Zbiórki

Michael Zasulskyi, Gdańsk

Na mieszkanie podczas leczenia

Przez 10 lat pracowałem jako elektryk na budowach w Polsce. Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Rak jelita grubego zaatakował mnie niespodziewanie i został wykryty przypadkiem. Niestety dał przerzuty. Straciłem pracę i wkrótce stracę mieszkanie, które opłacił mój pracodawca. Będę musiał sam za nie zapłacić, ale nie mam na to środków. Dlatego ogłaszam tu zbiórkę dla rocznego wynajmu mieszkania podczas leczenia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańsk.

100 zł z 20 000 zł
0%
Sebastian Parafjańczuk, Warszawa

Walka i Wsparcie

NA CO ZBIERAM? Na leczenie, terapie, poszukiwania rozwiązania, przygotowanie zapasów na ciemniejsze dni przy następnej ostrej walce z "mutantem". KIM JESTEM? Mężczyzna lat 37, z wykształcenia i pasji ratownik medyczny, trener personalny, miłośnik kalisteniki. Wiecznie pozytywnie nastawiony, od pewnego czasu bardzo mocno wierzący. JAK WIELE DLA MNIE ZNACZY POMOC? Ogromnie dużo, choć sam staram się robić, co mogę, pracować tak jak mogę, pomagać innym jak tylko mogę, jednak nie jestem tego w stanie robić aż tak bardzo, jak bym tego chciał. Dlatego teraz ja zwracam się z prośbą do Was o pomoc. DLACZEGO ZBIERAM? Bo jest co najmniej kilka osób, dla których chciałbym jeszcze z 18 lat przeżyć ;)

100 083 zł z 120 000 zł
83%
Sylwia Kotecka, Poznań

Fizjoterapia po raku piersi i leczenie endokrynologiczne

Po prawie 7 latach od diagnozy raka piersi zachorowałam na Graves Basedowa. Podstawowe leczenie tej choroby autoimmunologicznej wymaga też u mnie leków wspomagających wątrobę. Zmagam się z problemami charakterystycznymi dla tego schorzenia. Dodatkowo cały czas korzystam z fizjoterapii. Jeśli ktoś z Was może, będę wdzięczna za wsparcie ww leczeniu. W czerwcu 2019 roku rozpoznano u mnie dwuogniskowy nowotwór piersi prawej, przewodowy, hormonozależny. Dopiero w drugim badaniu jeden guz był widoczny, drugi ze względu na położenie dopiero w trzecim badaniu. We wrześniu 2019 roku przeszłam mastektomię piersi prawej z rekonstrukcją podmięśniową. Aktualnie jestem w trakcie leczenia hormonalnego. Od 2001 roku jestem pod opieką poradni onkologicznej, przed mastektomią miałam wcześniej 2 operacje usunięcia gruczolakowłókniaków. Niejednorodna budowa oraz nowotwory w rodzinie skłoniły mnie do decyzji o mastektomii piersi lewej. Dodatkowo zostanie wykonana reoperacja piersi prawej - aktualnie mam dolegliwości ze strony położenia implantu podmięśniowo. Nie mam wskazań do operacji profilaktycznej na NFZ. Potrzebuję jej, by mieć spokój głowy i móc aktywnie żyć. Kwota jest na tyle wysoka, że potrzebuję wsparcia. Operacja jest zaplanowana na 04.04.2022 w Gdańsku u dr Maliszewskiego. Trudno mi prosić o pomoc, łatwiej mi pomagać innym. Wierzę, że się uda.

40 049 zł z 60 000 zł
66%
Paweł Niemyt, Gorzów Wielkopolski

Rak jelita z przerzutami zaatakował nagle. Pomóżmy Pawłowi wygrać ten nierówny bój!

To miał być zwykły dzień, a stał się początkiem koszmaru. Paweł – zawsze gotowy bronić Ojczyzny jako żołnierz i chronić swoją rodzinę jako ojciec – teraz sam potrzebuje naszej obrony. Przeciwnik jest okrutny: nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami. Paweł to przede wszystkim wspaniały człowiek. Oddany mąż i zakochany w swoich synkach tata – 7-letniego Leosia i 4-letniego Tymcia. Zawodowo jest żołnierzem Wojska Polskiego. To człowiek skrupulatny, ambitny i zawsze gotowy nieść pomoc drugiemu człowiekowi. Niestety, los bywa przewrotny – ten, który zawsze pomagał, dziś sam musi prosić o pomoc. Diagnoza, która zwala z nóg Wszystko zmieniło się w październiku 2025 r. Paweł trafił na SOR w Gorzowie Wielkopolskim. Badania obrazowe nie pozostawiły złudzeń, a świat jego rodziny runął w jednej chwili. Diagnoza: nowotwór złośliwy jelita grubego z licznymi przerzutami do płuc i wątroby. To był wyścig z czasem. Kolejnym etapem było leczenie w Poznaniu, gdzie przeszedł operację usunięcia guza pierwotnego i zmian w jamie brzusznej. Niestety, badanie histopatologiczne potwierdziło najgorsze: gruczolakorak z przerzutami. Trudne leczenie i walka z bólem Od grudnia 2025 r. Paweł jest w trakcie chemioterapii – na ten moment to jedyna dostępna metoda leczenia (immunoterapia i radioterapia na tym etapie zostały wykluczone). Organizm Pawła jest osłabiony, pojawiły się wybroczyny skórne i komplikacje związane z chorą wątrobą. Choroba nowotworowa to nie tylko ból fizyczny. To także ogromne obciążenie psychiczne. Paweł zmaga się z lękiem o przyszłość i o swoją rodzinę, dlatego wymaga teraz opieki nie tylko onkologów, ale i wsparcia psychiatrycznego. Na co zbieramy? Paweł jest zdeterminowany. Walczy o powrót do zdrowia, ale ta walka generuje ogromne koszty, które przekraczają możliwości rodziny. Pieniądze topnieją błyskawicznie, a potrzeby rosną z dnia na dzień. Zbieramy środki na: - dalszą diagnostykę i leczenie (konsultacje onkologiczne, badania) - specjalistyczną dietę i żywienie medyczne, niezbędne przy wyniszczonym organizmie - leki i środki opatrunkowe - sprzęt rehabilitacyjny (m.in. pasy uciskowe po operacjach) - wsparcie psychologiczne i psychiatryczne - dojazdy do placówek medycznych w całej Polsce Prośba o pomoc Proszę Was – nie bądźmy obojętni. Paweł to wojownik, ale walka z tym przeciwnikiem jest nierówna, a przeciwnik niezwykle podstępny. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla niego realna szansa i nadzieja, że jeszcze będzie mógł bawić się z synami i cieszyć się życiem. Pomóżmy Pawłowi wygrać tę wojnę. Wierzę, że razem się uda! Z całego serca dziękuję za każde wsparcie i udostępnienie zbiórki. Żona Joanna

30 045 zł z 50 000 zł
60%
Iwona Tryfon, Warszawa

Proszę o pomoc w walce z rakiem!

Cześć! Mam na imię Iwona, mam 50 lat. Pracuję, mam rodzinę, przyjaciół, płacę regularnie ZUS i podatki. Podczas rutynowej wizyty kontrolnej u lekarza, która odbyła się w lipcu tego roku, stwierdzono u mnie guza piersi. Była to informacja, która wstrząsnęła całym moim życiem. Przeszłam wszystkie etapy leczenia, a obecnie potrzebuję środków na rehabilitację po wycięciu węzłów chłonnych. Jest to zarówno dla mnie, jak i mojej rodziny ciężki etap w życiu, jednakże wierzę, że dzięki wsparciu dobrych ludzi uda mi się przezwyciężyć chorobę oraz uzbieram środki, które są mi niezbędne, aby powrócić do zdrowia. Zadecydowałam, że podejmę tę walkę i się nie poddam! Dziękuję za każde wsparcie.

59 831 zł z 80 000 zł
74%
Marta Hajda-Skulska, Wrocław

Powrót Marty do normalności

Cześć! Nazywam się Marta i od zawsze mieszkam we Wrocławiu. Jeszcze do niedawna moje życie wyglądało całkiem zwyczajnie. Ot normalne życie polskiej rodzinki: praca, trójka dzieci, dom. Zaczęło się całkiem niewinnie, od grudniowego szczękościsku, potem lekkiego cierpnięcia twarzy. Jako że zajęć miałam aż nadto, to nie przekładałam swojego zdrowia nad resztę codziennych spraw. Przecież minie, pewnie źle spałam. Ale nie mijało. Zaliczyłam kilku lekarzy, USG, prześwietlenia, fizjoterapeutę, neurologa. Z każdej strony zapewnienia, że wystarczy wymasować i puści. Nie puszczało. Przestałam mieć możliwość otwierania ust na tyle, że zaczęłam drastycznie chudnąć. Dopiero wtedy trafiłam na lekarzy, którzy potraktowali mnie poważnie. Szybkie skierowanie na tomograf i biopsję. Diagnoza? Nowotwór złośliwy żuchwy na granicy operowalności. Mięsak gładkokomórkowy wżerający się we wszystko, czego dotyka. Wada genetyczna, na którą nie miałam żadnego wpływu. Świat się zawalił. Rodzina mnie potrzebuje, a ja się rozsypuję. Kolejne konsultacje, wyjazdy do Warszawy. Nikt nie wie, jak mnie leczyć. Trwa walka z czasem. Jest pięć przypadków takich jak mój na świecie. Czy muszę być aż tak wyjątkowa? Decyzja lekarzy: szybka chemia skierowana prosto w mięsaka, ale nie aby go zmniejszyć, tylko dać nadzieje, że chirurg wytnie go w całości. Jest środek wakacji, nasze dzieci nic jeszcze nie wiedzą. Po kilku dniach od pierwszej chemii wylatują włosy, czas powiedzieć rodzinie. Tego już się nie zatrzyma. Szybki ślub cywilny, bo przecież "mamy jeszcze czas". Na dobre i na złe. Po drugiej chemii czeka na mnie już sala operacyjna. Jestem wykończona i sparaliżowana strachem. Ale jest ze mną mój mąż. Zawsze był. Trzeba wyciąć wszystko, od policzka po wewnętrzną stronę gardła. Mięśnie, żuchwę, zęby. Może nie będę mogła ruszać więcej twarzą. Może już nigdy nie poczuję smaku i zapachu. Z uda trzeba pobrać mięsień i skórę do przeszczepu. Do operacji gotowe są dwa zespoły specjalistów. Operacja trwa 10 godzin. Udała się. Guz został wycięty. Nie oszczędzili jednak niczego. Wszystko w twarzy mam nowe. Nie poruszam połową głowy. Po tygodniu reoperacja. Do usunięcia wielki krwiak i ponowne nastawianie, bo wszystko się rozjeżdża. Budzę się ze zszytymi ustami. Muszę przywyknąć. W tchawicy rura, w nosie gruba sonda. Moja twarz nie wyraża uczuć. Nie domykam oka. Nie mogę krzyczeć. Dzieci nie rozpoznają mnie na kamerze. Nie widziałam ich już prawie miesiąc. Z lata zrobiła się jesień. Potrzebuję Waszej pomocy w powrocie do zdrowia, do tego życia, które prowadziłam kiedyś. Do powrotu do rodziny. Przede mną jeszcze kolejne serie chemioterapii i radioterapii. Żmudna walka o sprawność twarzy, dodatkowe rekonstrukcje, ponowna nauka jedzenia i chodzenia. Z góry bardzo wszystkim dziękujemy Marta i Wojtek

79 715 zł z 100 000 zł
79%
Marlena Mocek, Koźmin Wielkopolski

Pomóż mi w walce z rakiem

Mam na imię Marlena, w lipcu ubiegłego roku obchodziłam 50-te urodziny i w tym samym czasie dowiedziałam się, że dolegliwości, z którymi zmagałam się od dłuższego czasu to nie zespół jelita drażliwego czy stan zapalny jelita, tylko nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do płuc, wątroby i do mózgu. Na początku mojej drogi w walce z chorobą 22 lipca przeszłam operację wycięcia guza na jelicie grubym. Potem w sierpniu i wrześniu poddałam się radioterapii przerzutu do głowy w klinice w Katowicach. Od listopada co dwa tygodnie mam wlewy chemioterapii. Moje życie od lipca ubiegłego roku całkowicie się zmieniło. Miałam dobrą, dającą mi satysfakcję i poczucie stabilności materialnej pracę, plany w życiu prywatnym. Wcześniej lubiłam wyjazdy w góry, teraz moją codziennością stały się wizyty od lekarza do lekarza, pobyty na oddziale onkologicznym i chemioterapie. Moje obecne życie jest pełne poczucia niepewności i strachu, czy leczenie da pozytywne efekty, ale nie poddaję się, walczę dla syna, siebie i dla mojej rodziny. W obecnej sytuacji nie wiem, co dalej mnie czeka, jakie leczenie i koszty z tym związane. Szukam możliwości leczenia u wielu specjalistów, przeważnie są to wizyty prywatne i wiążące się z dalekim dojazdem. Na co dzień dochodzą koszty związane ze specjalistyczną dietą i drogimi lekami, dlatego proszę wspomóż mnie przekazując 1,5% podatku. To będzie dla mnie bardzo dużym wsparciem. Twoja pomoc wesprze mnie w walce z chorobą.

9 663 zł z 30 000 zł
32%
Łucja Łazarska, NOWY TARG

Walka z białaczką

28.02.2025 trafiłam na SOR z bólem pleców, który uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Ortopedzi i fizjoterapeuci upierali się, że cierpię na nerwobóle i napięcia mięśniowe typowe dla kobiet, które niedawno urodziły dziecko. Niestety już po dwóch dniach znalazłam się na oddziale intensywnej terapii, gdzie w trwającej 10 dni śpiączce farmakologicznej stoczyłam walkę o życie z sepsą i niewydolnością wielonarządową. W międzyczasie zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę limfoblastyczną oraz złamania kompresyjne czterech kręgów piersiowych. Już w trakcie śpiączki rozpoczęto u mnie leczenie i chemioterapię. Aktualnie leczę się na zamkniętym oddziale Hematologii w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Udało się osiągnąć remisję, ale przede mną jeszcze długa walka o powrót do zdrowia. W tym samym czasie mój mąż przejął opiekę nad naszą niespełna 9-miesieczną córką i z uwagi na to stracił możliwość pracy i zarabiania pieniędzy, a z racji pracy za granicą nie przysługuje nam praktycznie żadna pomoc socjalna. Jesteśmy młodym małżeństwem, mamy na głowie kredyt, rachunki, a teraz dodatkowo koszty związane z moim leczeniem (zakupy do szpitala, dojazdy, leki na receptę). Zwracamy się do państwa z prośbą o wsparcie nas w tym ciężkim wyzwaniu, z jakim przyszło nam się zmierzyć. Z góry dziękujemy, Łucja, Kaja i Krzysztof Łazarscy

49 652 zł z 70 000 zł
70%
Stanisław Majchrowski, Ożarów Mazowiecki

Dla Staśka

Cześć, jestem Stanisław i mam 63 lata. Nigdy na nic poważnego nie chorowałem, no może poza katarem, który największego twardziela jest w stanie pokonać, dlatego diagnoza "nowotwór złośliwy innych nieokreślonych dużych gruczołów ślinowych - ślinianka podżuchwowa - rak przewodowy ślinianki HER2-dodatni CS IV" była szokiem dla mnie i rodziny. Ten rzadki, ale mega agresywny nowotwór w przeciągu trzech miesięcy dał przerzuty do węzłów chłonnych po obu stronach szyi, w jamie brzusznej i płucach. Po 6 cyklach wycieńczającej immunochemioterapii postęp choroby udało się zatrzymać. Przyjmowanie leków przeciwnowotworowych spowodowało uszkodzenie układu nerwowego. Codziennie towarzyszy mi ból neuropatyczny: przeszywający, piekący, rozrywający ból nóg i rąk, który skutecznie ogranicza moją ruchowość. Zawsze byłem aktywny fizycznie, teraz jestem pod stałą opieką Poradni Leczenia Bólu. Mój przypadek jest nieoperacyjny. Tylko systematyczne (co trzy tygodnie) przyjmowanie nierefundowanego leku daje mi szansę na dalsze życie. Marzę o tym, by widzieć jak dorasta mój wnuk Janek, jak układa się życie jego mamy, a mojej córki Moniki, być na ślubie i cieszyć się szczęściem mojej młodszej córki Kasi, być mężem i przyjacielem dla mojej żony Doroty, połazić po górach, co uwielbiam. Każdy z nas ma swoje życie, rodzinę, przyjaciół, pracę, swoje pasje i marzenia. Jest to naturalne, można by powiedzieć oczywiste. Dopiero w obliczu choroby dociera do nas, że to co wcześniej było oczywiste, teraz stanowi dla nas wyzwanie. Ja mam o co walczyć, a Wy możecie mi w tym pomóc. Ogromnie dziękuję za wsparcie i przekazanie innym informacji o zbiórce. Stasiek

29 562 zł z 50 000 zł
59%
Grażyna Pilcek, Sztum

Chcę jeszcze trochę pożyć...

Moja choroba to złośliwy rak piersi, luminalny B, HER 2 dodatni. Jest mi potrzebna pomoc, ponieważ jestem na KRUS i jeden dzień świadczeń ubezpieczenia to 20 zł. W miesiącu to tylko 600 zł, a czeka mie długie leczenie, które wiąże się z potężnymi kosztami. Moje ubezpieczenie pokryje tylko część z nich, resztę muszę opłacić sama. Pozdrawiam, Grażyna

283 zł z 21 000 zł
1%
Izabela Kargol, Szczytno

Potrzebna pomoc finansowa w walce z nowotworem

Mam na imię Izabela, mam 44 lata, jestem mamą trójki cudownych dzieci, które poza mną nie widzą świata - najstarszy syn ma na imię Otton i ma 14 lat, młodszy Tytus ma 12 lat, a córeczka 2,5 roku. Moje życie przed zachorowaniem na nowotwór piersi wyglądało dość normalnie. Głównie zajmowałam się domem i dziećmi. Moją pasją jest uprawa działki, którą z mężem posiadamy. Uwielbiam kwiaty, szczególnie róże i mieczyki. Latem lubimy z mężem upajać się zapachem naszej działki i uwielbiamy, jak nasze dzieci wesoło po niej ganiają. Środki zgromadzone dzięki Waszemu wsparciu będą przeznaczone na dojazdy na chemioterapię, badania oraz wizyty u lekarzy, a także niezbędne leki oraz środki specjalnego przeznaczenia medycznego.

4 239 zł z 25 000 zł
16%
Andrzej Gabriel, Zabrze

Diagnostyka chemiooporności - IV stadium raka jelita

Badanie chemiooporności krążących komórek nowotworowych na chemioterapeutyki w zaawansowanym IV stadium raka jelita Mam na imię Andrzej. Jestem emerytowanym lekarzem, profesorem, nauczycielem akademickim, promotorem kilkunastu doktoratów, również przewodów habilitacyjnych, recenzentem oraz autorem ponad 120 artykułów naukowych - polskich i zagranicznych. Zbieram środki na diagnostykę (niestety nierefundowaną) oporności raka na stosowane u mnie leki, aby walka z przerzutami trwała jak najdłużej i była jak najbardziej skuteczna. Pragnę nadal cieszyć się dorastającym synem i kochaną żoną, a także pozostać aktywnym zawodowo, prowadząc diagnostykę w deficytowej w Polsce dziedzinie - patomorfologii. Moim powołaniem jest pomoc chorym na nowotwory, którzy oczekują na raporty badań histopatologicznych, często zbyt długo, aby móc rozpocząć leczenie onkologiczne. Jeszcze w ubiegłym roku prowadziłem wykłady i kursy podnoszące poziom wiedzy z zakresu profilaktyki, diagnostyki i leczenia nowotworów dla lekarzy w trakcie specjalizacji z onkologii i chirurgii onkologicznej (Narodowy Instytut Onkologii, Oddział w Gliwicach) oraz lokalnych organizacji społecznych (Instytut Trzeciego Wieku). Całe moje życie zawodowe to realizacja pasji naukowej i dydaktycznej, a także praca diagnostyczna w zakresie histopatologii, cytologii oraz wykonywania biopsji cienkoigłowych. Od 2023 roku, walcząc z nowotworem złośliwym prostaty, pozostawałem aktywny zawodowo i uzyskałem uprawnienia w zakresie prowadzenia akredytacji Ministerstwa Zdrowia dla zakładów patomorfologii, jednocześnie biorąc czynny udział w pracach zespołu lekarzy ekspertów w dziedzinie patomorfologii nad tworzeniem standardów postępowania i prowadzenia diagnostyki patomorfologicznej w Polsce. Praca ekspertów znacząco wpłynęła na podniesienie poziomu i ujednolicenie raportów patomorfologicznych w kraju. W tym czasie udzieliłem pomocy tysiącom pacjentów w zakresie diagnostyki nowotworów, wykonałem wiele ekspertyz i konsultacji, korzystając z wiedzy praktycznej zdobywanej przez 34 lata w Polsce oraz w ośrodkach zagranicznych (Niemcy, Dania). Po radykalnym zabiegu usunięcia nowotworu powróciłem do pracy. Niestety, po upływie kolejnego roku zachorowałem na drugi nowotwór - raka jelita grubego. Zabieg operacyjny guza nastąpił w zaawansowanym stadium choroby, gdy rak dał przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby. Po operacji doszło do powikłań oraz zapalenia otrzewnej. Przez kolejne dwa tygodnie lekarze ratowali moje życie. Nie zostałem zakwalifikowany do chemioterapii z powodu złego stanu zdrowia. Nie poddając się chorobie, znalazłem w Niemczech ośrodek prowadzący terapię immunologiczną, która mogła być u mnie zastosowana. Była to niestandardowa terapia szczepionką zawierającą komórki dendrytyczne. Leczenie było bardzo kosztowne - 16,5 tys. euro. Dzięki pomocy osób prywatnych, w tym kolegów lekarzy, oraz pożyczce udzielonej przez Śląską Izbę Lekarską (którą do dziś spłacam), mogłem je opłacić. Dzięki terapii szczepionką już po miesiącu mogłem wrócić do pracy i nadal pomagać pacjentom. Niestety, od grudnia ubiegłego roku choroba nowotworowa postępuje, pomimo leczenia chemioterapią z immunoterapią anty-EGFR. Potrzebuję wsparcia finansowego, aby uzyskać raport dotyczący aktualnego braku remisji choroby oraz konieczności zmiany dotychczasowego schematu leczenia na podstawie wykonania testu: Chemoscale (materiał: krew) - badanie chemowrażliwości na krążących komórkach nowotworowych.Koszt: 13 tys. zł (oznaczenie krążących komórek nowotworowych) + 2 tys. zł (farmakogenetyka). Dla osób potrzebujących podobnego wsparcia podaję linki (jest niewiele ośrodków wykonujących to badanie w Polsce):maintrac-rak.plonkologia@kuantgenhttps://onkodiag.pl Proszę - daj szansę na dalsze życie i pomóż także innym pacjentom, którzy oczekują na diagnozy lekarza eksperta potwierdzające lub wykluczające nowotwory. Opracowałem poradnik dla pacjentów leczonych onkologicznie, wykorzystując 34-letnie doświadczenie lekarskie, łączące wiedzę z zakresu biologii, patofizjologii, biochemii nowotworów, dietetyki oraz własnych przemyśleń i doświadczeń z trudnych dni, które przeżyłem po 19 cyklach chemioterapii. Nazwałem go: „Mostem Przetrwania” po chemioterapii. Każda osoba wspierająca otrzyma go w prezencie wraz z moimi osobistymi podziękowaniami oraz możliwością konsultacji mającej na celu poprawę komfortu życia i zmniejszenie objawów ubocznych po kolejnych cyklach chemioterapii. prof. dr hab. med. Andrzej Gabrielangabriel@wp.pl

4 000 zł z 25 000 zł
16%