Zbiórki

Agnieszka Krajewska, Recz

Pomoc w leczeniu raka piersi i rehabilitacji dla Agnieszki

Mam na imię Agnieszka. Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci - Bartuś, 12 lat i Maja, 9 lat. To oni są całym moim światem i powodem, dla którego walczę każdego dnia, mimo strachu, bólu i wycieńczenia. Moje życie zatrzymało się w chwili, gdy usłyszałam diagnozę: rak piersi G3. To słowa, których nigdy nie zapomnę. Choroba wyrwała mi grunt spod nóg. Odbiera spokój, stabilność i poczucie bezpieczeństwa… a najbardziej - przyszłość, którą sobie wyobrażałam. Dziś boję się, czy zobaczę, jak moje dzieci dorastają.Czy będę przy Bartusiu, gdy stanie się młodym, dorosłym mężczyzną.Czy zobaczę Maję, moją małą dziewczynkę w białej sukience podczas Komunii.Czy będę mogła trzymać ją za rękę, kiedy nadejdzie ten jej najważniejszy dzień.Czy dane mi będzie widzieć ich uśmiechy, ich marzenia, ich dorosłe życie. Rak to nie tylko choroba. To codzienna walka o każdy oddech, każdy krok, każdy kolejny dzień mamy. Walczę dla Bartusia. Walczę dla Mai. Walczę, bo oni mnie potrzebują. Leczenie jest bardzo ciężkie - chemia AC, leki, badania, dojazdy do szpitala, specjalistyczne konsultacje. To wszystko kosztuje ogromne pieniądze, których sama nie jestem w stanie udźwignąć. Choroba zabrała mi zdrowie… A teraz zabiera też stabilność finansową. Dlatego proszę o wsparcie. Każda złotówka to dla mnie szansa na życie. Każda pomoc to nadzieja, że uda mi się zatrzymać światło, które gaszę strachem, a które pali się we mnie dzięki moim dzieciom. Chcę żyć. Chcę doczekać najważniejszych chwil moich dzieci. Chcę wygrać tę walkę. Dziękuję za każdą pomoc, każde udostępnienie, każde dobre słowo. 🌹❤️🫶 To dla mnie więcej, niż mogę wyrazić.

7 100 zł z 10 000 zł
71%
Marta Hewelt-Polak, Kościerzyna

Droga powrotu do zdrowia

W lutym 2025 r. usłyszałam diagnozę raka piersi. Największy strach wzbudził rodzaj tego raka - potrójnie ujemny. To nowotwór, który szybko rośnie, często daje przerzuty i ma ograniczone możliwości leczenia.W jednej chwili zniknęła pewność jutra, a pojawiła się walka o życie. Od marca do sierpnia 2025 roku przeszłam przez chemioterapię - 16 wlewów. To były miesiące bólu, osłabienia i lęku. Po drodze trafiłam do szpitala z powodu komplikacji, konieczne były przetaczania składników krwi, a każdy kolejny tydzień był próbą przetrwania. W sierpniu przeszłam mastektomię prawej piersi z jednoczesną rekonstrukcją. Operacja niosła strach, ale chwilę później pojawiła się pierwsza iskra nadziei: w usuniętym gruczole i węzłach chłonnych nie znaleziono komórek rakowych. Niestety, przy potrójnie ujemnym raku nadzieja musi iść w parze z czujnością. Ze względu na agresywność choroby lekarze zdecydowali o konieczności radioterapii, by zwiększyć szansę na to, że rak już nigdy nie wróci. Dlaczego proszę o pomoc? Choć zakończyłam główne leczenie, to moja walka wcale się nie skończyła. Aby utrzymać uzyskane efekty i zmniejszyć ryzyko nawrotu, muszę przejść dalsze etapy terapii wspomagających oraz być pod regularną opieką specjalistyczną. Zbieram środki na: ✨ zaawansowaną rehabilitację po przebytym leczeniu (fizyczną i limfologiczną),✨ terapię uzupełniającą wzmacniającą organizm po chemii i radioterapii,✨ płatne konsultacje i badania kontrolne, których częstotliwość przy tym typie raka jest bardzo wysoka,✨ leczenie wspierające odporność,✨ oraz na możliwość skorzystania z terapii nierefundowanych, które zwiększają szanse na utrzymanie remisji. Chciałabym po prostu wrócić do życia — do normalności, do aktywności.

3 966 zł z 10 000 zł
39%
Martyna Freda, Gdańsk

Chcę żyć! Pomóż mi wygrać z najbardziej agresywnym rakiem piersi

Jeszcze niedawno żyłam jak większość z nas — praca, obowiązki, plany i marzenia odkładane „na później”. Wszystko zmieniło się w jednej chwili. Diagnoza przyszła nagle i brutalnie odebrała mi poczucie bezpieczeństwa. Nagle „później” przestało istnieć, a jedyne, o czym myślę, to przyszłość, którą tak bardzo chcę jeszcze mieć… Na początku września 2025 roku usłyszałam diagnozę: potrójnie ujemny rak piersi. Dodatkowe badania wykazały przerzuty do węzłów chłonnych zaobojczykowych i zamostkowych. Potrójnie ujemny rak piersi (TNBC) to jeden z najbardziej agresywnych i trudnych w leczeniu nowotworów piersi. Komórki nowotworowe nie posiadają trzech receptorów, które zwykle umożliwiają stosowanie terapii hormonalnych lub celowanych. Oznacza to, że TNBC rozwija się szybciej, częściej daje przerzuty i wymaga natychmiastowego, bardzo intensywnego leczenia. Standardem jest połączenie chemioterapii z immunoterapią — właśnie ta kombinacja zwiększa szansę na zatrzymanie choroby i dłuższe przeżycie. Dlaczego immunoterapia jest tak ważna? Immunoterapia to nowoczesna metoda, która pobudza własny układ odpornościowy, aby rozpoznawał i niszczył komórki nowotworowe. W TNBC, gdzie możliwości leczenia są ograniczone, immunoterapia realnie zwiększa szansę na kontrolę choroby i zahamowanie jej agresywnego postępu. Niestety — mimo że jest to terapia zalecana - w mojej sytuacji nie jest refundowana przy tak zaawansowanym stadium choroby. Koszt jednego wlewu (2 ampułki) to aktualnie 13 875,12 zł. Pełny roczny cykl to 17 wlewów, czyli około 225 000 zł. Walczę o życie, o normalność, o wszystkie plany i marzenia, które choroba zatrzymała. O ludzi, których kocham i których nie chcę zostawiać. Całość kosztu terapii przewyższa nasze aktualne możliwości finansowe, dlatego proszę o pomoc.Każda, nawet najmniejsza wpłata daje mi szansę na pokrycie kosztów immunoterapii i leczenia oraz nadzieję i poczucie, że nie jestem sama w tej najtrudniejszej walce mojego życia. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, dobre słowo czy modlitwę.❤️

96 588 zł z 100 000 zł
96%
Monika Kędzierska, Toruń

Pomoc dla Moniki Kędzierskiej

Cześć, jeżeli tu jesteś, to znaczy, że jesteś dobrym człowiekiem, dziękuję Ci za każdy datek i pomoc w zbiórce na walkę z glejakiem. Jestem Monika i mam 28 lat. Jestem matką 2-latka Robercika i 2-miesięcznej Helenki. Do pewnego czasu z mężem prowadziliśmy normalne życie - kochająca się rodzina, bez żadnych zmartwień. Parę tygodni temu moje życie przewróciło się do góry nogami. Stawałam się coraz słabsza, zaczęłam mieć silne zawroty głowy. Po wizycie u lekarza usłyszałam, że to normalne po urodzeniu dziecka. Coś mi jednak nie dawało spokoju. Po udaniu się na SOR i wykonaniu TK głowy lekarz stwierdził zmiany w mózgu. Zostałam od razu przyjęta na oddział neurologii w Toruniu, gdzie dowiedziałam się o guzie w płacie czołowo-skroniowym. Po wykonanym rezonansie głowy potwierdziło się najgorsze - złośliwy guz mózgu. Bardzo szybko zostałam przyjęta na oddział neurochirurgii w 10 Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy, gdzie dzięki ogromnemu profesjonalizmowi oraz bogatej wiedzy i doświadczeniu tamtejszego kierownika kliniki guz został w całości usunięty. Po tygodniu przyszły wstępne wyniki histopatologiczne guza - glejak III lub IV stadium. Oczekujemy na wyniki badań molekularnych, które określą dokładnie rodzaj glejaka oraz celowaną terapię. Aktualnie czekam na chemię i radioterapię - to standard leczenia glejaków o wysokim stopniu złośliwości. To jednak za mało. Dostępne są inne metody, które dają ogromną nadzieję. Ich koszt jest jednak ogromny, a nas samych na to nie stać. Zastosowanie chemii i radioterapii nie zatrzyma glejaka, dlatego chcemy podjąć dodatkowe leczenie. Poniżej kilka przykładowych nowoczesnych metod walki z glejakiem o wysokim stadium: - Immunoterapia– koszt ok. 450 000 zł - TTFields (Tumor Treating Fields) – metoda wykorzystująca zmienne pola elektromagnetyczne, koszt ok. 120 000 zł miesięcznie. Całkowity koszt leczenia może osiągnąć nawet 3 000 000 zł - Nano-Therm (hipertermia magnetyczna, Lublin) – koszt 30–40 tys. euro jedna sesja - Terapia borowo-neutronowa – metoda, która jest wciąż w trakcie badań klinicznych, a jej koszt może sięgać nawet 60 000 USD jedna sesja - Terapia protonowa – to rodzaj radioterapii, w której do naświetlania komórek nowotworowych wykorzystywana jest wiązka protonów. Ta nowoczesna metoda leczenia raka jest wyjątkowo skuteczna, nie daje też praktycznie powikłań, obecnych przy klasycznej radioterapii. Koszt około 100 000 zł. Zależy nam na tym, aby wyjść z tej choroby - wiem, że niektórym się to udaje. Nie tracimy nadziei, wierzymy, że wspólnymi siłami uda nam się wygrać tę nierówną walkę z tak trudnym przeciwnikiem. Musimy to zrobić, ale bez Waszej pomocy może się to okazać niemożliwe. Prosimy o wsparcie.

97 572 zł z 3 000 000 zł
3%
Monika Płatników, Szydłowo

Pomoc w leczeniu i powrocie do zdrowia

Nigdy nie sądziłam, że będę zakładać taką zbiórkę, a jednak „pyk” - i jestem w tym. Pisanie o chorobie, bólu, proszenie o pomoc wydaje się przyznaniem do słabości, do bezsilności. To zadanie, którego nie napisze za mnie nawet najlepsze AI - a szkoda. Historia mojej choroby zaczyna się w czerwcu 2025 roku, gdy z ogromnym bólem brzucha trafiam na gastroskopię. Badanie kończy się słowami lekarza: „Nie będę ukrywać przed Panią, co znalazłem. Muszę powiedzieć, że wygląda to nieciekawie”. Przez dziesięć długich dni czekam na wynik pobranego wycinka. Odbieram go od recepcjonistki na korytarzu. Czytam: rak dwunastnicy. Ściany się walą, robi się ciemno, odpływam. Mąż prowadzi mnie do samochodu. Nie wiem, jak tam doszłam. Nie pamiętam drogi do domu. Leki uspokajające pozwalają mi zebrać się w sobie i zacząć walkę z czasem. Umawiam się na wizytę u najlepszego chirurga w regionie - wydaje się, że tylko on może podjąć się tej operacji, bo ten rodzaj raka jest niezwykle rzadki. Profesor informuje mnie o konieczności pilnej operacji. Nie wiem, czy będziemy ratować moje życie, czy jedynie je przedłużać. Dowiaduję się natomiast, że czeka mnie największa operacja w obrębie jamy brzusznej, jaką zna współczesna chirurgia. Nie przeraża mnie to - może to efekt leków, a może po prostu ogromna chęć życia, ponad wszystko i bez względu na konsekwencje. 14 lipca 2025 roku przechodzę operację wycięcia dwunastnicy, połowy trzustki, części żołądka oraz pęcherzyka żółciowego. Dochodzi do ostrej niewydolności oddechowej i spędzam kilka dni na OIOM-ie. Później wracam na oddział. Pionizują mnie, karmią przez cewnik centralny, tracę kilogram dziennie, przechodzę szereg badań - w tym najważniejsze, czyli sprawdzenie szczelności zespoleń. Podchodzę do niego dwa razy, bo za pierwszym razem tracę przytomność. W tym wszystkim dostaję pierwszą dobrą wiadomość: „Pani Moniko, bardzo dobry wynik histopatologiczny. Rak został wycięty w całości. Dzisiaj jest dzień, w którym powinna się Pani cieszyć”. Gdy o tym myślę, nadal się wzruszam. Rodzina i przyjaciele mówili mi, że jestem dzielna i walczę. Nikt z nas nie miał jednak pojęcia, jak bardzo ta inwazyjna operacja wpłynie na dalsze funkcjonowanie i jak wiele konsekwencji wywoła — takich, których polski system zdrowia nie potrafi udźwignąć. Zachorowanie na jeden z najrzadszych nowotworów sprawia, że bardzo trudno jest znaleźć specjalistów, którzy potrafią zajmować się pacjentem po operacji Whipple’a. Mówimy o rozległym cięciu, które utrudnia codzienne funkcjonowanie, o bólach narządowych i powięziowych promieniujących do pleców, o pooperacyjnym zapaleniu kikuta trzustki, o cukrzycy jako powikłaniu pooperacyjnym, o problemach trawiennych, nieprzyswajaniu składników odżywczych, problemach z poruszaniem, bólach zębów wynikających z niedoborów - o codziennym zmaganiu się z rzeczami, o których większość ludzi nie ma pojęcia. Docieram do momentu, który wydaje się kluczowy dla tych, którzy uznają, że moje życie jest warte wsparcia. Kwota, którą chciałabym uzbierać, to tak naprawdę minimalne pokrycie kosztów rocznego leczenia. Obejmuje wizyty u lekarzy różnych specjalizacji - gastrologa, fizjoterapeuty, dietetyka klinicznego, genetyka i innych, pod których opieką muszę pozostawać z uwagi na ryzyko przerzutów. Każda wizyta to też kolejne badania, które trzeba wykonać, a na końcu leki oraz sprzęt do fizjoterapii domowej. Do listopada radziłam sobie z tym obciążeniem finansowym. Pod koniec miesiąca zwyczajnie się pod nim załamałam. Nie mogę już dłużej robić tego sama, bo każdy miesiąc jest dla mnie ważny. Muszę nabrać sił, regularnie się rehabilitować, wyleczyć wszystkie stany zapalne - słowem, przywrócić i utrzymać ciało w jak najlepszej kondycji. Powrót do zdrowia po takim raku trwa minimum rok. Każda kolejna dolegliwość opóźnia ten proces, a co najgorsze - daje chorobie otwarte drzwi do wznowy, której nie chcę i której w obecnym stanie zwyczajnie bym nie przeżyła. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcą mnie wesprzeć. Trudno jest się otworzyć, ale wierzę, że ma to sens. Wierzę, że dobrych ludzi jest więcej. Wierzę, że będę mogła dalej być ze swoją córką, że w pracy - do której wróciłam szybciej, niż rozsądek by podpowiadał - zrealizuję jeszcze wiele wspaniałych projektów. Wierzę, że moi przyjaciele nie stracą mnie zbyt szybko. Jeśli mogę mieć do Ciebie jeszcze jedną prośbę - spójrz na moje zdjęcie. Miesiąc przed diagnozą dostałam pora z hasłem „Pora na badania”. Nie mogło być wyraźniejszego sygnału. Badaj się. Nawet jeśli nikt nie chce zlecić Ci badań - zrób je sam/sama. Najwyższa PORA jest dziś. A ja dziękuję Ci za szansę. Nie zostanie zmarnowana.

54 627 zł z 80 000 zł
68%
Olga Płachta, Pionki

Zbiórka dla Olgi na nierefundowany lek

Olga - 49 lat. Mam wielkie pragnienie i szanse na długie życie w dobrej kondycji. Jestem szczęśliwą mężatką i mamą trójki dzieci. Jestem z Pionek. Jak wszyscy podopieczni fundacji Alivia zmagam się z nowotworem - konkretnie od 2020 roku, a od 2025 z przerzutami do wątroby i kości. Do tej pory korzystam z programu lekowego, który jest finansowany z NFZ, ale teraz potrzebny jest lek, który dla mnie nie jest refundowany. Roczny koszt leczenia to około 120.000 zł.Nie jest mi łatwo pisać o potrzebach, ale teraz stanęłam przed murem, jakim są finanse. Pokładam nadzieję w ludziach mogących wesprzeć moje leczenie. Z całego serca dziękuję za pomoc. Olga

60 403 zł z 120 000 zł
50%
Liubov Podymaka, Bielsko-Biała

Pomóż mi w walce z rakiem

Mam na imię Luba. W 2024 roku usłyszałam jedną z najtrudniejszych diagnoz – rak piersi potrójnie ujemny, płaskonabłonkowy. Ten typ nowotworu jest jednym z najbardziej agresywnych. Leczenie standardową chemioterapią nie wystarcza – konieczna jest nowoczesna immunoterapia, która daje nadzieję na zatrzymanie choroby i przygotowanie mnie do operacji ratującej życie. Każdy dzień zwłoki to ryzyko progresji choroby. Dlatego proszę o pomoc – każda złotówka, każde udostępnienie zbiórki ma ogromne znaczenie. Na dzień dzisiejszy przechodzę kurs chemio i immunoterapii, a po zakończeniu będę miała operację usunięciu guza i rekonstrukcji piersi, która ma być przeprowadzona w Izraelu w Sourasky Medical Center w Tel Awiwie. Zebrane środki przeznaczę na operację i pooperacyjną rehabilitację. Chcę uwierzyć, że jeszcze będę mogła powiedzieć: „Udało się!”. Dzięki Twojemu wsparciu mam realną szansę, by pokonać raka i wrócić do życia bez strachu. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo i modlitwę. Nie chcę się poddać – ale nie mogę tego zrobić sama. Z nadzieją i wiarą w drugie życie – walczę dalej. Każda pomoc przybliża mnie do zdrowia.

64 zł z 110 000 zł
0%
Olena Stotska, Kraków

Chcę żyć, bo mam dla kogo - jestem jeszcze potrzebna!

Nazywam się Olena Stotska, mam 41 lat. W lipcu 2025 roku usłyszałam diagnozę – rak szyjki macicy, FIGO III C1 (cT3bN1M0) z przerzutami do węzłów chłonnych. To był dla mnie jak grom z jasnego nieba. Od tego lata walczę z chorobą, z całych sił starając się zachować nadzieję i wiarę, że jeszcze będzie dobrze. Obecnie przechodzę radioterapię oraz chemioterapię, po których zaplanowana jest brachyterapia. Równocześnie jestem w trakcie immunoterapii, która potrwa dwa lata. Leczenie jest długie, trudne i bardzo wyczerpujące, ale każdego dnia walczę – o zdrowie, o życie, o przyszłość. Jestem mamą syna Aleksandra, który ma 16 lat. Jest dla mnie całym światem i największą motywacją do walki. Bardzo mnie potrzebuje. Marzę, aby zobaczyć, jak dorasta, kończy szkołę i spełnia swoje marzenia. Leczenie nowotworu to ogromne wyzwanie – fizyczne, psychiczne i finansowe. Potrzebuję wsparcia na: lekiwspomagające po chemioterapii, radioterapii i immunoterapii, środki pielęgnacyjne i suplementy, które pomagają mi odzyskać siły, konsultacje specjalistyczne, prywatne wizyty i badania kontrolne, dojazdy do szpitala (1.5 godziny w jedną stronę codziennie). Każda złotówka ma dla mnie ogromne znaczenie. Dzięki niej mogę kontynuować leczenie i mieć nadzieję na powrót do zdrowia. --- Z całego serca proszę ludzi o dobrym sercu o pomoc w dalszym leczeniu. Chcę żyć – dla mojego syna, dla siebie, dla przyszłości. Dziękuję za każdą pomoc, modlitwę i dobre słowo. Przeszłam leczenie skojarzone obejmujące chemioterapię, radioterapię oraz brachyterapię. Następnie kontynuowałam leczenie immunoterapią - pembrolizumab. Niestety terapia nie przyniosła oczekiwanych efektów – w badaniach kontrolnych stwierdzono powiększanie się węzłów chłonnych oraz progresję choroby. W związku z tym lekarze podjęli decyzję o zmianie leczenia na nowy schemat chemioterapii. Od maja 2026 roku jestem leczona paklitakselem, cisplatyną i bewacyzumabem. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, którą otrzymuję co trzy tygodnie. Leczenie jest długotrwałe i wymaga stałej opieki onkologicznej oraz regularnych badań kontrolnych. Z całego serca dziękuję wszystkim za okazane wsparcie. Każda wpłata, każde dobre słowo i udostępnienie mojej zbiórki dają mi siłę do dalszej walki z chorobą. Dzięki Państwa pomocy mogę kontynuować leczenie i mieć nadzieję na lepsze jutro. Jestem ogromnie wdzięczna za każdą okazaną życzliwość. Dziękuję z całego serca!

2 450 zł z 30 000 zł
8%
Yuliia Havrylina, Gliwice

Proszę o pomoc

Dzień dobry, mam na imię Yuliia, mam 40 lat. Jestem żoną i matką trójki dzieci: 11, 5 і 2 lata. Niestety, 1 lipca zdiagnozowano u mnie raka piersi in situ (raka nieinwazyjnego), a 1 sierpnia przeszłam mastektomię. Jednak po otrzymaniu wyników histologii okazało się, że to rak inwazyjny, a guz miał już 3,5 cm. To niehormonalny typ raka z HER+++, co oznacza, że jest jednym z najbardziej agresywnych, szybko rosnących i dających przerzuty. Istnieją specjalne leki na ten typ raka, które blokują receptor HER. Aby móc żyć i wychowywać dzieci, potrzebuję 18 dawek nierefundowanego dla mnie leku, co kosztuje około 150 000 złotych. Nasza rodzina nie ma takich pieniędzy. Proszę o pomoc. Pomóżcie mi przetrwać i być przy mojej rodzinie. Będę bardzo wdzięczna za każde wsparcie.

4 620 zł z 180 000 zł
2%
Beata Wyskup, Krzywiczyny

Pozwól mi być mamą jak najdłużej

Witam, jestem Beata, mam 40 lat od września 2021 r. choruję na złośliwego raka piersi (Her2+++). Diagnoza została w pełni potwierdzona dopiero po amputacji piersi w lipcu 2022 r. Od tego czasu przeszłam chemioterapię. W czasie leczenia okazało się, że jestem w ciąży, urodziłam zdrowego synka. Byłam przekonana, że już wychodzę na prostą i będę mogła żyć spokojnie wychowując swoje dzieci (Arjen lat 11, Antek 2, Andrea 20). Niestety rak odezwał się ze zdwojoną siłą, ukazując przerzuty w płucach i mózgu. Po kolejnym roku leczenia stwierdzono progres choroby. Trzeba było zmienić podawany lek. Proszę Was o pomoc we wsparciu finansowym: dojazdów do szpitala (60 km od miejsca zamieszkania), wykupieniu leków, odbyciu kilku prywatnych wizyt u specjalistów, wykonaniu prywatnie badań obrazowych (nie zawsze na NFZ dostanę się na cito), konsultacji psychoonkologicznych, rehabilitacji oraz leczenia stomatologicznego koniecznego po podawanych lekach niszczących korzenie zębowe.

35 220 zł z 40 000 zł
88%
Ewa Jurkiewicz, Kępno

Dla Ewy – walka z nowotworem mózgu trwa, pomóż wygrać życie!

Ewa to osoba pełna życia, odwagi i pasji. Niestety, los postawił przed nią ogromne wyzwanie – glejak wielopostaciowy mózgu. Po operacji, podczas której udała się resekcja guza, czeka ją radioterapia i chemioterapia. Chcemy dać Ewie wszystkie możliwe szanse na życie – dostęp do nowoczesnych terapii, specjalistycznych konsultacji, wsparcia dietetycznego i rehabilitacji. Każda złotówka przybliża Ewę do normalnego życia, do czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi. Na co zbieramy - nowoczesne terapie wspomagające (immunoterapia, NanoTherm, TTFields) - konsultacje i leczenie za granicą, jeśli będzie to konieczne - wsparcie dietetyczne i rehabilitacyjne - badania kontrolne i leczenie powikłań po operacji Dlaczego potrzebujemy Twojej pomocy Koszty leczenia nierefundowanego i terapii eksperymentalnych są ogromne – pojedyncze procedury mogą kosztować setki tysięcy złotych. Wspólnie możemy dać Ewie realną szansę na życie i czas, którego potrzebuje, aby cieszyć się każdą chwilą. Apel do Darczyńców Prosimy Cię o wsparcie – każda kwota ma znaczenie. Twoja pomoc to nie tylko pieniądze, to nadzieja, od której zależy życie Ewy. Razem możemy zatrzymać chorobę i dać jej szansę na normalne życie.

5 345 zł z 800 000 zł
0%
Tomasz Podolski, Włocławek

Leczenie Tomka - glejak IV stopnia

Diagnoza: glejak IV stopnia. Potrzebuję Twojej pomocy, by dalej walczyć We wrześniu 2024 roku usłyszałem diagnozę, która zmieniła wszystko - glejak IV stopnia, jeden z najbardziej złośliwych nowotworów mózgu. W listopadzie przeszedłem operację wycięcia guza. Niestety, podczas zabiegu doszło do naruszenia nerwu wzrokowego. Przez to straciłem możliwość powrotu do pracy, która wiąże się głównie z prowadzeniem auta. Co szczególnie boli - również mojego ukochanego motocykla. Jeszcze niedawno byłem aktywnym człowiekiem - szczęśliwym mężem, ojcem, pracownikiem. Żyłem pełnią życia, pasjonowałem się podróżami na jednośladzie, angażowałem się w życie rodzinne i zawodowe. Choroba przyszła nagle i odwróciła moje życie o 180 stopni. Dziś znów stanąłem do walki - choroba wróciła. Przede mną kolejne etapy leczenia, które są nie tylko wyczerpujące fizycznie i psychicznie, ale także bardzo kosztowne. W najbliższym czasie będę poddany kolejnej operacji wycięcia guza. Co dalej? Nie wiadomo... Jest kilka możliwości leczenia - niektóre refundowane, lecz niektóre nie. I to właśnie na nie została uruchomiona zbiórka. Istnieją dwie konkretne drogi na leczenie płatne. Pierwsza z nich to kwalifikacja do podania szczepionki peptydowej, gdzie szacowany koszt tej możliwości wynosi w granicach 600 tys. zł. Drugą opcją jest leczenie OPTUNE. Tutaj kuracja trwa dwa lata i miesięczny koszt to 120 tys. zł miesięcznie. Zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Każda wpłata to dla mnie szansa na leczenie.Dziękuję z całego serca za każdą pomoc. Wasze wsparcie daje mi siłę do dalszej walki! Tomek

564 zł z 1 000 000 zł
0%