Wczoraj misja Irak, dzisiaj misja rak - pozwól mamie wygrać czas dla synka!!!
MARTA DZIUROSZ, Warszawa,
numer zbiórki: 112823
Opis zbiórki
Cześć, jestem Marta.
Mam 44 lata, od ponad 20 lat jestem żołnierzem zawodowym, weteranem misji w Iraku, ale przede wszystkim kochająca żoną Roberta i mamą 4-letniego Ignasia. Na początku roku zdiagnozowano u mnie raka płuca (zaznaczę, że nigdy nie paliłam papierosów). Choroba szybko postępuje, a jedyną szansą dla mnie wydaje się być specjalistyczne leczenie, które niestety w moim przypadku nie jest refundowane przez NFZ. Przez całe życie niewiele myślałam o sobie, a raczej z uśmiechem i zaangażowaniem wspierałam innych, teraz niestety sama potrzebuję pomocy.
Jakie mam marzenia? Nie mam ich wiele – chciałabym jedynie móc za kilka lat razem z mężem odprowadzić Ignasia pierwszy raz do szkoły, poznać jego pierwszą miłość i móc popłakać się na jego ślubie. Rak chce mi tę szansę odebrać. Nie tracę jednak nadziei, że wszystkie te marzenia uda się spełnić. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona do życia i wierzę, że jeszcze wiele lat szczęścia i radości przede mną. Nie załamuję się, jestem gotowa do walki i wierzę, że tę walkę wygram. Was kochani, oprócz wsparcia duchowego, proszę o pomoc w sfinansowaniu „narzędzi” niezbędnych do podjęcia tego wyzwania.
Choroba, która mnie zaatakowała to rak gruczołowy płuca z mutacją EGFR. Dotychczas skutecznie leczono mnie lekiem, który teraz niestety przestał działać, a rak znowu zaczął postępować. W tej sytuacji zgodnie z rekomendacją ESMO (Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej), ASCO (Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej) oraz kilku onkologów w Polsce powinnam przejść na leczenie lekiem, który nie jest dla mnie refundowany przez NFZ, bo wcześniej byłam leczona inną substancją. Jednocześnie wspomniany lek NFZ refunduje dopiero od kwietnia, a ja leczenie zaczęłam w marcu. Dlatego dla mnie będzie ono w pełni odpłatne.
Jedno podanie leku bez wizyt kontrolnych i leków wspomagających to koszt ok. 29760 złotych. W pierwszym miesiącu powinnam dostawać go co tydzień, później co 3 tygodnie tak długo, jak przynosi korzyści terapeutyczne – może nawet przez wiele lat. W przypadku tej zbiórki proszę Was bardzo o wsparcie mojego leczenia przez okres jednego roku. Miejmy nadzieję, że z czasem przepisy refundacji się zmienią i będę mogła korzystać z leczenia na NFZ.
Abyście mieli pewność, na co zostanie wykorzystane Wasze wsparcie, zbiórkę postanowiłam uruchomić za pomocą Onkofundacji Alivia, ponieważ:
- Fundacja nie wspiera zbiórek dotyczących alternatywnych czy nieudowodnionych metod leczenia.
- Pieniądze ze zbiórki celowej na konkretną osobę nie są wypłacane „do ręki” ani na prywatne konto pacjenta. Fundacja dysponuje środkami wyłącznie na pokrycie wydatków związanych z leczeniem (tzw. wydatków kwalifikowanych).
- Darowizny przekazane na indywidualną zbiórkę celową (subkonto) konkretnego pacjenta podlegają odliczeniu od dochodu w rocznym zeznaniu PIT.
Z góry dziękuję Wam za każde dobre słowo oraz okazane wsparcie finansowe. Wierzę, że niedługo będę mogła podzielić się z Wami nowiną, że wygraliśmy razem tę walkę. Pamiętajcie – dobro wraca 😊
P.S. Kochani - szpital podał mi niestety błędną kwotę za jedno podanie leku (stawkę innego pacjenta z inną dawką leku), stąd zmieniłam w opisie kwotę za jedno podanie z 11 000 na 29 760 zł. Pozwoliłam sobie zmienić też kwotę docelową zbiórki na 680 000 zł (podania leku + wizyty + sterydy + leki dodatkowe) - błąd wyszedł dopiero przy rozmowie o płatności za pierwsze podanie, które już w najbliższy wtorek. Przepraszam Was najmocniej... Wiem, że to duża zmiana, ale każde wsparcie będzie dla mnie ważne. Dziękuję Wam bardzo za zrozumienie.
Darczyńcy
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia