Zbiórki

Sylwia Kotecka, Poznań

Fizjoterapia po raku piersi i leczenie endokrynologiczne

Po prawie 7 latach od diagnozy raka piersi zachorowałam na Graves Basedowa. Podstawowe leczenie tej choroby autoimmunologicznej wymaga też u mnie leków wspomagających wątrobę. Zmagam się z problemami charakterystycznymi dla tego schorzenia. Dodatkowo cały czas korzystam z fizjoterapii. Jeśli ktoś z Was może, będę wdzięczna za wsparcie ww leczeniu. W czerwcu 2019 roku rozpoznano u mnie dwuogniskowy nowotwór piersi prawej, przewodowy, hormonozależny. Dopiero w drugim badaniu jeden guz był widoczny, drugi ze względu na położenie dopiero w trzecim badaniu. We wrześniu 2019 roku przeszłam mastektomię piersi prawej z rekonstrukcją podmięśniową. Aktualnie jestem w trakcie leczenia hormonalnego. Od 2001 roku jestem pod opieką poradni onkologicznej, przed mastektomią miałam wcześniej 2 operacje usunięcia gruczolakowłókniaków. Niejednorodna budowa oraz nowotwory w rodzinie skłoniły mnie do decyzji o mastektomii piersi lewej. Dodatkowo zostanie wykonana reoperacja piersi prawej - aktualnie mam dolegliwości ze strony położenia implantu podmięśniowo. Nie mam wskazań do operacji profilaktycznej na NFZ. Potrzebuję jej, by mieć spokój głowy i móc aktywnie żyć. Kwota jest na tyle wysoka, że potrzebuję wsparcia. Operacja jest zaplanowana na 04.04.2022 w Gdańsku u dr Maliszewskiego. Trudno mi prosić o pomoc, łatwiej mi pomagać innym. Wierzę, że się uda.

40 049 zł z 60 000 zł
66%
Andrzej Gabriel, Zabrze

Diagnostyka chemiooporności - IV stadium raka jelita

Badanie chemiooporności krążących komórek nowotworowych na chemioterapeutyki w zaawansowanym IV stadium raka jelita Mam na imię Andrzej. Jestem emerytowanym lekarzem, profesorem, nauczycielem akademickim, promotorem kilkunastu doktoratów, również przewodów habilitacyjnych, recenzentem oraz autorem ponad 120 artykułów naukowych - polskich i zagranicznych. Zbieram środki na diagnostykę (niestety nierefundowaną) oporności raka na stosowane u mnie leki, aby walka z przerzutami trwała jak najdłużej i była jak najbardziej skuteczna. Pragnę nadal cieszyć się dorastającym synem i kochaną żoną, a także pozostać aktywnym zawodowo, prowadząc diagnostykę w deficytowej w Polsce dziedzinie - patomorfologii. Moim powołaniem jest pomoc chorym na nowotwory, którzy oczekują na raporty badań histopatologicznych, często zbyt długo, aby móc rozpocząć leczenie onkologiczne. Jeszcze w ubiegłym roku prowadziłem wykłady i kursy podnoszące poziom wiedzy z zakresu profilaktyki, diagnostyki i leczenia nowotworów dla lekarzy w trakcie specjalizacji z onkologii i chirurgii onkologicznej (Narodowy Instytut Onkologii, Oddział w Gliwicach) oraz lokalnych organizacji społecznych (Instytut Trzeciego Wieku). Całe moje życie zawodowe to realizacja pasji naukowej i dydaktycznej, a także praca diagnostyczna w zakresie histopatologii, cytologii oraz wykonywania biopsji cienkoigłowych. Od 2023 roku, walcząc z nowotworem złośliwym prostaty, pozostawałem aktywny zawodowo i uzyskałem uprawnienia w zakresie prowadzenia akredytacji Ministerstwa Zdrowia dla zakładów patomorfologii, jednocześnie biorąc czynny udział w pracach zespołu lekarzy ekspertów w dziedzinie patomorfologii nad tworzeniem standardów postępowania i prowadzenia diagnostyki patomorfologicznej w Polsce. Praca ekspertów znacząco wpłynęła na podniesienie poziomu i ujednolicenie raportów patomorfologicznych w kraju. W tym czasie udzieliłem pomocy tysiącom pacjentów w zakresie diagnostyki nowotworów, wykonałem wiele ekspertyz i konsultacji, korzystając z wiedzy praktycznej zdobywanej przez 34 lata w Polsce oraz w ośrodkach zagranicznych (Niemcy, Dania). Po radykalnym zabiegu usunięcia nowotworu powróciłem do pracy. Niestety, po upływie kolejnego roku zachorowałem na drugi nowotwór - raka jelita grubego. Zabieg operacyjny guza nastąpił w zaawansowanym stadium choroby, gdy rak dał przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby. Po operacji doszło do powikłań oraz zapalenia otrzewnej. Przez kolejne dwa tygodnie lekarze ratowali moje życie. Nie zostałem zakwalifikowany do chemioterapii z powodu złego stanu zdrowia. Nie poddając się chorobie, znalazłem w Niemczech ośrodek prowadzący terapię immunologiczną, która mogła być u mnie zastosowana. Była to niestandardowa terapia szczepionką zawierającą komórki dendrytyczne. Leczenie było bardzo kosztowne - 16,5 tys. euro. Dzięki pomocy osób prywatnych, w tym kolegów lekarzy, oraz pożyczce udzielonej przez Śląską Izbę Lekarską (którą do dziś spłacam), mogłem je opłacić. Dzięki terapii szczepionką już po miesiącu mogłem wrócić do pracy i nadal pomagać pacjentom. Niestety, od grudnia ubiegłego roku choroba nowotworowa postępuje, pomimo leczenia chemioterapią z immunoterapią anty-EGFR. Potrzebuję wsparcia finansowego, aby uzyskać raport dotyczący aktualnego braku remisji choroby oraz konieczności zmiany dotychczasowego schematu leczenia na podstawie wykonania testu: Chemoscale (materiał: krew) - badanie chemowrażliwości na krążących komórkach nowotworowych.Koszt: 13 tys. zł (oznaczenie krążących komórek nowotworowych) + 2 tys. zł (farmakogenetyka). Dla osób potrzebujących podobnego wsparcia podaję linki (jest niewiele ośrodków wykonujących to badanie w Polsce):maintrac-rak.plonkologia@kuantgenhttps://onkodiag.pl Proszę - daj szansę na dalsze życie i pomóż także innym pacjentom, którzy oczekują na diagnozy lekarza eksperta potwierdzające lub wykluczające nowotwory. Opracowałem poradnik dla pacjentów leczonych onkologicznie, wykorzystując 34-letnie doświadczenie lekarskie, łączące wiedzę z zakresu biologii, patofizjologii, biochemii nowotworów, dietetyki oraz własnych przemyśleń i doświadczeń z trudnych dni, które przeżyłem po 19 cyklach chemioterapii. Nazwałem go: „Mostem Przetrwania” po chemioterapii. Każda osoba wspierająca otrzyma go w prezencie wraz z moimi osobistymi podziękowaniami oraz możliwością konsultacji mającej na celu poprawę komfortu życia i zmniejszenie objawów ubocznych po kolejnych cyklach chemioterapii. prof. dr hab. med. Andrzej Gabrielangabriel@wp.pl

5 000 zł z 25 000 zł
20%
Iwona Tryfon, Warszawa

Proszę o pomoc w walce z rakiem!

Cześć! Mam na imię Iwona, mam 50 lat. Pracuję, mam rodzinę, przyjaciół, płacę regularnie ZUS i podatki. Podczas rutynowej wizyty kontrolnej u lekarza, która odbyła się w lipcu tego roku, stwierdzono u mnie guza piersi. Była to informacja, która wstrząsnęła całym moim życiem. Przeszłam wszystkie etapy leczenia, a obecnie potrzebuję środków na rehabilitację po wycięciu węzłów chłonnych. Jest to zarówno dla mnie, jak i mojej rodziny ciężki etap w życiu, jednakże wierzę, że dzięki wsparciu dobrych ludzi uda mi się przezwyciężyć chorobę oraz uzbieram środki, które są mi niezbędne, aby powrócić do zdrowia. Zadecydowałam, że podejmę tę walkę i się nie poddam! Dziękuję za każde wsparcie.

59 831 zł z 80 000 zł
74%
Urszula Lewandowska, Legionowo

Ula nauczyła się doceniać chwilę. Sprawmy, by tych chwil było w jej życiu jak najwięcej!

Magiczną datę 13.03.13 będę pamiętać do końca życia. Świat stanął w miejscu. Diagnoza brzmiała jak wyrok - nowotwór złośliwy piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. To już koniec... nie mogłam uwierzyć. Przed oczami stanęły mi dzieci, to one były najważniejsze. Świadomość, że nie będę z nimi dzielić radości, patrzeć jak dorastają, rozrywała mi serce. Usiadłam na drewnianej skrzynce na miejskim targowisku i już nic wokół siebie nie widziałam; czułam się jak w szklanej pułapce. Łzy ciekły mi po twarzy. Córka miała niespełna 10 lat. Delikatna, drobna blondyneczka. Syn zdawał maturę, nie mógł liczyć na moje wsparcie. Starałam się nie obarczać dzieci moim lękiem, ale siłą rzeczy one w tym wszystkim tkwiły. Widziały co się dzieje: diagnoza, operacja usunięcia piersi, chemia. Strach czaił się wszędzie. Nie zapomnę reakcji córki, gdy wypadły mi włosy. Tak bardzo się przestraszyła, że z płaczem uciekła mężowi na kolana. Nie mogłam się jej pokazać bez chustki na głowie. Największy lęk budzi we mnie świadomość, że dzieci mogą mnie potrzebować, a ja nie będę mogła im pomóc. Z drugiej strony staram się żyć normalnie, jak każdy: praca, obowiązki domowe, spotkania z rodziną i przyjaciółmi, wakacje itp. Człowiek ma w sobie ogromną siłę, przeszłam do działania. Odpowiednia dieta antynowotworowa, leczenie hormonalne, suplementacja, leczenie hipertermią - to wszystko dało efekty. Minęło 13 lat, a ja wciąż JESTEM. Jestem wdzięczna Bogu za ten czas, który mogłam dać rodzinie. Dzieci są moją największą radością. W wolnej chwili najbardziej lubię spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Uwielbiam wszelką aktywność sportową. Lubię słuchać muzyki. Z racji mojego zawodu - jestem neurologopedą - lubię pogłębiać swoją wiedzę i czerpać radość ze stosowania jej w praktyce. Zebrane pieniądze chciałabym przeznaczyć na kontynuację leczenia.Jest to stały koszt - w skali miesiąca około 1000 zł. Pojawiły się nowe koszty związane z pogłębioną diagnostyką, w związku z tym chciałabym zwiększyć kwotę zbiórki o 15000 zł. Dziękuję wszystkim za wsparcie.

21 786 zł z 42 000 zł
51%
Marlena Mocek, Koźmin Wielkopolski

Pomóż mi w walce z rakiem

Mam na imię Marlena, w lipcu ubiegłego roku obchodziłam 50-te urodziny i w tym samym czasie dowiedziałam się, że dolegliwości, z którymi zmagałam się od dłuższego czasu to nie zespół jelita drażliwego czy stan zapalny jelita, tylko nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do płuc, wątroby i do mózgu. Na początku mojej drogi w walce z chorobą 22 lipca przeszłam operację wycięcia guza na jelicie grubym. Potem w sierpniu i wrześniu poddałam się radioterapii przerzutu do głowy w klinice w Katowicach. Od listopada co dwa tygodnie mam wlewy chemioterapii. Moje życie od lipca ubiegłego roku całkowicie się zmieniło. Miałam dobrą, dającą mi satysfakcję i poczucie stabilności materialnej pracę, plany w życiu prywatnym. Wcześniej lubiłam wyjazdy w góry, teraz moją codziennością stały się wizyty od lekarza do lekarza, pobyty na oddziale onkologicznym i chemioterapie. Moje obecne życie jest pełne poczucia niepewności i strachu, czy leczenie da pozytywne efekty, ale nie poddaję się, walczę dla syna, siebie i dla mojej rodziny. W obecnej sytuacji nie wiem, co dalej mnie czeka, jakie leczenie i koszty z tym związane. Szukam możliwości leczenia u wielu specjalistów, przeważnie są to wizyty prywatne i wiążące się z dalekim dojazdem. Na co dzień dochodzą koszty związane ze specjalistyczną dietą i drogimi lekami, dlatego proszę wspomóż mnie przekazując 1,5% podatku. To będzie dla mnie bardzo dużym wsparciem. Twoja pomoc wesprze mnie w walce z chorobą.

9 663 zł z 30 000 zł
32%
Stanisław Majchrowski, Ożarów Mazowiecki

Dla Staśka

Cześć, jestem Stanisław i mam 63 lata. Nigdy na nic poważnego nie chorowałem, no może poza katarem, który największego twardziela jest w stanie pokonać, dlatego diagnoza "nowotwór złośliwy innych nieokreślonych dużych gruczołów ślinowych - ślinianka podżuchwowa - rak przewodowy ślinianki HER2-dodatni CS IV" była szokiem dla mnie i rodziny. Ten rzadki, ale mega agresywny nowotwór w przeciągu trzech miesięcy dał przerzuty do węzłów chłonnych po obu stronach szyi, w jamie brzusznej i płucach. Po 6 cyklach wycieńczającej immunochemioterapii postęp choroby udało się zatrzymać. Przyjmowanie leków przeciwnowotworowych spowodowało uszkodzenie układu nerwowego. Codziennie towarzyszy mi ból neuropatyczny: przeszywający, piekący, rozrywający ból nóg i rąk, który skutecznie ogranicza moją ruchowość. Zawsze byłem aktywny fizycznie, teraz jestem pod stałą opieką Poradni Leczenia Bólu. Mój przypadek jest nieoperacyjny. Tylko systematyczne (co trzy tygodnie) przyjmowanie nierefundowanego leku daje mi szansę na dalsze życie. Marzę o tym, by widzieć jak dorasta mój wnuk Janek, jak układa się życie jego mamy, a mojej córki Moniki, być na ślubie i cieszyć się szczęściem mojej młodszej córki Kasi, być mężem i przyjacielem dla mojej żony Doroty, połazić po górach, co uwielbiam. Każdy z nas ma swoje życie, rodzinę, przyjaciół, pracę, swoje pasje i marzenia. Jest to naturalne, można by powiedzieć oczywiste. Dopiero w obliczu choroby dociera do nas, że to co wcześniej było oczywiste, teraz stanowi dla nas wyzwanie. Ja mam o co walczyć, a Wy możecie mi w tym pomóc. Ogromnie dziękuję za wsparcie i przekazanie innym informacji o zbiórce. Stasiek

29 562 zł z 50 000 zł
59%
Grażyna Pilcek, Sztum

Chcę jeszcze trochę pożyć...

Moja choroba to złośliwy rak piersi, luminalny B, HER 2 dodatni. Jest mi potrzebna pomoc, ponieważ jestem na KRUS i jeden dzień świadczeń ubezpieczenia to 20 zł. W miesiącu to tylko 600 zł, a czeka mie długie leczenie, które wiąże się z potężnymi kosztami. Moje ubezpieczenie pokryje tylko część z nich, resztę muszę opłacić sama. Pozdrawiam, Grażyna

283 zł z 21 000 zł
1%
Izabela Kargol, Szczytno

Potrzebna pomoc finansowa w walce z nowotworem

Mam na imię Izabela, mam 44 lata, jestem mamą trójki cudownych dzieci, które poza mną nie widzą świata - najstarszy syn ma na imię Otton i ma 14 lat, młodszy Tytus ma 12 lat, a córeczka 2,5 roku. Moje życie przed zachorowaniem na nowotwór piersi wyglądało dość normalnie. Głównie zajmowałam się domem i dziećmi. Moją pasją jest uprawa działki, którą z mężem posiadamy. Uwielbiam kwiaty, szczególnie róże i mieczyki. Latem lubimy z mężem upajać się zapachem naszej działki i uwielbiamy, jak nasze dzieci wesoło po niej ganiają. Środki zgromadzone dzięki Waszemu wsparciu będą przeznaczone na dojazdy na chemioterapię, badania oraz wizyty u lekarzy, a także niezbędne leki oraz środki specjalnego przeznaczenia medycznego.

4 239 zł z 25 000 zł
16%
Aneta Harczuk, Lublin

Aneta - rak jajnika

W kwietniu 2025 roku, w wieku 34 lat, w trakcie podróży po Nowej Zelandii, został u mnie zdiagnozowany rak jajnika w IV stadium. Musiałam natychmiast wracać do Polski, aby rozpocząć leczenie. Ze względu na fakt, iż ubezpieczyciel nie uznał roszczenia, twierdząc, iż objawy musiały wystąpić przed rozpoczęciem ochrony, musiałam sama zapłacić za wszystkie kosztowne badania za granicą oraz za natychmiastowy lot powrotny. W ten sposób straciłam ponad 15 tys. złotych. Z zawodu jestem fizjoterapeutką, a że jest to praca fizyczna, nie jestem w stanie pracować w trakcie leczenia. Ze względu na fakt, iż w latach 2023-2024 pracowałam za granicą, ZUS nadal nie ustosunkował się do mojego wniosku o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Dlatego też od maja 2025 roku jestem pozbawiona jakichkolwiek środków do życia. Na ten moment żyję z oszczędności, ale te niestety niedługo wygasną. Dlatego też zwracam się o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia w postaci 1,5% procenta podatku. Będę bardzo wdzięczna. Dziękuję!

4 230 zł z 25 000 zł
16%
Dariusz Łoś, Bytom

Walczymy dalej!

Witajcie, mam na imię Darek. Moja "przygoda" z rakiem rozpoczęła się już w 2010 roku. Wtedy na wizycie kontrolnej u dermatologa niewinny pieprzyk okazał się czerniakiem. Szybka diagnoza, usunięcie zmiany nowotworowej i dalsza kontrola w Instytucie Onkologii w Gliwicach dały oddech na kolejne 7 lat. Niestety pod koniec 2017 roku, po długich i skomplikowanych badaniach wykryto we wnęce wątroby guza Klatskina, wywołanego przez kolejne ognisko czerniaka. Operacja była skomplikowana i ciężka, usunięto 2/3 wątroby z całą zmianą nowotworową. Dalszy etap to poradnia onkologiczna w Gliwicach. Tam skierowano mnie na badanie PET, które miało w 100% wykluczyć kolejne przerzuty... Niestety stało się inaczej. Badanie to ukazało kolejne 3 ogniska nowotworu w pachwinach oraz prawej kości udowej. W tym samym czasie otrzymaliśmy potwierdzenie obecności mutacji BRAF, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację przy doborze leczenia. Lekarz prowadzący zdecydował się na program immunologiczny, co jest bardzo dobrą informacją. Obecnie jestem po kolejnych tomografiach głowy, klatki piersiowej i jamy brzusznej, co ma na celu przygotowanie mnie do podania pierwszej dawki leku immunologicznego, która nastąpi 12 marca... O postępach w leczeniu będziemy starać się informować każdego zainteresowanego. Razem z żoną i 3 dzieci nie tracimy nadziei na lepsze jutro. Dziękujemy za wszelkie wsparcie, napływające ze strony rodziny, przyjaciół i znajomych. Zbiórka związana jest z dojazdami do szpitala, ewentualnymi konsultacjami, rehabilitacją. --- Kochani, jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystkie wpłaty. Nasz cel został osiągnięty, ale nasza walka trwa dalej. Szczęśliwie jest stabilnie, leczenie trwa i będzie trwało. Co miesiąc wizyta w Gliwicach, gdzie poddawany jestem immunoterapii. Co trzy miesiące kontrolne badanie TK, czy aby na pewno wszystko w porządku. Mój organizm dobrze znosi tę metodę leczenia. Niestety po tak rozległej operacji zrobiła mi się duża przepuklina brzuszna. Muszę korzystać z pasa ściągającego i czynnie się rehabilitować. Koszty, które ponosimy, związane są właśnie głównie z rehabilitacją i dojazdami do placówek medycznych. Dzięki Waszym wpłatom i wpływom z 1% podatku mogę się rehabilitować trzy razu w tygodniu i korzystać z udogodnień rehabilitacyjnych, które są mi niezbędne. Nie jestem w stanie opisać mojej wdzięczności. Staram się oddać to dobro innym. Bardzo dziękuję.

28 788 zł z 50 000 zł
57%
Halina Sałdan-Kowalska, Warszawa

Wsparcie w leczeniu

Dzień dobry, diagnoza o raku piersi była szokiem i przerwała leczenie powikłań po ratującej życie operacji brzusznej. Z powodu chorób współistniejących klasyczne leczenie w celu redukcji rozsiewu raka jest zbyt toksyczne i ryzyko przewyższa korzyści. Aby zapobiec przerzutom, konieczne jest ciągłe monitorowanie i zastosowanie leczenia preparatami biologicznymi. Zbieram środki na konsultacje medyczne, rehabilitację i leki. Przede mną długa, ciężka i kosztowna droga. Za każdy gest wsparcia bardzo dziękuję.

13 338 zł z 35 000 zł
38%
Urszula Czyżak, Gdynia

Ula ❤️

Od niespełna roku Ula walczy z chorobą nowotworową - rakiem piersi. Bardzo dzielnie, nieustępliwie, nie tracąc przy tym z pola widzenia własnych marzeń i planów. Bardzo liczymy na to, że środki ze zbiórki ułatwią jej codzienne funkcjonowanie, rehabilitację, przyspieszą diagnostykę i sfinansują część niezbędnego leczenia wraz z suplementacją.

8 270 zł z 30 000 zł
27%