Onkowalka
MARZENA Makurat, ROZŁAZINO,
numer zbiórki: 112601
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno myślałam, że to tylko drobiazg.
Wyczułam w piersi niewielki guzek. Zaniepokojona poszłam na prywatne badanie USG. Lekarz uspokoił mnie – w badaniu nie wykryto nic niepokojącego. Powinnam była odetchnąć z ulgą… ale nie potrafiłam. Guzek wciąż był wyczuwalny, a intuicja mówiła mi, że coś jest nie tak.
Postanowiłam sprawdzić to jeszcze raz.
Podczas kolejnej wizyty i ponownego badania USG usłyszałam diagnozę, która zatrzymała mój świat.
Rak zapalny piersi.
To jedna z najbardziej agresywnych odmian raka piersi.
Od 8 listopada 2023 roku zaczęła się moja najtrudniejsza walka – walka o życie.
20 lutego 2024 roku rozpoczęłam wyniszczającą chemioterapię – cztery cykle tzw. czerwonej chemii (schemat AC). Następnie od 23 kwietnia 2024 roku przeszłam kolejne dwanaście cykli tzw. białej chemii (schemat PCL). Ostatnią dawkę chemii przyjęłam 23 lipca 2024 roku.
Kolejnym etapem była operacja.
8 sierpnia 2024 roku przeszłam mastektomię – radykalną amputację piersi metodą Maddena.
Potem przyszła radioterapia.
Od 2 października do 23 października 2024 roku codziennie dojeżdżałam na napromieniania obejmujące klatkę piersiową i węzły chłonne.
Każdy dzień leczenia był ogromnym wysiłkiem dla mojego organizmu, ale wierzyłam, że najgorsze już za mną.
8 stycznia 2026 roku przeszłam operację rekonstrukcji piersi. Zaczęłam powoli odzyskiwać nadzieję, że choroba została za mną.
Niestety… rak nie odpuścił.
Jeszcze we wrześniu 2025 roku tomografia komputerowa nie wykazała żadnych zmian onkologicznych. Jednak 6 marca 2026 roku, podczas kontrolnego badania USG jamy brzusznej, lekarz zauważył cztery zmiany w wątrobie. Jeszcze tego samego dnia zostałam pilnie skierowana na tomografię komputerową.
Badanie potwierdziło najgorsze – przerzuty do wątroby oraz przerzut do żebra.
Dziś moja walka trwa nadal!
Codziennie przyjmuję leki onkologiczne. Otrzymuję także zastrzyki hormonalne co 3 tygodnie oraz dożylnie kwas zoledronowy. To leczenie, które ma zatrzymać chorobę i pozwolić mi żyć jak najdłużej.
Jednak walka z rakiem to nie tylko leczenie, to także ciągłe wizyty w szpitalach oddalonych o około 50 kilometrów od mojego domu, często kilka razy w tygodniu. To setki kilometrów przejechanych na badania, konsultacje i kolejne etapy terapii. Nie mam innego wyjścia, walczę o środki niezbędne do dalszego i jak już wiem długotrwałego leczenia.
Muszę powiedzieć to wprost.
Choruję na raka zapalnego piersi (IBC – Inflammatory Breast Cancer) – jedną z najbardziej agresywnych form raka piersi. Ten typ nowotworu bardzo szybko daje przerzuty i wiąże się z dużo trudniejszym rokowaniem.
Mam 44 lata.
To moment życia, w którym człowiek chce jeszcze tak wiele przeżyć.
Mam rodzinę, marzenia i plany na przyszłość. Jest jednak coś, co daje mi dziś szczególną siłę do walki.
Już niedługo na świat przyjdzie mój pierwszy wnuk.
Chcę go zobaczyć.
Chcę go przytulić.
Chcę być częścią jego życia.
Chcę patrzeć, jak dorasta.
Dlatego walczę każdego dnia – z całych sił.
Zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każde wsparcie daje mi szansę na dalsze leczenie i nadzieję na kolejne dni, miesiące i lata z moją rodziną.
Bo ja naprawdę chcę żyć.
Darczyńcy
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia
Chcesz dodać otuchy w walce Podopiecznego? Przekaż darowiznę i dopisz kilka słów wsparcia!