Pomóż Alinie wrócić do zdrowia
Alina Soch, Wrocław,
numer zbiórki: 112424
Dziennik
Kochani!
19 stycznia otrzymałam trzecią czerwoną chemię. Zniosłam ją podobnie do drugiej chemii. Dzisiaj już czuję się dobrze i czekam na kolejny, ostatni wlew zaplanowany na 9 lutego.
W międzyczasie przygotowuję się do operacji piersi. Podczas konsylium zostało ustalone, że przed operacją powinnam mieć powtórzony PET-CT, aby wykluczyć rozsiew choroby. Jednakże zakładam pozytywny scenariusz i że najprawdopodobniej w marcu będę miała operację.
Za zebrane podczas zbiórki pieniążki została zakupiona immunoterapia, w kwocie
55 500,52 PLN. Z tego powodu nadwyżka wynosi 9 778,48 PLN. Środki z nadwyżki pozwalają mi obecnie na pokrywanie części wydatków związanych z moim leczeniem: środki farmakologiczne przepisywane mi przez lekarzy prowadzących, konsultacje lekarskie, czy badania diagnostyczne.
Raz jeszcze bardzo Wam dziękuję za każdą wpłatę na moją zbiórkę i każde słowo wsparcia.
Alina
----
Dear All,
On January 19, I received my third round of red chemotherapy. I tolerated it similarly to the second one. Today I already feel well and am waiting for the next and final infusion, scheduled for February 9.
In the meantime, I am preparing for breast surgery. During the medical consultation, it was decided that before the surgery I should have a repeat PET-CT scan to rule out disease spread. However, I’m assuming a positive scenario and that, most likely, the surgery will take place in March.
With the funds collected during the fundraiser, immunotherapy - was purchased in the amount of 55 500,52 PLN. As a result, the surplus amounts to
9 778,48 PLN. The remaining funds currently allow me to cover part of the expenses related to my treatment, such as medications prescribed by my doctors, medical consultations, and diagnostic tests.
Once again, I want to thank you all very much for every donation to my fundraiser and for every word of support.
Alina
Kochani!
29 grudnia otrzymałam drugą czerwoną chemię wraz z immunoterapią. Czuję się po niej zdecydowanie lepiej niż po pierwszej – dokuczają mi dużo mniejsze mdłości i zmęczenie. Myślę, że to zasługa innego, podobno super leku przeciwwymiotnego – Aprepitantu. Dawno też nie miałam tak dobrych wyników krwi jak przed tą drugą chemią, co na pewno również pomaga 😊
Teraz zbieram siły na kolejny wlew zaplanowany na 19 stycznia.
Życzę Wam w Nowym Roku przede wszystkim dużo zdrowia, bo gdy ono dopisuje, to cała reszta przy odrobinie szczęścia od losu na pewno się Wam ułoży 😊
Alina
---
Dear All,
On 29 December, I received my second infusion of red chemotherapy along with immunotherapy. I am feeling much better after this cycle than after the first one – the nausea and fatigue are much milder. I believe this is thanks to a different, supposedly super anti‑nausea medication – Aprepitant. It has also been a long time since my blood test results were as good as they were before this second chemotherapy, which certainly helps as well 😊
I am now gathering my strength for the next infusion, scheduled for 19 January.
I wish you, above all, good health in the New Year, because when health is on your side, everything else with a bit of luck from life will find its way 😊
Alina
Opis zbiórki
Cześć! Nazywam się Alina Soch. W dniu moich 33. urodzin przeszłam biopsję zmiany wykrytej podczas corocznego USG piersi. 10 czerwca otrzymałam wynik: rak piersi, potrójnie ujemny (TNBC) – jeden z najbardziej agresywnych typów.
Wkrótce potem badania genetyczne metodą NGS potwierdziły u mnie mutację genu BRCA1, która znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory piersi oraz jajnika.
Kolejne badania – TK klatki piersiowej i jamy brzusznej oraz PET – wykazały guz w piersi z przerzutami do węzłów chłonnych oraz podejrzenie przerzutu do wątroby (guz wielkości 9 mm). Z tego powodu zakwalifikowano mnie do IV stadium zaawansowania choroby i „zaproponowano” jedynie leczenie paliatywne. Nie mogłam się z tym pogodzić – czułam się młoda, silna i chciałam walczyć o całkowite wyleczenie, a nie jedynie spowolnienie choroby. Uznałam, że leczenie paliatywne powinno być moim planem B.
Skonsultowałam swój przypadek z kilkoma onkologami. We Wrocławiu trafiłam na wspaniałą lekarkę, która – razem ze mną – zdecydowała się podjąć rękawicę do walki i próbę leczenia radykalnego. Dodatkowo chirurg z Krakowa zgodził się przeprowadzić operację wątroby.
Ustalony wspólnie plan leczenia wygląda następująco:
- Chemioterapia „biała” – co tydzień, z uzupełnieniem o immunoterapię co trzy tygodnie
- Operacja usunięcia zmiany w wątrobie
- Chemioterapia „czerwona” – cztery wlewy co dwa tygodnie, również z immunoterapią
- Mastektomia obu piersi (z uwagi na mutację genu BRCA1)
- Ewentualna radioterapia.
Opisany plan odbiega od leczenia systemowego dla IV stadium zaawansowania choroby, w którym nie są przewidziane możliwości operacji piersi, operacji wątroby czy podania czerwonej chemii. Wg schematu systemowego moje leczenie powinno się kończyć na punkcie pierwszym, czyli chemioterapii ‘białej’ podawanej rzadziej, ale do końca życia lub dopóki działa. Tak jak napisałam wcześniej, taki scenariusz to dla mnie plan B.
Immunoterapia odgrywa w tym procesie ogromną rolę. Nie działa jak klasyczna chemia – aktywuje układ odpornościowy, który zaczyna sam zwalczać komórki nowotworowe. Badania wykazały u mnie wyjątkowo wysoki poziom białka PD-L1 (100, przy progu 10), co oznacza, że immunoterapia jest dla mnie szczególnie skuteczna. Dzięki temu NFZ refundował lek w pierwszym etapie leczenia, niestety tylko wtedy.
Po 13 wlewach „białej” chemii (z immunoterapią) wyniki TK i PET pokazały cofnięcie się zmian w piersi i węzłach chłonnych. Zmiana w wątrobie zmniejszyła się do 8 mm. Zdecydowałam się więc na operację jej usunięcia, którą wykonano 14 listopada 2025 roku w szpitalu komercyjnym (koszt: 63 300 zł). Operacji nie chciał się podjąć nikt w ramach opieki NFZ, m.in. z uwagi na brak odpowiedniego sprzętu w szpitalach publicznych.
26.11.2025 planowane jest rozpoczęcie trzeciego etapu leczenia – cztery wlewy „czerwonej” chemii. To kluczowy moment: ma ona zniszczyć ewentualne pozostałe komórki nowotworowe i przygotować mnie do operacji piersi. Aby leczenie było w pełni skuteczne, chcę ponownie włączyć immunoterapię. Niestety, ten etap nie jest już refundowany.
Jedna dawka leku kosztuje ok. 15 000 zł, a potrzebuję czterech – łącznie 60 000 zł.
Walczę z całych sił i wierzę, że mogę wygrać. Potrzebuję jednak Państwa wsparcia, by kontynuować leczenie i doprowadzić je do końca. Każda pomoc, każda wpłata i każde słowo wsparcia przybliżają mnie do zdrowia i do życia bez lęku o przyszłość.
Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc.
Alina

Słowa wsparcia