Zbiórki

Mirosław Chojnacki, Słupsk

WSPARCIE NA WALKĘ Z RAKIEM

❤️ Pomóż mi zawalczyć o szansę na dalsze leczenie ❤️ Cześć, mam na imię Mirek. Jestem 56-latkiem i ojcem dwójki dzieci. Do tej pory utrzymywałem aktywny tryb życia, cieszyłem się swoimi pasjami, wędrowałem po moich ukochanych Tatrach. W maju otrzymałem diagnozę: nowotwór neuroendokrynny, drobnokomórkowy, wysoce agresywny w trzecim stadium zaawansowania wywodzący się z esicy o nietypowym IHC, z przerzutami do węzłów chłonnych. Niestety na ten moment guz jest nieoperacyjny. Jestem w trakcie leczenia chemioterapią. Chcę wykonać specjalistyczne badania molekularne, które pozwolą dokładniej poznać cechy nowotworu i dostarczyć lekarzom niezbędnych informacji przy wyborze dalszej terapii i zastosowania programu leków celowanych w moim dalszym leczeniu. Niestety badania są wykonywane za granicą i nie są refundowane przez NFZ, a ich koszt przekracza moje możliwości finansowe. Dlatego dziś, choć nie jest mi łatwo, zwracam się do Was z prośbą o wsparcie w zakresie badań i dalszego leczenia. Chcę dalej cieszyć się swoim życiem z rodziną i przyjaciółmi. Każda wpłata ma znaczenie. Każde udostępnienie pomaga dotrzeć do kolejnych osób. Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, proszę, podziel się tym postem. Dziś to ja potrzebuję wsparcia, dobra i solidarności innych ludzi. Wierzę, że razem możemy pomóc mi zrobić kolejny krok. Dziękuję z całego serca za każdą wpłatę, każde udostępnienie ❤️

0 zł z 150 000 zł
0%
MARTA DZIUROSZ, Warszawa

Wczoraj misja Irak, dzisiaj misja rak - pozwól mamie wygrać czas dla synka!!!

Cześć, jestem Marta. Mam 44 lata, od ponad 20 lat jestem żołnierzem zawodowym, weteranem misji w Iraku, ale przede wszystkim kochająca żoną Roberta i mamą 4-letniego Ignasia. Na początku roku zdiagnozowano u mnie raka płuca (zaznaczę, że nigdy nie paliłam papierosów). Choroba szybko postępuje, a jedyną szansą dla mnie wydaje się być specjalistyczne leczenie, które niestety w moim przypadku nie jest refundowane przez NFZ. Przez całe życie niewiele myślałam o sobie, a raczej z uśmiechem i zaangażowaniem wspierałam innych, teraz niestety sama potrzebuję pomocy. Jakie mam marzenia? Nie mam ich wiele – chciałabym jedynie móc za kilka lat razem z mężem odprowadzić Ignasia pierwszy raz do szkoły, poznać jego pierwszą miłość i móc popłakać się na jego ślubie. Rak chce mi tę szansę odebrać. Nie tracę jednak nadziei, że wszystkie te marzenia uda się spełnić. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona do życia i wierzę, że jeszcze wiele lat szczęścia i radości przede mną. Nie załamuję się, jestem gotowa do walki i wierzę, że tę walkę wygram. Was kochani, oprócz wsparcia duchowego, proszę o pomoc w sfinansowaniu „narzędzi” niezbędnych do podjęcia tego wyzwania. Choroba, która mnie zaatakowała to rak gruczołowy płuca z mutacją EGFR. Dotychczas skutecznie leczono mnie lekiem, który teraz niestety przestał działać, a rak znowu zaczął postępować. W tej sytuacji zgodnie z rekomendacją ESMO (Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej), ASCO (Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej) oraz kilku onkologów w Polsce powinnam przejść na leczenie lekiem, który nie jest dla mnie refundowany przez NFZ, bo wcześniej byłam leczona inną substancją. Jednocześnie wspomniany lek NFZ refunduje dopiero od kwietnia, a ja leczenie zaczęłam w marcu. Dlatego dla mnie będzie ono w pełni odpłatne. Jedno podanie leku bez wizyt kontrolnych i leków wspomagających to koszt ok. 29760 złotych. W pierwszym miesiącu powinnam dostawać go co tydzień, później co 3 tygodnie tak długo, jak przynosi korzyści terapeutyczne – może nawet przez wiele lat. W przypadku tej zbiórki proszę Was bardzo o wsparcie mojego leczenia przez okres jednego roku. Miejmy nadzieję, że z czasem przepisy refundacji się zmienią i będę mogła korzystać z leczenia na NFZ. Abyście mieli pewność, na co zostanie wykorzystane Wasze wsparcie, zbiórkę postanowiłam uruchomić za pomocą Onkofundacji Alivia, ponieważ: Fundacja nie wspiera zbiórek dotyczących alternatywnych czy nieudowodnionych metod leczenia. Pieniądze ze zbiórki celowej na konkretną osobę nie są wypłacane „do ręki” ani na prywatne konto pacjenta. Fundacja dysponuje środkami wyłącznie na pokrycie wydatków związanych z leczeniem (tzw. wydatków kwalifikowanych). Darowizny przekazane na indywidualną zbiórkę celową (subkonto) konkretnego pacjenta podlegają odliczeniu od dochodu w rocznym zeznaniu PIT. Z góry dziękuję Wam za każde dobre słowo oraz okazane wsparcie finansowe. Wierzę, że niedługo będę mogła podzielić się z Wami nowiną, że wygraliśmy razem tę walkę. Pamiętajcie – dobro wraca 😊 P.S. Kochani - szpital podał mi niestety błędną kwotę za jedno podanie leku (stawkę innego pacjenta z inną dawką leku), stąd zmieniłam w opisie kwotę za jedno podanie z 11 000 na 29 760 zł. Pozwoliłam sobie zmienić też kwotę docelową zbiórki na 680 000 zł (podania leku + wizyty + sterydy + leki dodatkowe) - błąd wyszedł dopiero przy rozmowie o płatności za pierwsze podanie, które już w najbliższy wtorek. Przepraszam Was najmocniej... Wiem, że to duża zmiana, ale każde wsparcie będzie dla mnie ważne. Dziękuję Wam bardzo za zrozumienie.

188 175 zł z 680 000 zł
27%
Aliaksandr Serhiyenka, Poznań

Na leczenie

Nazywam się Aleksander. Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Praca, codzienne obowiązki, plany i troska o rodzinę były naturalną częścią każdego dnia. Pracowałem jako kierowca i chciałem po prostu żyć normalnie — pracować, być blisko swoich najbliższych i planować przyszłość. Dziś moja codzienność wygląda zupełnie inaczej. Zamiast myśleć o pracy i planach, muszę mierzyć się z bólem, kolejnymi badaniami, leczeniem i niepewnością jutra. Diagnoza, która zmieniła wszystko W 2022 roku przeszedłem operację usunięcia guza w obrębie uda, poprzedzoną radioterapią. Miałem nadzieję, że najtrudniejsze już za mną. Niestety, w 2026 roku dowiedziałem się, że choroba nowotworowa rozprzestrzeniła się i pojawiły się przerzuty do płuc oraz kości. Rozpocząłem chemioterapię. To trudne leczenie, a przede mną nadal kolejne decyzje i konsultacje dotyczące dalszego postępowania. Niedawno doszło do złamania kości udowej w miejscu zajętym przez przerzut. Konieczna była pilna operacja stabilizacji złamanej kości. Teraz zmagam się z silnym bólem i ogromnym osłabieniem. Nawet najprostsze czynności wymagają wysiłku, a powrót do sprawności stał się kolejnym trudnym etapem walki. Nie wiem, jak będzie wyglądała moja droga w najbliższych miesiącach. Wiem jednak, że chcę kontynuować leczenie, odzyskać siły i zrobić wszystko, co możliwe, aby móc być jak najdłużej z moją rodziną. Moja rodzina jest moją siłą Jestem mężem i ojcem dwójki dzieci — w wieku 18 i 16 lat. To właśnie dla moich najbliższych chcę walczyć. Chciałbym, abyśmy mogli jeszcze spędzać razem zwyczajne dni, rozmawiać, śmiać się i snuć plany na przyszłość. Choroba dotknęła nie tylko mnie. Dotknęła całą naszą rodzinę. Moja żona każdego dnia mierzy się ze strachem o moje zdrowie, pomaga mi w najtrudniejszych chwilach i próbuje znaleźć rozwiązania, kiedy sama sytuacja wydaje się przytłaczająca. Trudno opisać bezsilność, którą czujemy, gdy ból nie pozwala normalnie funkcjonować, a przyszłość pozostaje niepewna. Jeszcze trudniej pogodzić się z tym, że choroba odbiera nam poczucie bezpieczeństwa i zwyczajną codzienność. Nie prosimy o litość. Prosimy o szansę na dalsze leczenie, rehabilitację i wsparcie w czasie, w którym sami nie jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkimi obciążeniami. Na co zbieramy 20 000 zł? Zwracamy się z prośbą o pomoc w pokryciu kosztów związanych z chorobą, leczeniem i powrotem do sprawności. Zebrane środki przeznaczymy na: Dojazdy do szpitali, konsultacje i badania — aby móc docierać na wizyty i kontynuować diagnostykę oraz leczenie. Leki i leczenie przeciwbólowe — aby zmniejszyć cierpienie i poprawić codzienne funkcjonowanie. Rehabilitację po złamaniu i operacji — aby stopniowo odzyskiwać sprawność, zgodnie z zaleceniami lekarzy. Specjalistyczne żywienie i opiekę — szczególnie w okresie osłabienia organizmu i rekonwalescencji. Prywatne konsultacje i dodatkowe badania — jeśli będą potrzebne, aby uzyskać kolejne opinie i lepiej zaplanować dalsze leczenie. Kwota 20 000 zł ma pomóc nam przejść przez najbliższy etap leczenia i rekonwalescencji. Na tym etapie nie wiemy jeszcze, jakie kolejne wydatki pojawią się przed nami, dlatego każda pomoc będzie dla nas ważna. Każda pomoc daje nam siłę Wiem, że nie możemy cofnąć czasu ani sprawić, by choroba zniknęła z dnia na dzień. Możemy jednak szukać możliwości leczenia, walczyć z bólem, pracować nad powrotem do sprawności i nie rezygnować z nadziei. Jeśli możesz wesprzeć moją zbiórkę, będę ogromnie wdzięczny. Każda wpłata — niezależnie od wysokości — pomoże nam pokryć część wydatków, które dziś są dla naszej rodziny bardzo trudne. Jeśli nie możesz wpłacić pieniędzy, proszę, udostępnij tę zbiórkę. Być może dzięki Tobie nasza prośba dotrze do kogoś, kto będzie mógł nam pomóc. Dziękujemy z całego serca za każdą wpłatę, każde udostępnienie, dobre słowo i okazane wsparcie. Aleksander wraz z żoną i rodziną ❤️

0 zł z 20 000 zł
0%
Anna Bloch, Kąty Węgierskie

Jestem zwykłą Anką

Jestem zwykłą Anką. Dziś to ja potrzebuję Waszej pomocy ❤️ Nigdy nie myślałam, że przyjdzie mi prosić ludzi o pomoc w walce o własne życie. Jestem zwyczajną kobietą. Mam rodzinę, bliskich, marzenia i plany, które chciałabym jeszcze zrealizować. Chciałam po prostu żyć, cieszyć się codziennością i nie zastanawiać się, co przyniesie kolejny dzień. W 2024 roku usłyszałam diagnozę, która zmieniła wszystko rak żołądka w IV stadium, z przerzutem do jajnika. Zaczęła się walka, której nie da się opisać jednym zdaniem. Przeszłam 12 cykli chemioterapii, operację usunięcia żołądka, kolejne zabiegi i powikłania. Musiałam nauczyć się żyć bez żołądka, zmierzyć się z ogromnym osłabieniem i zaakceptować, że moje życie już nigdy nie będzie wyglądało tak samo jak wcześniej. Były dni, kiedy brakowało mi sił nawet na najprostsze czynności. Był strach, ból, zmęczenie i chwile, w których trudno było myśleć o jutrze. Ale krok po kroku próbowałam wracać do życia. Chciałam wierzyć, że najgorsze mam już za sobą. Przez pewien czas wydawało się, że mogę złapać oddech. Niestety, w 2026 roku przyszła kolejna trudna wiadomość: nawrót choroby. Kolejna operacja, kolejne zmiany nowotworowe i świadomość, że znów muszę stanąć do walki. Dziś przygotowuję się do dalszego leczenia onkologicznego, również w związku z możliwością udziału w badaniu klinicznym. Nie wiem, co przyniosą kolejne miesiące. Wiem jednak, że chcę wykorzystać każdą szansę, którą mam. Dlatego zwracam się do Was. Nie dlatego, że łatwo prosić o pomoc. Wprost przeciwnie — to dla mnie bardzo trudne. Ale sama nie jestem w stanie udźwignąć wszystkich kosztów, które wiążą się z dalszym leczeniem i dbaniem o moje wyniszczone chorobą ciało. Zebrane środki pomogą mi opłacić dojazdy na badania i leczenie, rehabilitację, opiekę dietetyka klinicznego, wsparcie psychologiczne, dodatkowe badania oraz żywienie, które po usunięciu żołądka jest szczególnie ważne. Chcę mieć siłę, by przejść przez kolejny etap tej drogi. Moim celem jest zebranie 90 000 zł na najbliższe miesiące. To kwota, która ma pomóc mi skupić się na tym, co teraz najważniejsze: na leczeniu, odzyskiwaniu sił i wykorzystaniu dostępnych możliwości. Nie jestem bohaterką z filmu. Jestem Anką. Czasem silną, czasem przerażoną, często zmęczoną. Mam dni, kiedy uśmiecham się i próbuję normalnie żyć, ale są też takie, kiedy zwyczajnie brakuje mi sił. Nie proszę Was o litość. Proszę o szansę i wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają dla mnie znaczenie. Jeśli możecie, pomóżcie mi przejść przez ten kolejny etap. Chciałabym jeszcze przeżyć wiele zwyczajnych dni takich, które dla innych są codziennością, a dla mnie stały się czymś bezcennym. Jestem zwykłą Anką. I dziś naprawdę potrzebuję Was. ❤️ Dziękuję za każdą pomoc, za obecność i za to, że nie pozwalacie mi czuć, że w tej walce jestem sama.

30 zł z 90 000 zł
0%
Martyna Dec, Książenice

Pomoc w rehabilitacji oraz powrocie do sprawności i normalności

W 2020 i 2021 roku urodziłam córkę i syna rok po roku. W 2023 i 2025 r. zachorowałam na raka piersi najpierw lewej, później prawej. Łącznie przeszłam dwa rodzaje chemii, 3 operację i dwa leczenia radioterapii. Nadal jestem w trakcie leczenia, przyjmuję leki i przebywam obecnie na świadczeniu rehabilitacyjnym. Skutki uboczne leczenia nie pozwalają mi do końca dobrze funkcjonować. Dokucza mi neuropatia, bóle kości i stawów. Powinnam poddać się rehabilitacji oraz intensywniejszemu leczeniu stomatologicznemu. Chemia bardzo mnie obciążyła. Miałam po niej duże zmiany skórne na rękach oraz onycholizę. Chciałabym również wykonać dodatkowe badania, ponieważ NFZ nie refunduje ich zgodnie z potrzebami. Dodatkowo potrzebuję wsparcia psychologicznego, gdyż czuję, że jestem w rozsypce. Jestem mamą dwójki dzieci w wieku 6 i prawie 5 lat. Ich całe życie to głównie moja choroba i leczenie. Chcę być w jak najlepszej sprawności dla nich.

3 250 zł z 2 000 zł
162%
Justyna Karpińska, Elblag

Justyna – rak piersi: profilaktyczna mastektomia i rehabilitacja

Cześć, tu Justyna. Moja historia z chorobą nowotworową rozpoczęła się w styczniu 2026 roku. Rak piersi. W marcu tego roku przeszłam mastektomię jednej piersi, co było dla mnie ogromnym sprawdzianem siły – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Ja, całe życie pełna chęci i energii do działania, żyjąca na tysiąc procent, od kilku miesięcy wegetuję w zamrożeniu. Marzę, by spojrzeć w lustro, zobaczyć oczy bez smutku i na nowo nauczyć się cieszyć małymi rzeczami. Leczenie nowotworu to długa droga i brak wpływu na każdy scenariusz. Mam jednak realny wpływ na to, by zabezpieczyć swój organizm tam, gdzie mogę zadziałać bezpośrednio. Dlatego podjęłam decyzję o profilaktycznej mastektomii drugiej piersi. Niestety, w mojej sytuacji ten zabieg nie jest refundowany i muszę wykonać go w ramach odpłatnej procedury prywatnej. Po operacji czeka mnie intensywny proces powrotu do zdrowia, na który składają się: Specjalistyczna rehabilitacja pooperacyjna, umożliwiająca odzyskanie pełnego ruchu w ręce i klatce piersiowej Terapia i rehabilitacja blizn, aby uniknąć przykurczów, bolesnych zrostów oraz powikłań limfatycznych Dodatkowo leczenie, które obecnie przechodzę, wywołuje silne bóle kości i stawów – sprawia, że na co dzień czuję sprawność starszej pani. Zwykłe serie zabiegów na NFZ są niewystarczające, dlatego potrzebuję dodatkowej, prywatnej opieki fizjoterapeutycznej, abym mogła w miarę normalnie funkcjonować i utrzymywać sprawność na co dzień. Łączne koszty zabiegu, konsultacji lekarskich oraz wielomiesięcznej rehabilitacji przekraczają moje możliwości finansowe. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Jak możesz mi pomóc? Przekazując 1,5% podatku podczas corocznego rozliczenia PIT Wpłacając dowolną kwotę bezpośrednio na tę zbiórkę Udostępniając link do mojej strony swoim znajomym i bliskim Przede mną jeszcze długa droga i stałe leczenie, ale dzięki Waszej pomocy mogę skupić się na powrocie do zdrowia bez ciągłego lęku o koszty operacji i rehabilitacji. Dziękuję z całego serca za każde wsparcie i za to, że nie muszę iść tą drogą sama. ❤️

2 797 zł z 100 000 zł
2%
Ilona Korzybska, Baboszewo

Pomoc w zdrowieniu Ilony

Moja walka z rakiem piersi rozpoczęła się w 2018 roku, gdy miałam 34 lata. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam diagnozę nowotworu złośliwego, luminalnego B, hormonozależnego HER2+ z zajętymi wszystkimi węzłami pachowymi. Mój świat się zatrzymał, a przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Podjęłam tę najtrudniejszą walkę w życiu. Leczenie było niezwykle ciężkie. Po usunięciu guza i węzłów chłonnych przyjęłam 4 dawki chemii czerwonej, 18 dawek chemii białej, 18 wlewów leku biologicznego oraz radioterapię i hormonoterapię. Ta walka odcisnęła się na moim ciele bardzo mocno. Po radioterapii powstał obrzęk prawej ręki oraz nawracające stany zapalne spowodowane zaburzeniem przepływów chłonki. Wskutek tego jestem skazana na noszenie rękawów kompresyjnych, regularne drenaże limfatyczne i częstą antybiotykoterapię. Dodatkowymi konsekwencjami leczenia są osteoporoza i niedoczynność tarczycy. W 2024 roku poddałam się prewencyjnemu usunięciu jajników - na jednym z nich wykryto łagodną zmianę nowotworową. Moje ciało, choć mocno poturbowane, wreszcie było wolne od nowotworu. Jednak ten nie dał o sobie na długo zapomnieć. W 2025 roku pojawiła się wznowa w bliźnie pooperacyjnej. Tym razem leczenie nie mogło być już tak rozległe, jak za pierwszym razem. Aktualnie jestem po pierwszym etapie mastektomii i wszczepieniu ekspandera. Przyjęłam też chemię uzupełniającą. Przede mną wymiana na implant stały. Każdego dnia walczę o powrót do w miarę normalnego życia, choć nic nie będzie takie, jak przed chorobą. Ale marzę, by budzić się rano bez strachu o to, czy choroba kolejny raz zaatakowała. Żeby to marzenie mogło się spełnić, zwracam się z prośbą o wsparcie mojej zbiórki. Zebrane środki przeznaczę na konsultacje medyczne, rehabilitację, rękawy kompresyjne i dojazdy do szpitala. Każda wpłata to krok bliżej do życia bez lęku i niepokoju. To krok bliżej do ŻYCIA. Za co z góry dziękuję. Ilona

0 zł z 10 000 zł
0%
Paweł Gawroński, Płock

Nagle straciłem władzę w ciele... Diagnoza: złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego

Nagle straciłem władzę w ciele… Dziś walczę o sprawność i bezpieczną przyszłość! 🙏 Mam na imię Paweł, mam 46 lat. W styczniu 2026 r. doszło u mnie do patologicznego złamania kręgosłupa szyjnego i porażenia czterokończynowego. W szpitalu okazało się, że przyczyną był złośliwy nowotwór - plazmocytoma / szpiczak plazmocytowy, który zniszczył krąg C4 (szyjny). Przeszedłem dwie skomplikowane operacje neurochirurgiczne oraz 20 serii radioterapii onkologicznej. Dzięki ogromnej walce i rehabilitacji stał się cud - znów chodzę! Choroba jest obecnie w fazie uśpienia, ale walka trwa dalej. Zbieram fundusze na:- Ciągłą rehabilitację: wspierającą regenerację nerwów i sprawność chodu.- Nadzór i diagnostykę: badania krwi i kontrolne skany PET-CT.- Zabezpieczenie na terapię CAR-T: dostęp do innowacyjnej immunoterapii komórkowej na wypadek nawrotu choroby. Pasjonuję się: - gotowaniem- dobrym kinem- innowacjami- do wypadku sportem (biegałem po schodach i robiłem pompki, byłem w tym naprawdę dobry)- psychologią- ogólnie pojętym życiem Każda wpłata i każde udostępnienie daje mi realną szansę na życie bez lęku o jutro. Dziękuję za każde wsparcie! 💚

0 zł z 1 500 000 zł
0%
Joanna Morawiec, Żory

Wojowniczka Asia w walce z glejakiem 4 stopnia

Mam na imię Joanna, mam 35 lat. Moja historia zaczęła się w 2021 roku - szczęście, ciąża, a chwilę później diagnoza, która całkowicie zmieniła moje życie: GLEJAK IV stopnia. Luty 2022 - narodziny Oskara oraz operacja usunięcia guza o wielkości 8x6x5cm. Następnie przyszedł czas na długie wymagające leczenie onkologiczne i bolesne rozstanie z najbliższymi. Przez kolejne 4 lata cieszyliśmy się czasem bez wznowy choroby. Niestety choroba ponownie dała o sobie znać w MAJU br. Rezonans pokazał 2cm wznowę, pojawiły się problemy neurologiczne, wystąpił niedowład lewej strony ciała, który utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Przeszłam przez miesięczną radio i chemioterapię w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. Obecnie dochodzę do siebie w domu, a przede mną jeszcze długa droga w walce o normalne funkcjonowanie. Jestem mamą trojga dzieci i mam szczęśliwą kochającą rodzinę, która jest dla mnie największą siłą i motywacją do walki. Chcę być przy nich i spędzać wspólnie jak najwięcej chwil. Mimo trudności nie tracę nadziei i każdego dnia staram się walczyć o swoje zdrowie i przyszłość z moimi najbliższymi.

335 zł z 20 000 zł
1%
Magdalena Szemis, Warszawa (Żoliborz)

Badanie Oncotype DX

W czerwcu tego roku (2026) zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór piersi, jestem po mastektomii. Wynik z biopsji wskazuje na konieczność zastosowania pełnej chemioterapii, czemu przeciwna jest moja doktor onkolog (ze względu na choroby współistniejące), natomiast wynik histopatologiczny jest bardzo optymistyczny. Stąd zalecenie lekarza o wykonanie testu Oncotype DX, który jasno określi ścieżkę mojego leczenia, niestety nie jest refundowany i płatność dla pacjenta wynosi 9790 zł. Cały czas w trakcie choroby otrzymuję ogromne wsparcie od rodziny, przyjaciół, a zwłaszcza od siostry i syna (23-letni prawie inżynier z marzeniami o pracy naukowej), który już 9 lat temu stracił tatę chorego na SM. Jeżeli zechcecie państwo wesprzeć mnie w tej zbiórce, będę bardzo wdzięczna wszystkim za każdą wpłatę, udostępnienie i dobrą myśl. Środki pieniężne przekażę na wykonanie testu Oncotype DX.

10 140 zł z 9 790 zł
103%
Andrzej Giza, Stare Wierzchowiska

Rak trzustki u brata Andrzeja

Brat ma 58 lat. W sierpniu 2026 zdiagnozowano u niego raka trzustki. Zaczął już przyjmować chemię, ale pobyty w szpitalu są jednodniowe. Brat mieszka sam na podlubelskiej wsi ok. 45 km od szpitala, dlatego trzeba go tam dowozić raz w tygodniu. Andrzej ma pierwszą grupę inwalidzką i utrzymuje się tylko ze skromnej renty, ok. 1280 zł. Koszt silnych leków przeciwbólowych jest bardzo duży. Brat nie może jeść i jest bardzo słaby. W miarę możliwości kupujemy odżywki witaminowe. Dużym kosztem jest też dowóz do szpitala. Andrzej jest dobrej myśli mimo wszystko i bardzo wierzy, że pokona chorobę. Jest dobrym człowiekiem. Jak tylko mógł, to wszystkim pomagał. Złota rączka od wszystkiego. Teraz on potrzebuje pomocy. Bardzo o nią prosimy.

680 zł z 10 000 zł
6%
Jadwiga Świerzyńska, Sierpc

Proszę o pomoc w walce z chorobą

Dzień dobry, zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc. Choruję na złośliwy nowotwór skóry i jestem w trakcie leczenia. Na wizyty i leczenie muszę regularnie dojeżdżać do Warszawy, co wiąże się z dużymi kosztami. Utrzymuję się z emerytury w wysokości zaledwie 1140 zł miesięcznie. Niestety, ta kwota nie wystarcza mi na pokrycie wszystkich podstawowych wydatków. Oprócz choroby nowotworowej zmagam się również z innymi problemami zdrowotnymi - chorobami tarczycy, wątroby, nadciśnieniem oraz problemami z kręgosłupem. Potrzebuję pieniędzy nie tylko na dojazdy do Warszawy, ale również na leki czy specjalistyczną dietę. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za okazane serce.

10 zł z 15 000 zł
0%