Zbiórka na pokrycie kosztów leków, badań, dojazdów oraz pozostałych związanych z procesem leczenia
Justyna Kulesza, Panków,
numer zbiórki: 112494
Dziennik
Jesteście przekochani 🥰
Dziękuję z całego serca za wszystkie ciepłe słowa i za wsparcie 😘😘😘😘
Opis zbiórki
Witajcie,
mam na imię Justyna.
Jestem mamą dwóch wspaniałych już nastoletnich córek. Niestety życie nie szczędziło nas od początku: najpierw rozwód, samotna matczyna walka z trudami wychowania i utrzymania dwóch małych córek, a później choroba starszej córki - cukrzyca typu I i depresja.
W tym trudnym czasie wsparciem był dla mnie mój narzeczony. Niedawno udało nam się przenieść na wieś do małego domku z ogrodem, gdzie liczyliśmy, że będziemy mogli powoli zacząć cieszyć się naszym w miarę ustabilizowanym życiem. Wieś nas pochłonęła. Mnie w szczególności. Zajęłam się uprawą roślin, warzyw i owoców w naszym ogrodzie oraz hodowlą kurek. Tu znalazłam ukojenie w mojej codzienności i w depresji leczonej od kilku lat.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Kilka miesięcy temu wyczułam guzek w piersi. Wizyta u ginekologa - jedna, druga... USG, a następnie mammografia. Na wszystkie wizyty oczywiście trzeba było czekać. Wynik BIRADS 5 - skierowanie do onkologa, terminy kosmos... Wizyta prywatna w celu wykonania biopsji gruboigłowej - onkolog po wykonaniu USG nie ma wątpliwości: nowotwór złośliwy. Skierowanie na szpital, tam dopiero biopsja i znów oczekiwanie na wynik...
To był najdłuższy miesiąc oczekiwania w moim życiu i niestety nieoficjalnie dzień przed Wigilią dowiedziałam się , że to jest to czego chyba się spodziewałam ;(
Święta spędziłam z milionem pytań w głowie i z lękiem - czy dane mi będą jeszcze kolejne? Czy mam prawo się nimi cieszyć? Czy powinnam zacząć już działać? Co z moimi dziećmi? Co z ich przyszłością? Co z chorobą Oliwii? Co będzie ze mną...?
Oficjalnie 2.01.2026 podczas wizyty u onkologa stwierdzony został u mnie RAK naciekający HER2 dodatni ( nieluminalny) ER+/ PR+ (hormonozależny), czyli jeden z agresywniejszych.
Jeszcze kilka lat temu ten rodzaj raka był wyrokiem śmierci. Dziś pomimo złośliwości jest ogromna szansa na wyleczenie dzięki nowoczesnym terapiom. Czeka mnie chemioterapia, operacja i naświetlania, leczenie wspomagające oraz hormonoterapia. Dużo tego. Dużo kosztów nie tylko duchowych i mentalnych, ale przede wszystkim finansowych - leki, odżywki, kosmetyki, specjalna żywność medyczna, sprzęty rehabilitacyjne.
Czy dam radę? Muszę, choć wiem, że droga będzie ciężka i długa.
Wiem, że muszę to przetrwać i wygrać tę walkę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla moich dzieci, dla Niego i dla naszego dalszego szczęśliwego wspólnego życia, bo wierzę, że na takie jeszcze zasługuję.
Zawsze to ja byłam tą osobą, która pomagała wszystkim tej pomocy potrzebującym. Żyłam przeświadczeniem, że nigdy nie wiem, kiedy to ja będę potrzebować pomocy od innych, dlatego w miarę moich możliwości dawałam każdemu z siebie i od siebie co tylko mogłam - przede wszystkim serce.
Dziś jednak to ja potrzebuję tego serca od Was😘
Darczyńcy
10
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia