Zbiórki

Anna Dobrowolska, Biała Piska

Moim marzeniem jest ŻYCIE...

Witam wszystkich wspierających moją zbiórkę dziś 28.05.2024r. Miałam wizytę u lekarza, Mam ważną informację do przekazania. Lek który biorę jest skuteczny, zatrzymuje chorobę. Została zamówiona 6 dawka, tyle starczy pieniędzy ze zbiórek. Lekarz przekazał ważną informację, że będą potrzebne kolejne dawki leku, musi być zachowana ciągłość podawania leku, nie podał określonej ilości dawek, w czerwcu mam zrobić tomograf, wtedy dostane więcej informacji. Czasu jest mało, bo zaledwie ponad miesiąc. 6 dawka skończy się w lipcu. Reaktywujemy grupę na Facebooku Licytacje dla Ani Dobrowolskiej. PROSZĘ BŁAGAM PO RAZ KOLEJNY O WSPARCIE W UZBIERANIU PIENIĘDZY NA KOLEJNE DAWKI LEKU, TO RATUJE MI ŻYCIE. KOCHANI UDOSTĘPNIAJMY POMAGAJMY DAMY RADĘ!!! WIARA CZYNI CUDA!!!!! Anna to właśnie ja, to ta 32-letnia kobieta ze zdjęć – ta szczęśliwa z córcią Julią i z moim KOCHANYM MĘŻCZYZNĄ. Ta w szpitalu to też ja… Życie to jest trudna gra, ono łzy i gorycz zna, czasem radość, czasem strach – marzeń kilka każdy ma... Ja jedno tylko mam - marzenie życia! Piszę do Ciebie, bo mam ogromną prośbę, abyś mi pomógł – DOBRY CZŁOWIEKU, KTÓRY CZYTASZ TEN TEKST… Proszę pomóż mi – mam jedno jedyne marzenie – marzenie życia, takiego zwykłego, codziennego – często szarego, czasem kolorowego, ze smuteczkami i radością – uśmiechem do tęczy, która pojawia się po burzy… Ja byłam już tam, gdzie jest tylko szarożółta mgła bólu i strachu. Niestety znów przyszło mi w nią wejść. Dlatego piszę te słowa i wiem, że jeśli je czytasz, to czujesz i rozumiesz. Wiesz, jak bardzo chcę, jak marzę tylko o tym, aby móc być przy Córci, która dorasta, jak bardzo pragnę z moim narzeczonym być i żyć. Tak bardzo marzę o życiu! Proszę Cię, pozwól mi, pomóż mi spełnić jedyne me marzenie. To niezmiernie trudne prosić... Prosić o pomoc. Choruję na raka jajnika. Walka trwa od 4 lat. Choroba mnie nie oszczędza, jestem po trzeciej wznowie i w trakcie leczenia chemioterapią. Przeszłam też 2 operacje, które podtrzymały mnie przy życiu. 21 czerwca usłyszałam od lekarza, że jest szansa wygrać walkę z potwornym rakiem, ale aby tak było, muszę przyjąć kilka dawek bardzo drogiego leku. Jedna dawka kosztuje 40 tysięcy złotych, niestety nie stać ani mnie, ani mojej rodziny, aby opłacić ten lek. Tak trudno jest prosić, ale ja tak bardzo chciałabym żyć, tak bardzo chciałabym widzieć, jak moja jedyna córka wkracza w dorosłe życie, tak bardzo chciałabym jej w tym towarzyszyć i ją wspierać – jeśli możesz, proszę pomóż mi. Lekarze dają mi nadzieję i choć życie jest bezcenne, niestety czasem jest cena na to, aby mogło ono trwać…

188 690 zł z 200 000 zł
94%
Justyna Szczypek, Bielsko-Biała

Wsparcie walki z nowotworem złośliwym piersi z przerzutami do płuc

Dzień dobry. Mam na imię Justyna, mam 44 lata, a w zasadzie za miesiąc już 45 ;) W czerwcu b.r. zdiagnozowano u mnie złośliwego raka piersi - typ luminalny B HER2-ujemny oraz wtórny złośliwy nowotwór do miąższu płuc. Mam dwóch synów (10 i 14 lat), sama wychowuję dzieci i sama jakoś wszystko ogarniam. Ciężko mi z tą myślą, że znów po 13 latach nawrót choroby zrobił zamieszanie i spustoszenie w moim życiu... Jestem po 5. chemioterapii paliatywnej, ale zostało mi prawdopodobnie jeszcze 7, zależnie od tego co wykażą badania TK, które będą robione za miesiąc. Nie lubię pisać o sobie, ponieważ ciężko przechodzę leczenie i wiem, że teraz jest bardzo dużo ludzi z tą chorobą i jest mi przykro, że ten rak zaatakował właśnie nas. Kolejki do lekarzy są kilometrowe, a każdy przecież chce żyć, cieszyć się tym życiem, rodziną, spędzać czas razem i wspierać się wzajemnie w tych trudnych dla nas chwilach. Mam nadzieję, że będzie kiedyś lepiej, bo medycyna poszła do przodu. Myślę, że nikt nie jest przygotowany na diagnozę choroby nowotworowej. Na korytarzach onkologicznych nie widać uśmiechów i kolorowych twarzy, lecz ludzi z nadzieją, walczących, czasem już bez sił, bez włosów w kolorowych chustach czy czapeczkach. Stan psychiczny każdego z nas jest bardzo ważny. Emocje, jakie nam towarzyszą, są odzwierciedleniem naszej duszy, ciała i czasami uśmiech jest tym, czego akurat nam potrzeba. Krótka wymiana zdań z drugą osobą i opowieści kto jaki w danej chwili przechodzi nowotwór, jaką stosuje dietę lub i nie, uśmiech, jakiś żart, by rozładować emocje. Ale to jest tylko na chwilę... Zaczęłam oswajać się z własnymi emocjami i z tą chorobą i na nowobudować normalność mojego życia z dziećmi. Mam marzenia, plany jak każdy, ale to wszystko, co się dzieje teraz, zakłóciło mi komfort mojego życia. Uważam, że zaznajomienie społeczeństwa z tematem choroby nowotworowej jest ważne, bo dzięki temu rak i leczenie onkologiczne nie są tematem tabu. Trzeba o tym mówić, bo im więcej o tym wiemy, tym mniej się tego boimy, czy jesteśmy chorzy, czy zdrowi. Nam chorym to pomaga w tej trudnej sytuacji. Musimy się wszyscy mądrze wspierać!

3 420 zł z 15 000 zł
22%
Beata Bednarek, Warszawa

Mam dla kogo żyć, pomóż mi wygrać z rakiem.

Nazywam się Beata. Jestem mamą wspaniałej jedenastolatki, dla której każdego dnia walczę o zdrowie i życie. W marcu ubiegłego roku zdiagnozowano u mnie raka w zaawansowanym stadium. Mam aż dwa nowotwory: raka macicy i raka szyjki macicy. Choroba odebrała mi możliwość pracy i codziennego funkcjonowania, a teraz każda chwila jest walką o przyszłość moją i mojej córki. Leczenie, które daje mi nadzieję na powrót do zdrowia, jest bardzo kosztowne. Potrzebuję środków na leki, terapię, dojazdy do szpitala, środki higieny osobistej. Proszę o każdą pomoc, aby móc być przy moim dziecku, patrzeć, jak dorasta, i przeżywać z nią kolejne lata. Dziękuję za wsparcie, każde dobre słowo i każdą wpłatę.

3 394 zł z 15 000 zł
22%
Dominika Sakwa, Grodków

Chłoniak i postępująca choroba wieloukładowa

Nazywam się Dominika i od wielu lat zmagam się z ciężką, wieloukładową chorobą, która w ostatnim czasie ponownie zaczęła się gwałtownie pogarszać. Choruję m.in. na chłoniaka nieziarniczego rozlanego (C83.0). Obecnie jestem w trakcie intensywnej pogłębionej diagnostyki mającej na celu ocenę aktywności choroby oraz ewentualnego zajęcia kolejnych narządów. W najbliższych miesiącach planowane są kluczowe badania, które pozwolą określić rzeczywisty przebieg choroby i dalsze możliwości leczenia. Mój organizm od dłuższego czasu funkcjonuje w stanie głębokiego przeciążenia. Zmagam się z silnymi bólami kostnymi, głęboką anemią, napadami padaczkowymi oraz narastającymi objawami neurologicznymi, w tym uporczywymi bólami głowy i zaburzeniami funkcji neurologicznych. Coraz trudniej mi się poruszać i wykonywać codzienne czynności, a mój stan stopniowo się pogarsza. Moja historia choroby jest wyjątkowo skomplikowana. Już jako dziecko chorowałam na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów(HLA-B27+). Obecnie dodatkowo wychodzę z remisji seronegatywnego zapalenia stawów, co wymaga ponownych konsultacji reumatologicznych i dalszego leczenia. Wiele obecnych problemów zdrowotnych może być związanych z wieloletnim przebiegiem chorób autoimmunologicznych oraz wcześniejszym, intensywnym leczeniem. Pozostaję pod stałą opieką wielu specjalistów: hematologa, neurologa, immunologa, nefrologa, hepatologa oraz pulmonologa. W ramach pogłębionej diagnostyki wykonałam pełnogenomowe badanie genetyczne WGS, którego koszt wyniósł 10 000 zł. Badanie to nie przyniosło jednoznacznych odpowiedzi, jednak było niezbędnym etapem w wykluczaniu rzadkich przyczyn moich objawów. W ostatnim czasie przeszłam biopsję wątroby, która wykazała chorobę zwłóknieniową oraz toksyczne polekowe uszkodzenie narządu w stopniu umiarkowanie ciężkim. Wyniki te wymagają dalszej opieki hepatologicznej, monitorowania funkcji wątroby oraz ostrożnego planowania dalszego leczenia ze względu na ograniczoną tolerancję farmakoterapii. Podczas diagnostyki pulmonologicznej rozpoznano u mnie astmę w stopniu umiarkowanym. Dodatkowo w badaniach obrazowych wykryto zmiany w obrębie płuc, które najprawdopodobniej będą wymagały dalszej diagnostyki, w tym biopsji. Wymaga to wieloetapowej oceny pulmonologicznej. W planach są także hospitalizacje na oddziale nefrologii w celu wyjaśnienia narastających problemów z funkcjonowaniem nerek. Ze względu na znacząco obniżoną odporność, na zalecenie lekarza prowadzącego - obecnie nie mogę pracować. Oznacza to całkowity brak dochodu w czasie, gdy koszty leczenia, diagnostyki i wizyt specjalistycznych są najwyższe. Każdy tydzień to kolejne konsultacje, badania i leki, z których wiele nie jest refundowanych lub czas oczekiwania na ich wykonanie jest zbyt długi. W moim przypadku czas ma kluczowe znaczenie - dalsza diagnostyka i leczenie nie mogą zostać odłożone. Walczę nie tylko o zdrowie, ale o zachowanie możliwie największej sprawności, samodzielności i jakości życia. Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia. Dominika

7 982 zł z 20 000 zł
39%
Barbara Poros, Zbludowice

Wsparcie w walce z rakiem

Mam na imię Barbara. Mam 69 lat i walczę z rakiem trzonu macicy - rakiem endometrium. To walka pełna nadziei, ale i codziennego lęku o to, czy jutro będę miała siłę wstać z łóżka. Po operacji i chemioterapii wierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Niestety, choroba wróciła - tym razem bardziej agresywna i trudniejsza do zatrzymania. Przez długi czas słyszałam, że ze względu na mutację genu TP53 immunoterapia nie jest dla mnie dostępna. A nawet gdyby była możliwa, jej koszt (około 40 000 zł za jedną dawkę) przekraczał moje możliwości. To był moment, w którym straciłam grunt pod nogami. Nie poddałam się jednak. Poprosiłam Państwa o wsparcie i to, co się wtedy wydarzyło, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W krótkim czasie udało się zebrać około 60 000 zł. Byłam ogromnie wdzięczna… Ale też przerażona. Ta kwota wystarczała zaledwie na niecałe dwie serie leczenia. A rak nie czeka. W lutym 2025 roku, podczas kolejnej hospitalizacji, poznałam pacjentkę z takim samym rozpoznaniem. Okazało się, że korzysta z immunoterapii w ramach rządowego programu lekowego. Postanowiłam zawalczyć jeszcze raz. To był promyk nadziei w sytuacji, która wydawała się bez wyjścia - miesiąc po zakończonej chemioterapii moje markery zaczęły gwałtownie rosnąć. Dzięki determinacji i wsparciu dobrych ludzi udało się - zostałam zakwalifikowana do programu. 10 lipca 2025 roku, po blisko sześciu miesiącach bez leczenia, otrzymałam pierwszą dawkę immunoterapii. Dziś jestem już po ośmiu cyklach. Niestety, leczenie bardzo obciąża mój organizm. Zmagam się z ciężkimi skutkami ubocznymi i pozostaję pod opieką wielu specjalistów: onkologa, endokrynologa, kardiologa, gastroenterologa, chirurga i innych lekarzy. Terminy w ramach NFZ są bardzo odległe, dlatego większość konsultacji musi odbywać się prywatnie. Do tego dochodzą: częste badania kontrolne, leki łagodzące skutki uboczne, Nutridrinki dojazdy do szpitala i do specjalistów, pielęgnacja przy uszkodzeniach skóry i błon śluzowych. To wszystko generuje koszty, których nie obejmuje refundacja. Dzięki Państwa wsparciu mogę je pokrywać. Dlatego powstała ta zbiórka - aby zapewnić ciągłość leczenia i poczucie bezpieczeństwa w walce z chorobą. Nigdy wcześniej nie prosiłam o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Dziś wiem, że sama nie dam rady. Każde wsparcie, nawet najmniejsze, daje mi spokój, siłę i wiarę, że mogę iść dalej. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i każde dobre słowo. Czasami jedno życie zależy od wielu serc… Jeśli może Pani/Pan pomóc - proszę, każda złotówka to dla mnie więcej niż pieniądz. To oddech, to nadzieja, to szansa. To życie. Dziękuję z całego serca. Bo wierzę, że jeszcze nie czas się poddać. Dziękuję również za dotychczasowe wsparcie finansowe rodzinie i wszystkim pomagającym. Świadomość, że wokół mnie jest tyle życzliwych osób, dodaje mi sił do walki z wyjątkowo złośliwym przeciwnikiem.

67 967 zł z 80 000 zł
84%
Jarosław Depta, Warszawa

Zbieram środki na leczenie, szczepienia i rehabilitację

Mam na imię Jarek, mam 38 lat. Od kilku lat choruję na schorzenia hematologiczne. Początkowo zdiagnozowano u mnie małopłytkowość samoistną, a w listopadzie 2016 chłoniaka. Obecnie leczę się w szpitalu w Warszawie. Stosowane są kolejne cykle chemioterapii, które nie przynoszą oczekiwanych efektów. Prawdopodobnie konieczne będzie podjęcie leczenia za granicą z wykorzystaniem metod, które nie są stosowane w Polsce. Wiązać się to będzie z koniecznością poniesienia wysokich nakładów finansowych, których nie będę w stanie udźwignąć z własnych środków. Cenna będzie dla mnie każda pomoc. Czuję się jeszcze młodym człowiekiem, mam wspaniałą żonę, z którą mamy jeszcze wiele planów do zrealizowania. Dzięki Waszej pomocy uda mi się powrócić do zdrowia!

87 960 zł z 100 000 zł
87%
Małgorzata Ustupska, Wrocław

Dla Małgosi

Witam, mam na imię Małgorzata, mam 49 lat. W 2019 roku w grudniu usłyszałam diagnozę: wieloogniskowy rak piersi prawej. W tym momencie mój świat zawalił się, wszystko co miało sens, nagle stało się dla mnie nieważne. Miałam chwile załamania, odsuwałam się od wszystkich i zamykałam we własnym świecie. Jednak dzięki rodzinie i przyjaciołom, którzy bardzo mnie wspierali, przetrwałam półroczną chemię, potem operację usunięcia piersi z rekonstrukcją. Punktem kulminacyjnym mojego załamania był moment, kiedyokazało się, że mam przerzuty na węzły chłonne i że czeka mnie kolejna operacja. Następnym etapem mojego leczenia była radioterapia. Kiedy myślałam, że będzie dobrze, okazało się, że nastąpił kolejny cios - choroba mojego męża, który zachorował na raka płuc. Niestety nie udało mu się pokonać choroby, zmarł 28 października 2021 roku, a u mnie nasilił się obrzęk limfatyczny prawej ręki do takiego stopnia, że prawa ręka jest dwukrotnie większa niż lewa. I jest to efekt usunięcia węzłów chłonnych. Dwa razy w roku odbywam rehabilitację, ale to niestety nie wystarcza. Obecnie jestem na rencie, ale mam nadzieję, że kiedyś będę mogła wrócić do pracy. Pieniążki ze zbiórki chciałabym przeznaczyć na rehabilitację i zakup rękawa uciskowego. Rehabilitacja jest dla mnie za droga, gdyż jeden zabieg kosztuje 170 zł, a z mojej renty niestety nie stać mnie. Obecnie jestem w trakcie hormonoterapii. Staram się myśleć pozytywnie, ale to bardzo trudne po takich przejściach. Mam jednak nadzieję, że w końcu do mnie też uśmiechnie się los i już będzie tylko lepiej. Z góry bardzo dziękuję za wsparcie.

7 872 zł z 20 000 zł
39%
Małgorzata Kuriata, Kętrzyn

Marzę, by było jeszcze jakieś jutro...

Mam na imię Małgosia, mam 45 lat i dwóch wspaniałych synów. Życie mnie nie oszczędzało. Gdy dzieci były małe, mąż zginął w wypadku samochodowym. Kilka lat później okazało się że mam nowotwór piersi. Moja walka z rakiem rozpoczęła się osiem lat temu i wydawało mi się, że go pokonałam. Niestety w listopadzie 2019 roku choroba powróciła ze zdwojoną siłą, dając przerzuty do kręgosłupa i węzłów chłonnych. Obecnie jestem po operacji usuwania piersi oraz skomplikowanej operacji kręgosłupa. Staram się być pełna pozytywnych myśli, jednak wiem, że przede mną jeszcze długa walka, szukam każdego sposobu, bym mogła się wyleczyć i będę wdzięczna wszystkim, którzy mi pomogą . Środki pieniężne zebrane tutaj planuję przeznaczyć na bardzo potrzebną intensywną rehabilitację po operacji kręgosłupa, zakup leków, konsultacje i dojazdy. Moim marzeniem jest wyjazd do kliniki w Szwajcarii, gdzie stosuje się nowoczesne formy leczenia immunologicznego, które dałyby mi szansę na powrót do zdrowia. Jak twierdzą lekarze, terapia ta jest jedną z najlepszych form leczenia mojego typu raka, polegającą na aktywacji układu immunologicznego, który posiada naturalne mechanizmy obronności. Jak podkreślają eksperci, w niektórych przypadkach leczenie immunologiczne działa wręcz spektakularnie, a efekty utrzymują się przez wiele lat, nawet w przypadku zaawansowanych nowotworów.

147 853 zł z 160 000 zł
92%
Mariola Pawlaczyk, Poznań

Chcę żyć dla córki

Choruję na nieoperacyjnego raka piersi z przerzutami do śródpiersia, jestem po chemioterapii paliatywnej. Nie jestem zakwalifikowana do dalszego leczenia. Moja sytuacja życiowa jest bardzo trudna. By móc utrzymać siebie i nastoletnią córkę, pracuję na dwóch etatach: jako pielęgniarka - na oddziale chirurgicznym oraz jako pielęgniarka szkolna - pomimo ciężkiej choroby i zakazu lekarza onkologa. Aby móc godnie żyć i zapewnić córce podstawowe warunki do życia, wynajmuję mieszkanie, za które niestety muszę sporo płacić. Moja córka jest czternastoletnią dziewczynką z dysfunkcją, uczęszczającą do szkoły integracyjnej. Dzięki ogromnej pracy Marysia bardzo dobrze się uczy. Dodatkowo jestem po ciężkim rozwodzie. Zostałam z długami - komornik zabiera mi około 2.000 złotych pensji. Całe życie pomagam innym, ale tym razem prosiłabym o pomoc dla siebie na pokrycie kosztów wydatków związanych z moim leczeniem.

17 772 zł z 30 000 zł
59%
Monika Maksoń, Skarżysko-Kamienna

Monika potrzebuje pomocy w leczeniu raka płuca.

Mam na imię Monika. Mam 52 lata i kochaną córkę Kamilę, lat 28. Pierwsze objawy choroby pojawiły się u mnie nagle w kwietniu 2012 r. W lipcu 2012 r. po przeprowadzonych badaniach zapadła diagnoza RAK PŁUCA z przerzutami do węzłów chłonnych szyjnych. Niczego w życiu tak się nie bałam, jak tej choroby. To było jak wyrok, cały czas krążyły myśli o najgorszym. Byłam przerażona, miałam przed oczami moją nieletnią wtedy córkę, która wychowywała się bez ojca. Jednak otrzymując duże wsparcie mojej najbliższej rodziny, musiałam wziąć się w garść dla moich bliskich, a szczególnie dla mojej jedynej córki. Najgorsza jest w tej chorobie ta niepewność jutra, ciągłe obawy. Zawsze wierzyłam w ludzi i niosłam im pomoc, teraz sama potrzebuję tej pomocy. Od listopada 2012 r. do kwietnia 2013 r. przeszłam cykl chemioterapii. Nastąpiła lekka poprawa. Jednak w październiku 2014 r. choroba znowu dała o sobie znać i od tej pory, aż do chwili obecnej poddawana jestem ponownej chemioterapii, tylko w postaci tabletek. Leczenie to spowodowało ponowne uśpienie choroby. Niestety może to trwać nawet kilka lat i niesie za sobą uciążliwe dolegliwości i skutki uboczne. Wiąże się to również z wieloma comiesięcznymi wizytami u specjalistów, kontrolami i badaniami. Wyjazdy oraz leki pochłaniają znaczne środki finansowe, co jest bardzo dużym utrudnieniem dla mnie. W 2018 r. nastąpiła progresja mojej choroby i koniec leczenia w Świętokrzyskim Centrum Onkologii. Musiałam szukać w innym miejscu pomocy. Na szczęście udało się i leczona jestem od września 2018 r. w Centrum Onkologii w Warszawie. Ja zawsze byłam osobą wesołą, pełną optymizmu i mimo wszystko dalej taką pozostałam, daje mi to siłę do walki z tą podstępną chorobą. Ogólnie bardzo lubię spacery, poznawać nowe miejsca, muzykę, taniec. Mieszkam z córką Kamilą, której pasją jest stylizacja paznokci. Sprawdza się w tym, co robi i cały czas kształci w tym kierunku. Jestem bardzo wdzięczna za okazaną mi do tej pory pomoc oraz wsparcie najbliższych i znajomych.

47 646 zł z 60 000 zł
79%
Elżbieta Cichowicz, Glinna

Walka z rakiem

Nazywam się Elżbieta Cichowicz, mam 53 lata. W 2024 roku usłyszałam diagnozę, która zmieniła całe moje życie – rak piersi. Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Byłam osobą aktywną, samodzielną i pełną planów. Na co dzień starałam się normalnie żyć, pracować, dbać o dom, bliskich i o innych – tak jak wiele kobiet w moim wieku. Miałam swoje małe radości, marzenia i zwyczajne sprawy, które dziś wydają się tak bardzo odległe. Choroba przyszła nagle i brutalnie przerwała to, co było moją codziennością. Z dnia na dzień z osoby, która planowała przyszłość, stałam się pacjentką. Zamiast normalnego życia pojawiły się badania, szpitale, strach i niepewność o jutro. Dziś każdy mój dzień to walka – o zdrowie, o siłę, o nadzieję. Przede mną długie i wymagające leczenie, które wiąże się nie tylko z ogromnym wysiłkiem fizycznym i psychicznym, ale też z kosztami, których sama nie jestem w stanie udźwignąć. Leki, dojazdy, konsultacje, rehabilitacja – to wszystko przekracza moje możliwości finansowe. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Każda wpłata to dla mnie nie tylko wsparcie finansowe, ale też ogromna motywacja i poczucie, że nie jestem w tej walce sama. Zebrane środki przeznaczę na leczenie, badania, leki oraz wszystko, co pomoże mi wrócić do zdrowia i choć części dawnego życia. Dziękuję za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo. Wasze wsparcie dodaje mi siły w najtrudniejszych chwilach. 💗 Z wdzięcznością, Elżbieta Cichowicz

2 568 zł z 15 000 zł
17%
Izabela Neumann-Tarasiewicz, Ruda Śląska

Iza walczy dla swojej małej córeczki.

Choć rak zabrał mi tak wiele, nadal mam marzenia, najprostsze, najważniejsz:, by żyć, by kochać swoich najbliższych. Spełnieniem moich marzeń jest moja córeczka Zuzia, urodzenie jej było najpiękniejszym wydarzeniem w moim życiu. Mam cel, marzenie by móc wychować córkę, by w jej życiu nie zabrakło rodziców. Nazywam się Izabela Neumann-Tarasiewicz, mam męża i 9-letnią córeczkę, mieszkamy w Rudzie Śląskiej. Od 2010 roku choruję i leczę się na wieloogniskowy nowotwór piersi, o największym stopniu złośliwości, z przerzutami do węzłów chłonnych, potrójnie ujemny (triple-negative breast cancer). To oznacza, że jest to agresywna postać raka piersi, rozwija się w zabójczym tempie, szybko nawraca. Mam mutację genu, przy którym mogę zachorować jeszcze na inne nowotwory. W międzyczasie kolejny cios – okazało się, że mój mąż jest ciężko chory. Jedyny ratunek dla niego to przeszczep wątroby. Na przełomie 2015/16 roku kolejne zachorowanie, przerzut na drugą pierś i znów intensywne, wyczerpujące leczenie, z towarzyszącymi licznymi powikłaniami. Każdy dzień to zmaganie się z bólem, silnym zmęczeniem, brakiem odporności, mój organizm jest wycieńczony, nie mam siły fizycznej i psychicznej. Czuję się obdarta z resztek kobiecości. Kolejne operacje, blizny, obrzęki… jak tu siebie zaakceptować? Czuję jak choroba spustoszyła moje ciało, mój umysł... czuję się wypalona, wrakiem człowieka. Ze znakiem zapytania o każde jutro... Cały czas jestem pod stałą kontrolą, mam mnóstwo badań do zrobienia, wizyt lekarskich, leków do zażycia oraz rehabilitacja. Każdy dzień to walka z chorobą. DOPÓKI WALCZYSZ, JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ [Św. Augustyn] Nie chcę żyć z samą chorobą, rezygnować z życia. Bo kocham życie i ludzi, poznawać ich i im pomagać, jak do tej pory to robię. Jestem ciekawa świata, lubię obcować z naturą, wtedy czuję się wolna, spełniona i szczęśliwa. Ks. Jan Kaczkowski zwykł mawiać ,,Nie ma co udawać: choroba sprawia, że szału nie ma. Ale życie wciąż trwa”. Bardzo trudno jest mi zaakceptować chorobę, poskromić lęk, lecz pragnę cieszyć się każdym dniem i dzielić z bliskimi. Moi drodzy, proszę Was, pomóżcie mi żyć z chorobą, z moimi ograniczeniami i osiągać cele, które motywują mnie do życia. Każde Wasze wsparcie na wagę życia, każda złotówka na wagę zdrowia. Brak mi słów, którymi byłabym w stanie wyrazić swoją wdzięczność. DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA rodzinie, przyjaciołom i darczyńcom.

37 520 zł z 50 000 zł
75%