejszą walkę – walkę z nowotworem glejowym mózgu. Choroba rozpoczęła długą drogę pełną badań, konsultacji oraz trudnych decyzji. Każdy kolejny etap to nowe wyzwania i ogromny stres, ale nie tracimy nadziei. Przed Mariuszem ciężkie leczenie. Nie wiemy, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące, ale wiemy jedno – chcemy wykorzystać każdą możliwą szansę, by pomóc Mariuszowi. Nie zamierzamy się poddawać. Niestety walka z chorobą wiąże się z bardzo dużymi kosztami, których sami w całości nie jesteśmy w stanie pokryć, dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc. Zebrane środki zostaną przeznaczone przede wszystkim na: - wizyty u specjalistów i konsultacje medyczne oraz dojazdy, - rehabilitacje, - leki oraz środki medyczne, - dojazdy do ośrodków leczenia, - sprzęt rehabilitacyjny i pomocniczy, - wszelkie wydatki związane z leczeniem i opieką nad tatą. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje nam możliwość dalszej walki i ogromną nadzieję. Będziemy również ogromnie wdzięczni za udostępnienie naszej zbiórki. Weronika, córka Mariusza

100 zł z 100 000 zł
0%
Andrzej Stępień, Polanów

Zbiórka na leczenie onkologiczne Andrzeja

Witam, jestem po trzech etapach leczenia raka jasnokomórkowego nerki, które były refundowane. Kolejny, obecny etap niestety nie jest refundowany. Tylko dzięki onkozbiórce mogę pokryć koszty branego obecnie leku i pokrywać inne koszty powiązane z leczeniem. W wyniku leczenia onkologicznego od półtora roku zmagam się z trudno gojącą się ranę na nodze. Zebrane środki chcę przeznaczyć na zakup leku onkologicznego, preparatów wspierających oraz leczenie rany na nodze. Wsparcie potrzebne jest także w opłaceniu wydatków przeznaczanych na dojazdy do Centrum Onkologii w Bydgoszczy i Centrum Leczenia Ran w Koszalinie.

19 581 zł z 30 500 zł
64%
Tomasz Wołoszyn, Serock

Glioblastoma! Pomóż mi uratować marzenia!

Kochani, Glioblastoma, czyli glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości to diagnoza, która w każdym przypadku wywraca życie ludzi chorujących oraz ich rodzin do góry nogami. Ja jednak postanowiłem być najtwardszy, jak tylko potrafię i mocno walczyć o przetrwanie ciężkiej choroby, bo taką mam naturę, bo tego również nauczyło mnie życie, nie zawsze usłane różami. Zawsze o wszystko musiałem walczyć samodzielnie, często biorąc na swoje barki przeciwności losu. Niestety przychodzi czasem taki moment w życiu, że trzeba po prostu prosić o pomoc... Przez blisko 30 lat byłem strażakiem Państwowej Straży Pożarnej, więc cały okres mojej służby był ściśle związany z pomaganiem innym ludziom. Taką ścieżkę życiową po prostu wybrałem z pasji i zamiłowania do charakteru służby. Po odejściu na emeryturę postanowiłem jednak "nie zawieszać rękawic na kołku" tylko przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie młodym pokoleniom. W taki sposób zostałem nauczycielem w liceum, gdzie realizowana jest między innymi edukacja dla klas mundurowych, w tym o profilu pożarniczym. W realizacji mojej dotychczasowej pracy zawodowej zarówno strażaka, jak i nauczyciela zawsze miałem ogromne wsparcie mojej kochanej rodziny - żony i syna, którzy dziś w obliczu mojej choroby jeszcze bardziej otaczają mnie troską i uczuciem. Chcę i muszę dla nich żyć, chcę dalej wprowadzać w dorosłe życie mojego niespełna 17-letniego syna, chcę dalej być silnym ramieniem i oparciem dla mojej żony, która zawsze była i jest przy mnie, a na wczesnym etapie mojej choroby uratowała mi życie, sama oczekując na poważną operację. Jako rodzina nie mamy wielkich wymagań - chcemy tylko wspólnie spokojnie i zdrowo funkcjonować i realizować wspólną pasję, którą są podróże. Osobiście bardzo chciałbym wrócić także do drugiej swojej pasji, którą jest granie muzyki. Na przeszkodzie stanęła nam moja choroba. Obecnie jestem po ciężkiej operacji usunięcia guza z mózgu, a za chwilę zaczynam dalsze, wyczerpujące leczenie onkologiczne. To początek drogi i wiem, że aby przeżyć muszę szukać dalszej specjalistycznej pomocy, także niestety nierefundowanej. Specjalistyczna dieta, szukanie pomocy w innowacyjnych metodach leczenia glejaka, takich jak terapia Optune (TTFields) czy terapia Nanotherm to ogromne koszty, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować. Każda złotówka od Was w tej sytuacji jest dla nas nie na wagę złota, ale na wagę życia. Bo prawdziwym złotem jest zdolność do pomagania innym.

74 690 zł z 360 000 zł
20%
Longina Lewicka, Radoszyce

Zbiórka dla ukochanej mamy i żony

Pomóżcie nam uratować Mamę. Walczy z glejakiem IV stopnia. Jeszcze rok temu nasze życie było zwyczajne. Dziś każdy dzień jest walką o zdrowie i życie naszej Mamy i Żony. Po Świętach Wielkanocnych 2025 roku wydarzyło się coś, czego nie spodziewał się nikt z nas. Mama nagle zemdlała i dostała ataku padaczki. Trafiła do szpitala, gdzie wykonano tomografię komputerową oraz rezonans magnetyczny. Diagnoza spadła na nas jak wyrok – guz mózgu, glejak IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów. Usłyszeliśmy, że konieczna jest natychmiastowa operacja. 12 maja 2025 roku Mama przeszła skomplikowaną operację w Warszawie, w Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha. Guz został usunięty, a my odzyskaliśmy nadzieję. Wierzyliśmy, że najgorsze jest już za nami. Niestety, choroba nie odpuszcza. Wkrótce pojawił się kolejny guz w innym miejscu mózgu. W lipcu rozpoczęło się wyczerpujące leczenie – radioterapia i chemioterapia. Mama dzielnie znosiła skutki uboczne, choć każdy dzień był dla niej ogromnym wysiłkiem. W listopadzie rezonans przyniósł dobre wiadomości – nacieki zniknęły, a guz nie powiększał się. Kontynuowaliśmy leczenie z nadzieją, że uda się zatrzymać chorobę. 25 marca 2026 roku kolejny rezonans pokazał nawet zmniejszenie guza. Wydawało się, że leczenie działa. Nasza radość nie trwała długo. 21 maja 2026 roku Mama trafiła na SOR w szpitalu rejonowym z silnym bólem głowy, wysokim ciśnieniem i wymiotami. Tomografia komputerowa wzbudziła niepokój lekarzy – padło słowo, którego baliśmy się najbardziej: wznowa. Mama została przyjęta na oddział neurologiczny. Kolejny rezonans potwierdził, że zmiana się powiększyła. Razem z Tatą pojechaliśmy do Warszawy, aby skonsultować wyniki z neurochirurgiem, który operował Mamę za pierwszym razem. Jego decyzja była jednoznaczna – natychmiastowa operacja, ponieważ guz urósł, a dodatkowo wystąpił bardzo duży obrzęk mózgu. 27 maja 2026 roku Mama po raz drugi trafiła na stół operacyjny. Kilka godzin później zadzwonił neurochirurg. Nigdy nie zapomnimy tej rozmowy: „Operacja się udała. Mama została wybudzona. Żyje, widzi, oddycha, kontaktuje.” Był to dla nas ogromny cud od Boga, ale jednocześnie wiemy, że walka nadal trwa. Glejak IV stopnia to zło – przeciwnik, który nie daje o sobie zapomnieć. Mama wymaga dalszego specjalistycznego leczenia, częstych badań, specjalistycznych konsultacji, leków i rehabilitacji. Przez ostatni rok zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Pokonaliśmy setki kilometrów między domem a Warszawą oraz innymi specjalistami na terenie całej Polski. Spędziliśmy niezliczone godziny w szpitalach i gabinetach lekarskich, prosząc o ratowanie naszej Mamy. Niestety, koszty leczenia, leków, rehabilitacji oraz dojazdów zaczynają przekraczać nasze możliwości finansowe. Wiemy, że w walce z glejakiem nie ma prostych rozwiązań. Istnieją jednak różne metody leczenia i terapie stosowane zarówno w Polsce, jak i za granicą. Chcemy konsultować stan Mamy z najlepszymi specjalistami i wykorzystać każdą szansę, która może pomóc jej w dalszej walce z chorobą. Nie wiemy jeszcze, jakie możliwości pojawią się w przyszłości, ale chcemy być gotowi na każdą z nich. Dodatkowe konsultacje, nowoczesne metody leczenia, nierefundowane terapie, specjalistyczne badania czy wyjazdy do ośrodków medycznych w Polsce i za granicą wiążą się z ogromnymi kosztami. Dlatego nie chcemy zamykać sobie żadnej drogi. Chcemy mieć możliwość spróbowania wszystkiego, co może dać naszej Mamie więcej czasu, nadziei i szansę na dalsze życie. Dopóki są możliwości, dopóty będziemy walczyć. Nasza Mama i Żona to nie tylko osoba walcząca z nowotworem. To przede wszystkim kochająca Żona i Mama. To ona była zawsze obok nas, kiedy potrzebowaliśmy pomocy, wsparcia i dobrego słowa. Dziś to my chcemy być przy niej i zrobić wszystko, aby mogła dalej cieszyć się życiem i spędzać czas z rodziną, którą tak bardzo kocha. Dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Zbiórka ma charakter długoterminowy, ponieważ leczenie glejaka IV stopnia wymaga stałej opieki medycznej, regularnych badań, rehabilitacji oraz gotowości do korzystania z nowych metod leczenia w Polsce i za granicą. Zebrane środki przeznaczymy na dalsze leczenie, leki, rehabilitację, badania kontrolne, konsultacje specjalistyczne oraz liczne dojazdy do szpitali i ośrodków medycznych. Jeśli pojawi się możliwość skorzystania z nowoczesnych terapii lub leczenia za granicą, chcemy mieć szansę z niej skorzystać. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje naszej Mamie szansę na dalsze leczenie i spokojniejszą walkę z chorobą. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, prosimy o udostępnienie tej zbiórki. Dla Was to chwila, dla nas może to być bezcenna pomoc. Chcemy mieć jeszcze wiele wspólnych chwil. Chcemy dalej widzieć jej uśmiech, słyszeć jej głos i mieć ją przy sobie jak najdłużej. Dziękujemy za każde wsparcie, modlitwę, dobre słowo i udostępnienie. Rodzina walcząca o zdrowie i życie ukochanej Mamy i Żony, Longiny Lewickiej. ❤️ Prosimy, pomóżcie! ❤️

150 zł z 500 000 zł
0%
Patryk Magiński, Szczecin

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł… Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Patryka została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***……………………………………………….. Hej, mam na imię Patryk i mam 31 lat. Do czasu diagnozy spełniałem się zawodowo w energetyce, produkując prąd i ciepłą wodę dla ludzi. Za rok planowałem wziąć ślub z piękną kobietą moich snów, jednak diagnoza - rak NUT Carcinoma, pokrzyżowała wszystkie plany. Ślub odbędzie się w szpitalu. NUT Carcinoma to typ raka, który jest bardzo rzadki, agresywny i szybko się rozrasta. U mnie zaatakował lewe płuco, owinął się wokół przełyku i nacieka na serce. Przez to, że jest to rzadki typ nowotworu, nie ma na niego określonej terapii. Potrzebuję intensywnego leczenia w innowacyjnych ośrodkach badawczych w kraju i za granicą. Znajomi zawsze mówili na mnie "Nokia", bo poznaję ze sobą ludzi. Pójście na żywioł to najlepsza forma interakcji. Wesoły śmieszek pełen niepoprawnego humoru. Zabawny metal z zamiłowaniem do wejścia w każde pogo. Obiecuję, że po przejściu choroby się nie zmienię i zawsze będę promieniował (szczególnie po radioterapii) optymizmem i charyzmą stonki ziemniaczanej. Jednak samo wsparcie bliskich nie wystarczy w tej walce. Koszty leczenia, przejazdów, lekarstw i innych opłat przewyższają nasze możliwości. Proszę, nie pozwól, żeby brak finansowania przyczynił się do mojej śmierci lub opóźnił powrót do zdrowia. Mam jeszcze tyle do zrobienia na tym świecie! Chcę wrócić do pracy, spełniać marzenia, plany, pojechać z ukochaną w podróż po Skandynawii! Ta walka będzie trudna i zawzięta. Już teraz, na początku, z dnia na dzień opadam z sił i coraz ciężej oddychać, ból bywa nie do zniesienia nawet na lekach opioidowych. ALE JA SIĘ NIE PODDAM! Będę walczyć i mam dla kogo żyć! Rokowania z NUT Carcinoma są tragiczne. Lekarze nie wiedzą, ile mam czasu. Najpierw ostra chemia z radioterapią, bo teraz nowotwór jest nieoperacyjny, trzeba zatrzymać jego rozrost. Pomóż mi w tej walce, JA CHCĘ ŻYĆ!

0 zł z 100 000 zł
0%
Justyna Hadrych, Bydgoszcz

Po raz drugi stanęłam do walki z nowotworem. Nie chcę jej przegrać

Mam na imię Justyna, mam 49 lat. Zachorowałam na nowotwór w roku 2024. Obecnie walczę z rakiem jelita grubego w 3 stadium. To już drugi, niezależny, bardzo agresywny nowotwór, z którym przyszło mi się zmierzyć. Pierwsza choroba nowotworowa bardzo osłabiła mój organizm, doprowadziła również do osłabienia kości kręgosłupa, przez co doszło do ich złamań kompresyjnych. Dziś zmagam się nie tylko z nowotworem, ale także z bólem i ograniczeniami, które pozostawiło poprzednie leczenie. Każdy dzień to walka o zdrowie i czas - czas, by móc jeszcze przytulić moje dwie ukochane wnuczki i patrzeć jak dorastają. Pomóż mi zawalczyć o szansę na leczenie. Po wyczerpaniu dostępnych możliwości leczenia w kraju pojawiła się nadzieja na dalszą terapię w specjalistycznych ośrodkach w Niemczech lub Izraelu. Konsultacje z zagranicznymi lekarzami mogą otworzyć drogę do nowoczesnych metod leczenia, które dają realną szansę na poprawę mojego stanu zdrowia. Zbiórka pomoże mi pokryć koszty leczenia, dojazdów do specjalistów oraz codziennych wydatków związanych z chorobą. Każda wpłata i każde udostępnienie są dla mnie ogromnym wsparciem i dają nadzieję, że nie jestem w tej walce sama. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ ZA KAŻDĄ OKAZANĄ POMOC!

50 435 zł z 80 000 zł
63%
Wioleta Ignatowska, Toruń

Błagam, pomóżcie nam spędzić wspólnie czas

Jestem 34-letnią mamą 4-letniej Zuzi. W chwili diagnozy świat wywrócił się do góry nogami zarówno mnie, jak i córeczce. Obecnie samotnie wychowuję córkę, mieszkamy na ogródkach działkowych. Nie pracuję zarobkowo, gdyż choroba mnie bardzo osłabia. Pragnę spędzić z córką czas, jak najlepiej potrafię, lecz ból czasami mi nie pozwala. Nie wystarcza mi na zapewnienie sobie leków, jak i pokrycie innych niezbędnych opłat. Bardzo proszę o pomoc na częściowe pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji.

200 zł z 5 000 zł
4%
Iwona Małyszek, Kraków

Zbiórka na leczenie oraz badania

Niestety, z powodu choroby nie jestem w stanie przechodzić wszystkich niezbędnych badań ani leczyć się w wymaganym zakresie. NFZ nie refunduje części badań, a na te refundowane czeka się bardzo długo; na opisy wyników również często trzeba czekać kolejne tygodnie. Obecnie nie mogę podjąć pracy zarobkowej. Brakuje mi środków na walkę o zdrowie, lepsze jutro i przede wszystkim na podtrzymanie nadziei. Bardzo dziękuję za poświęcony czas i zapoznanie się z moim profilem. Pozdrawiam serdecznie.

20 zł z 10 000 zł
0%
Kamil Świta, Krzeszów

Kamil Świta - nowotwór złośliwy, glejak

Witam, mam na imię Kamil. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Na początku wszystko wydawało się niewinne - potworny i nawracający ból głowy. Przez inny zabieg operacyjny dowiedziałem się, że mam guza w mózgu. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, jaki dokładnie to guz. Badania wykazały glejaka. Przeszedłem poważną i skomplikowaną operację usunięcia guza, ale to dopiero początek mojej walki. Teraz czekają mnie chemioterapia, radioterapia oraz mam nadzieję innowacyjne leczenie. Koszty leczenia są duże i przekraczają moje możliwosci, przy czym nie pracuję, gdyż nie mogę w takim stanie wykonywać pracy fizycznej. Każda złotówka jest teraz dla mnie bezcenna, by dalej walczyć o lepsze jutro. Dziękuję, że jesteście. Kamil 💪

200 zł z 50 000 zł
0%
Edyta Nowak, Sokołów Podlaski

Razem przeciwko rakowi piersi

Mam na imię Edyta. Moją pasją są podróże i odkrywanie nowych miejsc. Na ten rok miałam wiele planów, ale życie napisało zupełnie inny scenariusz. 3 kwietnia usłyszałam diagnozę – rak piersi. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii i każdego dnia walczę o zdrowie oraz przyszłość. Największą siłę dają mi moje dzieci – mają 17, 15 i 10 lat. To dla nich chcę wyzdrowieć i wrócić do normalnego życia. Leczenie wiąże się z dużymi kosztami, dlatego proszę o wsparcie mojej zbiórki. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomaga mi skupić się na tym, co najważniejsze – walce z chorobą i powrocie do zdrowia. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc, udostępnienie zbiórki i dobre słowo.

6 206 zł z 10 000 zł
62%
Barbara Lechańska, Warszawa

Pomóż mi przejść przez leczenie raka nasady języka

Nazywam się Barbara, mam 58 lat i mieszkam w Warszawie. Jeszcze do niedawna starałam się prowadzić spokojne, aktywne życie. W zeszłym roku zostałam zmuszona przejść na wcześniejszą emeryturę z powodu likwidacji działu u mojego pracodawcy, jednak nie chciałam rezygnować z codziennych aktywności. Pracowałam w ogrodzie, podróżowałam, pomagałam innym jako opiekunka osób starszych i starałam się pozostać aktywna mimo zmian, które przyniosło życie. Od dłuższego czasu zaczęły pojawiać się problemy z przełykaniem, ból gardła oraz spadek masy ciała. Szukałam przyczyny złego samopoczucia - wykonałam badania tarczycy, tomografię, konsultacje laryngologiczne, USG i kolejne diagnostyki. Ostatecznie biopsja przyniosła diagnozę, której bardzo się bałam: rak złośliwy płaskonabłonkowy nasady języka. Obecnie przygotowuję się do radioterapii połączonej z chemioterapią, która ma rozpocząć się 17 czerwca w Warszawie przy ul. Roentgena. Leczenie potrwa 7 tygodni i będzie odbywać się 5 dni w tygodniu. W związku z terapią mam również założony PEG. Przed rozpoczęciem radioterapii muszę przejść pilne leczenie stomatologiczne i przygotowanie jamy ustnej. Jest to niezbędny element leczenia onkologicznego, ale wiąże się z dodatkowymi kosztami, które są dla mnie bardzo dużym obciążeniem. Zbieram również środki na dojazdy taksówką do szpitala. Mimo że mieszkam w Warszawie, dojazd komunikacją miejską zajmuje ponad godzinę w jedną stronę. Podczas intensywnej radioterapii, osłabienia i bólu codzienne wielogodzinne podróże mogą znacząco pogorszyć mój stan zdrowia i odebrać siły potrzebne do walki z chorobą. Każda wpłata pomoże mi spokojniej przejść przez leczenie i skupić się na tym, co teraz najważniejsze - walce o zdrowie. Dziękuję za każdą pomoc, udostępnienie i dobre słowo.

1 450 zł z 7 000 zł
20%
Bogusia Nawara, Noughaval, Tang. Co Westmeath

Mam 4-letniego synka i walczę z rakiem w IV stadium❗️Mam dla kogo żyć❗️

Cześć, mam na imię Bogusia. Mam 42 lata i jestem mamą 4-letniego chłopca. W zeszłym roku usłyszałam diagnozę, która całkowicie odmieniła moje życie – niedrobnokomórkowy rak płuca w IV stadium z mutacją ROS1 oraz przerzutami do kości. Jako osoba, która nie paliła, prowadziła zdrowy i aktywny tryb życia, nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę takie słowa. Ta diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba i wywróciła do góry nogami życie moje oraz mojej rodziny. Nie jestem gotowa odejść. Mam w sobie tyle życia, tyle miłości do mojego dziecka i ogromną determinację, aby walczyć dalej. Mój synek jest jeszcze taki mały… Obecnie przechodzę aktywne leczenie i robię wszystko, co możliwe, aby kontynuować terapię i zwiększyć swoje szanse. Szukamy teraz pomocy, aby uzyskać dostęp do kolejnych metod leczenia i terapii, które dają nadzieję, ale wiążą się z ogromnymi kosztami przekraczającymi nasze możliwości finansowe. To nie jest tylko walka o leczenie – to walka o czas. O możliwość obserwowania, jak dorasta mój syn, bycie przy nim podczas ważnych chwil, które są jeszcze przed nami, i o to, aby nie zostać mu odebraną zbyt wcześnie. Każda forma wsparcia – czy będzie to darowizna, czy udostępnienie mojej historii – znaczy dla mnie więcej, niż potrafię wyrazić słowami. Daje mi siłę w najtrudniejszych dniach, nadzieję, kiedy wszystko wydaje się przytłaczające, oraz szansę na więcej wspólnego czasu z moją rodziną. Dziękuję, że jesteście ze mną i wspieracie mnie w tej nierównej walce. Bogusia x

40 615 zł z 400 000 zł
10%