Zbiórki

Justyna Kamińska, Gorlice

Nowotwór złośliwy mózgu - płat czołowy

Nie poddaje się😉Walczę💪Nazywam się Justyna, mam 39 lat i jestem mamą dwóch wspaniałych córeczek, które są moją największą motywacją do walki z chorobą.W lutym 2025 roku moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Pewnej nocy dostałam ataku padaczki, a przeprowadzone badania wykazały guz mózgu – gwiaździaka II stopnia złośliwości. Pod koniec kwietnia tego samego roku przeszłam operację, podczas której guz został całkowicie usunięty. Po operacji przeszłam przez trudny okres rekonwalescencji, zmagając się z afazją i innymi powikłaniami. Z determinacją i wsparciem bliskich udało mi się wrócić do siebie. Wierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Niestety, podczas drugiej kontroli w październiku usłyszałam diagnozę, która znów przewróciła mój świat do góry nogami – wznowa. Kolejne badania zakwalifikowały mnie do następnej operacji, która jest zaplanowana na luty tego roku. Mimo kolejnych wyzwań nie poddaję się. Każdego dnia budzę się dla moich córeczek i walczę o każdy wspólny dzień z nimi. Wierzę, że uda mi się pokonać chorobę. Istnieje możliwość, że będę mogła uzyskać dostęp do nowoczesnego leku, który może spowolnić rozwój komórek rakowych, jednak wiąże się to z dodatkowymi kosztami, których niestety nie jestem w stanie pokryć samodzielnie.Zwracam się z pokorną prośbą o wsparcie finansowe na dalsze leczenie i terapie. Każda pomoc, nawet najmniejsza, przybliża mnie do szansy na zdrowie i życie z moimi dziećmi.Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia.Justyna

18 940 zł z 50 000 zł
37%
Anna Nowak, Katowice

Zbiórka na nierefundowane leczenie

Dzień dobry, Mam na imię Anna i mam 46 lat. Od 2022 roku choruję na raka żołądka. Przeszłam całkowitą resekcję żołądka. Udało się zatrzymać chorobę w 2024 roku, jednak niestety doszło do nawrotu. Lek, który powstrzymywał chorobę, nie jest refundowany. Obecnie miesięczne leczenie kosztuje 35 000 zł, co stanowi bardzo wysoki wydatek. Z góry dziękuję za wsparcie!

0 zł z 840 000 zł
0%
Beata Bednarek, Warszawa

Mam dla kogo żyć, pomóż mi wygrać z rakiem.

Nazywam się Beata. Jestem mamą wspaniałej jedenastolatki, dla której każdego dnia walczę o zdrowie i życie. W marcu ubiegłego roku zdiagnozowano u mnie raka w zaawansowanym stadium. Mam aż dwa nowotwory: raka macicy i raka szyjki macicy. Choroba odebrała mi możliwość pracy i codziennego funkcjonowania, a teraz każda chwila jest walką o przyszłość moją i mojej córki. Leczenie, które daje mi nadzieję na powrót do zdrowia, jest bardzo kosztowne. Potrzebuję środków na leki, terapię, dojazdy do szpitala, środki higieny osobistej. Proszę o każdą pomoc, aby móc być przy moim dziecku, patrzeć, jak dorasta, i przeżywać z nią kolejne lata. Dziękuję za wsparcie, każde dobre słowo i każdą wpłatę.

150 zł z 15 000 zł
1%
Jolanta Wysoczańska, Świebodzice

Wsparcie w kontynuacji leczenia onkologicznego

Cześć, nazywam się Jola i w tym roku kończę 50 lat. Zawsze troszczyłam się o innych bardziej niż o siebie. Mam ogromną słabość do zwierząt. Od lat, wspólnie z moimi bliskimi, pomagam bezdomnym kotom - dokarmiam je, leczę i szukam im domów. Mam również trzy ukochane koty i psa, które każdego dnia przynoszą mi radość i spokój. Dziś to ja potrzebuję pomocy. Od 2024 roku choruję na nowotwór jelita grubego. Mam wyłonioną ileostomię, przeszłam chemioterapię i dwie operacje. Chciałam rozpocząć nowy rok z nadzieją, jednak los chciał inaczej - dowiedziałam się o kolejnych przerzutach. Dalsze leczenie stoi pod znakiem zapytania, a każdy dzień przynosi mi lęk i strach o przyszłość. Bardzo boję się przyszłości, ale jeszcze bardziej chcę żyć. Mam dla kogo. Mam 4-letnią wnuczkę, z którą chcę spędzać czas, patrzeć jak rośnie, pokazywać jej świat i uczyć wrażliwości na zwierzęta. Chciałabym być dla niej babcią jak najdłużej i mieć siłę, by cieszyć się wspólnymi chwilami. Zebrane środki przeznaczę na leczenie, konsultacje specjalistyczne, leki, badania, środki stomijne i wszystko, co pozwoli mi jak najlepiej funkcjonować w tej chorobie. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i dobre słowo.

180 zł z 30 000 zł
0%
Renata Woroch, Wielka Wieś

Konieczne leczenie celowane

Renata od 2021 roku mierzy się z hormonozależnym rakiem piersi. Po przebytej mastektomii i chemioterapii wszystko wskazywało na stabilizację. Z czasem pojawiły się bóle kręgosłupa, a dalsza diagnostyka wykazała nowe zmiany w kręgosłupie oraz wątrobie. Obecnie konieczne jest przeprowadzenie specjalistycznych badań genetycznych, które pozwolą na dokładną ocenę sytuacji i wdrożenie leczenia celowanego. To realna szansa na zahamowanie choroby i poprawę jakości życia, jednak czas ma tu kluczowe znaczenie. Zarówno koszty badań, wizyt lekarskich, jak i samego leczenia są bardzo wysokie i przekraczają możliwości finansowe Renaty i jej bliskich. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie — każda wpłata przybliża do szybkiego rozpoczęcia leczenia i daje nadzieję na kolejny krok naprzód.

10 055 zł z 100 000 zł
10%
Mariola Kończak, Radom

Zbiórka na operację i rehabilitację raka piersi

Dzień dobry, mam na imię Mariola. Jestem pozytywną, energiczną osobą. Pracuję zawodowo jako masażystka, pomagam ludziom poprzez terapię manualną. Wychowuję sama dwóch synów, bo mój mąż nie żyje. Od kilku miesięcy zmagam się z rakiem piersi, wcześnie wykrytym wskutek urazu. Przede mną długie leczenie: chemioterapia, radioterapia, następnie operacja i długotrwała rehabilitacja. Wszystko to uniemożliwi mi przez dłuższy czas wykonywanie mojej pracy. Przeżyłam prawie pół wieku i pragnę żyć dalej. Pozytywne zakończenie leczenia jest dla mnie i dla moich bliskich najważniejsze. Moim marzeniem jest wyzdrowieć i dalej pomagać innym. Wierzę, że dobro wraca. Proszę o wsparcie i dziękuję z całego serca.

3 704 zł z 80 000 zł
4%
Tomasz Krzyzowski, Katowice

Chcę żyć - rak prostaty

Dzień dobry, nazywam się Tomek i mam 65 lat. Diagnoza raka prostaty w 2023 roku była dla mnie ogromnym wstrząsem psychicznym. Zwracam się z prośbą o pomoc w leczeniu metodami, które nie są refundowane. Mam dwie córki, pięciu wnuków i jedną prawnuczkę. Moja żona, dzieci i wnuki bardzo mnie wspierają. Mam nadzieję, że Państwa pomoc pomoże mi w wyzdrowieniu. Jestem po operacji i siedmiu tygodniach radioterapii onkologicznej. Choruję na przewlekłą niewydolność nerek IV stopnia oraz jestem po zawale z wstrząsem kardiogennym. Przed diagnozą nowotworową chętnie spędzałem czas z rodziną i podróżowałem. Marzę o tym, by życie podarowało mi jeszcze trochę czasu, abym mógł patrzeć, jak kolejne wnuki wchodzą w dorosłość. Pozdrawiam serdecznie,Tomek

0 zł z 70 000 zł
0%
SYLWIA KAROLINA TRZCIŃSKA, PIŁA

Pomóż w walce z nowotworem

Dzień Dobry Państwu, nazywam się Sylwia Trzcińska. Zachorowałam na nowotwór krwi – nadpłytkowość samoistną. Obecnie czekam na biopsję szpiku kostnego. Ten cały okres jest dla mnie bardzo ciężki. Pojawiają się złość i łzy, a codziennie towarzyszą mi myśli o tym, jak wszystko się potoczy. Dlatego postanowiłam zgłosić się do Państwa o pomoc. Nie proszę o wiele, a jeśli proszę, to uczciwie. Wiem, że osoby, które chcą pomóc, muszą zobaczyć, komu pomagają. Jestem osobą uczciwą i po wielu trudnych przejściach 💔 Moja sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ nie posiadamy własnego mieszkania. Od lat wynajmujemy lokum i wielokrotnie, bezskutecznie, prosiliśmy miasto o mieszkanie – za każdym razem otrzymywaliśmy odmowę. Dodatkowo doszła tak poważna diagnoza… Na początku chorobę było trudno wykryć, ponieważ bardzo źle się czułam. Udałam się do lekarza, który skierował mnie na badania krwi. Wyniki wykazały znacznie podwyższoną liczbę płytek krwi. Następnie trafiłam do hematologa, który postawił diagnozę: nadpłytkowość samoistna, inaczej nazywana trombocytozą. Każdego dnia czuję się źle: mam zimne ręce i nogi, osłabienie, nocne poty. Nie umiem sobie z tym poradzić, ale wierzę, że będzie dobrze 😟 Zebrane środki będą przeznaczone na: wydatki związane z leczeniem - wizyty u lekarza (na NFZ są bardzo długie terminy) i leki. Jestem osobą niepełnosprawną. Choruję na nadciśnienie, choroby tarczycy, astmę oraz stany lękowo-depresyjne, z którymi walczę od lat. Proszę o każdy grosz 🙏 😟 Będę wszystko dokumentować. Z całego serca dziękuję ♥️

0 zł z 5 000 zł
0%
Jarosław Jankowski, Kościan

Zbiórka na walkę z rakiem, leczenie

Witam, mam na imię Jarek. Mam 54 lata. Przez całe życie pracowałem, żeby utrzymać rodzinę. Mam żonę i niepełnosprawną córkę. Moje życie pierwszy raz rozsypało się, gdy 3 lata temu przeszedłem rozległy zawał serca. Przez długi czas nie byłem zdolny do wykonywania pracy. Byłem zawodowym kierowcą. Niestety nie mogłem wrócić do swojej pracy. 1,5 roku temu zatrudniłem się w betoniarni na niepełny etat, ale w obecnej chwili znów stan zdrowia nie pozwala mi na pracę. Od września zmagam się z ogromnym bólem pęcherza moczowego i okolicy. Utrudnia mi to normalne funkcjonowanie. Okazało się, że to złośliwy nowotwór pęcherza moczowego - rak urotelialny wysokozłośliwy HG T2 z naciekiem na mięśniówkę. Zarówno mój stan psychiczny, jak i rodziny bardzo podupadł. Zaproponowano mi leczenie obejmujące chemię, operację i znów chemię. Niestety w ostatniej chwili odmówiono mi chemioterapii ze względu na serce, które po zawale nadal nie domaga. W tej chwili czekam na operację usunięcia pęcherza moczowego. Moją pasją jest akwarystyka i mechanika. Lubię majsterkować. W tym momencie niestety muszę zrezygnować ze wszystkiego. Diagnoza bardzo obciążyła nas finansowo, środki na życie się kurczą... Bardzo proszę o pomoc. Zbieram na wizyty lekarskie, dojazdy do lekarza, leki i wszystkie rzeczy, które będą mi potrzebne do urostomii. Za wszystko z góry dziękuję.

740 zł z 20 000 zł
3%
Vladyslav Levandovskyi, Grodzisk Mazowiecki

Vladyslav vs agresywny glejak G4

Moja historia: od spełnienia marzeń do walki o każdy dzień Nazywam się Vladyslav Levandovskyi. Od blisko 5 lat mieszkam i pracuję w Polsce. Przez długi czas byłem operatorem wózka wysokiego składowania (Retrac) w centrum logistycznym Raben. Jednak w głębi duszy zawsze marzyłem o czymś innym - o niesieniu ulgi innym ludziom. Moim celem był profesjonalny masaż. W maju 2025 roku to marzenie się spełniło. Ukończyłem kursy, zacząłem praktykę i poczułem, że jestem na właściwym miejscu. Widok pacjentów, którzy wychodzili z mojego gabinetu bez bólu, dawał mi ogromną siłę. Kolejnym wielkim krokiem miała być stabilizacja rodzinna - wraz z moją ukochaną Iryną zaplanowaliśmy ślub na 31 grudnia 2025 roku. Niestety, los napisał inny, okrutny scenariusz... Dzień, który zmienił wszystko W listopadzie 2025 roku, podczas pracy, nagle straciłem panowanie nad ciałem. To był mój pierwszy w życiu napad padaczkowy. Wieczorem tego samego dnia sytuacja się powtórzyła. Trafiłem na SOR. Diagnoza zwaliła nas z nóg: guz w prawym płacie czołowym o wymiarach 31x26x35 mm z ogromnym obrzękiem mózgu. 4 grudnia przeszedłem skomplikowaną operację. Guz znajdował się tuż przy korze motorycznej, odpowiedzialnej za ruchy mojej lewej ręki. Niestety, po operacji wystąpił niedowład - ręka, która miała masować i pomagać innym, stała się niesprawna. Wyrok: Glejak G4, Ki-67 ponad 80%... 15 stycznia 2026 roku otrzymaliśmy ostateczny wynik histopatologii. To najgorszy z możliwych wariantów: Glejak o wysokim stopniu złośliwości (WHO Grade G4). Wskaźnik Ki-67 wynosi ponad 80%. Oznacza to, że komórki nowotworowe dzielą się w zastraszającym tempie. To agresywny przeciwnik, który nie daje nam czasu na zastanowienie. Walka o czas, którego nie mam Standardowe leczenie (radioterapia i chemioterapia) daje mi statystycznie tylko 1-2 lata życia. To za mało! Chcę walczyć o więcej. Moją nadzieją jest immunoterapia w Niemczech oraz terapia OPTUNE (TTFields). Niestety, koszt OPTUNE (TTFields) to około 120 000 zł miesięcznie. Rok takiego leczenia to ponad milion złotych. To kwota, której sam nigdy nie zgromadzę, ale która jest ceną za moją przyszłość. Każda zebrana złotówka daje mi szansę na skorzystanie z tych nowoczesnych metod. Miłość silniejsza niż rak Mimo diagnozy, nie poddaliśmy się. 31 grudnia 2025 roku, tak jak planowaliśmy, wzięliśmy ślub. Zamiast hucznego wesela, które miało odbyć się 10 stycznia, mamy przed sobą najtrudniejszą bitwę - o moje życie. Obiecałem jej "na zawsze", a teraz muszę zrobić wszystko, by to "zawsze" nie skończyło się za rok. Zawsze starałem się być wsparciem dla innych. Dziś to ja muszę prosić o pomoc. Środki zebrane na tej zbiórce zostaną przeznaczone na: Leczenie onkologiczne, suplementację i terapie wspomagające, które nie zawsze są refundowane Terapię OPTUNE i leczenie za granicą Kosztowną rehabilitację neurologiczną, abym mógł odzyskać władzę w lewej ręce Bieżące koszty związane z walką z chorobą, która wykluczyła mnie z pracy zawodowej. Każda złotówka, każde udostępnienie to dla mnie szansa na to, bym mógł jeszcze kiedyś wrócić do masażu i cieszyć się życiem u boku mojej żony. Dziękuję z całego serca za każde wsparcie. Nie poddaję się!

0 zł z 250 000 zł
0%
Olga Iaroshchuk, Pruszków

Na pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji

Witam, mam na imię Olga. Mam 34 lata. Jestem mamą pięcioletniego synka. Jeszcze niedawno moje życie toczyło się normalnym rytmem mamy: dom, przedszkole, podróże, treningi sportowe i plany na przyszłość. Wszystko zmieniło się w jednej chwili. Usłyszałam diagnozę, której nikt nie chce usłyszeć: rak piersi – luminalny typu B (HER2+) z przerzutami do węzłów pachowych. Choroba przyszła nagle, bez ostrzeżenia. Badania, niekończące się oczekiwanie na wyniki, strach… i jedno, najważniejsze pytanie: czy będę mogła patrzeć, jak mój syn dorasta? Rak jest agresywny i wymaga intensywnego leczenia: chemioterapii, operacji (radykalnej mastektomii), radioterapii oraz hormonoterapii przez kolejne pięć lat, a także rehabilitacji. To walka nie tylko fizyczna, ale również psychiczna i finansowa. Choć samo leczenie jest refundowane, znaczna część dodatkowych kosztów spada na moją rodzinę: leki, specjalistyczna żywność medyczna, dojazdy na leczenie, rehabilitacja oraz zakup protezy i peruki. Część tej drogi mam już za sobą, jednak wciąż walczę i robię wszystko, by móc iść dalej - krok po kroku. Bardzo dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie oraz słowa wsparcia. Dają mi one nadzieję i siłę, by nie poddawać się i iść dalej.

0 zł z 10 000 zł
0%
Marta Ryba, Sosnowiec

Zbiórka na koszty leczenia, dojazdy, dodatkowe badania

Mam na imię Marta, jestem od jakiegoś czasu na emeryturze, mam 63 lata i do niedawna byłam w miarę zdrowa. Cieszyłam się wolnym czasem, często odwiedzając wnuczkę w Irlandii. W tamtym roku wykryłam dużą, bolesną zmianę w lewej piersi. W sierpniu 2025 otrzymałam diagnozę raka piersi trójujemnego 3 stopnia. Dość szybko rozpoczęłam leczenie onkologiczne. Zostałam zakwalifikowana na intensywny cykl chemioterapii dwoma preparatami oraz immunoterapię. Niestety już w listopadzie musiałam przerwać zaplanowane leczenie z powodu powikłań po immunoterapii. Bardzo silna reakcja autoimmunologiczna spowodowała, że spędziłam jakiś czas w szpitalu i dalej zmagam się z poważnymi skutkami ubocznymi, które bardzo utrudniają samodzielne funkcjonowanie. W związku ze swoim stanem zdrowia mam przyznany znaczny stopień niepełnosprawności z niezdolnością do samodzielnej egzystencji. Moja jedyna córka jest niepełnosprawna i na stałe mieszka w Irlandii z mężem i dwuletnią córeczką. Od czasu diagnozy przyjeżdża regularnie do Polski starając się pomagać jak może, jednak wiąże się to z ogromnymi kosztami i byciem z dala od swojej rodziny. Planowanie przyjazdów do Polski pomiędzy jej własnymi wizytami w szpitalu oraz opieką nad dzieckiem jest bardzo męczące zarówno fizycznie jak i finansowo. Ja jestem wiele lat po rozwodzie i na stałe mieszkam sama. Niedawno miałam operację całkowitego usunięcia piersi lewej i niedługo mam konsultację onkologiczną celem zakwalifikowania do dalszej chemioterapii. Mam nadzieję, że dodatkowe pieniądze ze zbiórki pozwolą pokryć wydatki na przejazdy, dodatkowe badania, konsultacje, terapie i leki.

0 zł z 10 000 zł
0%