Zbiórki

Bożena Domagalska, Pisz

Walka o zdrowie

Dzień dobry, Nazywam się Bożena. Przed chorobą byłam w toksycznym małżeństwie. Nowotwór zdiagnozowano u mnie po tym, jak były mąż mnie pobił i złamał mi żebro. Podczas tomografii wykonanej po tym zdarzeniu wykryto dwa guzy nowotworowe. Dziś, po walce z chorobą, ale też o zwyczajne, bezpieczne życie, chciałabym zrealizować wiele rzeczy, których wcześniej nie mogłam. Mam córkę Julię, ma już 21 lat i wciąż jest moim oczkiem w głowie. Choruję na złośliwego raka piersi. Z chorobą walczę od końca 2022 roku. W tym czasie przeszłam mastektomię i histerektomię. Obecnie jestem w trakcie leczenia hormonalnego oraz chemioterapii. Gdy dowiedziałam się o chorobie, byłam przerażona i myślałam, że to koniec mojego życia - tym bardziej, że moja mama zmarła na raka, gdy miałam 3 lata. W tym trudnym czasie największym wsparciem była dla mnie rodzina, a przede wszystkim moja córka. Niestety mój mąż wówczas złożył pozew o rozwód i nie mogłam mieszkać w domu, co było dodatkowym ciosem. Paradoksalnie to także motywowało mnie do dalszej walki - zarówno z chorobą, jak i o własną niezależność. Bardzo chciałabym wrócić do pracy, najlepiej w kwiaciarni, ponieważ od dziecka kocham kwiaty, a poza tym ukończyłam technikum ogrodnicze. Obecnie jestem na rencie chorobowej. Do szpitala mam 120 km w jedną stronę i kilka razy w miesiącu dojeżdżam na wizyty, bo poza rakiem leczę się także kardiologicznie (nadciśnienie, przeszłam ablację), mam usuniętą tarczycę i jestem po stabilizacji kręgosłupa. Z renty trudno jest mi pokryć koszty dojazdów oraz leków. Będę bardzo wdzięczna za każdą możliwą pomoc i wsparcie. Z wyrazami szacunku, Bożena

200 zł z 50 000 zł
0%
Zofia Niedbała, Kraków

Nowy Rok - nowy początek...

Nowy Rok – nowy początek Dla mnie Nowy Rok 2026 nie przyniósł nadziei ani planów. Przyniósł strach, bezsilność i diagnozę, która w jednej chwili odebrała mi poczucie bezpieczeństwa. 1 stycznia 2026 roku trafiłam na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Od kilku dni zmagałam się z narastającym, pulsującym bólem w tylnej części głowy, który nasilał się szczególnie rano. W Nowy Rok stał się on nie do zniesienia. Był inny niż ból migrenowy, na który cierpię od dziecka. Do tego doszły: chwiejny chód, zaburzenia koordynacji, podwójne widzenie.Po sześciu godzinach badań usłyszałam, że w moim móżdżku znajduje się guz o średnicy około dwóch centymetrów. Guz, który pojawił się nagle i bardzo szybko — jeszcze trzy lata wcześniej tomografia głowy nie wykazywała żadnych zmian. W tamtej chwili świat, który znałam, po prostu się zatrzymał.16 stycznia przeszłam operację neurochirurgiczną. Każda minuta przed nią była przepełniona lękiem, czy się obudzę i w jakim stanie. Po operacji przyszła najgorsza wiadomość — wynik badania histopatologicznego potwierdził złośliwy nowotwór mózgu IV stopnia – medulloblastoma (rzadko występujący u dorosłych, złośliwy nowotwór, wymagający intensywnego leczenia specjalistycznego.) To była diagnoza, która brzmiała jak wyrok i odebrała mi grunt spod nóg. Od tego momentu moje życie podporządkowane jest chorobie. Przede mną długie leczenie radiologiczne i onkologiczne, specjalistyczne badania, leki, dojazdy do ośrodków medycznych oraz rehabilitacja. Każdy dzień to walka nie tylko z bólem i strachem, ale także z myślą, czy wystarczy mi środków, aby to wszystko udźwignąć. Jestem samotną matką. Sama wychowuję syna, który niedawno rozpoczął studia i dopiero stawia pierwsze kroki w dorosłym życiu. Do tej pory to ja byłam jego oparciem — dziś sama potrzebuję wsparcia. Choroba odebrała mi możliwość normalnej pracy i stabilnego dochodu. W obliczu nagłej i ciężkiej diagnozy każda forma pomocy ma dla mnie ogromne znaczenie.Proszę o zrozumienie i wsparcie w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia.

0 zł z 10 000 zł
0%
Paweł Cetlawa, Lipowa

Na leczenie

Witam, jestem chory na raka jelita cienkiego, dwunastnicy z dużą ilością przerzutów. Środki potrzebne są mi na materiały medyczne i leki. Bardzo z góry dziękuję wszystkim darczyńcom.

718 zł z 5 000 zł
14%
Katarzyna Maćkowiak, Rumia

Onkozbiórka na leczenie i rehabilitację

Drodzy Państwo! Mam na imię Kasia. Mam 52 lata i jestem chora na raka piersi z licznymi przerzutami do kości i wątroby. Jestem już w czwartym stadium choroby. Jest to leczenie paliatywne, czyli mam jak najlepiej żyć i nie pozwolić rozwijać się chorobie. Walczę z chorobą od ponad pięciu lat. Po usłyszeniu diagnozy nie byłam załamana, nie przyjęłam po prostu diagnozy do wiadomości. Ja, przecież nie mogę być chora, nie, ja mam dziecko w wieku 10 lat do wychowania - syna o imieniu Szymon, kochającego męża Leszka, którego miałabym zostawić i pracę ze wspaniałymi ludźmi i wydawałoby się dobre życie. I naraz ciach wszystko się zmienia. To zdarzyło się na początku roku 2021 - styczeń, panowała wtedy pandemia, a ja wylądowałam na oddziale hematologii. W czasie przyjęcia na oddział już nie mogłam stać na własnych nogach, zostałam posadzona na wózku inwalidzkim. Naraz straciłam władzę w nogach, doznałam paraliżu dolnej części ciała. Czułam, jakby to się nie przydarzyło i jakby to mnie nie dotyczyło. Okazało się, że mam podejrzenie raka piersi z przerzutem na kręgosłup (odcinek piersiowy i lędźwiowy). Doznałam wtedy złamania, a właściwie zmiażdżenia kręgu drugiego piersiowego. Zaangażowałam wszystkie swoje siły i środki w walce z chorobą. Niestety paraliż nie pozwolił na szybkie i samodzielne zdiagnozowanie się. Musiałam zostać położona na oddziale wewnętrznym, co nie było proste w dobie pandemii. Badanie histopatologiczne uzyskałam dopiero w marcu, zaś dostanie się na leczenie i rokowanie to początek kwietnia. Jak to w życiu bywa, przy leczeniu też pojawił się problem. Otóż terapia chemią nie może zostać zastosowana, gdyż jestem za słaba i muszę przebywać poza łóżkiem 70% dnia, czyli muszę chodzić. Ja zaś zaległam w łóżku na ponad dwa miesiące ze złamanym kręgosłupem. Mordercza rehabilitacja, nauka ponownego chodzenia pozwoliła mi na pierwszą chemię docelową dopiero 20 maja. Środki na prywatną rehabilitacje były ogromne, ale daliśmy radę. Obecnie po ponad pięcioletniej walce z chorobą ten rok okazał się dla mnie wyjątkowo niełaskawy. Nie otrzymałam pomocy z MOPS - asystenta osoby niepełnosprawnej, nie otrzymałam też świadczenia wspierającego z ZUS ani też pomocy z PFRON, oczywiście z powodu braku środków. Jestem osobą niepełnosprawną, liczne przerzuty do kości i czwarta chemia spowodowała, że mam siły ani możliwości wykonywać żadnej pracy fizycznej i potrzebuję asysty przy wyjściach z domu i pomocy w funkcjonowaniu w domu. Zostałam bez pomocy socjalnej i finansowej. Nie mam pomocy zatem ani w czynnościach domowych, ani w transporcie na leczenie. Dodatkowe zobowiązania niestety nie wystarczą na pokrycie ich z własnych środków. Jestem zmuszona zatem prosić o wsparcie finansowe. Bardzo dziękuje za każdy grosz i dziękuję za wszelkie wsparcie. Jeszcze jest kilka dni na rozliczenia, dlatego proszę, żebyście wypełniając swój roczny PIT wskazali Fundację Alivia z dopiskiem mojego imienia i nazwiska oraz numeru ID zbiórki (w celu szczegółowym). Dzięki temu część Waszego podatku, który i tak trafia do Urzędu Skarbowego, zostanie przeznaczony na moje leczenie i jak najlepsze funkcjonowanie z moją niepełnosprawnością. Z wyrazami szacunku, Kasia :)

7 571 zł z 30 000 zł
25%
Wanda Kołaczkowska, Wlocławek

Walka o każdy oddech. Pomóż mi proszę wygrać z nowotworem

Cześć, mam na imię Wanda i już po raz drugi w swoim życiu zachorowałam na nowotwór złośliwy. Swoją pierwszą walkę o życie wygrałam. Nie było łatwo, ale pokonałam chorobę. Byłam niezmiernie szczęśliwa. Mogłam nadal cieszyć się życiem, czasem spędzonym w rodzinnym gronie, doczekałam się wspaniałych wnuków, miałam też pracę, w której się spełniałam, a w wolnych chwilach zatracałam się przy tworzeniu i pielęgnowaniu wymarzonego ogrodu. Myślałam, że rak to przeszłość. Niestety... Moja druga walka zaczęła się w 2016 roku, w najtrudniejszym momencie mojego życia - tuż po tragicznej śmierci mojego męża. Organizm nie wytrzymał bólu i stresu. Zaczęło się od wymiotów i problemów z jedzeniem. Diagnoza była bezlitosna - RAK PRZEŁYKU. Przez długi czas byłam podtrzymywana przy życiu dzięki żywieniu dojelitowemu i kroplówkom. Przeszłam skomplikowaną operację usunięcia przełyku. Od nowa uczyłam się tak podstawowych czynności, jak przełykanie i jedzenie. Wsparciem w tych trudnych chwilach była dla mnie córka i wnuki. To dzięki nim czułam, że walka o siebie ma sens. Gdy wydawało się, że najgorsze już za mną, rok 2023 przyniósł kolejny cios. Przerzuty do węzłów chłonnych i zmiany w płucach. Nowotwór odebrał mi głos i możliwość swobodnego oddychania. Konieczne było założenie rurki tracheotomijnej. Dziś sytuacja jest krytyczna. Ostatnie badania PET wykazały, że guzy w płucach rosną!!! Pojawiły się też zmiany w kręgosłupie i śródpiersiu. Każdy dzień to dla mnie walka o tlen. Zwykłe ubranie się jest dla mnie ogromnym wysiłkiem, po którym tracę oddech. Duszące mnie guzy odbierają mi resztki sił, dlatego potrzebuję stałej opieki. Pojawiła się szansa - immunoterapia w Bydgoszczy. Leczenie w postaci nowoczesnych wlewów, które mogą powstrzymać chorobę. Niestety, ponieważ przeszłam już dwie serie chemioterapii oraz radioterapię, system odmówił mi refundacji. Nikt wcześniej nie powiedział mi, że istnieje taka możliwość, a teraz jedyną barierą są pieniądze. Koszty leczenia prywatnego, dojazdów i specjalistycznej opieki przekraczają możliwości finansowe moje i mojej rodziny. Potrzebne jest 50 000 zł. To koszt prywatnej terapii (4 wlewy). Moje leczenie powinno zacząć się jak najszybciej, jednak by mogło być rozpoczęte, muszę najpierw wpłacić całą kwotę. Każda złotówka to dla mnie krok w stronę swobodnego oddechu i wspólnych chwil z najbliższymi. Zawsze kochałam naturę, pracę w ogrodzie i piesze wycieczki, ale przede wszystkim kocham moją rodzinę. Chcę żyć dla moich wnuków, chcę patrzeć, jak dorastają i po prostu móc z nimi być bez walki o każdy haust powietrza. Proszę pomóż mi wygrać tę walkę. Dziękuję za Twoje wsparcie - Wanda.

50 050 zł z 50 000 zł
100%
Agnieszka Beger, Gdańsk

Pomóż mi w walce z rakiem piersi – potrzebuję leczenia, którego NFZ nie finansuje

EDIT: dziękuję każdej osobie, która wsparła moją zbiórkę i każdej, która ją udostępniała. Przyjaciołom, rodzinie, znajomym i moim cudownym klientom. Osobom, które poruszyły niebo i ziemię (i nawet kontakty sprzed lat...), aby mi pomóc. Przyjaciołom, którzy zorganizowali warsztaty taneczne, pieczenia chleba, koncert i piknik. Z całego serca DZIĘKUJĘ. Na chwilę obecną udało się uzyskać środki na moje leczenie. Teraz tylko już poproszę o KCIUKI i WASZĄ CUDOWNĄ ENERGIĘ. Zakładając zbiórkę - miałam nadzieję, że uda się uzbierać środki na leczenie, ten cel udało się osiągnąć dzięki WAM. Natomiast to, co przerosło moje najśmielsze oczekiwania - to OGROM DOBREJ ENERGII, który mnie dosłownie POZYTYWNIE ZALAŁ w ostatnim czasie. Jestem wdzięczna, wzruszona i szczęśliwa, że mam takie cudowne osoby wokół siebie. DZIĘKUJĘ :* --- Mam 42 lata. Jeszcze niedawno moje życie było zwyczajne - praca, dom, plany, codzienność. Dziś mierzę się z diagnozą, która wszystko zmieniła: Rak piersi trójujemny – jeden z najbardziej agresywnych typów nowotworów. Choroba nie ograniczyła się tylko do piersi. Pojawiły się przerzuty do węzłów chłonnych. To oznacza bardziej zaawansowane stadium, ale nadal mam szansę na skuteczne leczenie i powrót do zdrowia. Według lekarzy kluczowym elementem terapii w moim przypadku jest immunoterapia. To nowoczesne leczenie, które daje realną szansę na zatrzymanie choroby i poprawę rokowań. Terapia ta u większości pacjentów jest refundowana przez NFZ, niestety w moim przypadku dodatkowe przerzuty na węzły chłonne obojczykowe wykluczają refundację (wg NFZ rokowania w takim przypadku są zbyt słabe, żeby warto było w pacjenta inwestować...). Dlatego proszę o pomoc. Każda wpłata przybliża mnie do możliwości rozpoczęcia terapii, która może uratować moje zdrowie i życie. Chcę walczyć, mam dla kogo żyć - cudownego męża, który jest miłością mojego życia oraz trzy wspaniałe pieski z adopcji, którym daliśmy szczęśliwy dom. Od wielu lat pomagam też skutecznie moim podopiecznym odzyskać zdrowie i energię - jako psychodietetyk i trenerka, dlatego tym bardziej mam ogromną motywację, aby w pełni wyzdrowieć i nadal móc pomagać innym. Dziękuję za każdą formę wsparcia - finansową, udostępnienie zbiórki, dobre słowo. Mocno wierzę w to, że z Waszą pomocą to naprawdę może się udać. Agnieszka

233 078 zł z 189 374 zł
123%
Elżbieta Wlaźlak, Pruszcz

Zbiórka dla Eli

Dzień dobry, mam na imię Ela. 6 marca usłyszałam diagnozę: rak trzustki z przerzutami na wątrobę. Potem już wszystko działo się szybko - od marca 2025 przyjmowałam radioterapię co 3 tygodnie. Niestety lek, który początkowo dawał dobre rezultaty, przestał działać. Teraz mogę dostać terapię, która jest nierefundowana, a to wiąże się z dodatkowymi kosztami, których i tak już jest dużo. Koszt nierefundowanego leku to 1462 zł na tydzień, a ma być on podawany co 7 dni bez znanej daty zakończenia - co sprawia, że kwota robi się niemała. Ponadto, na co dzień dokucza mi ból neuropatyczny - skutek uboczny chemioterapii - która utrudnia mi funkcjonowanie. Proszę o wsparcie.

3 347 zł z 20 000 zł
16%
Anna Borak, Olkusz

Miałam zacząć nowe życie… Dziś walczę z rakiem dla moich dzieci

Mam na wychowaniu 3 uczących się dzieci, wychowuję je sama. Najstarsza córka w tym roku przystępuje do egzaminu dojrzałości, a najmłodszy syn ma 9 lat. Nie mam rodziców ani najbliższej rodziny. Każdego dnia staram się być dla nich siłą i oparciem, mimo że sama mierzę się z bardzo trudną chorobą. Zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór szyjki macicy (rak płaskonabłonkowy rogowaciejący, G2, stadium IIB). Leczenie wymaga ode mnie regularnych dojazdów – mam ponad 50 km w jedną stronę do szpitala onkologicznego, co wiąże się z dodatkowymi kosztami i ogromnym wysiłkiem. Moja sytuacja finansowa jest bardzo trudna. Nie jestem w stanie pracować. Chemioterapia bardzo osłabia mój organizm, a dopiero jestem po 4 cyklu. Już zaczynają mi wypadać włosy, a czeka mnie jeszcze 8 takich cykli plus 25 radioterapii i brachyterapia. Chciałabym zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki i jednocześnie zadbać o swoje zdrowie – odpowiednią dietę, dojazdy na leczenie oraz rzeczy, które pomagają mi w codzienności jak suplementy diety, leki, specjalne środki do higieny przy naświetlaniach. Każde wsparcie to dla mnie realna pomoc w walce o zdrowie i przyszłość moich dzieci. Z całego serca dziękuję za każdą okazaną życzliwość.

10 755 zł z 12 000 zł
89%
Andrzej Gabriel, Zabrze

Diagnostyka chemiooporności - IV stadium raka jelita

Badanie chemiooporności krążących komórek nowotworowych na chemioterapeutyki w zaawansowanym IV stadium raka jelita Mam na imię Andrzej. Jestem emerytowanym lekarzem, profesorem, nauczycielem akademickim, promotorem kilkunastu doktoratów, również przewodów habilitacyjnych, recenzentem oraz autorem ponad 120 artykułów naukowych - polskich i zagranicznych. Zbieram środki na diagnostykę (niestety nierefundowaną) oporności raka na stosowane u mnie leki, aby walka z przerzutami trwała jak najdłużej i była jak najbardziej skuteczna. Pragnę nadal cieszyć się dorastającym synem i kochaną żoną, a także pozostać aktywnym zawodowo, prowadząc diagnostykę w deficytowej w Polsce dziedzinie - patomorfologii. Moim powołaniem jest pomoc chorym na nowotwory, którzy oczekują na raporty badań histopatologicznych, często zbyt długo, aby móc rozpocząć leczenie onkologiczne. Jeszcze w ubiegłym roku prowadziłem wykłady i kursy podnoszące poziom wiedzy z zakresu profilaktyki, diagnostyki i leczenia nowotworów dla lekarzy w trakcie specjalizacji z onkologii i chirurgii onkologicznej (Narodowy Instytut Onkologii, Oddział w Gliwicach) oraz lokalnych organizacji społecznych (Instytut Trzeciego Wieku). Całe moje życie zawodowe to realizacja pasji naukowej i dydaktycznej, a także praca diagnostyczna w zakresie histopatologii, cytologii oraz wykonywania biopsji cienkoigłowych. Od 2023 roku, walcząc z nowotworem złośliwym prostaty, pozostawałem aktywny zawodowo i uzyskałem uprawnienia w zakresie prowadzenia akredytacji Ministerstwa Zdrowia dla zakładów patomorfologii, jednocześnie biorąc czynny udział w pracach zespołu lekarzy ekspertów w dziedzinie patomorfologii nad tworzeniem standardów postępowania i prowadzenia diagnostyki patomorfologicznej w Polsce. Praca ekspertów znacząco wpłynęła na podniesienie poziomu i ujednolicenie raportów patomorfologicznych w kraju. W tym czasie udzieliłem pomocy tysiącom pacjentów w zakresie diagnostyki nowotworów, wykonałem wiele ekspertyz i konsultacji, korzystając z wiedzy praktycznej zdobywanej przez 34 lata w Polsce oraz w ośrodkach zagranicznych (Niemcy, Dania). Po radykalnym zabiegu usunięcia nowotworu powróciłem do pracy. Niestety, po upływie kolejnego roku zachorowałem na drugi nowotwór - raka jelita grubego. Zabieg operacyjny guza nastąpił w zaawansowanym stadium choroby, gdy rak dał przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby. Po operacji doszło do powikłań oraz zapalenia otrzewnej. Przez kolejne dwa tygodnie lekarze ratowali moje życie. Nie zostałem zakwalifikowany do chemioterapii z powodu złego stanu zdrowia. Nie poddając się chorobie, znalazłem w Niemczech ośrodek prowadzący terapię immunologiczną, która mogła być u mnie zastosowana. Była to niestandardowa terapia szczepionką zawierającą komórki dendrytyczne. Leczenie było bardzo kosztowne - 16,5 tys. euro. Dzięki pomocy osób prywatnych, w tym kolegów lekarzy, oraz pożyczce udzielonej przez Śląską Izbę Lekarską (którą do dziś spłacam), mogłem je opłacić. Dzięki terapii szczepionką już po miesiącu mogłem wrócić do pracy i nadal pomagać pacjentom. Niestety, od grudnia ubiegłego roku choroba nowotworowa postępuje, pomimo leczenia chemioterapią z immunoterapią anty-EGFR. Potrzebuję wsparcia finansowego, aby uzyskać raport dotyczący aktualnego braku remisji choroby oraz konieczności zmiany dotychczasowego schematu leczenia na podstawie wykonania testu: Chemoscale (materiał: krew) - badanie chemowrażliwości na krążących komórkach nowotworowych.Koszt: 13 tys. zł (oznaczenie krążących komórek nowotworowych) + 2 tys. zł (farmakogenetyka). Dla osób potrzebujących podobnego wsparcia podaję linki (jest niewiele ośrodków wykonujących to badanie w Polsce):maintrac-rak.plonkologia@kuantgenhttps://onkodiag.pl Proszę - daj szansę na dalsze życie i pomóż także innym pacjentom, którzy oczekują na diagnozy lekarza eksperta potwierdzające lub wykluczające nowotwory. Opracowałem poradnik dla pacjentów leczonych onkologicznie, wykorzystując 34-letnie doświadczenie lekarskie, łączące wiedzę z zakresu biologii, patofizjologii, biochemii nowotworów, dietetyki oraz własnych przemyśleń i doświadczeń z trudnych dni, które przeżyłem po 19 cyklach chemioterapii. Nazwałem go: „Mostem Przetrwania” po chemioterapii. Każda osoba wspierająca otrzyma go w prezencie wraz z moimi osobistymi podziękowaniami oraz możliwością konsultacji mającej na celu poprawę komfortu życia i zmniejszenie objawów ubocznych po kolejnych cyklach chemioterapii. prof. dr hab. med. Andrzej Gabrielangabriel@wp.pl

5 500 zł z 25 000 zł
22%
Małgorzata Szpałek, Lubin

Gosia chce żyć. Pomóż!

Gosia chce żyć. Pomóż! Nie myślisz o tym, że pewnego dnia zwykły ból głowy może zmienić całe życie. Że coś tak „niewinnego” jak zmęczenie czy brak koncentracji okaże się początkiem walki o każdy kolejny dzień. U mojej siostry zaczęło się właśnie tak. Od gorszego samopoczucia. Od chwil, kiedy nie mogła się skupić, kiedy praca, rozmowa, zwykłe logiczne myślenie stawały się nagle trudne. Potem przyszedł ból – silny, nie do zniesienia. I w końcu diagnoza, która zatrzymuje świat: guz mózgu – astrocytoma IV stopnia. Najbardziej złośliwa forma. Była operacja. Strach, nadzieja, niepewność. Ale to nie koniec walki – to dopiero jej początek. Dziś moja siostra nie jest już w pełni sprawna. Ma problemy z ręką. Czasem trudno jej mówić. Każda najprostsza czynność wymaga wysiłku. Każdy dzień to walka, której nikt nie powinien musieć toczyć. A obok niej jest ktoś, kto nie rozumie jeszcze, czym jest choroba. Jej 8-letni synek. Dla niego mama to cały świat. Bezpieczne miejsce. Uśmiech. Miłość. On nie wie, czym jest „astrocytoma IV stopnia”. On tylko wie, że chce mieć mamę. I właśnie o to toczy się ta walka. Istnieją terapie, które dają nadzieję. Nowoczesne, zaawansowane metody leczenia – jedyna szansa w tak trudnym przypadku. Ale są poza naszym zasięgiem finansowym. Nie są refundowane. Wymagają dalekich wyjazdów, kosztownych konsultacji, ogromnych środków finansowych. Kosztów, których sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Dlatego prosimy o pomoc. Nie o cuda. O szansę. O możliwość walki. O czas – ten najcenniejszy, który mama może jeszcze spędzić ze swoim dzieckiem. Każda wpłata to coś więcej niż pieniądze. To realna pomoc. To kolejny krok w leczeniu. To nadzieja, która nie pozwala się poddać. Jeśli możesz – pomóż. Jeśli nie możesz – udostępnij. Bo czasami życie jednego człowieka zależy od dobra innych. Dziękujemy za każdą pomoc. Za każdą myśl. Za każdą złotówkę. Tylko w Was nadzieja.

42 540 zł z 600 000 zł
7%
Waldemar Okrągły, Raczki

Zbiórka na koszty związane z leczeniem gruczolakoraka

Jeszcze niedawno prowadziłem normalne życie, spędzałem czas z rodziną i cieszyłem się codziennością. Dziś mierzę się z jedną z najtrudniejszych diagnoz - rakiem trzustki z przerzutami do wątroby.Jestem w trakcie intensywnej chemioterapii. Leczenie daje nadzieję, ale to długa i bardzo wymagająca droga. Każdy dzień to walka nie tylko z chorobą, ale też ze skutkami leczenia i ogromnym zmęczeniem. Chcę żyć, chcę mieć siłę, by dalej być dla mojej rodziny. Dlatego podejmuję tę walkę, choć wiem, jak wiele mnie ona kosztuje. Każde wsparcie, nawet najmniejsze, daje mi realną szansę, by walczyć dalej. Dziękuję za każdą pomoc i dobre słowo.

12 011 zł z 50 000 zł
24%
Stanisław Paterek, Żelechów

Onkozbiórka na leczenie

Ktoś kiedyś powiedział, że "człowiek nie może odkryć nowych oceanów, dopóki nie znajdzie odwagi, żeby stracić z oczu brzeg." Niekiedy jednak ta utrata brzegu z naszego pola widzenia jest niezależna od nas. U mnie miała miejsce w 2024 r., gdy nastąpiła diagnoza. Mimo to nie poddaję się i staram się żyć normalnie. Środki zebrane za pośrednictwem fundacji Alivia będą mi bardzo pomocne w leczeniu. Z góry dziękuję za każdą pomoc.

8 612 zł z 30 000 zł
28%