Zbiórki

Tadeusz Trojan, Krzeszów

Choruję onkologicznie - potrzebuję pomocy!

Przed zachorowaniem pracowałem i wychowałem dzieci. Pomagałem także w wychowywaniu wnuczek - mam ich czwórkę. Wszystko się zmieniło po otrzymaniu diagnozy. Choruję na zwłóknienie szpiku. Mielofibroza należy do nowotworów mieloproliferacyjnych, czyli grupy rzadkich nowotworów krwi z krwiotwórczych komórek macierzystych. Mam także choroby współistniejące, m.im. cukrzycę, niedrożność tętnic nożnych, chorobę płuc POChP i stan po zapaleniu trzustki, a także chorobę kardiologiczną. Wszystko kosztuje: leki, rehabilitacja, dojazdy do lekarzy. Jeśli bym mógł otrzymać jakąś pomoc, byłbym bardzo wdzięczny. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WSPARCIE!

2 511 zł z 4 000 zł
62%
Monika Kasprzak, Borkowo

Mama Oskara walczy z chłoniakiem

Witam, chciałabym bardzo podziękować darczyńcom za przekazani środków na konto fundacji jak i 1 % z podatku. Na tę chwilę jestem pod stałą kontrolą poradni onkologicznej, gdyż chłoniak jest w remisji. Bardzo dziękuję za dotychczasowe i kolejne przekazywanie wpłat. Będą wykorzystane na dalsze leczenie. DZIĘKUJĘ! Mam na imię Monika, mam 40 lat i wspaniałego, 17-letniego syna Oskara. Jestem osobą energiczną, uwielbiam spędzać każdą wolną chwilę na spacerach z synem, mężem i naszym ulubionym pupilem - Ivarem. W wolnym czasie jeżdżę też do mojej siostry bliźniaczki - Ani i do jej dzieciaczków, z którymi wspólnie spędzamy czas. Moja siostra jest dla mnie wielkim wsparciem. Ona również jakiś czas temu przechodziła chorobę nowotworową swojej córki. Mam również wspaniałych rodziców, którzy mnie wspierają. Wroku 2013 lekarze zdiagnozowali u mnie chorobę nowotworową - chłoniaka grudkowego. Nowotwór ten jest bardzo podstępny, bo rozwija się u człowieka kilka lat i nie daje żadnych objawów. I tak było u mnie. Przeszłam już 2 operacje wycięcia węzłów chłonnych. Niestety, aby powstrzymać chorobę potrzebna była chemioterapia, która składała się z 8 cykli, ale okazało się, że organizm nie zareagował i podano mi dużo mocniejszą następną chemię - również 8 cykli. Był to bardzo ciężki okres w moim życiu: wymioty, zawroty głowy, brak apetytu, grzyb w jamie ustnej, a co za tym idzie duża utrata wagi, brak siły, no i co może być najgorszego dla kobiety - bardzo szybka utrata włosów. 14 lat temu moja siostrzenica, Weronika przechodziła chorobę nowotworową i wiem, jak to wygląda. Człowiek płaci za prywatną diagnostykę, w związku z długimi kolejkami do badań w ramach NFZ, do tego dochodzą duże wydatki związane z leczeniem i dodatkowymi konsultacjami. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Aktualnie nowotwór jest w remisji, choroba jest uśpiona, ale guzy nowotworowe nadal występują, więc jestem pod stałą opieką lekarską, gdyż choroba może zaatakować w każdym momencie. Muszę nadal kontrolować swój stan zdrowia chodząc na prywatne wizyty lekarskie, co wymaga dużych nakładów finansowych. Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o przekazywanie wsparcia finansowego na rzecz mojego leczenia. Za każdą pomoc serdecznie dziękuję! Monika Kasprzak

18 507 zł z 20 000 zł
92%
Dawid Burko, Gorzów Wlkp

Pomoc w leczeniu nawrotu chłoniaka

Są ludzie, którzy tak po prostu mają "szczęście do pecha". Nazywam się Dawid. W 2021 r. los postawił mnie naprzeciw chuligana zwanego chłoniakiem Hodgkina 3 stopnia zaawansowania (przerzuty do płuc, wątroby, śledziony), grupa wysokiego ryzyka. Otrzymałem 4 cykle chemii. Dwa lata cieszyłem się remisją. Niestety po dwóch latach remisji nastąpił nawrót choroby Ann Arbor IIIB, IPS4 pkt-grupa wysokiego ryzyka. PET wykazał guza w tylnej ścianie nosogardła. Została wykonana biopsja, która wykazała wznowę. Zostałem zakwalifikowany do chemioterapii. Dostałem 5 cykli chemii. W listopadzie miałem przeszczep komórek macierzystych. Obecnie muszę mieć terapię podtrzymującą. Znów czeka mnie walka i liczę na pomoc. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie.

2 311 zł z 4 000 zł
57%
Marta Artemczuk, Ryki

Godne Życie z nowotworem

Cześć, jestem Marta. Mam 38 lat, a choruję od 5. Diagnozę, po której zawalił mi się świat, dostałam w maju 2019 roku. Zaczęło się od małego guzka, który wydawał się niegroźny - finalnie były 3 i groźne. Przeszłam 7 operacji piersi, łącznie z ostatnią rekonstrukcją, którą miałam w tym roku, w czerwcu. Momentami zapominam, jak wyglądało moje życie przed diagnozą. Te 5 lat chorowania zabrało mi 5 lat z życia moich dzieci. Od 4 lat jestem w programie lekowym. Przyjmuję leki hormonalne + zastrzyki. Od tego czasu jestem w tzw. sztucznej menopauzie (farmakologicznej). Raz w miesiącu jeżdżę na onkologię, do szpitala oddalonego o 290 km od mojego miejsca zamieszkania. Nocuję i wracam kolejne 290 km z przesiadką. Nie ukrywam, że koszty dojazdów nadwyrężają domowy budżet. Najmłodsze moje dziecko miało zaledwie 3 latka, jak zachorowałam. Strach, że mnie przy niej zabraknie, to było coś nie do opisania. Po załamaniu przyszły myśli, że przecież nie mogę zniknąć z ich życia, że są moim całym światem i zrobię wszystko, co mogę, żeby być tu dla nich. Strach wciąż jest, ale staram się nie pozwalać, żeby zawładnął moim życiem. Staram się żyć normalnie, na ile mogę. Jeżdżę rowerem (jeśli tylko mam siłę), wycinam figurki z drewna, które można kolorować, stawiać jako dekoracje albo wieszać na ścianie. Mam ten luksus, że mieszkam pod lasem, dlatego na ile pozwalają mi siły, chodzę z psem na spacery i chłonę całą sobą naturę.

302 zł z 2 000 zł
15%
Anna Borak, Olkusz

Miałam zacząć nowe życie… Dziś walczę z rakiem dla moich dzieci

Mam na wychowaniu 3 uczących się dzieci, wychowuję je sama. Najstarsza córka w tym roku przystępuje do egzaminu dojrzałości, a najmłodszy syn ma 9 lat. Nie mam rodziców ani najbliższej rodziny. Każdego dnia staram się być dla nich siłą i oparciem, mimo że sama mierzę się z bardzo trudną chorobą. Zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór szyjki macicy (rak płaskonabłonkowy rogowaciejący, G2, stadium IIB). Leczenie wymaga ode mnie regularnych dojazdów – mam ponad 50 km w jedną stronę do szpitala onkologicznego, co wiąże się z dodatkowymi kosztami i ogromnym wysiłkiem. Moja sytuacja finansowa jest bardzo trudna. Nie jestem w stanie pracować. Chemioterapia bardzo osłabia mój organizm, a dopiero jestem po 4 cyklu. Już zaczynają mi wypadać włosy, a czeka mnie jeszcze 8 takich cykli plus 25 radioterapii i brachyterapia. Chciałabym zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki i jednocześnie zadbać o swoje zdrowie – odpowiednią dietę, dojazdy na leczenie oraz rzeczy, które pomagają mi w codzienności jak suplementy diety, leki, specjalne środki do higieny przy naświetlaniach. Każde wsparcie to dla mnie realna pomoc w walce o zdrowie i przyszłość moich dzieci. Z całego serca dziękuję za każdą okazaną życzliwość.

10 256 zł z 12 000 zł
85%
Daniel Hap, Sandomierz

Daniel - żołnierz w walce o zdrowie

Mam na imię Daniel. W maju 2024 roku usłyszałem diagnozę: rak jądra. Pierwszym objawem było nagłe opuchnięcie jądra, które pojawiło się podczas pełnienia służby na granicy – jestem żołnierzem zawodowym. Od tego momentu trwa moja walka o zdrowie i życie. Przeszedłem kilka cykli chemioterapii, z których każdy wiązał się z bardzo ciężkimi powikłaniami. Po każdym cyklu trafiałem na oddział w izolacji z zerową odpornością i wielokrotnie wymagałem przetoczeń krwi. W trakcie leczenia pojawiły się kolejne komplikacje. Przeszedłem bardzo poważną operację usunięcia guzów na węzłach chłonnych na oddziale urologii w Krakowie oraz inne zabiegi wynikające z powikłań leczenia. Niedawno konieczna była również pilna operacja z powodu niedrożności jelit spowodowanej naciekiem nowotworowym. Aktualnie zmagam się z przerzutami do wątroby oraz węzłów chłonnych. W związku z dynamicznym przebiegiem choroby jestem w trakcie agresywnej chemioterapii VeIP w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. Ze względu na szybki wzrost zmian nowotworowych część badań diagnostycznych, w tym tomografię komputerową, muszę wykonywać prywatnie, ponieważ długie terminy w ramach NFZ już wcześniej skutkowały postępem choroby. Równolegle korzystam z prywatnych konsultacji specjalistycznych, rehabilitacji oraz wsparcia organizmu. Niestety ciężkie powikłania leczenia, w tym nasilona neuropatia po chemioterapii, całkowicie wykluczyły mnie z dalszej służby i pracy zawodowej. Moim celem jest powrót do zdrowia i możliwie normalnego życia. Jeśli pozwoli mi na to stan zdrowia, chciałbym w przyszłości pomagać innym osobom zmagającym się z chorobą nowotworową. Zebrane środki pomogą mi pokryć koszty leczenia, diagnostyki, dojazdów, rehabilitacji oraz dalszej walki z chorobą.

18 186 zł z 20 000 zł
90%
Sylwia Lewandowska, Chełmża

Walka z rakiem, wygrać życie

Mam na imię Sylwia, mam 41 lat. Mimo dbania o siebie i częstych badań kontrolnych usłyszałam diagnozę nowotwór złośliwy sutka - trójujemny. W jednej chwili zawalił mi się świat. Niedowierzanie, pytania "dlaczego ja?", utrata chęci do życia... Wróciły wspomnienia - moja siostra zachorowała i niestety nie udało jej się wygrać z chorobą. Miała tylko 34 lata i całe życie przed sobą, plany i marzenia. Po rozpaczy nadszedł dzień, że postanowiłam nie poddawać się. Znalazłam w sobie resztki siły, żeby walczyć o siebie, swoje plany i marzenia. Jest duże prawdopodobieństwo, że jestem obciążona genetycznie (mama, siostra, ciocia, babcia - zbyt wiele nas, żeby mówić o przypadku). Niestety w tym celu muszą być przeprowadzone specjalistyczne badania, nie wszystkie są refundowane przez NFZ. Chciałabym, aby wykonano u mnie zabieg mastektomii obustronnej, aby zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby z 50% do 5%. Niestety bez potwierdzenia uwarunkowań genetycznych nie ma szans na refundację takiej operacji. To kolejny cios finansowy dla mnie. Byłam osobą pełna życia, energii i marzeń. Straciłam to wszytko w jednej chwili. Obecnie otrzymuję chemioterapię, która wyniszcza mój organizm, zabiera siły. Wyniki krwi są już tak słabe, że lekarz zaprzestał podawanie chemii, mogłoby to spowodować sepsę i nawet śmierć. Oczekuję na operację, wyznaczona data 2 czerwca 2025. Lekarze robią wszystko, co mogą, aby moja odporność wzrosła i żeby nie musieli przekładać terminu operacji. Zaczęła się walka z czasem. Później czeka mnie dalsza chemio- i radioterapia. Jest ciężko, ale wciąż walczę. Życie nie raz rzucało mi kamienie pod nogi, ale ja nawet na kolanach, ale zawsze idę do przodu. Ci, co mnie znają, wiedzą, że już taka jestem i że rzadko się skarżę. Staram się radzić sobie sama z przeciwnościami losu, jednak tym razem jest ciężko. Mimo całego ciężaru, który dźwigam każdego dnia, szczerze wierzę, że jeszcze wszytko przede mną i wrócę do zdrowia. Zwracam się do Państwa z serdeczną prośbą o wsparcie. Symboliczna złotówka to tak niewiele, a jednocześnie tak wiele dla mnie - w jedności siła. Dziękuję wszystkim za każde słowo wsparcia i za każdą wpłatę.

8 059 zł z 10 000 zł
80%
Anita Szymańska, Wielopole Skrzyńskie

Na leczenie

Dzień dobry, mam na imię Anita. Mam 23 lata. Od prawie dwóch lat walczę z rakiem piersi i negatywnymi skutkami leczenia. Jestem po dwóch operacjach, radioterapii i aktualnie na hormonoterapii przez 5 lat. Nadal się uczę zaocznie. Próbowałam podjąć jakąś pracę, ale nie jestem na siłach. Potrzebuję środków finansowych na leki oraz dojazdy do lekarzy, jak i na prywatne wizyty medyczne.

5 004 zł z 7 000 zł
71%
Marian Sawczuk, Sarnaki

Marian wiele przeszedł. Teraz potrzebuje pieniędzy na leczenie.

Witajcie, nazywam się Marian Sawczuk. Mam 65 lat. Historia z moją chorobą rozpoczęła się w lipcu 2016 roku. Zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy jelita grubego. Wykonano zabieg operacyjny usunięcia guza w jelicie grubym. Słowo 'rak' totalnie mnie sparaliżowało. Był to podwójny wstrząs dla całej mojej rodziny, gdyż moja 32-letnia córka w tym czasie także chorowała na raka jelita grubego. Niestety zmarła na tę chorobę. Dlatego ja walczę z całych swoich sił, abym wyzdrowiał, bo chcę żyć, mam dla kogo - dla swoich kochanych wnuczków, żony, rodziny. Jestem świadom swojej choroby, tej strasznej choroby. Obecnie przyjmuję cykle chemioterapii. Przede mną kolejne badania stwierdzające, czy choroba postępuje dalej, czy się zatrzymała w rozwoju. Szukam skutecznych metod leczenia, które stosuje się w Polsce i za granicą. Niestety konsultacje, diagnostyka, leczenie w klinikach, dojazdy do placówek medycznych oraz zakup refundowanych i tych nierefundowanych leków to bardzo duży wydatek. W swojej walce potrzebuję Waszego wsparcia duchowego, ale także wsparcia finansowego, które umożliwi mi leczenie u specjalistów będących w stanie mi pomóc. Dziękuję.

32 967 zł z 35 000 zł
94%
Magdalena Karos, Warszawa

Rekonstrukcja utraconej piersi

Mam na imię Magda i jestem Amazonką od 7 lat. Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić o wsparcie. A jednak życie pokazuje, że czasem trzeba zapomnieć o dumie i zwyczajnie poprosić. 25 października 2012 roku usłyszałam diagnozę: „Rak piersi ”. Mój świat zawirował wtedy. Może powinnam się tego spodziewać, bo moja Mama i Babcia zmarły na raka piersi. Nie dopuszczałam jednak myśli, że mnie to spotka. Przeprowadzone u mnie badania genetyczne nie wykazały mutacji w kierunku raka piersi. A jednak stało się! Mam nadzieję, że u mnie będzie inaczej i będę mogła cieszyć się długim życiem. Pozwolę sobie napisać kilka słów o przebytej chorobie. To był dla mnie bardzo trudny czas. Na samym początku jest szok, że tracę pierś. Jednakże bardzo mądry doktor w Centrum Onkologii powiedział: „Ale my tu ratujemy Pani życie!”. Te słowa bardzo mnie otrzeźwiły i przestałam płakać, że tracę jeden z atrybutów kobiecości. Później straciłam kolejne - włosy, brwi i rzęsy, gdyż zostałam poddana chemioterapii. Pamiętam, że wtedy walczyłam o zachowanie swojej kobiecości i codziennie robiłam mocny makijaż. Nie robiłam go tylko, jak chemia zwalała mnie z nóg. Mimo, że codziennie patrzyłam na siebie w lustrze, wyparłam z pamięci mój wygląd. Mam tylko jeden obraz z tego okresu, jak stoję pod prysznicem taka wychudzona, łysa, bez piersi, bez brwi i rzęs i spoglądam w lustro naprzeciwko mnie i mówię do siebie: „I tak jesteś piękna”! Kolejnym etapem była radioterapia, nie tak ciężka jak chemioterapia, ale zostawiła ślady na mojej skórze. O przebytej chorobie staram się już nie myśleć i nie wracać do niej. Cieszę się, że żyję! Jak wstaję rano i czuję się dobrze, to dla mnie jest już wystarczający powód do bycia szczęśliwą! Cieszą mnie małe radości dnia codziennego. Często uśmiecham się do ludzi, bo mam potrzebę przekazywania mojej pozytywnej energii. Podczas mojej choroby wspierało mnie mnóstwo ludzi! Dziękuję i proszę o dalsze wsparcie. Zebrane pieniądze chcę przeznaczyć na rekonstrukcję mojej utraconej piersi.

27 958 zł z 30 000 zł
93%
Ewelina Wieremiejczyk, Warszawa

Proszę o małe wsparcie

Cześć, mam na imię Ewelina, mam 38 lat, na Mikołajki 2024 r. dostałam super prezent - rak piersi Her 3+ nieluminalny G3, do tego mam naczyniaka w kręgosłupie i kostniaka. Niestety, jak wiecie, leczenie jest bardzo kosztowne... Dojazdy, leki, dodatkowe, częste badania, które trzeba wykonać na już, a to jest możliwe tylko prywatnie. Po ostatniej wizycie miałam przełożoną chemię z uwagi na lekkie uszkodzenie wątroby, a za leki musiałam zapłacić ponad 300 zł itp. Jest to początek mojej walki i niestety wszystkich kosztów nie przewidzimy. :( Potrzebuję niewielkiej kwoty... tak na początek. Rozumiem, że są osoby w trudniejszej sytuacji, ale każdy chory potrzebuje choć odrobiny wsparcia. Moja wypłata idzie na opłaty, do tego kredyt, no i futrzaka kociaka trzeba wykarmić :) Staram się walczyć, nie tracić nadziei i iść do przodu. Mój mąż jest osobą niepełnosprawną z porażeniem mózgowym lewostronnym, jestem mu wdzięczna za to, że pomaga mi, na ile może i ja mu pomagam. Na ile mogę :) Bardzo walczę i pragnę wrócić do normalności, do zdrowia, do mojej kochanej pracy, za którą tęsknię. Muszę być zdrowa, aby zadbać o bliskich. Będę Wam bardzo wdzięczna za jakąkolwiek pomoc. Z góry dziękuję!

12 918 zł z 15 000 zł
86%
Mariola Cieślar, Dębowiec

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem

Mam na imię Mariola, mam 60 lat. Jestem żoną, matką 3 dorosłych dzieci i babcią 4 wnucząt. Do 13.10.2023 r. byłam czynną zawodowo nauczycielką. Praca z dziećmi była moją pasją. Mając mnóstwo zapału i energii, we wrześniu 2023 r. objęłam wychowawstwo w klasie 1. Niestety, wkrótce mój świat wywrócił się do góry nogami. 12 września 2023 r. otrzymałam diagnozę - złośliwy inwazyjny nowotwór piersi. Wkrótce okazało się, że z przerzutami do węzłów chłonnych. Niedowierzanie, strach... Jestem osobą zadaniową, więc podjęłam walkę. Za mną 4 cykle immuno-chemioterapii. W dalszym planie leczenia czekają mnie jeszcze 2 cykle, mastektomia wraz z usunięciem węzłów po prawej stronie, radioterapia, hormonoterapia, leczenie rekonstrukcyjne, intensywna rehabilitacja prawej ręki oraz terapie niwelujące uboczne skutki zastosowanego leczenia. Dziękuję za codzienne wsparcie i modlitwy moim najbliższym, przyjaciołom, uczniom i ich rodzicom. Wierzę, że Bóg mnie prowadzi i z Jego pomocą oraz przy Waszym wsparciu uda mi się pokonać chorobę. "Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki". Mam odwagę, by marzyć. Chciałabym uczestniczyć w życiu moich dzieci i wnuków, pojechać z mężem nad morze, spotkać się z moimi uczniami... Nie poddaję się, a moje obecne życie to codzienna walka. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leki oraz metody wspomagające ich działanie, na dojazdy i konsultacje do specjalistów. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i udostępnianie zbiórki.

17 874 zł z 20 000 zł
89%