Zbiórki

Bartosz Śrutwa, Szubin

Walka z chłoniakiem

Mam na imię Bartosz i od kilku miesięcy zmagam się z chłoniakiem. Diagnoza spadła na mnie nieoczekiwanie i świat, w którym starałem się żyć, zaczął się rozpadać. Nagle usłyszałem, że mam nowotwór czwartego stopnia... Szybko chemia i leczenie, a teraz czekam na przeszczep szpiku w Katowicach, gdzie wcześniej będę miesiąc w izolatce. To mnie przeraża. Mam dla kogo żyć, dla rodziny, ale przede wszystkim dla synka Antka. Mam wspaniałych ludzi obok siebie, rodzinę i przyjaciół, ale brakuje gotówki. Moim marzeniem jest wyzdrowieć i cieszyć się życiem, bo życie jest piękne i nie zamierzam poddać się chłoniakowi. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie. Z góry dziękuję za każdą pomoc.

189 zł z 5 000 zł
3%
Mariola Galocz, ŻORY

Wciąż chce się żyć. Może uda się dzięki Twojemu wsparciu.

Zmagam się z chorobą nowotworową - rak jajnika - od kilku lat. Przeszłam cztery operacje onkologiczne i dwa cykle chemioterapii. Rak zmienił całe moje życie. Z osoby czynnej zawodowo stałam się tylko pacjentem. Powrót do pracy okazał się niemożliwy. W walce z nowotworem mogę zawsze liczyć na najbliższych. Nie pozwalają mi się poddać. Ciężka choroba z całą ostrością pozwala dostrzec, jak bardzo wciąż chce się żyć. Środki zebrane poprzez zbiórkę przeznaczę na dalsze koszty związane z leczeniem (leki, konsultacje, badania, transport).

20 128 zł z 25 000 zł
80%
Joanna Kupczak, Ruda Śląska

Rak odebrał mi zdrowie. Pomóż mi odzyskać nadzieję

Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Dziś każdego dnia walczę o zdrowie i próbuję poradzić sobie z rzeczywistością, której nigdy się nie spodziewałam. Zachorowałam na raka piersi. Początkowo usłyszałam, że zmiana jest łagodna. Miałam nadzieję, że najgorsze już za mną i że uda mi się wrócić do normalnego życia. Niestety, później okazało się, że rak jest złośliwy i pojawiły się przerzuty. Choroba zabrała mi poczucie bezpieczeństwa i możliwość normalnego funkcjonowania. Moje dni wypełniają wizyty u lekarzy, badania i leczenie. Niestety, przez chorobę nie jestem w stanie normalnie pracować i zarabiać na swoje utrzymanie. ZUS odmówił mi przyznania renty. Zostałam bez środków do życia i coraz trudniej jest mi pokryć nawet podstawowe wydatki. Nie proszę o pieniądze na wygodne życie. Proszę o pomoc w przetrwaniu tego trudnego czasu - o możliwość kupienia leków, opatrunków, opłacenia dojazdów na leczenie i zaspokojenia podstawowych potrzeb związanych z leczeniem. Wiem, że takich próśb jest wiele, dlatego tym bardziej trudno jest mi prosić o pomoc. Jednak choroba postawiła mnie w sytuacji, w której sama nie jestem już w stanie sobie poradzić. Jeśli możesz mnie wesprzeć, będę ogromnie wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Jeśli nie możesz wpłacić, proszę, udostępnij zbiórkę. Każde udostępnienie daje mi nadzieję, że dotrę do osób, które będą mogły mi pomóc. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc, dobre słowo i okazane mi wsparcie. ❤️

125 zł z 5 000 zł
2%
Maria Korfanty, Grabownica Starzeńska

Operacja w Dreźnie

Nazywam się Maria, mam 32 lata. Toczę walkę z "powracającym" lokatorem w mojej głowie tj. glejakiem wielopostaciowym (IV WHO) - bardzo agresywny nowotwór. Osiem lat temu byłam normalną, młodą, pełną planów i marzeń osobą. Zwykła codzienność, praca, dom, wyjazdy, spotkania ze znajomymi. Nagle zaczął mi dokuczać silny, powracający ból głowy. W szpitalu szukano przyczyn moich dolegliwości. Po 4 dniach, tuż przed wypisem do domu, dla pewności wykonano mi tomografię komputerową, która wykazała obrzęk i guza mózgu.Pierwszą operację przeszłam w Bydgoszczy 16.09.2013 i dopiero wtedy do mnie dotarło, z czym walczę. Oczywiście był czas załamania i poddania się, ale gdy emocje opadły zaczęło się szukanie dalszego leczenia. Trafiłam do Centrum Onkologii w Gliwicach, gdzie przeszłam chemioterapię, radioterapię oraz CyberKnife.Okazało się, że po pierwszej operacji pozostał fragment guza. Rezonans magnetyczny, wykonany w czerwcu 2015 zaniepokoił lekarzy - „coś” się dzieje...Koszmar powrócił. Konieczna była druga operacja. Znając przebieg choroby nowotworowej i szybki wzrost glejaka postanowiłam, że nie ma na co czekać. Drugą operację miałam w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Sosnowcu. Wszystko przebiegło sprawnie i bez powikłań. Niestety wiem, że standardowe metody leczenia to za mało w przypadku glejaka. Jestem młoda, ale świadoma swojej choroby i jej przebiegu. Szukam skutecznych metod leczenia, które stosuje się w innych krajach.Podjęłam walkę o ratowanie mojej głowy. Leczenie obecnie jest w toku!Niestety wszystko trzeba robić prywatnie, a nie na NFZ. Terapia, wyjazdy do Gliwic i powroty, szukanie dalszego leczenia, badania, stale generują duże koszty. Ja i moja rodzina nie jesteśmy w stanie zebrać takich pieniędzy, dlatego proszę o pomoc i wsparcie.Z góry dziękuję, Marysia

103 101 zł z 108 000 zł
95%
Patrycja Frejowska, Warszawa

Potrzebuję wsparcia do walki z chorobą

Mam na imię Patrycja, mam 44 lata. Jestem mamą Mikołaja, którego wychowuję samotnie. W maju 2017 wyczułam guzek w piersi, który okazał się złośliwym nowotworem z przerzutami do węzłów chłonnych. Mój świat stanął w miejscu, jednak postanowiłam potraktować tę sytuację zadaniowo, jak coś przejściowego. Operacja, chemioterapia, naświetlania, rehabilitacja. Były trudne momenty, leczenie znosiłam wyjątkowo źle. Ponieważ mój rak był mocno złośliwy i hormonozależny, lekarze zalecili mi także usunięcie jajników. Minął rok od zakończenia leczenia systemowego, obecnie przez 5 lat poddawana będę nierefundowanej hormonoterapii oraz kroplówkom zabezpieczającym przed przerzutami do kości. Niedawno komplikacje po chemii i wprowadzeniu w stan menopauzy dały o sobie znać. Pojawiło się u mnie kilka schorzeń autoimmunologicznych, sarkoidoza, osteoporoza, osłabienie wątroby, astma i depresja. Lekarze przepisują coraz więcej nierefundowanych drogich leków i badań diagnostycznych, a środków finansowych zaczyna zwyczajnie brakować. Niestety 500+ nie dotyczy chorujących, którzy realnie ich potrzebują. Bardzo proszę o wsparcie, bez Waszej pomocy nie dam sobie sama rady.

25 084 zł z 30 000 zł
83%
Anna Sawicka-Radzka, Warszawa

Pomóż Ani ponieść koszty rehabilitacji i pokonać chorobę!

Witam serdecznie, mam na imię Anna. Jestem żoną kochającego męża i matką wspaniałego 12-letniego synka Tomka. W 2016 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór lewej piersi. Poddana zostałam operacji mastektomii piersi. Mam niestety uszkodzony gen i w mojej rodzinie umieralność na nowotwór jest bardzo duża. W 2018 roku nastąpiło wznowienie choroby, niestety nowotwór pojawił się w węzłach chłonnych lewej ręki. Zostało usuniętych 14 węzłów. Od tamtej pory mam ogromne kłopoty z ręką, która jest spuchnięta, twarda i obrzmiała z powodu zalegającej limfy. By móc normalnie funkcjonować i pracować, muszę korzystać z prywatnych masaży i zabiegów, co jest bardzo kosztowne. Na chwilę obecną czeka mnie jeszcze mastektomia prawej piersi. Zgromadzone środki pragnę przeznaczyć na rehabilitację ręki i dalsze leczenie. Dziękuję z całego serca za wsparcie mojej walki z rakiem i jego skutkami.

13 040 zł z 18 000 zł
72%
Andrzej Kotowski, Popów

Zbiórka na leczenie onkologiczne

Mam na imię Andrzej. Od 3 lat jestem pacjentem onkologicznym. W lutym 2021 r. podczas rutynowego badania wykryto u mnie nowotwór złośliwy jelita grubego. Miesiąc później przeszedłem operację. Następnie przez wiele miesięcy poddawany byłem chemioterapii, której niekorzystne skutki odczuwam do dziś. Chcę jeszcze długo cieszyć się rodziną, a w szczególności szcześciorgiem kochanych wnucząt. Zebrane środki przeznaczę na potrzebne mi leki, rehabilitację i pokrycie kosztów związanych z dojazdami na badania.

20 013 zł z 25 000 zł
80%
Urszula Karwacz, Przewodowo Poduchowne

Pokonać raka

Cześć, mam na imię Ula. W styczniu 2025 roku zdiagnozowano u mnie raka trzonu macicy. W marcu przeszłam rozległąoperację, podczas której okazało się, że rak dał już przerzut do jajnika - rozpoznanie rak mieszany jasnokomórkowy i endometrioidny trzonu macicy G2 pT3aN0 FIGO, stadium IIIA. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii i czeka mnie długie leczenie, w tym radioterapia. W tym ciężkim czasie motywacją jest dla mnie syn, rodzina i przyjaciele. To dla nich chciałabym jak najszybciej wrócić do zdrowia. Prywatne wizyty u specjalistów, dojazdy na badania, leki oraz odpowiednia dieta generują duże koszta. Po operacji nie mam możliwości powrotu do pracy. Będę wdzięczna za każdą nawet najdrobniejszą wpłatę. Zebrane środki przeznaczę na prywatne wizyty, dojazdy, leki, odżywki i rehabilitację po operacji. Dziękuję.

4 970 zł z 10 000 zł
49%
Paulina Talaga, Bledzianów

Pomóż mi pokonać raka piersi

Mam 38 lat, jestem żoną i matką trójki dzieci (Nikodem 19 lat, Julka 13 lat i Kacperek 7 lat). Zmagam się z rakiem piersi. Jestem pełna życia i energii, zawsze byłam aktywna i angażowałam się w życie swoich dzieci oraz lokalnej społeczności. Dowiedziałam się o diagnozie w lutym 2025 r. Po dalszych badaniach, biopsji oraz konsultacjach z onkologiem potwierdzono, że mam złosliwy nowotwór piersi HER2 dodatni w stadium III. Leczenie będzie opierać się na stosowaniu terapii celowanej, z wykorzystaniem leków anty-HER2. Na ten moment jest to jedyne wyjście, lek nie jest jednak refundowany i wszelkie koszty są po mojej stronie. Po konsultacji z panią onkolog konieczne jest przyjęcie 5-ciu dawek tego leku, każda dawka to koszt 10 tys. zł. Przede mną 4 dawki chemii czerwonej i 12 dawek chemii białej. Nigdy nie prosiłam o pomoc, to ja byłam tą siłaczką, która wszystko ogarnia i robi dla innych, ale teraz muszę poprosić Was Kochani o wsparcie dla mnie i dla mojej rodziny. Proszę o pomoc, abym miała możliwość walki w pełni, aby brak funduszy nie zabrał możliwości leczenia, nadziei, życia... Z całego serca bardzo dziękuję za każdą przekazaną złotówkę oraz za modlitwę za mnie i moją rodzinę.

4 917 zł z 10 000 zł
49%
Bożena Lewandowska, Łódź

Walka z nowotworem złośliwym jajnika

Witam serdecznie, mam na imię Bożena, mam 55 lat. Staram się zawsze uśmiechać, mimo wielu problemów, z którymi się borykam. Oto moja krótka historia: 20/11/2019 dowiedziałam się, że mam guza, był to guz torbielowaty o wymiarach 23 x 18 x 12 cm z jajowodem o długości 11 cm. Wewnątrz torbieli guz miał wymiar 11 x 10 x 7 cm. Lekarze podjęli natychmiastowe działania - operację miałam przeprowadzoną 5 dni po diagnozie. Obecnie biorę chemię co trzy tygodnie. Jedyny mój dochód wynosi 601 zł - jest to zasiłek chorobowy z ZUS-u. Jestem energiczną osobą, lecz pewnego dnia moje światełko zaczęło blednąć. Walczę z tą chorobą na miarę swoich możliwości i nie ukrywam, że jest mi bardzo ciężko. Zdiagnozowano u mnie również ciężką depresję, co stanowi problem z nawiązywaniem nowych kontaktów z ludźmi oraz niezdolność do pracy, co w tej chwili przekreśla możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy. Przed chorobą byłam osobą aktywną, lubiłam wyjeżdżać w góry i tam spędzać aktywnie czas. Niestety chemioterapia i dalsze leczenie oraz niektóre badania nie zawsze są refundowane przez NFZ, a ich koszty przekraczają moje możliwości. Proszę Was o pomoc w zebraniu środków na koszty związane z zakupem leków, dojazdów do szpitali i konsultacji, które pozwolą zdecydować o najlepszym dla mnie leczeniu. Mam nadzieję, że z Waszą pomocą mi się uda! Marzę, by było jeszcze jakieś jutro... Cieszyć się porami roku i otaczającym mnie światem. Jest przecież taki piękny! Proszę, pomóżcie mi spełnić moje marzenia - tak niewielkie, a tak wielkie zarazem... Dziękuję wszystkim z całego serca.

4 732 zł z 10 000 zł
47%
Goska Jarzyna, Szczesne

Zbiórka na pokrycie kosztów leków, badań, dojazdów oraz pozostałych związanych z procesem leczenia

2 lata temu moje życie przewróciło się do góry nogami. Usłyszałam diagnozę: rak esicy 4 stopnia z przerzutami do wątroby. Chemioterapie znoszę źle. Jestem na rencie w wysokości 1800 zł. Z tego trzeba zapłacić rachunki, kupić leki (same zastrzyki na zakrzepicę to koszt 980 zł plus inne zalecane leki-razem miesięcznie ok. 1200 zł), odbyć wizyty i badania częściowo prywatnie, a do tego dobrze się odżywiać, by mieć siły na zmagania z chorobą. Oszczędności zmalały w zastraszającym tempie, dlatego zwracam się do WAS, ludzi o dobrych sercach. Każda złotówka przybliży mnie do mojego celu - po prostu ŻYCIA, bo mam dla kogo i chcę jak najdłużej... W październiku ubiegłego roku wydarzyl sie CUD - zrobiono mi przeszczep wątroby! Doszły nowe leki i następne dojazdy na kontrole do transplantologa, ale jest szansa na nowe, zdrowe życie... Dziękuję!

2 539 zł z 8 000 zł
31%
Jarosław Jankowski, Kościan

Zbiórka na walkę z rakiem, leczenie

Witam, mam na imię Jarek. Mam 54 lata. Przez całe życie pracowałem, żeby utrzymać rodzinę. Mam żonę i niepełnosprawną córkę. Moje życie pierwszy raz rozsypało się, gdy 3 lata temu przeszedłem rozległy zawał serca. Przez długi czas nie byłem zdolny do wykonywania pracy. Byłem zawodowym kierowcą. Niestety nie mogłem wrócić do swojej pracy. 1,5 roku temu zatrudniłem się w betoniarni na niepełny etat, ale w obecnej chwili znów stan zdrowia nie pozwala mi na pracę. Od września zmagam się z ogromnym bólem pęcherza moczowego i okolicy. Utrudnia mi to normalne funkcjonowanie. Okazało się, że to złośliwy nowotwór pęcherza moczowego - rak urotelialny wysokozłośliwy HG T2 z naciekiem na mięśniówkę. Zarówno mój stan psychiczny, jak i rodziny bardzo podupadł. Zaproponowano mi leczenie obejmujące chemię, operację i znów chemię. Niestety w ostatniej chwili odmówiono mi chemioterapii ze względu na serce, które po zawale nadal nie domaga. W tej chwili czekam na operację usunięcia pęcherza moczowego. Moją pasją jest akwarystyka i mechanika. Lubię majsterkować. W tym momencie niestety muszę zrezygnować ze wszystkiego. Diagnoza bardzo obciążyła nas finansowo, środki na życie się kurczą... Bardzo proszę o pomoc. Zbieram na wizyty lekarskie, dojazdy do lekarza, leki i wszystkie rzeczy, które będą mi potrzebne do urostomii. Za wszystko z góry dziękuję.

14 463 zł z 20 000 zł
72%