Zbiórki

Jerzy Korybalski, Katowice

Jerzy

Mam 61 lat i w grudniu dowiedziałem się, że mam raka żołądka z przerzutami. Od tego czasu walczę z tą straszną chorobą dniami i nocami. Niestety, jak wiadomo, potrzeba dużych środków finansowych. Proszę o wsparcie!

2 780 zł z 10 000 zł
27%
Małgorzata Pęczak, Warszawa

Małgosia gwiżdże na raka

Małgosia, ma 48 lat i walczy z rakiem III stadium. Samotnie wychowuje ośmioletniego Kubusia. Najtrudniejsza jest dla niej myśl, że jej syn mógłby zostać bez mamy. Dlatego każdego dnia z całych sił walczy o życie i o przyszłość u boku swojego dziecka. Przeszła już bardzo ciężkie leczenie – chemioterapię i radioterapię. Mimo bólu i ogromnego zmęczenia długo starała się normalnie żyć, pracować i pomagać innym chorym, dodając im otuchy. Niestety nowotwór powrócił. Dziś Małgosia zmaga się ze wznową choroby oraz przerzutami do węzłów chłonnych i płuc. Choroba zabiera jej siły, ale nie odebrała nadziei i woli walki. Małgosia chce żyć. Chce wychować swojego syna i nie dopuścić do tego, by musiał dorastać bez mamy. Dziś Małgosia potrzebuje wsparcia finansowego, które pomoże kontynuować terapię, kupić niezbędne leki oraz pokryć koszty dojazdów do szpitala na kolejne cykle chemioterapii. Małgosia wierzy, że jeśli pokona raka, będzie mogła pomagać innym kobietom po leczeniu onkologicznym. Marzy, by nauczyć się makijażu permanentnego brwi i przywracać kobietom po chemioterapii poczucie normalności i pewność siebie. Każda wpłata to realna pomoc i szansa, by Małgosia mogła dalej walczyć o życie – dla siebie i dla swojego syna. Z całego serca dziękujemy za każdą podarowaną kwotę, dobre słowo i udostępnienie zbiórki.

700 zł z 30 000 zł
2%
MARZENA Makurat, ROZŁAZINO

Onkowalka

Jeszcze niedawno myślałam, że to tylko drobiazg. Wyczułam w piersi niewielki guzek. Zaniepokojona poszłam na prywatne badanie USG. Lekarz uspokoił mnie – w badaniu nie wykryto nic niepokojącego. Powinnam była odetchnąć z ulgą… ale nie potrafiłam. Guzek wciąż był wyczuwalny, a intuicja mówiła mi, że coś jest nie tak. Postanowiłam sprawdzić to jeszcze raz. Podczas kolejnej wizyty i ponownego badania USG usłyszałam diagnozę, która zatrzymała mój świat. Rak zapalny piersi. To jedna z najbardziej agresywnych odmian raka piersi. Od 8 listopada 2023 roku zaczęła się moja najtrudniejsza walka – walka o życie. 20 lutego 2024 roku rozpoczęłam wyniszczającą chemioterapię – cztery cykle tzw. czerwonej chemii (schemat AC). Następnie od 23 kwietnia 2024 roku przeszłam kolejne dwanaście cykli tzw. białej chemii (schemat PCL). Ostatnią dawkę chemii przyjęłam 23 lipca 2024 roku. Kolejnym etapem była operacja. 8 sierpnia 2024 roku przeszłam mastektomię – radykalną amputację piersi metodą Maddena. Potem przyszła radioterapia. Od 2 października do 23 października 2024 roku codziennie dojeżdżałam na napromieniania obejmujące klatkę piersiową i węzły chłonne. Każdy dzień leczenia był ogromnym wysiłkiem dla mojego organizmu, ale wierzyłam, że najgorsze już za mną. 8 stycznia 2026 roku przeszłam operację rekonstrukcji piersi. Zaczęłam powoli odzyskiwać nadzieję, że choroba została za mną. Niestety… rak nie odpuścił. Jeszcze we wrześniu 2025 roku tomografia komputerowa nie wykazała żadnych zmian onkologicznych. Jednak 6 marca 2026 roku, podczas kontrolnego badania USG jamy brzusznej, lekarz zauważył cztery zmiany w wątrobie. Jeszcze tego samego dnia zostałam pilnie skierowana na tomografię komputerową. Badanie potwierdziło najgorsze – przerzuty do wątroby oraz przerzut do żebra. Dziś moja walka trwa nadal! Codziennie przyjmuję leki onkologiczne. Otrzymuję także zastrzyki hormonalne co 3 tygodnie oraz dożylnie kwas zoledronowy. To leczenie, które ma zatrzymać chorobę i pozwolić mi żyć jak najdłużej. Jednak walka z rakiem to nie tylko leczenie, to także ciągłe wizyty w szpitalach oddalonych o około 50 kilometrów od mojego domu, często kilka razy w tygodniu. To setki kilometrów przejechanych na badania, konsultacje i kolejne etapy terapii. Nie mam innego wyjścia, walczę o środki niezbędne do dalszego i jak już wiem długotrwałego leczenia. Muszę powiedzieć to wprost. Choruję na raka zapalnego piersi (IBC – Inflammatory Breast Cancer) – jedną z najbardziej agresywnych form raka piersi. Ten typ nowotworu bardzo szybko daje przerzuty i wiąże się z dużo trudniejszym rokowaniem. Mam 44 lata. To moment życia, w którym człowiek chce jeszcze tak wiele przeżyć. Mam rodzinę, marzenia i plany na przyszłość. Jest jednak coś, co daje mi dziś szczególną siłę do walki. Już niedługo na świat przyjdzie mój pierwszy wnuk. Chcę go zobaczyć. Chcę go przytulić. Chcę być częścią jego życia. Chcę patrzeć, jak dorasta. Dlatego walczę każdego dnia – z całych sił. Zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każde wsparcie daje mi szansę na dalsze leczenie i nadzieję na kolejne dni, miesiące i lata z moją rodziną. Bo ja naprawdę chcę żyć.

2 200 zł z 50 000 zł
4%
Izabela Bielska-Kiesz, Gdańsk

To nie czas na umieranie! Uratuj naszą Mamę!

Cześć! To my – Blanka i Karol. Życie podobno jest bezcenne, a mimo to lekarze wycenili życie naszej mamy na 250 tysięcy złotych – tyle kosztuje immunoterapia, która ma uratować Izę! Codzienność jest okropnie niesprawiedliwa i czasem lubi nas przeczołgać, doświadczyć… 9 lat temu na raka zmarł nasz najlepszy przyjaciel – ukochany Dziadek. 6 lat temu na nowotwór zachorował tata – choroba była już w bardzo zaawansowanym stadium, sami lekarze uważają za cud to, że tata żyje i mimo śladów, które zostawił po sobie rak, funkcjonuje właściwie tak, jak przed przebyciem choroby. W styczniu tego roku usłyszeliśmy pierwszy raz, że choroba prawdopodobnie atakuje mamę. Wszystkie najczarniejsze myśli i strach wróciły ze zdwojoną siłą. „Dlaczego znowu my?”. Mimo że znaleźliśmy się w tej sytuacji już trzeci raz, to znowu od początku towarzyszyła nam nadzieja, że guz jest niewielki, niezłośliwy, że nie zdążył dać przerzutów… trzeci raz się pomyliliśmy. Szpital, badania, biopsja… Dziś znamy już naszego wroga – to rak potrójnie ujemny – najrzadszy typ nowotworu piersi. Dopiero uczymy się, co to wszystko znaczy, więc zatrzymajmy się na tym, że to wyjątkowo paskudny przeciwnik, dlatego prosimy Was o pomoc! Jak ma wyglądać leczenie mamy? Droga będzie bardzo długa –16 cykli chemioterapii (12 co tydzień, 4 co dwa tygodnie), operacja (prawdopodobnie z amputacją piersi; mama ma już przerzuty do węzłów chłonnych i w okolice obojczyków), radioterapia… a dalej? – dalej zobaczymy – to jeszcze bardzo długa walka. Cała kuracja musi być wspierana immunoterapią, która jest niezwykle kosztowna – mama potrzebuje leku co 3 tygodnie (8 razy przed operacją, 8 po operacji), jedna dawka kosztuje 15 tysięcy złotych. Lek, który ma uratować życie mamy, jest refundowany… ale (jak napisał lekarz) „ze względu na zaawansowanie choroby nie spełnia kryteriów leczenia w ramach programu lekowego” – dlatego musimy walczyć sami. Izunia - ukochana, wspaniała żona, mama, najlepsza przyjaciółka oraz nauczyciel i wychowawca z powołania (zawsze zaangażowana i przeżywająca sprawy swoich szkolnych "dzieci" (czasem bywaliśmy z Karolem zazdrośni:)), skupiona na sprawach innych, zbyt rzadko na sobie...). Ci, którzy ją znają, wiedzą, że nie da się nie kochać tak dobrego, pełnego ciepła i radości człowieka. To ona nauczyła mnie wdzięczności, wiary, nadziei i miłości, miłości, która się nie waha, ale skacze w ogień, dlatego postanowiłam stanąć na czele legionu, który wygra walkę o życie mamy. Dołączycie? To nie pora na umieranie! Uratuj naszą mamę! Blanka i Karol

74 455 zł z 250 000 zł
29%
Grzegorz Bartosz Rostkowski, WARSZAWA

Bartosz

W dniu 01.02.2025 r. został u mnie zdiagnozowany nowotwór mózgu (glejak 4. stopnia). Jestem z wykształcenia i zawodu historykiem i historia pozostaje również moją największą, choć niejedyną pasją, którą, mimo choroby, staram się realizować. Uwielbiam również grać na perkusji i do tego instrumentu pragnę powrócić, kiedy tylko pozwolą na to uwarunkowania zdrowotne. Zwracam się do Państwa z serdeczną prośbą o wsparcie finansowe na moje dalsze leczenie i rehabilitację.

75 zł z 50 000 zł
0%
Wioletta Kareta, Połaniec

Zbiórka na koszty związane z leczeniem glejaka

Mam 52 lata i choruję na glejaka. Jeszcze niedawno moje życie było zwyczajne: plany, codzienne obowiązki, nadzieja na spokojną przyszłość. Nigdy poważnie nie chorowałam. Diagnoza spadła nagle i wywróciła wszystko do góry nogami. Glejak to bardzo ciężka i podstępna choroba. Każdy dzień stał się walką o zdrowie, sprawność i kolejne jutro. Leczenie, badania, wizyty u specjalistów, dojazdy na terapię (420 km w jedną stronę) oraz leki wiążą się z ogromnymi kosztami, które przekraczają moje możliwości. Dlatego proszę o pomoc. Każda wpłata realnie wspiera moje dalsze leczenie i codzienne funkcjonowanie. To nie tylko wsparcie finansowe, to także znak, że nie jestem w tej walce sama. Chcę walczyć jak najdłużej. Chcę mieć szansę na leczenie, na spokojniejsze dni i nadzieję, że uda się zatrzymać chorobę, choć na chwilę. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, przekazanie 1,5% podatku i dobre słowo. Wasza pomoc ma dla mnie ogromne znaczenie.

22 737 zł z 50 000 zł
45%
Michael Zasulskyi, Gdańsk

Na mieszkanie podczas leczenia

Przez 10 lat pracowałem jako elektryk na budowach w Polsce. Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Rak zaatakował mnie niespodziewanie i został wykryty przypadkiem. Straciłem pracę i wkrótce stracę mieszkanie, które opłacił mój pracodawca. Będę musiał sam za nie zapłacić, ale nie mam na to środków. Dlatego ogłaszam tu zbiórkę dla rocznego wynajmu mieszkania podczas leczenia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańsk.

100 zł z 20 000 zł
0%
Urszula Czyżak, Gdynia

Ula ❤️

Od niespełna roku Ula walczy z chorobą nowotworową. Bardzo dzielnie, nieustępliwie, nie tracąc przy tym z pola widzenia własnych marzeń i planów. Bardzo liczymy na to, że środki ze zbiórki ułatwią jej codzienne funkcjonowanie, rehabilitację, przyspieszą diagnostykę i sfinansują część niezbędnego leczenia wraz z suplementacją.

7 620 zł z 30 000 zł
25%
Agnieszka Romaniak-Krawczyk, Warszawa

Drugi oddech po raku. Twoja pomoc ma wielką moc!

Zanim w 2025 usłyszałam diagnozę: nowotwór piersi HER2-dodatni z przerzutami wiodłam aktywne życie, podróże z dziećmi, wypady w ukochane góry, czy zabawa ze znajomymi. Byłam kobietą pełną planów, a nie pacjentką onkologiczną. Dzisiaj moją największą potrzebą jest po prostu… powrót do normalności. Chcę wierzyć, że choroba była tylko trudnym przystankiem, a nie końcem drogi, i że rak nie zdołał odebrać mi energii do życia. Zakończona chemia i operacja to dopiero początek drogi do zdrowia. Moim celem jest powrót do sprawności, pracy i pasji, które musiały zejść na dalszy plan. Nie chcę już być „pacjentem” – chcę znów być po prostu człowiekiem, który cieszy się każdą chwilą. Twoje wsparcie przy rozliczeniu podatku pomoże mi sfinansować rehabilitację, dodatkowe operacje niefinansowane z NFZ, niezbędne leczenie pochorobowe. Pomoże mi wrócić do formy i pokazać, że po raku życie smakuje jeszcze lepiej!

1 900 zł z 50 000 zł
3%
Valeryia Artsiomenka, Wrocław

Valeryia - rak jelita grubego

W sierpniu 2025, w wieku 30 lat, podczas wyjazdu do Bułgarii z rodziną nagle bardzo się rozchorowałam – pojawiło się silne wzdęcie brzucha i złe samopoczucie. Zmuszeni byliśmy zwrócić się do miejscowych lekarzy, głównie prywatnie, wydając ponad 1000 euro. Tam zdiagnozowano u mnie wodobrzusze oraz raka jajnika. Z powodu nagłego pogorszenia stanu zdrowia musiałam pilnie przerwać wyjazd, kupić nowe bilety lotnicze i wrócić do Polski. W kraju przeszłam operację usunięcia jednego jajnika oraz szczegółową diagnostykę. Okazało się wtedy, że pierwotnym źródłem choroby był rak jelita grubego, który niestety dał przerzuty do wątroby i otrzewnej, a także doprowadził do zmian nowotworowych w jajnikach. Po pierwszej operacji przeszłam około sześciu cykli chemioterapii. Niestety leczenie musiało zostać przerwane z powodu poważnych problemów z odżywianiem i utraty sił. W lutym przeszłam kolejną operację z powodu niedrożności jelit. Usunięto znaczną część jelita cienkiego oraz kilka guzów, które uniemożliwiały normalne przyjmowanie pokarmów. Wyłoniono również stomię. Obecnie moim najważniejszym celem jest powrót do normalnego odżywiania, odzyskanie sił i przybranie na wadze, aby móc ponownie rozpocząć chemioterapię i walczyć o jak najdłuższe życie. Będę ogromnie wdzięczna za każdą formę wsparcia i pomoc. Każda wpłata i każde udostępnienie ma dla mnie wielkie znaczenie. Dziękuję z całego serca.

13 530 zł z 80 000 zł
16%
Bartłomiej Głowacki, Grebocice

Pomoc dla Bartka

Przekaż 1,5% podatku dla Bartłomieja Głowackiego – pomóż mu zawalczyć o zdrowie i przyszłość Bartłomiej Głowacki ma dopiero 20 lat (urodziny obchodzi w marcu). To wiek marzeń, planów i pierwszych poważnych kroków w dorosłość. Niestety jego życie zostało nagle zatrzymane przez ostrą białaczkę limfoblastyczną – chorobę, która wymaga długiego i wyczerpującego leczenia. Bartek to zwyczajny, ambitny chłopak z wielkimi planami. Nie udało mu się podejść do matury, ale bardzo chce ją napisać i kontynuować naukę. Marzy o tym, by wrócić do normalności – do codzienności, którą wielu z nas uważa za oczywistą. W wolnym czasie uwielbia grać w gry komputerowe, interesuje się esportem, czyta książki fantasy i ćwiczy na swojej domowej siłowni. Aktywność i rozwijanie pasji dawały mu radość oraz motywację. Dziś jego największą walką jest walka o zdrowie. Leczenie białaczki to długi proces, który wiąże się z ogromnym obciążeniem fizycznym, psychicznym i finansowym. Środki z 1,5% podatku przekazane za pośrednictwem fundacji pomogą w pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji, leków oraz dojazdów do specjalistów. Twój 1,5% nic nie kosztuje, a dla Bartka może oznaczać realną szansę na powrót do zdrowia, napisanie matury i realizację marzeń. Pomóż mu wygrać najważniejszą grę – walkę o życie i przyszłość

3 045 zł z 20 000 zł
15%
Aneta Harczuk, Lublin

Aneta - rak jajnika

W kwietniu 2025 roku, w wieku 34 lat, w trakcie podróży po Nowej Zelandii, został u mnie zdiagnozowany rak jajnika w IV stadium. Musiałam natychmiast wracać do Polski, aby rozpocząć leczenie. Ze względu na fakt, iż ubezpieczyciel nie uznał roszczenia, twierdząc, iż objawy musiały wystąpić przed rozpoczęciem ochrony, musiałam sama zapłacić za wszystkie kosztowne badania za granicą oraz za natychmiastowy lot powrotny. W ten sposób straciłam ponad 15 tys. złotych. Z zawodu jestem fizjoterapeutką, a że jest to praca fizyczna, nie jestem w stanie pracować w trakcie leczenia. Ze względu na fakt, iż w latach 2023-2024 pracowałam za granicą, ZUS nadal nie ustosunkował się do mojego wniosku o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Dlatego też od maja 2025 roku jestem pozbawiona jakichkolwiek środków do życia. Na ten moment żyję z oszczędności, ale te niestety niedługo wygasną. Dlatego też zwracam się o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia w postaci 1,5% procenta podatku. Będę bardzo wdzięczna. Dziękuję!

2 200 zł z 25 000 zł
8%