Zbiórki

Ewa Pluta, Sieradz

Zbiórka na leki oraz inne koszty leczenia

Jestem osobą samotną, po dwóch różnych nowotworach: piersi i migdałka lewego podniebienie, po trzech operacjach kręgosłupa, pięciu brzucha. Obecnie jestem w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej ze względu na diagnozowanie następnej choroby brzucha i operacje z tym związane. Koszt leczenia, prywatnych wizyt lekarskich, dojazdów do odległych miejscowości, a także drogich leków w tej terapii przekracza moje możliwości finansowe. Proszę mi wierzyć, że po opłaceniu rachunków nie starcza mi na jedzenie, a tym samym normalne funkcjonowanie. Muszę także opłacić pomoc opiekunki, bo jestem po kolejnej operacji i mam ranę na brzuchu. Bardzo proszę dobre sercem osoby o choć drobne wsparcie na leczenie w mojej ciężkiej sytuacji.

0 zł z 5 000 zł
0%
Ryszard Mórawski, Biesiekierz

Leczenie w UCM Gdańsk

Zbiórkę chcę przeznaczyć na koszty dojazdu Koszalin-Gdańsk Co 3 tygodnie dostaję lek na oddziale dziennym w UCM w Gdańsku. Tych wyjazdów będę miał około 25.

0 zł z 20 000 zł
0%
Ryszard Radziejewski, Warszawa

Rak odbiera nam Tatę! Pomóż nam go uratować!

Nasz Tata, Rysiek zawsze był filarem naszej rodziny. To człowiek, który nigdy nikomu nie odmówił pomocy, a dzisiaj to on, wycieńczony chorobą, potrzebuje pomocy nas wszystkich. Rok temu usłyszeliśmy diagnozę, która brzmi jak wyrok: Niedrobnokomórkowy rak płuc z mutacją ROS 1. W jednej chwili nasze życie zamieniło się w potworną walkę z czasem. Po serii poważnych operacji i różnych terapii stanęliśmy pod ścianą. Medycyna zna ratunek, ale barierą są pieniądze. Jedyną szansą na życie dla naszego Taty jest nowoczesna terapia lekowa dostępna za granicą. Niestety, lek onkologiczny, o którym mowa, nie jest jeszcze w Polsce refundowany. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że ma być wprowadzony na rynek polski i objęty refundacją dopiero w pierwszym kwartale 2027 roku. Nie możemy dłużej czekać! Musimy lek sprowadzać z zagranicy. Rak atakuje kolejne organy! Szacowany miesięczny koszt kuracji i niezbędnych badań to 45 tys. zł. Spodziewamy się, że do czasu dostępności leku w Polsce poniesiemy koszty 225 tys. zł. To kwota, która przekracza możliwości finansowe naszej rodziny. Nasz Tata ma jeszcze wiele planów. Chce zobaczyć, jak dorasta jego dwójka wnuków, marzy, by kiedyś poprowadzić swoją najmłodszą córkę do ołtarza, chce patrzyć w nocne niebo jak kiedyś i cieszyć się codziennością bez bólu. Rak chce mu to odebrać, a my nie możemy na to pozwolić. Nie możemy przegrać tej walki tylko dlatego, że zabraknie nam środków na leki. Z całego serca prosimy o pomoc. Każda wpłata, nawet równowartość jednej kawy, przybliża naszego tatę do wygranej z chorobą. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, ogromną pomocą będzie dla nas udostępnienie tej zbiórki dalej. Dziękujemy za okazane serce i każdą złotówkę, która daje nam nadzieję. Dzieci: Agata, Ania, Łukasz

35 330 zł z 225 000 zł
15%
Elżbieta Zaborna, Nowa Wieś

Prośba o wsparcie na pokrycie kosztów leczenia ❤️

Mam na imię Ela, w kwietniu bieżącego roku zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór piersi (G3 wysoki stopień złośliwości histologicznej). Świat zawalił się po raz kolejny, jak wtedy, gdy 14 lat temu otrzymałam diagnozę SM (stwardnienie rozsiane). Nigdy się jednak nie poddałam i nie poddam, choć epizody depresyjne próbowały mnie pokonać.Jestem mamą dwóch cudownych nastolatków, to najlepsza motywacja do walki i pokazania chłopakom, co w życiu ważne. W maju przeszłam operację oszczędzającą pierś oraz biopsję węzła wartowniczego. Obecnie jestem w trakcie wycieńczającej chemioterapii. Przede mną jeszcze długie wieloletnie leczenie onkologiczne i hormonalne. Trudno jest prosić o pomoc... Niestety od czasu operacji jestem zbyt słaba, by pracować zawodowo, dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie mojej zbiórki na pokrycie kosztów związanych z leczeniem, nierefundowanymi badaniami i wizytami oraz licznymi dojazdami do placówki onkologicznej w sąsiednim mieście. Dziękuję z całego serca za każde okazane wsparcie. Ela ❤️ Poniżej mój wiersz napisany spontanicznie podczas kolejnego wlewu chemii... Badajcie się, Kochani. 🙏 "Zwykłej dziewczyny niezwykle trudne rozterki..." Była sobie dziewczyna, która życiem cieszyć się chciała, niestety choroba nowotworowa plany jej pozmieniała I tak oto zwykła dziewczyna w zwykły czwartek walkę z rakiem zaczyna. USG, biopsja, wyniki - zero złudzeń - guz w piersi wykryty. Strach, przerażenie, ogromne łzy, a w sercu nadzieja - chcę żyć... Działanie podjęte natychmiast, operacja, założenie portu, chemioterapia i wrażenie, że jest już tylko życia cieniem. Wraz z włosami gubi złudzenie, że kolejny dzień jest każdego przeznaczeniem. Czas pełen żalu, cierpienia, zwątpienia w sens na ziemi istnienia. Choć głowa krzyczy: jest źle, ona nie poddaje się, bo wie jak życie cennym darem jest. I z różnych stron słyszy słowa: "dasz radę, jesteś silna", a ona wie, że z przeznaczeniem nie wygra. I składa te puzzle każdego dnia, by nie rozpaść się w drobny mak. Tak bardzo potrzebuję spokoju i zapewnienia, że choć wszystko wokół się zmienia, przyjaciele przetrwają tę burzę u jej boku, nie pozwolą zapaść się w mroku... Droga do zdrowia przed nią długa, pokrętna i wyboista, lecz czy nie jest w życie wpisana walka wiekuista? I jeśli choć jedno istnienie, dzięki drogi swej ujawnieniu ocali, będzie miała spokojne sumienie, żeby samej móc iść dalej. W końcu zbiera się na odwagę, by wyjść z cienia po walki pół roku i o jedno dziewczyna prosi, byś zbadał się czasem, choć raz w roku… Ściskam Was mocno, Ela 😘 #różowypaździernik #rakpiersi #centrumonkologiibydgoszcz #badajsie #samobadanie

30 355 zł z 15 000 zł
202%
PIOTR KOZUBSKI, WAŁCZ

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą... Na walkę w leczeniu nowotworu złośliwego

Witam serdecznie, mam złośliwy nowotwór gruczołu krokowego.Jestem, jaki jestem, mam swoje przeżycia i doświadczenia życiowe, wiele mnie spotkało jak każdego. Jestem ojcem 16-letniej córki, którą wychowuję z pomocą mojej mamy. Byłem żołnierzem, pełniłem pokojową służbę na misji ONZ UNDOF, potem prowadziłem swoją firmę. Zakończyłem tę pracę ze względów ekonomicznych i zostałem kierowcą międzynarodowy. Była to praca, która dawała mi satysfakcję, ale zdiagnozowany nowotwór złośliwy gruczołu krokowego uniemożliwił mi jej kontynuację. Obecnie jestem na zasiłku rehabilitacyjnym do grudnia 2026r., potem nie wiem, co mnie czeka... Trudno jest mi żyć z tym wszystkim, ale myślę pozytywnie i optymistycznie. Jestem strażakiem w Ochotniczej Straży Pożarnej i chciałbym pomagać ludziom w ich ciężkich sytuacjach, jak tylko mogę i służyć jak najdłużej, być z rodziną i dla nich żyć...

180 zł z 10 000 zł
1%
Joanna Kupczak, Ruda Śląska

Rak odebrał mi zdrowie. Pomóż mi odzyskać nadzieję

Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Dziś każdego dnia walczę o zdrowie i próbuję poradzić sobie z rzeczywistością, której nigdy się nie spodziewałam. Zachorowałam na raka piersi. Początkowo usłyszałam, że zmiana jest łagodna. Miałam nadzieję, że najgorsze już za mną i że uda mi się wrócić do normalnego życia. Niestety, później okazało się, że rak jest złośliwy i pojawiły się przerzuty. Choroba zabrała mi poczucie bezpieczeństwa i możliwość normalnego funkcjonowania. Moje dni wypełniają wizyty u lekarzy, badania i leczenie. Niestety, przez chorobę nie jestem w stanie normalnie pracować i zarabiać na swoje utrzymanie. ZUS odmówił mi przyznania renty. Zostałam bez środków do życia i coraz trudniej jest mi pokryć nawet podstawowe wydatki. Nie proszę o pieniądze na wygodne życie. Proszę o pomoc w przetrwaniu tego trudnego czasu - o możliwość kupienia leków, opatrunków, opłacenia dojazdów na leczenie i zaspokojenia podstawowych potrzeb związanych z leczeniem. Wiem, że takich próśb jest wiele, dlatego tym bardziej trudno jest mi prosić o pomoc. Jednak choroba postawiła mnie w sytuacji, w której sama nie jestem już w stanie sobie poradzić. Jeśli możesz mnie wesprzeć, będę ogromnie wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Jeśli nie możesz wpłacić, proszę, udostępnij zbiórkę. Każde udostępnienie daje mi nadzieję, że dotrę do osób, które będą mogły mi pomóc. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc, dobre słowo i okazane mi wsparcie. ❤️

125 zł z 5 000 zł
2%
Anita Radwańska, Głowno

Trzy lata walki z rakiem. Chcę walczyć dalej.

Mam 44 lata. Nigdy nie przypuszczałam, że w tym wieku będę musiała prosić innych o pomoc w walce o własne życie. Przez kilka miesięcy przed diagnozą mój organizm wysyłał sygnały, że coś jest nie tak. Miałam bóle brzucha, niedokrwistość i nadpłytkowość. Badałam się, szukałam przyczyny swoich dolegliwości i zgłaszałam je lekarzom. Byłam jednak odsyłana, bo ze względu na mój młody wiek nikt nie podejrzewał, że za tymi objawami może kryć się tak poważna choroba. Wszystko zmieniło się 25 kwietnia 2023 roku. Trafiłam wtedy na SOR z silnym bólem podbrzusza i bardzo wysoką gorączką. Badania przyniosły diagnozę, która w jednej chwili zmieniła całe moje życie: rak jelita grubego z przerzutami do prawego jajnika, wątroby i płuc. Lekarze musieli działać natychmiast, ponieważ istniało podejrzenie sepsy. Po dwóch dniach intensywnej antybiotykoterapii możliwa była operacja. 28 kwietnia 2023 roku spędziłam sześć godzin na stole operacyjnym. Obudziłam się bez prawego jajnika i z wyłonioną stomią. Ale wtedy nic z tego nie miało znaczenia. Żyłam. I tylko to się liczyło. Po operacji rozpoczęła się kolejna walka: rekonwalescencja, kolejne badania i wycieńczająca mój organizm chemioterapia. Psychicznie byłam w rozsypce. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować ani pogodzić się z tym, że w jednej chwili moja rzeczywistość zmieniła się w koszmar. Dzięki rodzinie, bliskim i przyjaciołom powoli zaczęłam oswajać życie z chorobą. Od trzech lat jestem pacjentką szpitala onkologicznego w Warszawie. Co 10 dni wracam do szpitala na kolejne wlewy. I tak już od trzech lat. Choroba odebrała mi niezależność, sprawność i możliwość realizowania planów. Od trzech lat jestem na rencie, ponieważ mój stan zdrowia nie pozwala mi podjąć pracy. Z osoby aktywnej, silnej i pełnej energii stałam się osobą, która w wielu codziennych sytuacjach potrzebuje pomocy. Ale mimo wszystko nadal walczę. Dziś potrzebuję kolejnej szansy Obecnie mam sześć guzów: cztery w płucach i dwa w wątrobie. Wykryto u mnie również HER2, co otwiera możliwość zastosowania kolejnej terapii. To dla mnie szansa na dalsze leczenie. Niestety jej koszt jest ogromny. Jedna dawka leku kosztuje około 40 000 zł i podawana jest co trzy tygodnie. Nie wiadomo jeszcze, ile dawek będę potrzebowała. Oznacza to, że koszt samej terapii może wynieść setki tysięcy złotych. Nie jestem w stanie sfinansować jej sama. Jednocześnie koszt choroby to nie tylko koszt samego leku. Trzy lata leczenia oznaczają także ogromną liczbę dodatkowych wydatków. To regularne dojazdy do szpitala na leczenie, konsultacje i badania, koszty transportu, rehabilitacji, dodatkowych leków, suplementacji oraz wszystkiego, czego potrzebuję, aby mój organizm miał siłę mierzyć się z kolejnymi etapami leczenia. Od trzech lat utrzymuję się z renty, ponieważ choroba uniemożliwia mi powrót do pracy. W takiej sytuacji każdy dodatkowy wydatek związany z leczeniem staje się ogromnym obciążeniem. Dlatego środki zebrane dzięki tej zbiórce chciałabym przeznaczyć nie tylko na terapię, ale również na wszystkie wydatki związane z dalszą walką z chorobą: dojazdy i transport do szpitala, rehabilitację, leki, suplementację, których przy rencie i trwającym leczeniu nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego proszę Cię o pomoc Założenie tej zbiórki było dla mnie bardzo trudną decyzją. Przez wiele tygodni rozmawiałam z terapeutą, próbując przełamać w sobie poczucie bezradności i wstydu. Przez całe życie pomagałam innym. Nigdy nie sądziłam, że sama będę musiała powiedzieć: Proszę, pomóżcie mi. Dziś jednak nie chcę się poddać tylko dlatego, że nie stać mnie na dalsze leczenie i wszystkie wydatki, które się z nim wiążą. Jeżeli możesz, proszę, wesprzyj moją zbiórkę, nawet najmniejszą kwotą. Jeżeli nie możesz wpłacić pieniędzy, proszę, udostępnij ją dalej. Każde udostępnienie może sprawić, że moja historia dotrze do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Chcę walczyć dalej. Chcę spróbować mimo wszystkich przeciwności. Chcę mieć szansę na kolejne dni, miesiące i lata. Dziękuję, że pomagacie mi nie rezygnować z nadziei. Anita

21 220 zł z 200 000 zł
10%
Katarzyna Adamska, Bystrze

Wsparcie w walce z rakiem piersi potrójnie ujemnym z przerzutami

Celem zbiórki jest 30000 zł. Chciałabym przeznaczyć te pieniądze na dalsze leczenie, rehabilitację, prywatne wizyty u specjalistów, dojazdy do placówek medycznych, leczenie stomatologiczne, które jest niezbędne do podjęcia dalszego leczenia przerzutów do kości. Dotychczasowe leczenie, które przeszłam (chemioterapia przedoperacyjna, operacja oszczędzająca pierś, radioterapia, chemioterapia uzupełniająca), okazało się mało skuteczne. W bardzo krótkim czasie (3 miesiące po operacji) nastąpiła wznowa w tej samej piersi oraz przerzuty do kręgosłupa i talerza lewej kości biodrowej. Jestem po operacji kręgosłupa piersiowego. W badaniu kontrolnym po operacji okazało się, że są dwie kolejne zmiany w kręgosłupie, których wcześniej nie było, teraz czeka mnie dalsze leczenie. Trafił mi się trudny przeciwnik, który bardzo szybko rozwija się w moim organizmie. Mam dwójkę cudownych dzieci (10 lat i 6 lat), męża, rodzinę-mam dla kogo walczyć. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele pięknych chwil. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie. Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc. ☺️

32 824 zł z 30 000 zł
109%
Barbara Solecka, Warszawa

Badanie Oncotype DX

Na imię mam Barbara, mam 45 lat, jestem nauczycielem wychowania przedszkolnego. Od ponad 20 lat praca z dziećmi to moja pasja i bardzo ważna część mojego życia. W sierpniu 2026 roku przeprowadziłam się z Podkarpacia do Warszawy, aby dalej rozwijać się zawodowo i poprzez to jeszcze lepiej pomagać dzieciom. Chciałem robić to, co kocham najbardziej- dawać innym swój czas, wiedzę i pomagać dzieciom rozwinąć skrzydła. Przyjechałam do Warszawy z nadzieją na nowy początek. Jednak właśnie wtedy moje życie niespodziewanie się zatrzymało. Usłyszałam diagnozę - rak piersi. Na szczęście choroba została wykryta na wczesnym etapie. Rozpoznano u mnie raka piersi Luminal B, G1, HER2- ujemny. Przeszłam już operację oszczędzającą i wycięcie węzłów chłonnych wartowniczych. Niestety mam przerzuty do węzłów chłonnych. Czeka mnie mastektomia i dalsze leczenie. W celu dalszego leczenia muszę zrobić badanie Oncotype DX, od jego wyniku będzie zależało czy powinnam dostać chemioterapię lub hormonoterapię i jaki rodzaj tego leczenia. Badanie Oncotype DX w Polsce nie jest refundowane. To znaczy, że pacjenci tacy jak ja stoją przed bardzo ciężkim pytaniem. Czy wykupić badanie za 10000 zł, czy zdecydować się na leczenie chemioterapią "na ślepo", czyli bez gwarancji wyleczenia. Proszę o pomoc nie dlatego, że straciłam nadzieję, ale dlatego, że chcę walczyć o zdrowie i przyszłość. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy będę mogła przytulić przedszkolaka, otrzeć dziecięcy łzy, wywołać uśmiech dzieci i pomóc każdemu, kto będzie tego potrzebował. Na koniec chcę zwrócić się do każdej osoby, która czyta te słowa: Proszę Was z całego serca, badajcie się profilaktycznie i przypominajcie o badaniach swoim bliskim. Zachęcajcie mamy, siostry, córki, przyjaciółki i wszystkie ważne dla Was kobiety, by nie odkładały badań na później. Nie zapominajcie również o zdrowiu mężczyzn w Waszych rodzinach. Jedno badanie może uratować życie. Nie zawsze możemy uchronić się przed chorobą, ale możemy dać sobie i tym, których kochamy szanse na wcześniejsze jej wykrycie i najlepsze wyleczenie. Dzisiaj to ja proszę o dobre myśli, wsparcie i szansę na jak najlepsze leczenie. Pomimo choroby i lęku jestem tą samą Basią - nauczycielką, która kocha dzieci, wierzy w dobro i chce pomagać innym. Dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo. Dziękuję, że jesteście ze mną. Z wyrazami szacunku, Barbara Solecka

12 490 zł z 10 000 zł
124%
Bogusław Zuziak, Jastrzębie-Zdrój

Pomoc dla Bogusława w walce z glejakiem

Mam na imie Bogusław, lat 59. Jestem mężem i ojcem 5 dorosłych dzieci. Do 1 kwietnia byłem zdrowym i sprawnym człowiekiem. Od lat systematycznie chodziliśmy po górach, to była nasza pasja. 1 kwietnia był zwykłym dniem. Trwały przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Nagle silny ból głowy, padaczka i utrata świadomości. Obudziłem się w szpitalu. Tomograf wskazał na krwiak i guz. Później wszystko potoczyło się już szybko: leczenie, operacja i ta szokująca diagnoza - podejrzenie glejaka. Badania histopatologiczne potwierdziły, że to GLEJAK WIELOPOSTACIOWY TYP IV. Czekała mnie walka - radiochemioterapia i 6 tygodni w szpitalu. Udało się to przetrwać dzięki mojej żonie i dzieciom, które były codziennie i wspierały mnie w trudnych chwilach. Jednak walka trwa nadal. Przyjmuję chemię 5 dni w miesiącu w dużo większej dawce. Leczenie bardzo mnie osłabiło. Każdy dzień to dla mnie ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny. Brakuje mi sił na codzienne czynności, a całą energię muszę wkładać w zmagania o powrót do zdrowia. Dojazdy do centrum klinicznego na badania, wizyty lekarskie, do tego odpowiednia dieta, nierefundowane leki zaczynają wpływać na nasz budżet. Wspomóż nas w codziennej walce o zdrowie. DZIĘKUJEMY ZA OKAZANE WSPARCIE I POMOC.

13 267 zł z 10 000 zł
132%
Yuliia Meleshko, KRAKÓW

Zbiórka na nierefundowane leczenie raka piersi

Jestem mamą dwójki dzieci i sama je wychowuję. Obecnie mieszkam z dziećmi w Krakowie. Około dwa lata temu wyczułam w piersi zgrubienie, jednak podczas wykonywanych badań USG nie zostało ono opisane jako zmiana wymagająca dalszej diagnostyki. Niestety, obecnie zdiagnozowano u mnie raka piersi. Przede mną intensywne i pilne leczenie onkologiczne. Muszę jak najszybciej rozpocząć terapię, a część potrzebnych badań, leków i leczenia może wiązać się z dużymi kosztami, których sama nie jestem w stanie pokryć. Dlatego bardzo pilnie potrzebuję wsparcia finansowego na leczenie. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże mi szybciej rozpocząć leczenie i walczyć o zdrowie dla mnie i moich dzieci. Jestem teraz w bardzo trudnej sytuacji - sama, z dwójką dzieci i z ogromną liczbą spraw, które muszę jednocześnie zorganizować. Proszę o pomoc i udostępnienie mojej zbiórki. Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.

200 zł z 50 000 zł
0%
Kamila Bogusławska-Kaczmarska, Wynki

Pomóż mi odzyskać spokój i zrobić coś pięknego dla moich córek ❤️

Miałam zaledwie 30 lat, kiedy dowiedziałam się, że choruję na nowotwór. Ta wiadomość była dla mnie ogromnym szokiem. Nagle moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Pojawił się strach, niepewność i pytanie - czy dam radę przez to wszystko przejść? Dni i noce spędzane w szpitalach były dla mnie bardzo trudne. Były chwile pełne bólu, łez, strachu i bezsilności. Najtrudniejsze było jednak to, że cały czas myślałam o moich córkach: Oliwi i Nikoli. To właśnie one są dla mnie najważniejsze. Są moją siłą i powodem, dla którego każdego dnia wstaję i walczę. Każdego dnia budzę się i walczę właśnie dla nich. Dziś jestem już 4 lata po zakończeniu leczenia. To dla mnie ogromny czas i jestem wdzięczna za każdy przeżyty dzień. Jednak zakończenie leczenia nie oznacza końca wszystkich problemów. Nadal potrzebuję kontroli, badań, leków i wizyt lekarskich, a choroba pozostawiła po sobie wiele konsekwencji, również finansowych. Nie jest mi łatwo prosić o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama i robić wszystko, co mogłam. Dziś jednak potrzebuję wsparcia ludzi o dobrych sercach. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leczenie, leki, badania, dojazdy do lekarzy i szpitali oraz inne wydatki związane z moim zdrowiem. Chciałabym również zrobić coś wyjątkowego dla moich córek. Przez te wszystkie lata one także przeżywały strach i niepewność. Widziały, jak ich mama walczy o zdrowie i jak choroba zmieniła nasze życie. Chciałabym choć trochę wynagrodzić im ten trudny czas — zabrać je gdzieś razem, stworzyć piękne wspomnienia i dać nam wszystkim chwilę normalności, radości i spokoju. One są moim największym powodem do walki. Chcę żyć. Chcę być z nimi. Chcę patrzeć, jak dorastają. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma dla mnie ogromne znaczenie. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę i dobre słowo.

95 zł z 10 000 zł
0%