Zbiórki

Aneta Pieróg, Głębowice

Zbiórka dla Anety

Mam na imię Aneta, mam 53 lata. W lipcu podczas rutynowego badania wykryto u mnie zmianę na jajniku, niestety okazała się złośliwa. We wrześniu przeszłam pierwszą operację, a miesiąc później drugą. Teraz przechodzę chemioterapię a później dalsze leczenie. Do czasu choroby byłam aktywna zawodowo, czego bardzo mi brakuje. Teraz skupiam się na powrocie do zdrowia. Moja rodzina bardzo mnie wspiera i dla nich zrobię wszystko, żeby znów być zdrową i cieszyć się życiem razem z nimi. Proszę o wsparcie finansowe na leczenie i rehabilitację. Jestem pełna nadziei i optymizmu, że pokonam chorobę!

1 085 zł z 50 000 zł
2%
Sylwia Pyrkosz, Rzerzęczyce

Na rekonwalescencje i dalsze leczenie po chemioterapii

Mam na imię Sylwia i mam 52 lata. Mam męża, dwóch synów oraz 10-letniego wnuczka Kacperka.Odkąd pamiętam, dbałam o zdrowy styl życia – unikałam alkoholu i nigdy nie paliłam papierosów. W pewnym momencie zaczęłam często gorączkować – temperatura sięgała nawet 40 stopni. Gorączka trwała około czterech godzin, po czym ustępowała, i tak funkcjonowałam przez dwa miesiące, chodząc normalnie do pracy. Aż do dnia, gdy gorączka była tak silna, że dostałam drgawek. Po wstępnych badaniach okazało się, że mam silną anemię i bardzo wysokie CRP, co wskazywało na poważny stan zapalny w organizmie. Rozpoczęła się diagnostyka. Przeszłam wiele badań, aż w końcu kolonoskopia wykazała raka jelita grubego. Diagnoza: nowotwór złośliwy – gruczolakorak G2 z cechami owrzodzenia. W marcu 2022 roku przeszłam operację, podczas której usunięto mi 23 cm jelita.Od maja do października przyjmowałam chemioterapię – 12 cykli w odstępach dwutygodniowych. Pod koniec leczenia pocztą otrzymałam wypowiedzenie z pracy. Pomimo choroby nie poszłam na zwolnienie lekarskie – pracowałam aż do operacji. Ta sytuacja bardzo mnie przybiła, bo odliczałam dni do powrotu do normalnego życia i zamknięcia tego rozdziału. Po zakończeniu chemioterapii regularnie wykonywałam badania kontrolne, które wychodziły prawidłowo.Niestety, w październiku 2023 roku tomografia komputerowa wykazała przerzuty na nerkę i wątrobę. Rezonans magnetyczny oraz badanie PET-CT potwierdziły obecność zmian nowotworowych. Po roku przyjmowania chemii zmiany na nerce i wątrobie cofnęły się, ale nowotwór rozprzestrzenił się na płuca. Obecnie mam zmienioną chemioterapię, ukierunkowaną na płuca. Niestety, po pierwszym cyklu mój stan bardzo się pogorszył, a wyniki były na tyle złe, że nie zakwalifikowałam się do kolejnego cyklu. Środki ze zbiórki przeznaczę na konsultacje lekarskie, rehabilitację i dalsze leczenie. Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie.

899 zł z 50 000 zł
1%
Rafał Szymański, Trzebnica

Walka Rafała z glejakiem! Pomoc w leczeniu!

Nasz świat zatrzymał się 12 lat temu, kiedy usłyszeliśmy diagnozę: Astrocytoma (gwiaździak). Od tamtej pory codzienność mojego męża to nieustanna walka o każdy kolejny dzień. Mimo że choroba jest przeciwnikiem bezlitosnym, Rafał przez ponad dekadę udowadnia, jak wielką ma wolę życia. Obecnie mierzymy się z diagnozą Astrocytoma IDH mutant WHO G3. To nowotwór złośliwy, który wymaga od nas jeszcze większej mobilizacji i środków finansowych, których nam brakuje. 12 lat leczenia wyczerpało nasze oszczędności, a potrzeby rosną z każdym miesiącem. Na co zbieramy fundusze? W ramach Onkozbiórki Alivia gromadzimy środki, które pozwolą nam sfinansować: - Specjalistyczne badania i diagnostykę: Regularne kontrole MRI oraz nowoczesne testy genetyczne, które pomagają dopasować terapię. - Kosztowne dojazdy: Leczenie odbywa się w odległych ośrodkach, co przy obecnej intensywności terapii generuje ogromne koszty. - Leki i suplementację: Preparaty wspierające organizm w walce z nowotworem i łagodzące skutki uboczne leczenia. - Codzienne życie z chorobą: Wsparcie w opłaceniu opieki, ponieważ mąż nie jest w stanie pracować. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla nas realna pomoc i sygnał, że nie jesteśmy w tym sami. Dziękujemy za każdą złotówkę i udostępnienie naszej historii. Wasze wsparcie daje nam siłę, by walczyć dalej!

694 zł z 50 000 zł
1%
Michał Michnowski, Ząbki

Pomóż mi wygrać życie

Nazywam się Michał, mam 40 lat i w czerwcu 2019 roku w Warszawskim Szpitalu Bielańskim zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy odbytnicy, a dalsze badania (histopatologia) potwierdziły diagnozę rak odbytnicy. Choć początkowo czułem bezradność i wielki niepokój o nadchodzącą przyszłość, szybko się pozbierałem. Przecież mam dla kogo żyć, bo mam wspaniałego synka, którego muszę przeprowadzić przez życie, zobaczyć jak dorasta i zakłada sam swoją rodzinę. To dało mi mega siłę i chęć do walki. Po wielu badaniach lekarze w Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie skierowali mnie na chemioterapię oraz radioterapię i zadecydowali o operacji usunięcia guza. Przed operacją skonsultowałem się z lekarzem prowadzącym, jak będzie wyglądać operacja i jakie mogą być jej następstwa i usłyszałem, że czekam mnie operacja amputacji odbytnicy wraz ze zwieraczami oraz ileostomia do końca życia. Rozmowa z lekarzem wywoła u mnie strach przed tym, co będzie, jak sobie z tym wszystkim poradzę i zrezygnowałem z operacji na rzecz leczenia metodami niekonwencjonalnymi. Czemu? Czy jestem szalony? Nie, po prostu wybrałem mniejsze zło dla mojego organizmu, który w przeciągu 4 lat wystarczająco mocno został wyeksploatowany przez boreliozę, a teraz radio i chemioterapię. Nie napawały mnie optymizmem kilkuprocentowe statystyki przeżycia i to, że będę kaleką do końca swoich dni. Trafiłem na wiele grup o tematyce nowotworowej na portalu społecznościowym Facebook, gdzie na jednej z nich odezwał się do mnie jeden z grupowiczów z identycznym przypadkiem jak mój. Paweł, bo tak nazywa się członek grupy, poinformował mnie, że zna profesora, który specjalizuje się w leczeniu i operacjach nisko osadzonych guzów dolnego odcinka przewodu pokarmowego z zachowaniem zwieraczy TaTme. Wnikliwie zapoznałem się z w/w metodą operacji i postanowiłem zaryzykować. W listopadzie 2019 roku pojechałem do Krakowa na konsultację z profesorem Andrzejem Budzyńskim. Profesor po zapoznaniu się z moją dokumentacją medyczną zakwalifikował mnie do operacji, dając mi nadzieję na wyleczenie. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułem, że trafiłem w odpowiednie ręce. 4.12.2019 roku poddałem się operacji usunięcia odbytnicy z zachowaniem zwieraczy i wyłonieniem ileostomii tymczasowej. Operacja przebiegła bez komplikacji, udało się uratować zwieracze i wyciąć całkowicie guz. Wraz z odbytnicą usunięte zostały węzły chłonne otaczające odbyt w celu wyeliminowania przerzutów. Moja hospitalizacja przebiegła bezproblemowo i już 9.12.2019 roku zostałem wypisany w stanie ogólnie dobrym do domu, gdzie do 21.01.2020 roku czekałem na wyniki histopatologii węzłów chłonnych i konsultację z profesorem. Wyniki węzłów chłonnych okazały się dla mnie zbawienne, ponieważ 13 węzłów na 13 wyciętych było czystych i niezainfekowanych komórkami rakowymi. Minęło już prawie 5 lat od operacji i choroba nie postępuje, nie mam na dzień dzisiejszy wznowy w miejscu usunięcia guza jak i dalszych przerzutów :) Wszystko idzie ku dobremu. Więc dlaczego skoro jest dobrze, zgłaszam się do was o pomoc? To już Wam wszystko wyjaśniam :) Metoda operacji TaTme polega na usunięciu nisko osadzonego guza i zespoleniu zaraz przy samych mięśniach zwieraczy jelita grubego i zrobienia tak zwanej protezy odbytnicy. Wiadomo, proteza to nie jest to samo co odbytnica i zwieracze wymagają rehabilitacji przed kolejną operacją przywrócenia ciągłości przewodu pokarmowego, aby cały czas spełniały swoją funkcję. Do rehabilitacji dochodzi rygorystyczna dieta, suplementacja, leki i w tym celu korzystam z pomocy dietetyka klinicznego, co też generuje dodatkowe koszty. Cały czas muszę też być pod stałą opieką lekarską i dojeżdżać na konsultacje na warszawskim Ursynowie i do Krakowa, gdzie byłem operowany i tam jest mój lekarz prowadzący. Dodatkowo muszę mieć sprzęt rehabilitacyjny w domu, aby rehabilitować się sam między wizytami u fizjoterapeuty. Dobro, Kochani, wraca - pomóżcie mi wrócić do zdrowia i na nowo cieszyć się życiem. Sam zawsze pomagałem i pomagam, ale teraz i ja ponownie potrzebuję pomocy. Chciałem też z całego serca podziękować wszystkim tym którzy już mi pomogli :) Jesteście dla mnie aniołami i nigdy nie zapomnę tego co dla mnie zrobiliście. Dziękuję i pozdrawiam, Michał Michnowski

10 579 zł z 60 000 zł
17%
Sebastian Kowalski, Białystok

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Sebastian odszedł...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Sebastian odszedł... Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Sebastiana została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Zaczęło się niewinnie od bólu brzucha w trakcie jazdy na rowerze do pracy. Córka po zobaczeniu w jakim stanie jestem, zaciągnęła mnie do szpitala. Na SORze po pierwszych badaniach wyszło podwyższone CRP i zostałem wypisany do domu z antybiotykiem. 4 dni później trafiłem ponownie na SOR. CRP było bardzo wysokie, dlatego zostałem skierowany na TK brzucha i przyjęty na oddział urologii w szpitalu Śniadecja. Pierwsze badania na oddziale pokazały, że choruję na raka jądra. Po około tygodniu od diagnozy została przeprowadzona orchidektomia prawostronna. W międzyczasie zostały zdiagnozowane przerzuty na płuca i węzły chłonne. Od 5 sierpnia przyjmowałem chemię BEP, serię po 5 dni z przerwami. W trakcie przerw miałem "dolewki" jednodniowe - ostatnią przyjąłem 21 września. 14 grudnia dostałem pierwszego napadu padaczki. Z tego co mówiła mi rodzina, nie byłem kontaktowy, zapomniałem daty, imion wnuków i męża mojej córki, sparaliżowało mi prawą stronę. Zostałem zabrany ponownie do szpitala. Diagnoza... wtórny nowotwór złośliwy mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. 19 grudnia, dzień po wypisie ze szpitala, dostałem kolejnego napadu padaczkowego. W rozpoznaniu współistniejącym wyszła niedrożność lewej tętnicy szyjnej wewnętrznej. Już od paru miesięcy staram się stanąć na nogi, ale z dnia na dzień jest coraz gorzej... Wyniki badań PET zlecone w listopadzie potwierdziły liczne zmiany nowotworowe (zostało dołączone nowe zdjęcie). 25 stycznia niestety napad spowodował całkowity paraliż, nie ruszam już nogami, sterydy nie działają, nie zostanie przeprowadzona operacja wycięcia guza z mózgu ani nie zostanę naświetlany.

235 zł z 50 000 zł
0%
Ilona Andrzejewska, Poznań

Na dalsze leczenie po nowotworze

Diagnoza została mi postawiona 2.02.2022 - rak jajnika Figo IIIC z naciekami na inne narządy. Przeszłam operację radykalną oraz cykl 6 chemioterapii. Załapałam się również do programu lekowego podtrzymującego. Leczenie uspokoiło chorobę na 2 lata... W sierpniu 2024 dowiedziałam się o wznowie, po czym przyjęłam 5 dawek chemii. Szósta dawka nie była możliwa, ponieważ chemioterpia doszczętnie zniszczyła mi szpik kostny (przed 2 z 5 wlewów miałam podaną transfuzje krwi), i aby nie pogarszać wyników morfologii lekarz zadecydował o zakończeniu leczenia. Niestety wznowa spowodowała, że wypadłam z programu leczenia podtrzymującego. Obecnie zostałam pozostawiona sama sobie, bez jakichkolwiek lekarstw, leczenia. Założyłam tę zbiórkę, aby mieć fundusze na leki, suplementację, comiesięczne kontrolowanie markera CA-125 oraz morfologii, dojazdy do lekarzy. Tylko to mi pozostało...

50 zł z 50 000 zł
0%
Joanna Buszyńska, Poznań

Wsparcie w pokonaniu raka piersi

Mam na imię Asia, mam 34 lata, dwóch cudownych synków i do stycznia 2023 moje życie układało się szczęśliwie i harmonijnie. Podczas rutynowego nadania USG dowiedziałam się, że mam nowotwór złośliwy lewej piersi. Biopsja potwierdziła przypuszczenia, a dalsza diagnostyka przyniosła złe wiadomości: agresywny nowotwór HER2+++, przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby, wiele zmian w piersi. Mimo tego, że choroba zdążyła mocno się rozwinąć, ciągle mam szansę na wyzdrowienie. Niestety terapie i konsultacje u specjalistów wiążą się z dużymi kosztami. Potrzebuję Waszego wsparcia w zbiórce środków na leczenie wspomagające, rekonstrukcję piersi i rehabilitację. Z całego serca dziękuję! <3 <3 <3

29 133 zł z 80 000 zł
36%
Alexandre Rossi, Warszawa

ALEXANDRE KONTRA RAK TRZUSTKI – POMÓŻ MU WYGRAĆ!

Drodzy Darczyńcy, nazywam się Alexandre Rossi. Mam 56 lat i nie jestem gotowy na śmierć. Niestety, zdiagnozowano u mnie nieoperacyjnego na dzień dzisiejszy raka trzonu trzustki i jestem w trakcie chemioterapii. Lekarze rozpatrują dwie opcje, obie niestety nierefundowane przez NFZ: operacja przy zastosowaniu robota Da Vinci (gdy chemioterapia przyniesie rezultaty) lub, w przypadku ostatecznym, przy pomocy techniki Nanoknife. Prywatnie, od czterech lat dzielę życie z moją ukochaną Katariną w Polsce - kraju, który stał się moim drugim domem. Trzy pokolenia temu moja włoska rodzina osiedliła się w Brazylii, a ja z powodu trudności ekonomicznych, wyemigrowałem do Irlandii, by pracować jako kucharz i wspierać swoją mamę. To właśnie miłość do Katariny sprawiła, że przeprowadziłem się do Polski. Tu jest teraz moje serce i mój dom. Wierzymy, że nasza miłość jest silniejsza od choroby i że razem pokonamy wszelkie przeciwności. Jednak potrzebujemy pomocy - Twojego wsparcia, które da nam nadzieję na pokonanie raka. Prosimy, pomóż nam w tej walce. Z głębi serca dziękujemy za Twoją pomoc i wsparcie. Razem możemy pokonać wszystko. Zebrane środki pieniężne mogą zostać przeznaczone (poza głównym celem zbiórki) na: środki farmakologiczne, badania diagnostyczne, konsultacje oraz procedury medyczne, usługi transportu do i z ośrodka medycznego, badania, rehabilitację, terapię, sprzęt oraz zabiegi rehabilitacyjne. Z wyrazami wdzięczności, Alexandre i Katarina

7 076 zł z 60 000 zł
11%
Edyta Bartoszek, Poznań

Na leczenie uzupełniające i rehabilitację

Od lat pomagam chorym i niepełnosprawnym jako oligofrenopedagog i rehabilitant wzroku. Chciałabym robić to dalej, lecz dziś to ja potrzebuję Waszej pomocy. W styczniu 2024 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi. Za mną już chemioterapia i mastektomia radykalna. Przede mną radioterapia i hormonoterapia. Konieczna jest systematyczna rehabilitacja. Zalecono także leczenie uzupełniające nierefundowanym preparatem. Koszt miesięcznej kuracji to około 7 tysięcy złotych. Bez Was się nie uda... dlatego proszę Was o pomoc.

115 014 zł z 168 000 zł
68%
Monika Kryłowicz, Krasnystaw

Pomoc w potrzebie i leczeniu w chorobie nowotworowej

Znalazłam się w trudnej sytuacji życiowej. W 2017 roku zachorowałam na nowotwór złośliwy piersi, w 2018 roku przeszłam operację usunięcia piersi i hormonoterapię, po czym kilka lat było wszystko w porządku. Niestety w grudniu ubiegłego roku zdiagnozowano nawrót nowotworu. Obecnie jestem poddawana chemioterapii. W listopadzie ubiegłego roku mąż stracił pracę i na chwilę obecną musi być przy mnie w domu, gdyż potrzebuję opieki, aby ktoś był przy mnie cały czas (skutki uboczne chemioterapii). Przez to nie może podjąć zatrudnienia. Mamy 3 dzieci w wieku 17,16 i 11 lat. Jestem obecnie na zasiłku rehabilitacyjnym. Problemy zdrowotne napędzają problemy finansowe. Na chemioterapię muszę dojeżdżać około 60 km, co wiąże się z dużymi kosztami, którym ciężko sprostać, stąd mój apel o pomoc. Kryłowicz Monika

6 059 zł z 60 000 zł
10%
Justyna Jeruzal, Gostynin

Walka o życie po nowotworze

Chciałabym się z Wami podzielić moją historią, która ostatnio stała się niezwykle trudna. Mam na imię Justyna, mam 36 lat, jestem mamą 3 synów, z których najmłodszy ma 2,5 roku. W wieku 34 lat stanęłam twarzą w twarz z agresywnym nowotworem piersi. Ostatnie dwa lata były dla mnie niezwykle ciężkie - przeszłam przez chemioterapię, operację mastektomii, wycięcie węzłów chłonnych, radioterapię, a teraz przede mną kolejna operacja usunięcia jajników. Walka z chorobą to trudna podróż, którą staram się podjąć z największą siłą i determinacją. Jednakże, oprócz emocjonalnych wyzwań, muszę stawić czoło także problemom finansowym związanym z kosztami leczenia i rehabilitacji. Chcę usunąć drugą pierś, bo jest duże zagrożenie wystąpienia w niej nawrotu. Nie mam mutacji genów BRCA1/BRCA2, dlatego nie nie mogę mieć operacji na NFZ. Potrzebuję środków na nierefundowaną operację usunięcia drugiej piersi, środki, które wzmocnią mój organizm, na rehabilitację ręki, wizyty prywatne u specjalistów i lekarzy oraz dojazdy do szpitala. Każda kwota, każde dobre słowo i gest solidarności są dla mnie niezmiernie cenne. Dziękuję Wam z góry za każdą okazaną pomoc i wsparcie. Z serca, Justyna

5 865 zł z 60 000 zł
9%
Jacek Gardener, Łowicz

Na leczenie nowotworu złośliwego

Zbieram na leczenie nowotworu złośliwego przełyku i żołądka. Chemioterapia i dalsze leczenie będzie kosztowne. Bardzo dziękuję za każde wsparcie finansowe. Przez całe życie jestem związany z triathlonem, uprawiałem go 35 lat. Chciałbym do tego wrócić, bo jest to całe moje życie. Nadzieja o powrocie motywuje mnie do dalszej walki z rakiem.

54 493 zł z 110 000 zł
49%