Rak jelita z przerzutami zaatakował nagle. Pomóżmy Pawłowi wygrać ten nierówny bój!
Paweł Niemyt, Gorzów Wielkopolski,
numer zbiórki: 112509
Dziennik
Witam, Moi Drodzy,
Po długiej przerwie spowodowanej stanem mojego zdrowia wracam z nowymi informacjami. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie niezwykle trudne. Przełomowy był dla mnie 26 lutego, czwartek - już od rana czułem się bardzo źle. Już po ostatniej chemioterapii (dwa dni wcześniej) nie mogłem jeść i strasznie męczyły mnie wymioty. Dodatkowo do objawów doszły silne dolegliwości bólowe w jamie brzusznej. W godzinach nocnych moja żona wezwała karetkę. Po wstępnych badaniach podano mi kroplówkę i zostałem w domu.
Nad ranem obudził mnie ból oraz wymioty. Było jasne, że czas jechać do szpitala... W szpitalu wykonano liczne badania i trafiłem na oddział chirurgii ogólnej. Wykryto u mnie zrosty w jelicie cienkim i zmiany w otrzewnej. Początkowo wdrożono leczenie farmakologiczne, ale niestety to nie pomogło i w niedzielę stało się jasne, że konieczna będzie operacja ratująca moje życie. Zoperowano mnie. Po operacji kolejny tydzień był dla mnie koszmarny (pominę szczegóły - nie chcę do tego wracać). Do domu wypisano mnie w dzień moich 40 urodzin 10 marca, wtorek. Mimo drugi raz odroczonego terminu 6 chemioterapii miało być tylko lepiej. Było lepiej przez 1 dzień... Powrót do domu, pozytywne myślenie, opieka najbliższych, wszystko miało iść ku lepszemu.
11 marca wieczorem kolejny raz jedziemy na SOR Gorzowskiego szpitala, tym razem dolegliwości są inne, strach i ból nie do opisania, a wstępna diagnoza dosłownie zwaliła mnie z nóg - tym razem dodatkowo wstępnie zdiagnozowano przetokę odbytu. Zoperowano mnie kolejnego dnia, z powodu słabej wątroby zmieniono decyzję co do rodzaju znieczulenia. Diagnoza wstępna na szczęście nie potwierdziła się. Usunięto mi natomiast ropień będący następstwem niedrożności jelita cienkiego, zaparć i biegunek. Kolejnego dnia wyszedłem ze szpitala do domu.
Jestem na etapie leczenia i gojenia ran pooperacyjnych, oczekiwania na termin 6 chemioterapii i wykonania badań obrazowych. Nastawiam się na kolejną walkę - choć nie jest łatwo, nie poddam się...
Kochani kolejny raz z całego serca dziękuję Wam za wszelkie okazane dobro i wsparcie. Do usłyszenia. Pozdrawiam, Paweł.
Witam, Moi Drodzy, mamy dziś wtorek 24 lutego 2026 r., 137 dzień mojej nieustającej walki o zdrowie od momentu, kiedy usłyszałem diagnozę. Na dzisiejszy dzień zaplanowany mam 5 wlew chemioterapii. Za oknem jak zwykle szaro i mokro. Rano zmierzam do szpitala. W plecaku ten sam bagaż: woda, kocyk i coś do zjedzenia. Wyniki w granicach normy i jest pozytywna decyzja. Chemia zostanie podana - kamień spadł mi z serca, uczucie niepewności powoli odpuszcza. Kilka godzin w tym przytłaczającym miejscu, myśl goni myśl, jakoś muszę przetrwać. Staram się zająć myśli czymś pozytywnym, zostały 24 dni do wiosny, może uda się wychodzić na krótkie spacery z żoną i dziećmi, będzie więcej słońca i choć trochę pozytywniej... A teraz zbieram wszystkie siły, jakie w sobie mam i wraz z każdą kroplą zlatującą z worka chemii podejmuję walkę o zdrowie i życie.
Kochani, jak zawsze z całego serca dziękuję, że jesteście ze mną. Wasze wsparcie ma dla mnie ogromne znaczenie i daje siłę do działania oraz walki z chorobą. Dziękuję. Do usłyszenia.
Pozdrawiam,
Paweł
Opis zbiórki
To miał być zwykły dzień, a stał się początkiem koszmaru. Paweł – zawsze gotowy bronić Ojczyzny jako żołnierz i chronić swoją rodzinę jako ojciec – teraz sam potrzebuje naszej obrony. Przeciwnik jest okrutny: nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami.
Paweł to przede wszystkim wspaniały człowiek. Oddany mąż i zakochany w swoich synkach tata – 7-letniego Leosia i 4-letniego Tymcia. Zawodowo jest żołnierzem Wojska Polskiego. To człowiek skrupulatny, ambitny i zawsze gotowy nieść pomoc drugiemu człowiekowi. Niestety, los bywa przewrotny – ten, który zawsze pomagał, dziś sam musi prosić o pomoc.
Diagnoza, która zwala z nóg
Wszystko zmieniło się w październiku 2025 r. Paweł trafił na SOR w Gorzowie Wielkopolskim. Badania obrazowe nie pozostawiły złudzeń, a świat jego rodziny runął w jednej chwili. Diagnoza: nowotwór złośliwy jelita grubego z licznymi przerzutami do płuc i wątroby.
To był wyścig z czasem. Kolejnym etapem było leczenie w Poznaniu, gdzie przeszedł operację usunięcia guza pierwotnego i zmian w jamie brzusznej. Niestety, badanie histopatologiczne potwierdziło najgorsze: gruczolakorak z przerzutami.
Trudne leczenie i walka z bólem
Od grudnia 2025 r. Paweł jest w trakcie chemioterapii – na ten moment to jedyna dostępna metoda leczenia (immunoterapia i radioterapia na tym etapie zostały wykluczone). Organizm Pawła jest osłabiony, pojawiły się wybroczyny skórne i komplikacje związane z chorą wątrobą.
Choroba nowotworowa to nie tylko ból fizyczny. To także ogromne obciążenie psychiczne. Paweł zmaga się z lękiem o przyszłość i o swoją rodzinę, dlatego wymaga teraz opieki nie tylko onkologów, ale i wsparcia psychiatrycznego.
Na co zbieramy?
Paweł jest zdeterminowany. Walczy o powrót do zdrowia, ale ta walka generuje ogromne koszty, które przekraczają możliwości rodziny. Pieniądze topnieją błyskawicznie, a potrzeby rosną z dnia na dzień. Zbieramy środki na:
- dalszą diagnostykę i leczenie (konsultacje onkologiczne, badania)
- specjalistyczną dietę i żywienie medyczne, niezbędne przy wyniszczonym organizmie
- leki i środki opatrunkowe
- sprzęt rehabilitacyjny (m.in. pasy uciskowe po operacjach)
- wsparcie psychologiczne i psychiatryczne
- dojazdy do placówek medycznych w całej Polsce
Prośba o pomoc
Proszę Was – nie bądźmy obojętni. Paweł to wojownik, ale walka z tym przeciwnikiem jest nierówna, a przeciwnik niezwykle podstępny. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla niego realna szansa i nadzieja, że jeszcze będzie mógł bawić się z synami i cieszyć się życiem.
Pomóżmy Pawłowi wygrać tę wojnę. Wierzę, że razem się uda!
Z całego serca dziękuję za każde wsparcie i udostępnienie zbiórki.
Żona Joanna

Słowa wsparcia